Cantadorra Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 A czy nie można wykonac rtg płuc? Są wziewne, dużo bezpieczniejsze narkozy, niż dożylne. Nie mam na myśli, aby robić na siłę operację. Tylko nie zoperowane ropomacicze, to śmierć, a operacja, to przynajmniej jakaś szansa. Quote
kizimizi Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 wlasnie zajrzalam do Sabci i czytam takie smutne wiesci :( Chyba trzeba dowiedziec sie jak najwiecej czy ta operacja nie zagraza jej zyciu bo tak jak mowie dziewczyny z niezoperowanym ropomaciczem sunia. Quote
ocelot Posted June 28, 2012 Author Posted June 28, 2012 Zmiany w płucach dodam. Powiększone serce, ropomaczicze i guz, który natychmiast trzeba operować, grozi pęknięciem. Dodajmy, że dochodzi chora trzustka, co budzi obawę, czy i tam nie ma przerzutów. Sunia miała robione prześwietlenie. Dodam, że właściciele Saby od lutego tego roku są bardzo częstymi gośćmi w gabinecie weterynaryjnym na Mazowieckiej. To informacja sprawdzona i pewna, ponadto mają w książeczce bardzo dużo wcześniejszych wpisów od doktota Żegoty. O złą wolę nie ma ich co posądzać. Wprost pytałam nasze Panie weterynarz (dwie) ile jej szans dają. Nie chcą się wypowiadać. Zachodzi obawa, że nawet jak przeżyje operację, to organizm będzie bardzo wymęczony, bo wiek i pożyje bardzo krótko. No ale to spekulacje w pewnym sensie. Czekamy na decyzję właścicieli, każdą uszanujemy. W razie czego będziemy Was prosić o wsparcie finansowe. Quote
Marycha35 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 O jasna cholera, no to piękne zakończenie się szykuje historii Saby, szlag by to!!!!!! :( Quote
Marycha35 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 goshia30 napisał(a):Ale ja cały czas mam kontakt z rodziną X i interesuję się Sabą. Jak tylko będę mogła to wezmę ją do siebie, ale w najblizszym czasie będzie to trudne, bo rozpoczynam niedługo remont. Jak tylko wszystko się skończy, będzie tak jak przez ostatnie parę lat. Co drugi, trzeci weekend, dzieci i Saba będą u mnie :) Dla niektórych z Was Saba i jej los to tylko wątek na dogomanii, dla mnie ta rodzina to część mojego życia. ( mowa tu oczywiście o dzieciach i Sabie, Państwo X nie bardzo mnie już interesują. Przestałam wierzyc w ich chęć zmiany. :( ) Dlatego proszę Was, zanim posądzicie mnie o to, że nie interesuję się już Sabą, zastanówcie sie czy nie za szybko wydajecie osąd... Gosiu moim celem nie było osądzanie Cię czy wytykanie błędów. Nie pisałaś co u suni, nie odzywałaś się, więc zapytałam czy jest nadzieja, że będzie u Ciebie. Po tych info o stanie zdrowia suni to zdaje się większość naszych rozważań nie ma już znaczenia:( Quote
ocelot Posted June 28, 2012 Author Posted June 28, 2012 A ja nadal uważam, że dobrze się stało, że Saba została w domu, który zna. Denerwuję się tylko, że tak długo czekają z decyzją. Ani guz ani ropomaczicze nie może czekać Quote
Marycha35 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Nie lubię tych ludzi, mogli sunię wysterylizować, nie byłoby teraz kłopotu, ale nie zazdroszczę im podjęcia decyzji. Jednak coś muszą postanowić! Quote
Cantadorra Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Mnie irytuje zbyt długie podejmowanie decyzji. Tutaj nie ma czasu. Nie chcę, żeby cierpiała.:( Quote
Marycha35 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Mam nadzieję, że Gosia nie pozwoli, by sunia cierpiała! Quote
ocelot Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 bardzo mnie denerwuje fakt, że jesli ktoś wiedział wcześniej o stanie suni, nie powiedział nam tego. Ci ludzie przyszli po pomoc do schroniska, do nikogo innego. To o czymś świadczy. Quote
kizimizi Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 ocelot napisał(a):bardzo mnie denerwuje fakt, że jesli ktoś wiedział wcześniej o stanie suni, nie powiedział nam tego. Ci ludzie przyszli po pomoc do schroniska, do nikogo innego. To o czymś świadczy. mowiac schronisko masz na myśli gab. wet na Mazowieckiej o ktorym wczesniej pisalas? Quote
