mysza 1 Posted March 4, 2012 Author Posted March 4, 2012 Mamusia :loveu::loveu::loveu: Bardzo przypomina synka na niektórych :loveu: Quote
mysza 1 Posted March 4, 2012 Author Posted March 4, 2012 Zapraszam na bazarek dla Pipi http://www.dogomania.pl/threads/224112-Psi-bazar-witaminy-Salvikal-Vita-bon-obro%C5%BCe-ksi%C4%85zki-z-dedykacj%C4%85-do-14.03-do-21?p=18770948#post18770948 Quote
mysza 1 Posted March 7, 2012 Author Posted March 7, 2012 Ale tu pusto.... Juz myślałam, ze Pipi będzie miała dom, nie pisałam, zeby nie zapeszyć ale po obejrzeniu Pipi Pani mi powiedziała, że mała ma mieszkać na podwórku, w budzie. Takie warunki dla Pipi są całkowicie wykluczone. Quote
tripti Posted March 7, 2012 Posted March 7, 2012 ale numer, mogła od razu powiedzieć, a nie głowę zawracać... takie małe delikatne psiaki do budy chcą... Quote
mysza 1 Posted March 7, 2012 Author Posted March 7, 2012 tripti napisał(a):ale numer, mogła od razu powiedzieć, a nie głowę zawracać... takie małe delikatne psiaki do budy chcą... Mówi, że powiedziała ale ja jestem wyjątkowo uczulona na słowo buda ;) i nie przypominam sobie. Jest druga sunia, o niej bardziej rozmawiałyśmy. Nawet do głowy mi nie przyszło, że taki maluch miałby mieszkać w budzie... Quote
Lemoniada Posted March 7, 2012 Posted March 7, 2012 mysza 1 napisał(a):Mówi, że powiedziała ale ja jestem wyjątkowo uczulona na słowo buda ;) i nie przypominam sobie. Jest druga sunia, o niej bardziej rozmawiałyśmy. Nawet do głowy mi nie przyszło, że taki maluch miałby mieszkać w budzie... A domek dobry tak poza tym? Na dogo na pewno znajdzie się psiak, dla którego buda byłaby idealnym wyjściem, może warto jakiegoś polecić? Quote
ronja Posted March 7, 2012 Posted March 7, 2012 Mama nie nadaje się do budy. Zimą bardzo marzła na spacerach. Quote
mysza 1 Posted March 7, 2012 Author Posted March 7, 2012 Lemoniada napisał(a):A domek dobry tak poza tym? Na dogo na pewno znajdzie się psiak, dla którego buda byłaby idealnym wyjściem, może warto jakiegoś polecić? Wydaje się ok tylko ta buda. Ja nie wydałam jeszcze żadnego do budy. A pani być może na mnie zła więc nie mam jak polecić. Quote
MartaBłonie Posted March 8, 2012 Posted March 8, 2012 Dzień w którym odarto mnie ze złudzeń i o tym jak wołanie o pomoc w moich oczach staje się zwykłym tekstem reklamowym. Piszę to dla Wszystkich mam które chciałyby przygarnąć psa kiedy w domu czeka na nie wrażliwe dziecko. Moja historia. 24 lata temu – czarny mały cwaniak Mucha. Pojawiła się w moim życiu bardzo niespodzianie. Nakarmiłam ją kanapką którą mama dała mi do szkoły. Miałam 8 lat i od trzech lat prowadziłam batalię z moimi rodzicami o psa. Rodzice wykręcając się zbyt dużą odpowiedzialnością i niepoczytalnością mojej młodszej siostry odmawiali moim prośbom. A ona była tam (pod naszym płotem) następnego dnia i następnego. Dobre mama robiła te kanapki. Pomogła mi babcia. Wtrąciła swoje 3 grosze obiecała pomoc rodzice poddali się. Zyskałam przyjaciela. To była sunia o wyjątkowej inteligencji, mądra, zrównoważona, kochana. 