Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Serdecznie dziękujemy za pozdrowienia!

Nie uwierzycie, ale nie kupiłam Viki kagańca, te które przymierzałam były za duże, cała głowa jej do namordniczka mogła wejść, pomimo że na obrazku był york i rozmiar S. Dziś jakby wiedziała i na spacerze była prawie grzeczna.

Tylko 1 atak na narkomana. Siedział przymulony nad stawem i się kiwał, co najbardziej mnie zdziwiło, że po jakiejś pół godzinie, gdy siadłam po przeciwnej stronie małego stawu Viki nagle się zerwała i chciała biec nad inny staw. Dopiero wtedy poznałam, że to ten chłopak ruszył się znad małego stawu, to było bardzo daleko i jedynie charakterystyczna czerwona koszulka spowodowała, że go poznałam. A ta mała złośnica to ma oczy wokół głowy i już była gotowa do ataku i pogoni majaczącej na horyzoncie postaci i jak tu z nią "wyrobić"? To była odległość na pewno większa niż 200 metrów, ale dziś tylko na tego chłopaka się rzucała, może dlatego że nad wodą było dużo ludzi a wtedy Viki się na nikogo nie rzuca.

Dziś czekając na Igę siadłam po przeciwnej stronie stawu i czekałam aż powolutku da radę do mnie podejść. Ostatnie dni przebijają wszystkie dotychczasowe tempa spacerów. Śmiało mogłabym skoczyć do domu na kawę i jeszcze bym zdążyła na przejście wokół małego stawiku. Dziś też jakieś starsze małżeństwo mnie opieprzyło, że ją ciągnę za sobą. rzeczywiście nieco holuję ją na smyczy, już mam lewą rękę dłuższą od gibona...

Ale jak z nią iść, jak Iga 50 metrów idzie około 20 minut??? Raz, że Viki i Riksia nie wyrabiają w takim tempie no i ja po prostu mam wrażenie, że zaraz się przewrócę stawiając tak wolno stopy, i tak zatrzymuję się co chwilę i spacer z Igą zaczyna być nie lada wyzwaniem!

Posted

https://lh6.googleusercontent.com/-iFu-Y3nI0vw/UebY7Wo2oPI/AAAAAAAAW70/OPPF7WtajKU/s800/DSC_0058.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-BCiSrlCAfLk/UebZEwGZaPI/AAAAAAAAW9c/ry-TdPyPUto/s912/DSC_0083.JPG

Piękne fotki portretowe!

Spacerów żółwim tempem nie zazdroszczę, czasem przerabiam to z Bazylem... Może rzeczywiście jakimś rozwiązaniem byłaby torba na kółkach albo wózek spacerówka dla dzieci. Najwyżej ludzie będą się śmiali, ale Igunia będzie miała jak królowa :).

Posted

W odpowiedzi na Twój wpis na katowickim wątku, proponuję wózek spacerówkę, tak zwaną parasolkę. Wózek dla lalek może być za mały. A spacerówka powinna być ok. Tylko nie wiem jak się sprawdzą kółka takiego wózka na łące albo innych "polnych" ścieżkach. Jeśli wózek miałby pompowane koła to nie powinno być problemu. Z plastikowymi może być.

Posted

[quote name='maciaszek']W odpowiedzi na Twój wpis na katowickim wątku, proponuję wózek spacerówkę, tak zwaną parasolkę. Wózek dla lalek może być za mały. A spacerówka powinna być ok. Tylko nie wiem jak się sprawdzą kółka takiego wózka na łące albo innych "polnych" ścieżkach. Jeśli wózek miałby pompowane koła to nie powinno być problemu. Z plastikowymi może być.




dzięki Kaiu, niestety Iga czuje się kiepsko, w poniedziałek po wecie zabrałam ja na lotnisko i to był horror (mam poranioną rękę, bo musiałam ja chwilami ciągnąć za linkę smyczy, a nie uchwyt). Jestem po prostu głupol, nie zauważyłam, że tył lotniska został rozkopany i pokryty jest 1,5 metrową warstwą gliny, twardej jak skała, a bardzo chciałam dojść do wody, bo Iga coraz gorzej się czuła w tym upale i jak łatwo sie domyśleć, jak tam weszłam na glinę to Iga zasłabła, na dodatek wskoczyła na dół z tej platformy w trawę - krzaki około 1 metr wysokości, najpierw musiałam jakoś ostrożnie za nią zejść a potem wyholować na górę. Na papierze to nie wygląda tak źle, ale trwało, ale nasz "spacer" trwał od 16 do 18:30 juz w domu mąż się zaczął niepokoić, Koniec w końcu zeszłam z platformy i wysoką trawą jakoś dotarłam do ścieżki, ale Iga nie chciała iść w wysokiej trawie, a musiałam dotrzeć do ścieżki - makabra...