goshia30 Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Pisałam,że sie przeprowadzałam i nie byłam tam ostatnio. A o guzach na listwei mlecznej mówilam im ok 2-3 lat temu... Quote
goshia30 Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 ocelot napisał(a):bardzo mnie denerwuje fakt, że jesli ktoś wiedział wcześniej o stanie suni, nie powiedział nam tego. Ci ludzie przyszli po pomoc do schroniska, do nikogo innego. To o czymś świadczy. Przyszli do Was, bo wiedzieli, ze dacie im kasę, a tymczasem ostatnio kupili sobie 2 nowe laptopy... Czy Wy naprawdę nie widzicie co się dzieje?!! To są ludzie nauczeni wyciągać kasę. Jarają fajki ( każdy z nich po paczce dziennie), piją bardzo dużo, non stop przy kompie ( gry), a o dzieci i zwierzęta martwią się już inni, tacy naiwni jak my, zbyt wrażliwi by przejść obojętnie...Tak też wykorzystywali i mnie latami. Słyszałam tylko: "Gosia nie mam pieluch dla dziecka", "Gosia, skończyło mi sie mleko dla małego"; "Gosia, nie mam czym nakarmić psów". "Gosia Kuba jedzie na wycieczkę, nie mam kasy" itd., ale jakoś na fajki zawsze sie znalazło... Nawet nie łudźcie sie, że leczyliby psa gdyby mieli do wyboru: kupić faje, czy lekarstwa dla psa. Bywało ,że dzieci 3 tygodnie chodziły chore, bo Pani X mowiła mi, że nie ma na leki... Quote
managua Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Właściciele Saby byli ponownie w schronisku. Podjęli decyzję. Chcą ją ratować i dołożą się do kosztów operacji tyle ile będą mogli. Suni została w lecznicy pobrana krew. Czekamy na wyniki. Prosimy o pomoc w opłaceniu operacji Saby. A jeżeli chodzi o dawanie im pieniędzy to oczywiście ich do ręki nie dostaną. Quote
ocelot Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 Małgosiu o katastrofalnym stanie zdrowia Saby nie wiedziałaś bo się przeprowadziłaś, a o laptopach wiesz? Nie jest to rodzina godna naśladowania, ale należy jeśli nie im pomóc to pomóc Sabie. Niejednego psa widziałam i niejedne warunki, więc chyba wiem kiedy i jaką decyzję podejmuję? Nie wiem co się działo wcześniej, w tej chwili dzieci również są czyste. A skąd ma mieć na leki jak nie pracują ooje? Ja nie twierdzę, że są super, ale psa nie należy im odbierać! A pomóc! I to nie tylko moje zdanie, a zdanie managuy, Preze towarzystwa, dokór Dominiki, doktór Moniki, doktora Żegoty! Quote
ocelot Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 kizimizi napisał(a):mowiac schronisko masz na myśli gab. wet na Mazowieckiej o ktorym wczesniej pisalas? Nie schronisko jest na Kępy 3 , na Mazowieckiej jest prywatna klinika doktor Lesiak. Tak się składa, że znamy się. Większość weterynarzy w tym mieście znam, co nie jest dziwne skoro od kilku lat angażuję się pomoc w ratowanie psów. Quote
Cantadorra Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Ale Gosia pisała o stanie suni, że jest źle. Potem zostało uznane, że nie aż tak źle. A w końcu ropomacicze potrafi dać objawy w swojej ostatniej fazie rozwoju. Teraz to wszystko zresztą nieważne. Najważniejsza jest Saba, jak pisała Ocelot. Trzeba pomóc Sabie, ludzie sprawa wtórna. Quote
ocelot Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 (edited) Gosia pisała o jej zachudzeniu, o tym, że nie może tam zostać. Saba nie jest zachudzona, Saba ma chorą trzustkę i dostaje leki. Byłam u niej w domu, widziałam gdzie Saba spi i jaki ma kontakt z dziećmi, dzieci z nią. Z takich warunków się psa nie zabiera, bo mielibyśmy nie 150 psów, a 450 co najmniej. Cały czas tu się mówiło o zabieraniu Saby, a nie diagnozowaniu i leczeniu. Edited June 29, 2012 by ocelot Quote
Marycha35 Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Fakt, sunia najważniejsza, ale dziwnych zachowań jest tu wiele. Szkoda, że skoro 2/3 lata temu było wiadomo o guzach na listwie mlecznej to tylko na mówieniu się skończyło. Quote
Cantadorra Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 Teraz pozostaje życzyć Sabie udanej operacji, dobrej ręki chirurga i zdrowia. Kochana dziewczynka :( Quote