15 lat temu – po długiej bardzo długiej żałobie po małej Muszce pojawiła się w moim sercu Sunia. Mama postawiła mi warunek wysoka średnia ocen w szkole. Pracowałam na nią kilka miesięcy. Od decyzji do realizacji minął semestr ale udało się. Świadectwo było najlepsze na jakie było mnie stać. Wtedy też pierwszy raz w życiu odwiedziłam schronisko. Ten widok zostawił we mnie ślad do dziś. Niektóre psy skakały z radości, niektóre groźnie warczały i była ona stała na środku kojca bez reakcji. Jakby ktoś zabrał jej nadzieję i chęć do życia. Wiedziałam, że będzie moja po jednym spojrzeniu w smutne ślepka. Złamałam daną mamie obietnicę. Obiecałam, że psiak którego przywiozę będzie niedużym psem a przygarnęłam dość dużą suczkę. Sunia znalazła jednak sposób na szybkie rozbrojenie mojej mamy. Weszła do domu usiadła przy niej i jakby wiedząc, że to właśnie jej należy się podlizać położyła łepek na jej kolanie popiskując cichutko. Była z nich cudowna para. Moja mama do dziś wspomina swojego najlepszego leśnego towarzysza (rodzice mieszkają w sąsiedztwie lasu a mama jest zapalonym grzybiarzem). 5 lat temu – Aśka czarny maluch po przejściach. Znalazłam ogłoszenie na allegro i jej krótką historię. Sama byłam już mamą a moja córcia miała 3,5 roku. Była bardzo gotowa na swojego pierwszego pieska. Aśkę uratowali przypadkowo dobrzy ludzie, w odpowiednim czasie poszli na spacer do lasu znaleźli ją i jej szczenięta w kartonowym pudle w śniegu. Jak zawsze w takich przypadkach szczeniaczki szybko znalazły swój dom a ich mama nie. Ludzie którzy ją znaleźli nie mogli jej przygarnąć tak trafiła do Pani która pracowała jako wolontariusz w schronisku. Ta mając wiele własnych psów rozpaczliwie szukała jej docelowego domu. Asia jest z nami do dziś. Mieszka w budzie ustawionej na naszym tarasie. Lubi siedzieć na moim brzuchu kiedy bujam się na hamaku. Kochamy tego psiaka i jest członkiem naszej rodziny. 3 lata temu – biała miaucząca potrzeba siedziała dwa dni głodna na drzewie zagoniona przez psy. Przygarnęliśmy tego kociaka zyskał imię Kitka (bo znaleziona nad rzeką rokitką). Jesienią zeszłego roku Asia została osierocona. Naszego kota z którym mieszkała w jednej budzie potrącił samochód. To wtedy podjęliśmy decyzję o uzupełnieniu tej luki i przygarnięciu jeszcze jednego stworzonka. Musiało się to odbyć na wiosnę aby nowego przybysza łagodnie wprowadzić w życie Asi i dodatkowo aby zagwarantować mu dużą atencję. Muszę zatrzymać tu swoją opowieść i zrobić małą retrospekcję i wprowadzić w świat mojego starszego dziecka. Które miłość do zwierząt ku mojej uciesze dzieli ze mną. Jest wyjątkowa – wiem, wiem większość matek tak mówi o swoich dzieciach. Posłuchajcie. Dwa lata temu moja córcia znalazła w Internecie stronę www schroniska. Zaadoptowała wirtualnie psa. (Mając 6 lat) Wypełniła poprawnie formularz. Wystraszyłam się, że moje dziecko ma taką moc sprawczą w Internecie. Dla nauki, że tak niewolno odkręciłam to wszystko tłumacząc dziecku, że nie może podejmować samo decyzji. Szczególnie tych które mają konsekwencje finansowe dla jej mamy. Aby złagodzić jej rozczarowanie po nieudanej próbie pomocy biednemu pieskowi zapewniłam ją, że jej własne pieniądze może na ten cel wydać i że podwoję każdą wydaną przez nią złotówkę. Znalazła schronisko i psa którego chce wesprzeć. Miała 100 zł uciłanego kieszonkowego. W ostatnim momencie poprosiła mnie o dzień zwłoki. Zapytałam dlaczego? Ruszał się jej ząbek. Miała nadzieję, że jak wypadnie niebawem wróżka zębuszka przyniesie pieniądze i będzie ich więcej. Lała się krew tego wieczoru - moje dziecko postarało się o stratę zęba. Miało tym sposobem 130 zł. Przelew na podwojoną kwotę spłynął na konto schroniska. Mała prosiła o adnotację na przelewie. Wsparła najbrzydszego jakiego udało się jej znaleźć ze słowami „mamo nie czarujmy się kto mu pomoże jak nie my”. Po tym incydencie w tym samym roku był jeszcze jeden. Latem ktoś podrzucił