Marycha35 Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Oby sunia miała jednak dobrze w tym domu. Swoją drogą sytuacja na wątku faktycznie kuriozalna, najpierw apel o pomoc, a teraz zlewka. Szkoda Saby:shake: Quote
ocelot Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 dziewczyny ja nie mam czasu. ja z trudem wyrywam się do schroniska, tam jest 140 psów potrzebujących pomocy. w tym psy z nowotworem, z połamaną miednicą. Dzisiaj jadę do Zduńskiej Woli odebrać naszego psa. Wizyta u Saby była, były 3 niezależne instytucje. Urząd Miasta, Straz Miejska i Towarzystwo. Sama tam nie pojadę, bo równie dobrze mogą mnie przegnać. Quote
Agula99 Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Instytucje były i co???? Wiecie co ja rozumiem, że brak czasu, że to, tamto, siamto i owamto, ale ludzie po co robicie wątek, a teraz ze stoickim spokojem olewacie Sabę i jej los, może trzeba było ją pozwolić zagłodzić i miała by psina spokój, a tak daliście jej odrobinę wiary, brała jedna osoba do domu, dawała nadzieję, a teraz nawet na wątku się nie pokaże??? Bardzo nie ładnie, to chyba nie tak ma wyglądać i ze spokojnym sumieniem skazać psa na ....no właśnie na co??? Nie chcę nikogo obrażać, ale ja bym nie mogła ze spokojnym sumieniem spać ani funkcjonować, ale przecież nie przyjadę tam do was , żeby pomóc w uratowaniu psa, lub chodź sprawdzeniu jaka jest sytuacja. Już chyba lepiej by było ją zabrać, dać do schroniska, zrobić wydarzenie na FB, ogłaszać, mogła znaleźć dom, mogła, a teraz??? :-( Biedna Saba, nie trzeba było dawać jej nadziei!!! Quote
ocelot Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 (edited) Agula o to chodzi, że nie można jej zabrać! Nie ma podstaw. Poza tym to starszy pies bardzo przywiązany do dzieci. Bardzo. Tu rozważane były wszystkie za i przeciw. Zrozum ona domu za szybko by nie znalazła ma 11-12 lat. Poza tym bardzo jest przywiązana i dzieciaki do niej też. Tak jak obiecałam pojedziemy do niej. Na wszystko przyjdzie czas i pora. dzisiaj odebralam psa ktory był od nas 88 km, wiec i do Saby pójdę ale po koleii może? Mam w planach wizytę poadopcyjną u Muszkietera, przywiezienie suk ze Zgierza. fizycznie jedna osoba nie jest w stanie tego wszystkiego ograć. Wizyta była niedawno prawda? Wątek założyłam na prosbę Małgosi. jedna osoba podkreślam Agula. Z pracy nie zrezygnuję, bo nawet n paliwo nie będę mieć na wizyty poadopcyjne. a matką dzieciom też muszę być. Edited May 13, 2012 by ocelot Quote
bela51 Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 Słyszałam o Sabie, ale dopiero dzisiaj tu trafiłam. Czy jest dla niej szansa, bo nie przebrnełam dokladnie przez watek ... Quote
Marycha35 Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 Ocelocie to zrozumiałe, że sama nie dasz rady!!! Gosi brakuje tu jednak, brała Ją do siebie, dbała i teraz cisza. SZKODA:( Quote
ocelot Posted May 17, 2012 Author Posted May 17, 2012 dziewczyny Saba jakoś miesiąc temu miała wizytę 3 osób było ok. Ja szukam kogoś kto ze mną tm podjedzie. Jak znajdę to pojadę. Gotowa jestem zrobić to nawet w trakcie pracy. Quote
ocelot Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 Byliśmy dzisiaj u Saby. Ja, Managua i Pani doktor weterynarii - Dominika. Saba jest psiakiem przestraszonym, ale jesteśmy skłonni wierzyć, że tak jest od czasów adopcji ze schroniska. Sierść się jej lśni, leżała przy łóżku najmłodszego dziecka i chyba go pilnowała:) Ale Sabcia całkowicie pozbawiona jest agresji. Jest chuda to fakt, ale ma zdiagnozowane problemy z trzustką. Dostaje enzymy. Jeśli chcemy pomóc Sabie to możemy jej kupić enzymy bo są drogie. My obiecaliśmy w przyszłym tygodniu dowieźć enzymy + witaminki. Dostała pudło karmy wielkie. Saba ma 13 lat i widoczny tatuaż w uchu. Jest czysta. Chudziutka będzie związku z chorobą Druga sunia jest staruszką, ale w super kondycji:) Czarny kundelek:) Ze swojej strony raz na miesiąc, dwa dowieziemy tam karmę. Wcześniej byliśmy na interwencji u suczki, tam to dopiero rozpacz i nędza, melina. Sunie odpchliliśmy, zaszczepiliśmy, zostawiliśmy karmę, w przyszłym tygodniu damy coś na świerzba i podetniemy pazurki. Tu dopiero jest masakra. Dla Saby będzie lepiej jak pomożemy zewnętrznie. Nie widzimy podstaw do jej odebrania. Dlatego zabrałam Panią weterynarz, żeby obiektywnie oceniła. Quote
