Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 504
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

tez choruje juz 2 lata na kostke, moze w tym roku wreszcie sie uda :) strasznie to drogie... a takie piekne.

sunki szczesliwe :)
ale ja sie obawiam, ze uciekna. za szybko je spuszczasz ze smyczy poza terenem ogrodzonym. czy maja adresowki na obrozach? lub chociaz te rozwe koleczka ze schronu, ze maja czip?

a co znaczy, ze honda pasie coste? jak pies pasie psa?

Posted

To są okropne przytulaki. Trzymają się człowieka na 2-3 metry. U nas odludzie, niczego nie mają prawa ani się przestraszyć, ani do czego pobiec. Teren płaski, nie ma żadnych pułapek, zagłębień. Duże psy odbiegają czasem na kilkanaście, rzadziej na kilkadziesiąt metrów, ale małe są przy nas przez cały czas. Teraz, jak są maluchy, duże też trzymają się bliżej. Psy (wszystkie) mają maleńkie adresóweczki zakręcane, z naszym numerem telefonu. Chodzenie na smyczach z dwoma psami to męczarnia, bo one się ciągle splątują ze sobą.

Jak pisałam, nasze psy ich bardzo pilnują, zwłaszcza Honda. Pasie, czyli zagania, nie pozwala się odalić nawet na kilka kroków. Do tego ma wielką chęć podszczypać w zadek, przysiada, okrąża, tak przez cały spacer. Na jednym ze zdjęć widać, jak bardzo jest zajęta pilnowaniem Bravy. Na innych powycinałam ją z kadru, a właściwie jest na każdej prawie focie, nie odłącza się od maleństw.

Posted

wilczy zew napisał(a):
pikne fotki :)
jestem ciekawa tej kostki z kamieni


To bardziej wygląda jak "kocie łby", choć bardzo się staram dopasowywać i najbardziej płaską część kamieni eksponować. Pojutrze cyknę foty (jutro nie będę w domu za dnia).
Nic szczególnego, ale ja lubię kamień w każdej postaci i lubię wszystko, co można zrobić samemu, w zasadzie im mniej "fachowo", im bardziej "swojsko", tym bardziej mi się podoba. Niekoniecznie jest to do przyjęcia w tzw. wielkim świecie.

Posted

marako napisał(a):

Jak pisałam, nasze psy ich bardzo pilnują, zwłaszcza Honda. Pasie, czyli zagania, nie pozwala się odalić nawet na kilka kroków. Do tego ma wielką chęć podszczypać w zadek, przysiada, okrąża, tak przez cały spacer. Na jednym ze zdjęć widać, jak bardzo jest zajęta pilnowaniem Bravy. Na innych powycinałam ją z kadru, a właściwie jest na każdej prawie focie, nie odłącza się od maleństw.


hahaha cudak z Hondy :lol:


a wielki świat nas nie interesuje - ciekawam tych kamieni bo tez uwielbiam :loveu:

Posted

Właściwie powinnam na wątku Heidi, ale napiszę tu, że waśnie dostałam maila i zdjęcia z Chorzowa. Mail baaardzo fajny, widze, że rzeczywiście mozna odetchnąć z ulgą, bo już na pewno ten szałaput podbił serca swojej nowej rodzinki.

Przyznam, że na początku mimo pozytywnych maili i takiegoż telefonu w ubiegłą niedzielę, kiedy mieliśmy się spotkać, ale z powodu niepogody i późnej pory do tego nie doszło, jednak czułam lekki niepokój, jak to będzie, czy nie dopiecze im ta kochana, ale trochę jednak niesforma dziewczyna.
Teraz serce mam spokojne, UFFF! Foty na wątek Heidi wrzucę jutro (lub nawet pojutrze).