pod płot tego samego schroniska (dodam iż oddalonego od naszego miejsca zamieszkania ponad 250km) miot szczeniąt. W tym czasie panował diabelny upał. Zanim pracownicy schroniska zorientowali się - maluchy były już w kiepskim stanie. Odwodnione walczyły o życie. Moja córka zalewała się łzami wymuszając na nas deklaracje przygarnięcia jednego z nich – Filipka. Niechętni ze względu na odległość jednak czuli na emocje córki razem z mężem złożyliśmy deklarację, że pojedziemy po tego psiaka. Prosiłam wtedy moją córeczkę żeby się nie nastawiała bo ten maluch walczy o życie. Te deklaracje złożyliśmy po 22.00 od rana moja córcia chodziła za mną z tel. czekała na godzinę otwarcia schroniska o 8.01 zadzwoniłam aby zorientować się jak możemy go zaadoptować. Usłyszałam: „tej nocy Filipek zmarł. Pracownicy schroniska właśnie aktualizują stronę www. „ Chyba nie chcę opisywać ile ta sytuacja kosztowała moje dziecko. Ale w pół roku po tym wydarzeniu moja córeczka zapytana przed Świętami o to co chce dostać na mikołaja odpowiedziała: „Chcę aby Mikołaj znalazł tego faceta który wyrzucił mojego Filipka i spuścił mu lanie.” Wracam ze swoją opowieścią do czasu aktualnego. Tydzień temu wpadłam na stronę dogomanii. Kilka nocy spędziłam na przeszukiwaniu, mój mąż widząc moje niedospane oczy skwitował „masz kotka wiesz?”. Opowiadałam o tym jak dobrzy ludzie potrafią się zorganizować. Pokazałam mężowi wątek Pipi uśmiechał się i powiedział… no tak TAK. Pokazałam go również swojej starszej córce przeczytała wszystko. To była niedziela, zapowiedzieliśmy swoje zainteresowanie i zadeklarowaliśmy chęć zaadoptowania małej Pipi. Wiedzieliśmy, że w poniedziałek nie damy rady dojechać zostawiliśmy sobie na ten cel wtorek lub środę. We wtorek zostaliśmy bez auta nie mając jak dojechać do małej Pipi. Julcia płacząc, że tak się ułożył dzień rysowała laurki i czekała na środę. Wstała rano, nie poszła do szkoły… wspominała o ogólnym złym samopoczuciu, że wszystko ją boli. (Myślę, że to był mały wykręt a chodziło o ten wyjazd w odwiedziny do Pipi). Potwierdziło się wszystko o czym przeczytałam: Mama Gi - mała sunia jest cudowna, delikatna, ufna, miła. Ale nie daruję sobie, że nie oszczędziłam tego co stało się póżniej mojej córce. Kiedy wracaliśmy z odwiedzin wykonałam telefon do opiekunki suczki składając kolejne deklaracje – i usłyszałam, „ale absolutnie pies nie nadaje się do budy. Szkoda było Pani czasu. Żadnego psa nie wydałam do buty nawet największego włochacza.” Moje dziecko zalewając się łzami zapytało … mamusiu co teraz będzie? czy Pipi trafi do schroniska? Bo przecież tam było napisane: malutka sunieczka wyrwana z psiego piekła, nie ma pieniędzy, czeka ją schronisko. Choroba mijają godziny a ja nie śpię. O 4.00 włączyłam kompa aby napisać to - przede wszystkim dla innych mam. Złapałam się na ten blichtr i czuje się oszukana a co dopiero musi czuć moje dziecko. To dramatyczne wołanie o pomoc nie jest niczym więcej jak tekstem reklamowym. Nie wątpię w dobre chęci ludzi którzy to zamieszczają. Ale gdybym wpadła na to wcześniej oszczędziłabym swojemu dziecku łez. Skąd mogłam wiedzieć, że ta biedna psinka w krytycznej sytuacji ma zaplanowany przez swojego opiekuna los kanapowa i żaden inny nie wchodzi w rachubę. Kochamy zwierzęta ale nie śpimy z nimi w łóżku i nie jemy z nimi z jednej miski. Dla tej Pani buda to tyle samo co samotne, zmarznięte stworzenie. Nawet nie miałam szansy podjąć rozmowy wytłumaczyć, że nasze zwierzaki są blisko