Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie mogę sobie znaleźć miejsca po odejściu Ikarka :-(

Wypłakałam morze łez i ledwo patrzę na oczy.

Walczyłam o niego jak mogłam. Poświęcałam mu każdą wolną chwilę. Nawet nocami do niego zaglądałam czy wszystko jet ok. Nie wiem co jeszcze mogłam zrobić, ale po wpisach,szczególnie na FB widzę, że nie zrobiłam nic i do tego jeszcze zależy mi tylko na kasie, a nie na dobru psiaków które u mnie są. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Dla niewtajemniczonych przedstawię sytuację mojego dorabiania się na Fundacji Zwierzęca Arkadia:
Ikar był u mnie w hotelu za 10 zł za dobę z wyżywieniem.
Groszek jest za 100zł za miesiąc ( miał to być tylko jeden miesiąc do momentu zdjęcia gipsu bo miał mieć BDT a jest u mnie prawie 4 miesiące)
Hula - za karmę i weta (jest u mnie od 24.01.2013 i dostałam dla niej 4 puszki chappi i 8 kg suchej karmy)
Dwa szczeniaki które też miały być za karmę, podkłady do sikania i weta, a do końca tak nie jest, bo w połowie sama kupuję odkłady i gotuję jedzenie.

Oprócz tego mam inne psy za darmo. Tak właśnie wygląda moje dorabianie się.

Rozmawiałam wczoraj z osobą do której mam największy żal i powiedziałam jej co o tym myślę i nie mam zamiaru roztrząsać tego tutaj na forum.

Jeżeli ktokolwiek uważa, że źle lub nieodpowiedzialnie traktuję psy, to proszę je przenieść tam gdzie będzie ktoś o nie dbał, kochał i zajmował się odpowiedzialnie według waszego uznania.

Wracając do Ikusia to uważam, że u mnie może minimalne, ale miał szans, natomiast stres związany z zabraniem go do przychodni pogorszył jego stan tak drastycznie, że skończył się to tak jak wiemy.

Myślę, że Wojtuś może tu napisać jako wiarygodna osoba jak szybko pogorszył się stan Ikusia od momentu zabrania go ode mnie.

Bardzo żałuję, że Ikuś nie mógł odejść w miejscu które znał, na własnym kocyku, przy osobie która go kochała ( w co nie wszyscy wierzą) tylko na zimnym lekarskim stole wśród obcych.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Makila wiem jak walczyłaś o Ikara, jak przeżywałaś kiedy był na balkonie, jak był ważny i kochany.
Ja Ci bardzo dziękuję.
Ikar był u Ciebie szczęśliwy.
Zawiozłam do Ciebie Ikara, miałam szczęście poznać tego wspaniałego dostojnego psiaka.
Byłąm i jestem całym sercem z Tobą i Ikarem.
Nikt nie mógł przewidzieć tego się stanie, do końca wierzyliśmy ,że Ikar wyzdrowieje.
Trzymaj się Anetko,żegnaj, kochany , cudny Piesku.
Strasznie mi smutno...:(

Posted

Makila - czegoś nie rozumiem . . . . To Ikar według Ciebie był w dobrej kondycji jak go wczoraj Wojtuś odbierał w godzinach późno
popołudniowych i jego stan nagle się pogorszył ? Bo przecież guz mózgu nie pojawia się i rośnie w kilka godzin, tylko jest to
proces kilkutygodniowy. Czyli nie było wcześniej niepokojących objawów ? Ciekawy przypadek . . . .

Posted

[quote name='Makila']Nie mogę sobie znaleźć miejsca po odejściu Ikarka :-(

Wypłakałam morze łez i ledwo patrzę na oczy.

