Evas Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Napisałam z prośbą o poradę kardiologiczną i rematolog. do vetserwisu , ponieważ te dolegliwości ma moja sunia. Szybko dostałam obszerną odpowiedź. Mianowicie, że przy niewydolności krążenia nie powinno się ...dawać sterydów. Jedynie niesterydowe leki przeciwzapalne - metacam lub rimadyl. A także leki wspomagające funkcje chrząstek np Artrosan, Arthroflex. Quote
anielica Posted March 1, 2007 Author Posted March 1, 2007 Bono ma raka kości (kość udowa tylnej łapy zajęta w 1/3) z przerzutami, na razie chyba małymi, do płuc :placz: :placz: :placz: Wyszło to na rentgenie, być może ma przerzuty na inne narządy, ale jak mam go stresować USG w tym stanie, to wolę nie wiedzieć. Co to pomoże :placz: Na łapce jest obrzęk, pies chodzi, ale słabo. Ludzie, którzy robilu rtg powiedzieli, że stan jest poważny i że pies prawdopodobnie bardzo cierpi... Nie wprost, ale sugerowali uśpienie... Dwie lekarki, z którymi się konsultowałam mówią, że jeżeli pies ma apetyt (a ma, i to dobry), to najprawdopodobniej nie boli go jeszcze. Bo pierwszym objawem bólu jest brak apetytu. Sugerowały, żeby nie podejmować radykalnych kroków... Ale że załamanie może przyjść w każdej chwili, i wtedy mam działać szybko... :-( Inny wet twierdzi, że psa boli na pewno. Ja po nim bólu nie widzę, jest słaby, ale radosny - na tyle, na ile może być radosny chory staruszek. Ale bardzo się boję, żeby przez swoje zaślepienie nie przedłużać jego cierpienia. Tylko jak tu mieć pewność jaka droga jest słuszna :-( :-( :-( W domu dramat i płacz. Ja staram się być pogodna, i zachęcam do tego rodzinę, bo Bono świetnie czuje napięcie... Odeszliśmy od diety (złe wyniki wątroby), bo nic ona już nie wniesie. Mam nadzieję, że szybko przyjdzie ocieplenie, bo jego zmiany zwyrodnieniowe na pewno cierpią na tym pie..... deszczu. Zaczęłam się modlić o spokojną śmierć bez bólu... To wszystko jest straszne... STRASZNE Quote
ulvhedinn Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 Anielica, spójrz mu w oczy.... one powiedza Ci wszystko. Jeżeli będziesz Go uważnie obserwować, sama zauważysz kiedy zacznie cierpieć... wtedy będziesz wiedzieć, że trzeba Mu pomóc w odejściu... Strasznie współczuję- a niestety znam ten ból z doświadczenia:-( Quote
tomcug Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 :-( :-( :-( Czytam i myślę o naszej cierpiącej suńce, która odeszła w wielkim bólu i cierpieniu. Ale to tak trudno powiedzieć, że dzisiaj, już, teraz. Bo zawsze przecież może być lepiej. Ale nie było, a ja do dziś mam straszne wyrzuty sumienia....To okropnie trudna decyzja. Rozumiem Twoje rozdarciei ból :-( :-( . Quote
anielica Posted March 1, 2007 Author Posted March 1, 2007 Dzisiaj cały czas wyglądam przez okno i zaklinam słońce żeby nie zachodziło, tylko świeciło i suszyło to błocko. Bardzo bym chciała, żeby doczekał jeszcze trawy wiosennej :-( A jeżeli nie, to niech chociaż ciepło będzie, to go te kosteczki tak łamać nie będą :-( Quote
ma_ruda Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 Moja sunia odeszła za Teczowy Most z powodu guza na śledzionie. O tym, ze ma nowotwór dowiedziałam się dzień wcześniej. Przez ostatnich kilka miesięcy Punia podobnie jak Bono miała kłopoty z poruszaniem się, była osłabiona, ale ja byłam przekonana, że to sprawa wieku (miała 14 lat) i chorych stawów. Mam jednak nadzieję, że zauważyłabym gdyby cierpiała. Może tak samo jest z Bono- na pewno dobrze go znasz i bedziesz wiedziała kiedy podjąc decyzję, która uwolni go od cierpienia. Mnie było o tyle łatwiej, ze lekarz zaproponował "ostatnia deskę ratunku"- operację (chociaż inny kilka godzin wcześniej poinformował mnie tylko gdzie mogę sunie uspić). Zdecydowałam sie na te operację, świadoma, ze szansa powodzenia jest bliska zeru. Ale wiedziałam też, ze nie mogę narażać Puni na dalsze cierpienie. Ten guz był olbrzymi więc myslę, ze choroba rozwijała sie od dłuzszego czasu. Sądze jednak, ze gdybym wiedziała wcześniej, to i tak tę trudną decyzje podjęłabym w tym samym momencie- bo dopiero wtedy nie miałam watpliwosci, że to jest ten moment. Rzeczywiście jednym z pierwszych objawów bólu był brak apetytu. Poza tym moja sunia przez całą noc chodziła, nie kładła się, obijała sie o ściany. Nie potrafiła sama zejść ze schodów (wcześniej miała kłopoty z wychodzeniem na górę- prze ok. 2 ostatnie miesiace musiałam ja wynosić). Anielica, wiem jak Ci trudno i nie wiem jak Cie pocieszyć. Ty chociaż masz szanse, żeby jeszcze porozpieszczać Bono. Quote
anielica Posted March 2, 2007 Author Posted March 2, 2007 Dzięki za słowa wsparcia! Dzisiaj Bono ma się nieco lepiej, lepiej chodzi, szczeka na przyjście domowników, jest bardziej ożywiony. Tylko "nieco", ale zawsze to przynosi otuchę. Jest rozpieszczany, leży na jaśku w nowej poszewce, dostaje tylko to, co lubi - puszkowa wołowinowa karma (cięższa niż kurczak, ale co tam - skoro woli), troszkę kaszanki, a ja kupiłam mu royal select - tę tańszą wersję royala, i bardzo mu smakuje. Patrzymy na niego cały czas. A ja dalej modlę się o słoneczne dni, żeby go te łapiny tak nie łamały... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.