nas i to właściwie my przeprowadzamy się na ogród wiosną a zimą zabezpieczamy je odpowiednio przed zimnem. Tłumaczyłam wczoraj swojej córeczce, że małej Pipi nic złego się stać nie może. Że ma dobrą opiekę i to co napisane w Internecie to nieprawda. Że nie musi się martwić o tego pieska… tyle, że dla niej to zwykłe gadanie bo ona już pokochała tę małą suczkę. Uczę swoje dzieci wrażliwości i empatii na krzywdę ale i odpowiedzialności za towarzystwo zwierząt. Stać mnie na psa rasowego wiem, że można kupić, że to łatwiejsze… ale to dla mnie od zawsze było za proste rozwiązanie. Dopóki jest na świecie jakieś bezdomne potrzebujące w momencie kiedy u mnie pojawia się możliwość będę go szukać. Nie wiem kiedy wykonam kolejny krok. Póki co chyba powinnam poczekać ze względu na córeczkę. Chciałam aby brała udział, również w poszukiwaniach - zawiodłam ją i naraziłam na stres. Powinnam była wszystko obgadać w tajemnicy przed dzieckiem narażając na ew. rozczarowanie Panią opiekunkę w razie rezygnacji z adopcji psa. Z lekcji „jak być dobrym człowiekiem” wyszło mi „uważaj, nie wszyscy który o pomoc wołają jej potrzebują lub potrzebują ale warunkowo” Możliwe, że to też cenna lekcja ale moja córka jest jeszcze za mała i za wrażliwa. Malutkiej Pipi życzymy powodzenia bardzo trzymamy za nią kciuki. Quote
mysza 1 Posted March 8, 2012 Author Posted March 8, 2012 Pani MartoBłonie, jeśli Pani uważa, że trzymanie psa trzęsącego się z zimna, w typie jamnika o króciótkiej sierści, ważącego 9 kg, w budzie, jest dobrym pomysłem to jest Pani w wielkim błędzie. Wołanie o pomoc nie oznacza wydawanie psów do budy, to nie są przedmioty, które mają być ozdobą ogródka. Pies ma być z człowiekiem i to jest bezdyskusyjne. Nie po to pomagam psom, angażuję swój czas i wydaję pieniądze, żeby oddać takiego małego skrzata do jakiejś budy nawet jeśli ogród ma 2500 m2 :) Jeśli Pani tego nie rozumie, to trudno, naprawdę. Jeśli chodzi o wołanie o pomoc- nikt nigdy nie wpłacił nawet jednej złotówki na Pipi. Nawet nie jestem w stanie zrozumieć, jak można mieć pomysł, żeby takiego psa trzymać w budzie latem, jesienią, zimą a samemu siedzieć w ciepłym domu pod kocykiem. Jest to niepojęte. Nie wydaję żadnych psów do bud, na podwórko. Pies ma byc przyjacielem człowieka. Przyznam, że mnie też ten dzień pozbawił złudzeń i potwierdził mój brak wiary w ludzi ;) Na świecie jest naprawdę dużo psów w potrzebie, na pewno znajdziecie Państwo odpowiedniego. Proszę mieć jednak świadomość, że żaden wolonatriusz nie wyda małego pieska z krótką sierścią na podwórko. Chyba, ze kiepski wolonatriusz. I jeszcze jedno- Pipi jest młodą i uroczą sunią, znjadziemy jest prawdziwy dom z marzeń, w którym będzie spała na kanapie ile zechce. Szkoda, ze skoro dzieci tak kochają zwierzęta, uczy je Pani, ze pies ma być podwórkowym stworzeniem, bez wstępu do domu. Boi się Pani o dywany? Za dużo sprzątania? Quote
ania shirley Posted March 8, 2012 Posted March 8, 2012 Małe , krótkowłose psy , to się z bud wyciąga- ratując je. A potem leczy- bo czesto są chore po takich warunkach i szuka im prawdziwych , myślących i kochających domów. Raz oddałam psa do budy. Na dwa dni. I nigdy więcej. W moim przekonaniu ludzie trzymający psa w budzie to pomyłka, a ludzie trzymający małego psa w budzie to ludzie źli. A dziecka mi szkoda -troska o dywany wygrywa z wrazliwością dziecka. Quote