wolf122 Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 Dla Saby będzie lepiej jak pomożemy zewnętrznie. Nie widzimy podstaw do jej odebrania. Dlatego zabrałam Panią weterynarz, żeby obiektywnie oceniła. -i to jest najlepsza opcja ,bo zabrać psa łatwo ale co potem?Schron?Rzetelne ustalenie faktów i każdy może wyciągnąc wnioski.W końcu ktoś kompetentny ocenił stan faktyczny.Wiadomo,że sunia mogłaby mieć lepsze warunki ale...... Quote
ocelot Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 W gorszych warunkach psy zostawiamy. Naprawdę. Najważniejsze, że ludzie chcą współpracować, możliwe, że są przyzwyczajeni do brania od różnych instytucji, ale na pewno psy nie są tam bite. Może i ruchu ma za mało, ale ciężko to ocenić tak naprawdę. Podjedziemy tam w przyszłym tyg. po południu może będą starsze dzieci to powiedzą ile razy wychodzi. Według słów Pani - 3,4 w ciągu dnia. Może teraz mają lepszy okres i się nią opiekują, ale nasza rola, żeby to sprawdzać. I co tu mówić ciężko zmieniać warunki 13 letniemu psu, zresztą podobno u nich 12 lat przeżyła a to o czymś świadczy. Quote
wolf122 Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 Dokładnie a poza tym najważniejsze w tym zapale-nie szkodzić!!! Quote
kizimizi Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 o ile dobrze pamietam zapytalam sie kiedys czy suka jets taka wyniszczona bo ludzie niezaradni i nei stac ich na leczenie czy jest bita i uslyszalam odp, ze moge sie domyslec skoro ma wybite zeby :( Nie wiem gdzie lezy prawda ale jesli keidykolwiek ktos ja bil to sie nie zmienie tylko dlatego ze akurat teraz ma dobry zcas ....... ale nie bede tez nikogo oceniac bo wiem jak ciezko jest zcasem psa zabrac. Sama mam na osiedlu suke na łańcuchu, ktorej nie moglam zabrac bo jest tak niezyciowa, ze w schronisku by zginela Quote
ocelot Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 Odpowiem Ci tak. Wątek zakładałam znając relację od Gosi, suni nie widziałam na własne oczy. Wyglądała sytuacja z opowiadania dramatycznie, więc postanowiłam pomóc. Zaraz zadzwonię do Dominiki (nasza weterynarz) i spytam czy miała wybite zęby. Zaglądała jej w paszczę. Quote
ocelot Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 Sunia ma braki w uzębieniu, ma brzydko przerośnięte dziąsła. Nic nie wskazuje na wybicie, a na wypadnięcie. Ma 13 lat. To zdanie Pni weterynarz - miały prawo wypaść. Quote
kizimizi Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 ocelot ja nie napiętnuje niukogo tu -nie zrozum mnie zle. Mysle ze trzeba realnie ocenić sytuacje -czy byla tylko zaniedbana czy pastwiono sie o nią. Bo jesli byla zaniedbana to jacykolwiek ci ludzie by nie byli- to przeciez od 13 lat jest jej dom i swiat. Dziewczyny chca pomoc z karma i opieka med. wiec jej stan powinien sie poprawic Natomiast jesli ten pies jets bity bo rodzina jest patologiczna to my jako dogomaniacy powinnismy jej pomoc, zwlaszcza ze wiemy o jej istnieniu. Quote
ocelot Posted June 1, 2012 Author Posted June 1, 2012 Ja próbuję oceniać sytuację obiektywnie. Śladów bicia brak. Z gorszych warunków psów nie zbieramy. ja tam od wczoraj myślę cły czas o tej suni z meliny, czy dobrze robimy zostawiając ja tam. Quote