Walczyłam o niego jak mogłam. Poświęcałam mu każdą wolną chwilę. Nawet nocami do niego zaglądałam czy wszystko jet ok. Nie wiem co jeszcze mogłam zrobić, ale po wpisach,szczególnie na FB widzę, że nie zrobiłam nic i do tego jeszcze zależy mi tylko na kasie, a nie na dobru psiaków które u mnie są. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Dla niewtajemniczonych przedstawię sytuację mojego dorabiania się na Fundacji Zwierzęca Arkadia:
Ikar był u mnie w hotelu za 10 zł za dobę z wyżywieniem.
Groszek jest za 100zł za miesiąc ( miał to być tylko jeden miesiąc do momentu zdjęcia gipsu bo miał mieć BDT a jest u mnie prawie 4 miesiące)
Hula - za karmę i weta (jest u mnie od 24.01.2013 i dostałam dla niej 4 puszki chappi i 8 kg suchej karmy)
Dwa szczeniaki które też miały być za karmę, podkłady do sikania i weta, a do końca tak nie jest, bo w połowie sama kupuję odkłady i gotuję jedzenie.

Oprócz tego mam inne psy za darmo. Tak właśnie wygląda moje dorabianie się.

Rozmawiałam wczoraj z osobą do której mam największy żal i powiedziałam jej co o tym myślę i nie mam zamiaru roztrząsać tego tutaj na forum.

Jeżeli ktokolwiek uważa, że źle lub nieodpowiedzialnie traktuję psy, to proszę je przenieść tam gdzie będzie ktoś o nie dbał, kochał i zajmował się odpowiedzialnie według waszego uznania.

Wracając do Ikusia to uważam, że u mnie może minimalne, ale miał szans, natomiast stres związany z zabraniem go do przychodni pogorszył jego stan tak drastycznie, że skończył się to tak jak wiemy.

Myślę, że Wojtuś może tu napisać jako wiarygodna osoba jak szybko pogorszył się stan Ikusia od momentu zabrania go ode mnie.

Bardzo żałuję, że Ikuś nie mógł odejść w miejscu które znał, na własnym kocyku, przy osobie która go kochała ( w co nie wszyscy wierzą) tylko na zimnym lekarskim stole wśród obcych.[/QUOTE]


Żadna z nas nie napisała ani nie powiedziała, że dorabiasz się na psach. Za ludzi piszących piszących na FB nie możemy odpowiadać.
Pies został zabrany do KLINIKI, bo był w stanie krytycznym i nie było konkretnej DIAGNOZY!
Zależało nam tylko i wyłącznie na zdiagnozowaniu co jest przyczyną jego stanu by w odpowiedni sposób móc go leczyć!

Nikt Ci nie zarzuca, że nie zapewniłaś mu opieki wet. Ale wet u którego byłaś nie postawił konkretnej diagnozy, pies był leczony objawowo. A nam zależało na tym aby została postawiona konkretna diagnoza i wprowadzone odpowiednie leczenie, które być może mogłoby go uratować, czy to coś złego?

Prosiłyśmy Ciebie abyś zabrała go do kliniki gdzie dysponują odopwiednim sprzętem i opieką 24h na dobę. Opieką LEKARSKĄ.
Stwierdziłaś, że nie dysponujesz czasem i że jeżeli chcemy to możemy sobie załatwić transport i przewieźć go do kliniki. Tak też zrobiłyśmy.

Diagnoza lekarza była oczywista: "Pies jest w stanie agonalnym. Nie jesteśmy w stanie mu pomóc."
Diagnozowany był przez 2 lekarzy w klinice. Lekarze mówili, że dalsze podtrzymywanie go przy życiu to jego dalsze cierpienie. Że jedynym wyjściem w tej sytuacji było skrócenie jego męczarni.

Zresztą cała sytuacja jest opisana powyżej przez Wojtusia, który nam bardzo pomógł. Ikar nie odchodził sam, miał przy sobie właśnie Wojtka, który czuwał żeby Ikar był potraktowany z godnością i szacunkiem - był z nim do końca.