Posted

[quote name='marako']Kostki jest parę metrów kwadratowych, ale nie wiesz jeszcze, że jestem maniaczką robienia kostki z kamieni polnych i parę już metrów kwadratowych położyłam, a materiał mam już na jakieś 20 m kw. przyniesiony (rękami własnymi) z okolicznych pól. To mi taką frajdę sprawia, że hej. Cyknę foty (już nie dziś i nie jutro niestety).[/QUOTE]

MArako podziwiam! Ile zajmuje takie obrobienie kamienia? CZy to jest pracochłonne?

Posted

Niestety tegoroczna moja twórczość (szerokie schody + kawałek ścieżki) jest nie do ufocenia. Psy z miesiąc temu wykopały w pobliżu głęboką dziurę (Heidi?) i zasypały bruk ziemią z wykopu, wszystko to teraz zamarznięte i nie da się usunąć tej ziemi. Nie chciało mi się sprzątnąć na bieżąco i teraz mam ogród w okropnym stanie, bo takich dziur jest więcej, za sprawą mojej bandy. Jak wytopię zmarzlinę i usunę, to pokażę ten kawałek.

Teraz moja pierwsza próbka, więc nie do końca udana - placyk przy ujęciu wody (też obmurowanym własnoręcznie, ale nie otoczakami z pola, tylko jakimiś łupkami, zasłonięty folią, więc nie widać). Tylko się nie śmiejcie. Latem wygląda lepiej, bo trawka się zieleni.


Posted

Właściwie każdy kamień się nadaje na płaskie podłoże, bo ma jakąś mniej lub bardziej płaską ściankę. Znoszę z każdego spaceru, latem po kilkanaście kamieni naraz. Albo składuję w kupkach, a później jeden kurs taczką. A nawet autem klika razy po większe kamole śmigaliśmy. Niektóre takie, że w trzy osoby, na linach trzeba było podnosić do auta. Szacuję, że sama przytargałam co najmniej kilka tysięcy kamieni, niekiedy ciekawe okazy. Rodzinka się chętnie włączyła. Na bruk przeznaczam najgorsze. Najlepsze w różnych miejscach eksponuję, bo lubię patrzeć na fakturę, kolor, kształt.

No i znoszę też korzenie ciekawe, pnie itp. okazy. Żyją w tym później jaszczurki, żaby, kryją się czasem ptaki. Tyle, że czasu mało, żeby to urządzić tak, jakby się chciało.

Posted

Jakieś śmierdzące wiatry puszcza Costa i kupa taka jakaś ciemniejsza i nie do końca gęsta od wczoraj. Dwie kupy były w mieszkaniu, też jakieś nieszczególnie ciekawe. Jak przez godzinę jeszcze jakaś taka się pojawi, to pojadę z nią jeszcze dziś do weta. Na razie obserwuję.

Dziś i jutro jestem zawalona pracą i tak do czwartku wieczorem, wracam jutro i pojutrze dopiero o 21:00, a wet do 22:00, więc tylko na styk mam szansę zdążyć przekraczając w dodatku prędkość. Mam nadzieję, że dotrwamy do czwartku, bo od 17:00 w czwartek już w razie czego dyspozycyjny będzie mój syn.

Posted

Właśnie też wpadłam na to , żeby marchwiankę z ryżem ugotować. Będzie niedługo gotowa. Węgla nie mam. Ale na razie nie było już kup, więc w porządku.

Mam wrażenie, że ona też odkryła kompostownik, jako bogate zaplecze jedzonka, a że jest mała, wślizgnęła się przez szparę i pojadła (zagrodziłam siatką, żeby Heidi nie wsuwała nadgniłych resztek, ale zauważyłam dziś mikroszparę, a te maluchy przeciskają się i między prętami furtki i wszędzie, gdzie mają choć kilka cm luzu).
W okolicach kompostownika mają toaletę, więc nie bronię chodzenia w tamtym kierunku, ale czasem muszę wołać i wołać, żeby się któraś wychyliła z gąszcza gałęzi daglezji i wracała, a to podejrzane, że tak jej się tam podoba.