goshia30 Posted June 22, 2012 Posted June 22, 2012 Trochę dziwne te wszystkie komentarze... Stan Saby może i teraz jest lepszy ( bo byłam z nią u Sieranta), jest czystsza ( bo pojechałam z nią na profesjonalną kąpiel). Może i nie zdechła z głodu, ale jak tylko tam byłam i widziałam, że jest chuda dowoziłam karmę, ale to nie znaczy, że wyolbrzymiłam sytuację, którą tam zastałam. Zabrałam ją na prośbę policjanta, który powiedział, że nie widział jeszcze tak zagłodzonego psa. Może wróćcie do zdjęć na początku wątku. Ona nawet sierści nie miała... Teraz jest lepiej, bo wszyscy jej pomagają, ale właściciele o nią naprawdę nie dbali i nie dbają. Dla mnie sprawa jest zamknięta dlatego tu nie zaglądałam od kilku tygodni. Skoro zgłosiłam sprawę, a teraz czytam insynuacje, że wyolbrzymiłam problem co mogę dopisać... Kilka lat jej pomagałam i pomagam nadal, bo czyny się liczą a nie słowa wypisane na jakimś forum. Trzeba działać a nie debatować! Pozdrawiam Quote
Marycha35 Posted June 22, 2012 Posted June 22, 2012 goshia30 napisał(a):Trochę dziwne te wszystkie komentarze... Stan Saby może i teraz jest lepszy ( bo byłam z nią u Sieranta), jest czystsza ( bo pojechałam z nią na profesjonalną kąpiel). Może i nie zdechła z głodu, ale jak tylko tam byłam i widziałam, że jest chuda dowoziłam karmę, ale to nie znaczy, że wyolbrzymiłam sytuację, którą tam zastałam. Zabrałam ją na prośbę policjanta, który powiedział, że nie widział jeszcze tak zagłodzonego psa. Może wróćcie do zdjęć na początku wątku. Ona nawet sierści nie miała... Teraz jest lepiej, bo wszyscy jej pomagają, ale właściciele o nią naprawdę nie dbali i nie dbają. Dla mnie sprawa jest zamknięta dlatego tu nie zaglądałam od kilku tygodni. Skoro zgłosiłam sprawę, a teraz czytam insynuacje, że wyolbrzymiłam problem co mogę dopisać... Kilka lat jej pomagałam i pomagam nadal, bo czyny się liczą a nie słowa wypisane na jakimś forum. Trzeba działać a nie debatować! Pozdrawiam Gosiu czy jest szansa, żeby ponownie u Ciebie spędzała weekendy????? :):):):) Quote
goshia30 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Ale ja cały czas mam kontakt z rodziną X i interesuję się Sabą. Jak tylko będę mogła to wezmę ją do siebie, ale w najblizszym czasie będzie to trudne, bo rozpoczynam niedługo remont. Jak tylko wszystko się skończy, będzie tak jak przez ostatnie parę lat. Co drugi, trzeci weekend, dzieci i Saba będą u mnie :) Dla niektórych z Was Saba i jej los to tylko wątek na dogomanii, dla mnie ta rodzina to część mojego życia. ( mowa tu oczywiście o dzieciach i Sabie, Państwo X nie bardzo mnie już interesują. Przestałam wierzyc w ich chęć zmiany. :( ) Dlatego proszę Was, zanim posądzicie mnie o to, że nie interesuję się już Sabą, zastanówcie sie czy nie za szybko wydajecie osąd... Quote
managua Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Miesiąc temu byłyśmy z ocelotem i naszym weterynarzem schroniskowym u Saby. Nie stwierdziłyśmy konieczności odebrania psa.W poniedziałek do schroniska zgłosili się właściciele suni. Akurat byłyśmy tam z ocelotem. Przyszli po pomoc. Byli u weterynarza z sunią i okazało się, że ma ropomacicze, a guz, którego ma na listwie mlecznej grozi pęknięciem. Koszt operacji to ok. 400 zł. Nie stać ich na zabieg, a nie chcą Saby usypiać. Obiecałyśmy pomoc finansową, a nasza pani doktor miała porozmawiać z leczącym sunię weterynarzem o zabiegu. Wetka, która leczy sunię od jakiegoś czasu uważa, że zabieg to duże ryzyko. Sunia ma powiększone serce i szmery w płucach. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to nowotwór z przerzutami. I jeszcze wiek suni. Poinformowałyśmy o tym właścicieli i to im zostawiliśmy decyzję. A Gosia chyba powinna o tym wiedzieć skoro ma stały kontakt z właścicielami suni. Quote
bela51 Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Boze, jakie smutne wiesci ... Nie zoperowane ropomacicze, to przeciez wyrok smierci. I co dalej z Sabą ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.