Posted

[quote name='rents']Makila - czegoś nie rozumiem . . . . To Ikar według Ciebie był w dobrej kondycji jak go wczoraj Wojtuś odbierał w godzinach późno
popołudniowych i jego stan nagle się pogorszył ? Bo przecież guz mózgu nie pojawia się i rośnie w kilka godzin, tylko jest to
proces kilkutygodniowy. Czyli nie było wcześniej niepokojących objawów ? Ciekawy przypadek . . . .


Jest to możliwe tak właśnie stało się z psem mojej córki nie było żadnych objawów nic przed pracą ok 9 była z nim na spacerze
a gdy wróciła napisała mi tylko że on umiera znajoma zawiozła ją z nim do kliniki ale nie było żadnych szans pies cierpiał
miał guza

Posted

Pani doktor która przyjęła Ikara w lecznicy dzwoniła do mnie i pytała o diagnozę wcześniejszego weta, która była taka jak jej.

PRAWDOPODOBNIE guz, bo w żadnej lecznicy nie miał zrobionej tomografii mózgu żeby to stwierdzić na 100%

Więc nie pisz, że pies został zdiagnozowany lepiej.

Co do mojego dorabiania się to fakt, że ktoś z FB napisał że hotel się dorabia i zależy mu tylko na kasie, ale ty Avilia odniosłaś się do tego słowami cytuję "co prawda to prawda". W moim rozumieniu podpisałaś się pod czyjąś opinią.

Odnośnie tego, że nie chciałam jechać z Ikarem do tej lecznicy. Powiedziałam Klaudii w jakim stanie jest pies, to czy przeżyje to kwestia kilku dni i nic więcej nie można zrobić. A lecznica gdzie miał być zostawiony to strata pieniędzy. Przyznała mi rację, jednak stwierdziła, że darczyńcy się upierają aby go tam zabrać. Powiedziałam, że ja nie mam czasu na zachcianki darczyńców i jeżeli mają takie życzenie to mogą tam zabrać Ikara.

Nie napisałam, że odchodził sam tylko wśród obcych a to zasadnicza różnica przynajmniej dla mnie.

Posted

Też nie mogę dojść do siebie i pogodzić się z tym, ze Ikarka nie ma...

Kochani, wszystkim nam zależało na tym, aby Ikarek wyzdrowiał, jakiekolwiek teraz wzajemne żale są niepotrzebne a to, co piszą inni na fb... Tak bardzo często bywa, że wypowiadają się ci, którzy najmniej o sprawie wiedzą.
Makila
, dziękujemy bardzo za opiekę nad Ikusiem, wiemy, że Go kochałaś.

Ikarku, bądź szczęśliwy...

Posted

[quote name='Lobaria']Też nie mogę dojść do siebie i pogodzić się z tym, ze Ikarka nie ma...

Kochani, wszystkim nam zależało na tym, aby Ikarek wyzdrowiał, jakiekolwiek teraz wzajemne żale są niepotrzebne a to, co piszą inni na fb... Tak bardzo często bywa, że wypowiadają się ci, którzy najmniej o sprawie wiedzą.
Makila
, dziękujemy bardzo za opiekę nad Ikusiem, wiemy, że Go kochałaś.

Ikarku, bądź szczęśliwy...

Dokładnie.

Ważne, że Ikarek ostatnie miesiące życia spędził w domowych warunkach, a nie w schroniskowym kojcu...

Posted

Poznałam Ikara,zabierałam go z Punktu, dwa razy go wiozłam. Jestem pewna ,że gdyby go spytać czy chciałby mieć swój ds, odwarknąłby: "nie".
Dla niego Makila była ukochaną, jedyną Panią. U niej był w domu.
Strasznie mi żal Anety bo wiem jak bardzo Ikara kochała i wiem jak teraz cierpi po jego stracie.
Anetko trzymaj się kochana.