Ewa Marta Posted March 8, 2012 Posted March 8, 2012 Pani MartoBłonie... wprawdzie my z naszymi psami śpimy w jednym łóżku, ale nie oczekujemy od innych, że będą robić to samo. Jednak mimo, że pies nie będzie spał na kanapie, różnica między mieszkaniem psiaka, zwłaszcza takiego małego i krótkowłosego jak Pipi) w budzie, a w domu bez możliwości korzystania z łóżek i foteli, a jedynie spania na swoim posłanku jest olbrzymia! Bo pies będąc w domu z ludźmi czuje cały czas ich obecność, czuje, że jest z nimi w stadzie. Pozostawianie psa na zewnątrz w budzie, samego, z odgłosami burzy, z hulającym wiatrem, bez możliwości usłyszenia uspokajającego głosu ludzkiego, to nie jest to, o co walczymy dla tych wyratowanych z różnych miejsc nieszczęść. Gratuluję wspaniałej córy, pełnej wrażliwości na psią krzywdę... To naprawdę wspaniałe, że tak jej leży na sercu los zwierzaków. Jednak w tej sytuacji wyjaśnienia dziecku, że opiekunka psa kłamała, że to dlatego sunia nie będzie u Państwa mieszkała uważam za bardzo krzywdzące. Bo prawdą jest, że Pipi nie zamieszka z Państwem, ponieważ nie nadaje się do mieszkania w budzie. Zdarzają się czasem psy z super gęstą sierścią, a do tego ceniące sobie samotność, niezależność i "wiatr we włosach" Takie pewnie mogą zamieszkać w doskonale ocielponej, wymoszczonej budzie. Pipi nie należy do tej grupy. Zgadzam się zresztą z opiekunką Pipi, która nie wydaje psiaków do bud z zasady. ja też wolę poczekac dłużej na domek dla mojego podopiecznego i znaleźć mu dom marzeń, a nie jest to dom oferujący mu budę... A jako matka dodam jeszcze, że nie chcąc narażać swojego dziecka na taki stres, sprawdzilabym najpierw sama, czy adopcja jest aktualna, czy mój dom spełnia kryteria adopcyjne i dopiero wtedy pokazałabym dziecku psiaka. Tak postąpiłabym ze swoim 8-letnim (dawno temu) synem, ale oczywiście każdy z nas ma inne sposoby na wychowanie dziecka... Quote
hop! Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 [quote name='MartaBłonie']Malutkiej Pipi życzymy powodzenia bardzo trzymamy za nią kciuki. To bardzo miło. Dobrych życzeń i trzymania kciuków nigdy nie za wiele. ;) Mam nadzieję, że emocje opadły i przemyślała Pani całą sytuację. Warunki, jakie oferuje Pani psu nie są dobre w przypadku Pipi. I tu nie chodzi tylko o wielkość, czy brak gęstego futra, chociaż jest to bardzo istotne. Chodzi też o charakter i potrzeby suczki. Może warto rozejrzeć się po dogo i poszukać psa, który w 100% będzie zadowolony z mieszkania w budzie (o ile jest solidna i ciepła), biegania po posesji (powinna być ogrodzona i bezpieczna), towarzystwa drugiego psa. Może Pani założyć wątek w dziale Przygarnę psa - http://www.dogomania.pl/forums/97-Przygarne-psa. Quote
MartaBłonie Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 Niestety nie opadły i jeszcze jakiś czas nie opadną. Podczas pierwszej rozmowy w kilku zdaniach powiedziałam co mogę zaoferować. Rodzina z małymi dziećmi, duży ogród i najbliższe towarzystwo małego psa mieszkającego na podwórku. Nikt wtedy mnie nie zatrzymał nie wyjaśnił, że ten pies nie nadaje się do takich warunków. I to właściwie o to mam żal. To, że naginacie sobie prawdę i formuujecie dramatyczne hasła w sumie służy osiągnięciu dobrego celu. Potrafię to zrozumieć. Nie jestem młotkiem rozumiem argumenty - Pipi nie nadaje się na podwórko. OK Ale należy też pamiętać, że mieszkanie w domu nie zagwarantuje psu miłości ze strony opiekuna. Tak bardzo chciałam Wam wyjaśnić, że są sytuacje szczególne i warto widzieć a nie tylko patrzeć. Nie znając moich motywacji, (nie pytając mnie o nie) nie mając odrobiny