W końcu dotarłam do wody i przez 20 minut Iga nie wychodziła, a potem bardzo wolno do samochodu, na szczęście było dużo ławek, wiec siadałam i czekałam na Igę i znowu trochę poszłam i czekałam...

tu jeszcze początek "wycieczki"



kąpiel w błotku razem z Viki, a potem dopiero zdjęcia nad wodą...


Posted

Kupiłam, mam nadzieję że mąż mnie nie wywali z domu...
Wózeczek/plecak jest do 22 kg, dno ma 60 x 36 cm, więc Iga bez problemów się zmieści, nawet Viki moge do niej wpakować, bo Roksiczkę juz nie...

Posted

Wygląda to na dobry zakup. Też mam nadzieję, że się sprawdzi!

Wiesz, myślę, że w takie temperatury to Iga nie powinna chyba na wędrówki chodzić. To może być zbyt duże obciążenie dla jej serca, w takie upały każdy krok dla kogoś chorego na serce to męka. Tym bardziej mam nadzieję, że wózek się sprawdzi i Iga będzie sobie z Wami jeździła jak dama w karocy :).

Posted

wózeczek juz przyszedł, ale atmosferka jest ciężka...


Niestety zakułam się ością i mam (chyba nazywa się to zastrzał) pod paznokciem i dziś miałam go wycinany, wyczyszczoną ropę i paluch mam wielkości dość sporej.Bardzo bym chciała go rozpakować i złożyć, ale śrubokrętu na pewno nie dam radu trzymać, a małżonek na pewno palca do tego nie przyłoży, nie potrafiłam go przekonać, że to dobre rozwiązanie dla Igi.

Teraz Iga jest na silnych lekach, ale ogólnie nadgarstek prawej łapy ma cały chrzęszczący, staw jest kompletnie zniszczony, nie dziwota, że tak wolno chodzi...

Tyle leków już brała na poprawę kondycji stawów i jedynie p.bólowe coś dają, reszta jakoś spływa po niej bez efektu.

Mnie nie przeszkadza, że ludzie się będą śmiali, gdy będę wiozła Igunię...

Posted

Ale Ci się narobiło z palcem :roll:
Szybko wózek przyszedł:) Mam nadzieję, że TZ szybko da się udobruchać...a na ludzi mam nadzieję, nie zwracasz uwagi?:cool3:
Psiarz Cię zrozumie ...a reszta się nie liczy.
Uściski dla dziewczyn :)

Posted

Nawet nie przypuszczałam, że takie małe nakłucie ością może dać taki efekt, miałam cięty paznokieć, oczyszczany palec z ropy, na szczęście jest juz lepiej, ale zanim paznokieć odrośnie to niestety poczekam...

Małżonek nadal jest na nie, dziś co niektórzy kółeczka mi kreślili!

Wózek jest nieco za mały na Igę, nie wiem jak on jest na psa do 22 kg, makabrycznie ale chyba w kawałkach musiałby być...

Tylko nie wiem czy moje plecy wytrzymają Igę, byłam bardzo zmęczona jak doszłam do domu,a w wózeczku wygodniej ale trudniej trzymać Roksię i Viki...




Posted

Oj tak Kasiu, nawet nie przypuszczałam, że to będzie takie męczące. Dziś ja tylko wiozłam. Byłam na spacerze z mężem ale on stwierdził, że on an pewno reki do wózeczka nie przyłoży, a ciągniecie Iguni proste nie jest, na pewno łatwiejsze niz noszenie ale i tak bardzo męczące.

Iga w wózku o wiele bardziej zadowolona niz w plecaku. Plecak chyba jest za wysoko i powoduje u niej stres, siedzi spokojnie, ale mlaska i ziewa, w wózeczku nie widać takich objawów.


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...