Posted

Zatem aby sprawę naprostować, kopiuję swoją wypowiedź z FB:

Chciałabym naprostować jedną sprawę - moja odpowiedź na post Eli G. cytuję: "... jak to mówią biznes jest biznes, nawet ten hotelikowy dla zwierząt ... coś mi się wydaje, że ten hotelik powstał jedynie dla zysku a nie z miłości do zwierząt a jedno i drugie powinno iść w parze !!!"

I moja odp:

"Co racja to racja...niestety z tego co wiem, hotelik nie ma czasu. Czy może ktoś pomoc? Chcemy Ikarka dać do kliniki aby miał całodobowa opiekę i dokladna diagnozę, bo leczenie "nie wiadomo czego" może się zle skończyć..."

Dotyczyła tylko i wyłącznie pierwszej części wypowiedzi Eli, czyli: "... jak to mówią biznes jest biznes, nawet ten hotelikowy dla zwierząt"

Która odnosi się do ogółu, a nie do danego hotelu - w tym przypadku hotelu w którym był Ikarek.
Piszę to ponieważ zarzucono mi, że uważam, że hotel Ikara powstał tylko dla zysku.
Nie uważam tak i liczę na to, że tak pozostanie, być może źle skontrułowałam swoją odpowiedź dlatego tak została zrozumiana.

Posted

Nie znałam Ikusia, ale wiem, że to dzięki zaangażowaniu p. Anety wydostano go z uwięzienia i że tylko u niej miał prawdziwy dom i tam czuł się kochany i u siebie. I bardzo bardzo dziękuję p. Anecie.
A co do braku wcześniejszych objawów - medycyna nie jest matematyką, gdzie dwa plus dwa równa się cztery, czasami objawy są ukryte, niespecyficzne i trudno, a czasem w ogóle niezauważalne

Posted

Bardzo dziękuję Makili za opiekę nad Ikusiem. Ten psiak był mi bardzo bliski. Może miał guza. U człowieka można czasem wcześniej wykryć i zoperować, lecz pies nie może powiedzieć że np. boli go głowa.
Nie ma co biadolić że nie miał własnego domu. Jego domem był dom Makili i niech tak pozostanie.

Posted

Wiem, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i szczególnie w takich trudnych chwilach ponoszą nas emocje i czasami powie lub napisze się coś głupiego. Sumując wszystko, każdemu chodziło o dobro Ikara.

A to faktury za wizyty u weta w Wieliczce które zapłaciłam



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us

Posted

Odejście Ikarka było dla Nas wszystkich bardzo emocjonalne.
Wielu z nas znało Go osobiście, jeszcze większa liczba znała Ikiego tylko z formu, bądź fb.
Kiedy wszyscy dowiedzieliśmy,że z Ikarkiem jest źle - zarówno sercami jak i myślami byliśmy z Wami Aneta.
Nie tylko z Ikarem,ale z Wami.
Każdy kto miał kiedykolwiek choć raz psa w ciężkim stanie wie jak to smakuje i szczerze współczuje.
Każdy tylko myślał co jeszcze można zrobić, jak jeszcze pomóc.
Ludzie dzwonili, pytali, mówili o tym,że TRZEBA postawić konkretną diagnozę.
Nikt nie chciał Ci tym ubliżyć czy też podważyć kompetencji Twojego lekarza.
Każdy się tylko bardzo bał.
Sama mi mówiłaś przez tel ,że nie dasz rady z Ikarem jechać gdzieś indziej. Że nie dysponujesz czasem, ale że możemy organizować transport na własną rękę.
Nie chciałam tu już nic roztrząsać,ale nie mogłam się także powstrzymać od słowa wyjaśnienia...
Środowisko w jakim działamy (INTERNET) to specyficzny klimat, ale bardzo pomocny.
Wiem,że słowa czytane w nerwach, stresie, płaczu nawet te które nie miały być DLA CIEBIE KRZYWDZĄCE można zrozumieć różnie.
Jednak widziałam te wpisy i również chciałam napisać,że ŻADNA Z NAS NIE NAPISAŁA,ŻE NA FUNDACJI 'ZWIERZĘCA ARKADIA'' TY SIĘ DORABIASZ.
Po pierwsze nie odpowiadamy za słowa każdej jednej osoby - odpowiadamy za swoje słowa.
Ktoś rzucił,że 'hotele się dorabiają' - Ola zaledwie przytaknęła,że są takowe przypadki.
Ale nikt nawet o Tobie nie pomyślał...
Chyba nie zaprzeczysz,że są zarówno hotele jak i dt które mają na względzie pieniążki,a nie dobro zwierzęcia...
Każdy zawsze mówi jak wiele robisz dla naszych psiaków... - więc nie było chyba konieczne demonstrowanie jakie to jesteśmy podłe i niewdzięczne...
Dobrze wiemy,że na nas akurat zarobić nie masz szans - masz nasze psy 'po kosztach' - bo w większości za grosiki...