goshia30 Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 ocelot napisał(a):Małgosiu o katastrofalnym stanie zdrowia Saby nie wiedziałaś bo się przeprowadziłaś, a o laptopach wiesz? Nie jest to rodzina godna naśladowania, ale należy jeśli nie im pomóc to pomóc Sabie. Niejednego psa widziałam i niejedne warunki, więc chyba wiem kiedy i jaką decyzję podejmuję? Nie wiem co się działo wcześniej, w tej chwili dzieci również są czyste. A skąd ma mieć na leki jak nie pracują ooje? Ja nie twierdzę, że są super, ale psa nie należy im odbierać! A pomóc! I to nie tylko moje zdanie, a zdanie managuy, Preze towarzystwa, dokór Dominiki, doktór Moniki, doktora Żegoty! Bardzo się cieszę, że jej pomagacie. Ja już naprawdę robię pass, bo od jakiegoś czasu bardzo źle mnie oceniacie, a uważam, ze niesłusznie. Czy uważasz, ze lepiej by było żebym nic nikomu nie zgłaszała, skoro Saba ma takie dobre warunki życia... Zresztą dzieci również, no po prostu oaza a nie dom. Tylko skąd tam ograniczone prawa rodzicielskie, stały nadzór kuratora, no i dziecko, które zmarło z zaniedbania... A propos Pan X pracuje, a o laptopach wiedziałam od babci najstarszego syna, bo ciągle jestem z nią w kontakcie w sprawie dzieci. Wściekła się, bo ciągle chcą od niej na coś kasę, a kupują sobie drogie rzeczy, za które mogliby kupic jedzenie, ubrania itd. Z Państwem X nie rozmawiam ostatnio, bo mnie po raz setny oszukali i nawet opiekunka społeczna doradziła mi żebym trochę ich odstawiła od potrfela, bo za bardzo przyzwyczaili się do tego, ze mają mnie na każde zawołanie. Ocelot, jesteś bardzo niesprawiedliwa w ocenie ludzi... Ja nie mam zamiaru tracic czasu na przepychanki słowne, życie jest za krótkie na to. :) Powodzenia w ratowaniu Sabci i trzymam za nią kciuki. Będę tu jeszcze czasami zaglądać. Quote
goshia30 Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Marycha35 napisał(a):Fakt, sunia najważniejsza, ale dziwnych zachowań jest tu wiele. Szkoda, że skoro 2/3 lata temu było wiadomo o guzach na listwie mlecznej to tylko na mówieniu się skończyło. Powiedziałam im o guzach, a oni odparli, że Saba jest pod stałą kontrolą weta. Zresztą Ocelot pisała, że mają bardzo dużo wpisów w książeczce, że tak dobrze ją kontrolowali... Czy wet nie zauważyłby guzów na listwie mlecznej? Coś tu nie gra. A może stwierdzili, że i tak nie będą jej leczyć, bo szkoda kasy. Quote
ocelot Posted July 2, 2012 Author Posted July 2, 2012 (edited) Ja nikogo nie oceniam. Skupiam się na pomocy psu w tej chwili. Może nie będziemy teraz o kompetencjach weterynarzy rozmawiać, bo dr Sierant u którego byłaś, ani nie stwierdził u niej zmian w płucach, ani powiększonego serca, ani chyba kłopotów z trzustką. W tym momencie interesuje mnie pies i wcześniej też. Nie zawsze zabranie starszego psa do hotelu, do obcych warunków jest dobre chyba wszyscy to wiemy. Nie tylko ja oceniałam warunki Saby podkreślam. Ja mogłabym być niewiarygodna, ale Na Boga była tam managua, Pani Prezes, Pani weterynarz, Straż Miejska. Dalej mam pytanie, pomoże nam ktoś opłacić operację Saby? To jest w tej chwili najważniejsze. Czekamy na wyniki badań Saby i one będą decydujące czy operacja się odbędzie. Edited July 2, 2012 by ocelot Quote
managua Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 (edited) Ja byłam na interwencji u Saby i m.in. ja stwierdziłam, że nie ma podstaw do odebrania jej właścicielom. z tego co się dowiedzieliśmy weterynarz u którego byli z guzem wcześniej powiedział, że sunia jest już za stara na zabieg i może go nie przeżyć. Ponadto jeszcze problemy z trzustką. Dlatego nie operowano guza wcześniej. Według mnie zabranie suki do schroniska zrobiłoby więcej szkody niż pożytku, a z tego co wiem pieniędzy na dt nie było. Małgosia ma inne zdanie w tej sprawie i chyba żal do nas, że nie odebrałyśmy Saby. Neguje tę rodzinę za wszystko, ale może ma prawo, lepiej ich zna. Edited July 2, 2012 by managua Quote
managua Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Żadne przepychanki i dyskusje nie mają już sensu :( Sunia nie kwalifikuje się do operacji. Weterynarz, który chciał wcześniej operować podjął dzisiaj decyzję. Saba ma nowotwór złośliwy. Bardzo się męczy. Zabieg prowadziłby tylko do zwiększenia jej cierpienia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.