Posted

tez sadze, ze to znow kompostownik ;P
uzupelniaja sobie braki w diecie :) mam nadzieje, ze martwych myszy tam nie wrzucasz :)
klauzunka raz pisala, jak jej sunia zjadla mysz z ulice porozjedzana przez auta na placek, wciaz mam to przed oczami, hehe

Posted

Dziś po przyjściu z pracy (przed chwilą), dowiedziałam się, że nie było już kup w domu, za to moja Grace wymiotowała.

Po chwili znalazłam na podłodze przyczynę wymiotów: siateczkę plastikową po słoninie (łoju?) dla ptaków, takiej z ziarnami, do zawieszania. Rano zawiesiłam dwie takie, jedną wysoko na brzozie, a drugą ciut niżej, na korzeniu, na którym mamy karmnik. Te moje kundle są niemożliwe - jedzą wszystko! Nie wiem, jak ona tam się wspięła po to.

Nie wiem też, czy Costa nie pożywiła się resztkami tego, albo czymś innym, bo nie chciała jeść kolacji. Martwi mnie jej wygląd, który się nie polepszył przez ten tydzień u nas. Nadal jest chuda, jakaś taka rachityczna, dziwnie chodzi - niby porusza się, a nawet biega troszkę, ale jak starowinka, którą przecież nie jest. Skórkę ma cieniutką jak papier. Na wygląd dałabym jej co najmniej 5 lat więcej, niż jej córce, a może nawet i 10 lat więcej. W dodatku chyba jest głucha. Nie wiem na pewno, ale tak się nam wszystkim wydaje. Jak to sprawdzić tak na 100%?

Dla kontrastu - Brava z dnia na dzień coraz lepiej wygląda, humor dopisuje, apetyt też, skóra elastyczna i o odpowiedniej grubości. Nawet włosy jej szybciej odrastają. Ale chyba musiała być nie całkiem dobrze traktowana przez ludzi, bo boi się w pierwszy odruchu wyciągniętej ręki, czy zbliżającej się nogi, kuli się, a nawet skowyczy. Ale głaskana mruszy pięknie, liże i jest rozanielona. Za to na psy warczy, nie pozwala się zbliżyć, przechwytuje zabawki i warczy, nie dopuszcza do siebie.

Costa jest o wiele ufniejsza, spokojniejsza i odważniejsza w stosunku do ludzi, w stosunku do psów też spokojna i niekonfliktowa. Też uwielbia głaskanie. Wciąż wpatruje się wielkimi oczyskami i czeka na pieszczoty.

Jutro też wracam b. poźno. Ale jak zdążę, to podjadę ją przebadać, a jak nie, to pojedziemy w piątek i wtedy zbadamy też krew.

Posted

może być, że Costa jest starsza niż byśmy chcieli :( starsze psiaki wolniej sięregenerują - patrz co ja mam z Dżordżem :( po 2 miesiącach wygląda jak siedem nieszczęść nadal

jak sprawdzić czy jest głucha - najlepiej jak śpi - gwizdać, wołać, klaskać - od najcichszego do coraz głosniejszego dźwięku - ja tak badam Dżordża bo on też głuchawy, ale jak się dość głośno mówi (prawie krzyczy) to coś tam dociera

Posted

No, niestety, dziś też w nocy była kupa niezbyt gęsta na podłodze. Wychodziłam z nimi około 1:00, a wstałam około 5:00, więc niewiele czasu upłynęło pomiędzy wyprowadzeniami.
Ona moim zdaniem wcale się nie regeneruje. Ale śniadanie dziś zdjadła z apetytem, a już się bałam po wczorajszym wieczornym poszczeniu, że osłabnie nic nie jedząc. Jest wzruszająca, ma przytulaśny charakter, a jak zarośnie będzie śliczna z tymi wielkimi ślepiami, więc domek na pewno znajdzie. Ale myślę, że najpierw trzeba jej troszkę odbudować ciałko i wzmocnić. No i usunąć do końca świerzbowiec, przekonać się, co ze słuchem. Dlatego na razie jakoś nie mam sumienia ich ogłaszać, zewzględu na Costę, której zdrowia nie jestem pewna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...