Nerwy nie są dobrym doradcą.

Nie sprzeczajmy się tu - nie zasłużył na to Ikarek.
Rozpamiętywanie Nam Go nie wróci.

Śpij Aniołku... ŚPij...

  • Posted

    Ikusiu, dwa tygodnie....

    Z ciężkim sercem wklejam już ostatnią, pożegnalną fakturę Ikarka, wystawioną przez klinikę Krak-Vet. To faktura za całą usługę - wizytę, badania, a potem...

    Bardzo dziękujemy Krak-Vetowi za tak ulgowe potraktowanie Naszego Ikarka...

    Posted

    Bożena K. tak pożegnała Ikarka na fb , kopiuję.

    Kiedy poznałyśmy Cię w punkcie dostałeś imię, które miało dodać Ci skrzydeł! Z każdym dniem one rosły! Patrzyłeś zlękniony, potem spokojniej obserwowałeś i kiedy poczułeś, że jesteś dla nas ważny zaufałeś i oddałeś nam swoją duszę! a skrzydła rosły tak jak rosło Twoje przywiązanie i radość z tego, że znów żyjesz, że masz swoich przyjaciół. Od przerażenia do uśmiechu, jak napisała kiedyś o Tobie Elżbieta, taka Twoja historia...
    Kiedy wyjeżdżałeś z punktu wszyscy, którzy do tego doprowadzili wierzyli z całego serca, że wysyłają Cię do nowego życia! byłeś naszym oczkiem w głowie! Każdy, kto chociaż raz spotkał się z Tobą Ikusiu, miał Cię już w swoim sercu. Nadal z tymi skrzydłami, już wielkimi bo tak Ci urosły, wzbijałeś się i upadałeś a my ciągle, wykopać choćby z pod ziemi chciałyśmy dla Ciebie Twoje miejsce na wylądowanie...bo na to zasługiwałeś, przepraszam, nie udało się :( hotel był Twoim domem....
    Jesteś bezpieczny, kochanie, wylądowałeś, już na zawsze... na kolorowych łąkach ze swoimi kumplami w spokoju i radości będziesz biegał, pokazywał brzuchala i uśmiechał się tak jak to Ty potrafisz... tam za tęczowym mostem już szczęśliwy bo... Ty wiesz ... ♥

    • 3 weeks later...
    Posted

    Na fejsie też wspominaliśmy ...

    Sąd Ostateczny

    Święty Piotr u nieba wrót
    Stoi trzymając listę cnót
    A wszystkie dusze w milczeniu
    Przypatrują się jego skinieniu
    "Ten wejdzie pierwszy, kto
    był lekiem na cało zło;
    Kochał i służył ze wszystkich sił;
    Brzydził się złością,
    Dzielił radością,
    Na dobre
    I na złe.
    Kto jednego tylko chce:
    Kochać wiecznie jak szalony."
    Piotrowa dłoń otwiera drzwi-
    Lśnią oczy, merdają ogony...
    Pierwsze do raju wchodzą
    PSY!

    • 1 month later...
    • 4 months later...

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...