wyobraźni - Panie zafiksowane na czynienie dobra dla swoich podopiecznych nie zauważyłyście sytuacji wyjątkowej. Nazwałyście mnie złym człowiekiem, nieczułą matką i obrońcom powierzchni płaskich. Po krótkim telefonie posiadając zapewne nienajlepsze doświadczenia z ludźmi i marne wyobrażenie o osobie z którą rozmawiamy łatwo przykleić komuś łatkę. Żałuję jednak tego mojego wywnętrzania się które absolutnie nic nie wniosło w Was. Włożyłyście mnie do jednego worka z tymi ludźmi którzy są przyczyną cierpień tych stworzeń. Wszystkie moje psy były "uratowane od złego", zdrowe i szczęśliwe doczekiwały swoich ostatnich dni. Gratuluję Paniom wolontariuszkom po mistrzowsku przeprowadzonego kontaktu z potencjalną rodziną adopcyjną. A może przy okazji tej historii warto obok informacji, że pies ładnie chodzi na smyczy i nadaje się do towarzystwa innych psów wpisywać "nie nadaje się do budy". Hop! - Tobie dziękuję, wiem już jak znajdę tego psiaka którego przygarnę. Poradzę sobie. Ta historia kosztowała mnie zbyt dużo. To mój ostatni wpis. Ale nie martwcie się nie złamałyście mnie - znajdę go wyleczę, wysterylizuję (nikt mi wtedy nie wypomni kosztów) i będziemy go/ją kochać ja i moja rodzina. Quote
ania shirley Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 Jak ktoś mógł mieć taki pomysł??? Buda??? Quote
mysza 1 Posted March 11, 2012 Author Posted March 11, 2012 Oj aż mnie to rozbawiło wszystko ;) Ładnie Pipi wygląda, tylko budy jej na zdjęciach brakuje. ;) Quote
tripti Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 niestety zdarzają się takie sytuacje, mimo wszystko dobrze jest zrozumieć i uszanować pogląd na tą sprawę jednej i drugiej strony. Jest tyle psów bezdomnych na ulicach, tyle w schroniskach, że dla niejednego psa takie warunki jakie Pani zaproponowała byłyby spełnieniem marzeń. Też miałam kilka przepraw z budami, niestety nie było tak kulturalnie. Mnie wczoraj Pani, która wzięła naszego Freda do adopcji przepraszała, że ma takie małe mieszkanko, ale że wynagrodzi mu to spacerami i wyjazdami na weekend, dostał nawet swoją własną prywatną kanapę przy człowieku w małym mieszkaniu, a to ważniejsze dla mnie niż własne podwórko i buda, w przypadku tego psa akurat. Piękna jest ta rudzinka :) Quote
mysza 1 Posted March 12, 2012 Author Posted March 12, 2012 Wyróżniłam mamie tablicę i czekam na ogłoszenia z bazarku, coś wolno idzie tym razem. Quote
ronja Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Mamusia wygląda już optymalnie, tuczyć więcej się nie będziemy:) tzn Pipi nie będzie, a ja owszem;) Quote
mysza 1 Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 [quote name='ronja']Mamusia wygląda już optymalnie, tuczyć więcej się nie będziemy:) tzn Pipi nie będzie, a ja owszem;) ;) Tobie nie zaszkodzi ;) Quote
tripti Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 mysza 1 - zapytaj Ziutkę (Ziutka) o ogłoszenia - dziewczyna ma dobrą rękę :) zapraszam do oddania głosu na zwierzęta z Korabiewic (ankieta dogo do krakvetu): http://www.dogomania.pl/threads/2245...data-na-marzec! Quote
mysza 1 Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 [quote name='tripti']mysza 1 - zapytaj Ziutkę (Ziutka) o ogłoszenia - dziewczyna ma dobrą rękę :) zapraszam do oddania głosu na zwierzęta z Korabiewic (ankieta dogo do krakvetu): http://www.dogomania.pl/threads/2245...data-na-marzec! Ziutka już mi ogłasza takie bardzie zastałe psy ale nie działa :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.