b-b Posted October 14, 2012 Posted October 14, 2012 Niestety takich ludzi wielu jeszcze nosi matka ziemia. Istotnie kolorki macie podobne :D Quote
soboz4 Posted October 14, 2012 Author Posted October 14, 2012 Wygląda tak niewinnie, a to diabeł wcielony, dziś znowu ugryzła faceta. Nie lubi jak ktokolwiek na nią obcy patrzy, a juz jak się zatrzyma i zagada to katastrofa. Zastanawiam się czy są kagańce na yorki???? Może ubierać ją w kaganiec na spacer? Ludzie nie próbują głaskać psów w kagańcu a i Viki nie będzie miała jak ugryźć.... W piątek Hugo, gdy przyszedł w gości obsikał budę Roksinki, teraz wyprana się suszy, Igunia skorzystała i przytuliła się do Roksi na posłaniu, bo Roksia nie ma jak uciec do siebie... Quote
soboz4 Posted October 14, 2012 Author Posted October 14, 2012 Igunia była wolniutka, ale grzeczna, Roksia pogoniła rower przy współudziale Viki, chyba im będę minusy w dzienniczkach robić... Quote
maciaszek Posted October 14, 2012 Posted October 14, 2012 No chyba będziesz musiała ubrać Viki w kaganiec... Gdzieś w necie widziałam kiedyś takie maleńkie... A może wyprowadzaj ją na długiej lince? Wtedy nie podbiegnie do człowieka. Quote
b-b Posted October 14, 2012 Posted October 14, 2012 Chyba lepiej coś z tym zrobić....bo trafi się ktoś przez kogo możesz mieć nieprzyjemności. Quote
soboz4 Posted October 14, 2012 Author Posted October 14, 2012 wiem, chyba tylko kaganiec wchodzi w grę, jak jest dużo ludzi to nie rzuca się, jak są nieliczne osoby wówczas szaleje. Na smyczy też gryzie, jak biega wolno jest mniej agresywna i przychodzi na wołanie. Obecnie nie bardzo umiem wołać bo od razu kaszlę, ale dzisiejszy incydent i tak był na smyczy, niby facet sam sobie był winny bo stanął i zagadał do niej, Viki od razu ząbkami w kostkę. Na szczęscie dla niej jeszcze nigdy nie udało jej sie wgryźć, tylko łapie za materiał... Quote
Istar19 Posted October 14, 2012 Posted October 14, 2012 Masza mi tak samo kiedyś robiła ..teraz tylko straszy szczekaniem ..i też biega nie raz w kagańcu ...da się znaleźć takie malutkie kagańce ^^ Zuzia od mojej mamy też ma kaganiec a pyszczek ma malutki :) Tylko ludzie zawsze się dziwnie patrzą jak taki mikrus biega w kagańcu ..ale jak mus to mus - bo raz Ty możesz mieć nieprzyjemności dwa ktoś kiedyś może np ją kopnąć ..a to malizna i kości jeszcze jej pogruchocze Quote
soboz4 Posted October 15, 2012 Author Posted October 15, 2012 zapomniałam napisać, że piłam imbir z cytryną i miodem, bardzo rozgrzewa! Na pewno jest lepszy niż środki napotne! Byłam dziś w sklepie po kaganiec, akurat był york i przymierzyłam, był tak zestresowany przymierzaniem kagańca, że wyszłam bez. Jeszcze dam małpeczce szansę no i sobie, na lepsze jej pilnowanie. Wczoraj ugryzła będąc na smyczy, jest śliczna i ludzie lecą do niej z rękami do głaskania a Viki tego nie lubi. Zresztą jak taki olbrzym nachyla się nad mrówką to jak czuje sie taka mróweczka???? Quote
Leokadia Posted October 15, 2012 Posted October 15, 2012 Ale ludzie tu też nie są bez winy, pchają ręce, chociaż Viki ich ostrzega warczeniem, trzeba zwrócic uwagę żeby nie podchodzili bo jej zachowanie będzie sie pogarszać, trzeba stopniowo ją przyzyczajać do takich sytuacji, nic na siłę;) Quote
Kama681 Posted October 16, 2012 Posted October 16, 2012 Właśnie nadrobiłam zaległości w czytaniu. No no no Pani Bozenko powinna być kara za to spacerowanie w chorobie. Musi Pani bardzo o siebie dbać bo to jamnikowo-yorkowe stadko bardzo liczy na Panią! Co do zdjęć to są boskie, Viki jak księżniczka juz wygląda, nie ma śladu po tej małej istotce z pierwszych zdjęć jej wątku. Brawo i wielkie ukłony. Roksia i Igunia też prezentują się wyborowo. Co do kagańca dla VIki to może jeszcze troszkę poczekać, mam nieodparte wrażenie ze będzie ją to bardzo stresować. Może troszkę szkolenia i za każdym razem kiedy będzie przejawiać "agresje" zadać jej jąkać karę. Troszkę poczytałam i znalazłam alternatywę. Napełnić małą metalową puszkę grochem lub koralikami i za każdym razem kiedy mała "wystartuje" do "ofiary" bardzo mocno potrząsnąć puszką, dźwięk ją rozkojarzy i bezie nie przyjemnie kojarzył się ze zdarzeniem. Nie wiem na ile ten sposób jest skuteczny ale może warto spróbować. Pozdrawiam serdecznie Panią i psia rodzinkę:) Quote
soboz4 Posted October 19, 2012 Author Posted October 19, 2012 wiem, wiem, już córka mi głowę suszy. Ale jak leczyć się w naszym kraju???? Dostałam skierowanie do pulmonologa, ucieszyłam się że już wpisano mnie na pierwszy termin, czyli wczoraj. Moja radość nie trwała długo, wizyta była tylko po to żebym dostała skierowanie na spirometrię i rtg płuc. Spirometrię robi ta sama lekarka, w tej samej przychodni, w tym samym gabinecie, ale robi tylko we wtorki i pomimo, że nikogo nie było w przychodni i pani doktór nie miała pacjentów muszę ponownie zwolnić się z pracy żeby przyjechać na spirometrię. Oczywiście we wtorek pojadę znowu do niej, ale pewnie leczenia nadal nie będzie bo rtg płuc nie zrobiłam bo okazuje się, że zmienili godziny i pomimo że dziś się zwolniłam z pracy to nie zdążyłam bo tylko do 14:00, załamać się można, nie da się leczyć jak się pracuje, a urlopu nie mam już ani 1 dnia. Na dodatek żeby rozpocząć leczenie muszę też zmierzyć poziom cholesterolu bo on tez powoduje duszności, ale nie dostałam skierowania na badanie, tylko mam iść do lekarza rodzinnego (w tej samej przychodni - ale w innych godzinach) albo zrobić prywatnie i przyjść z wynikiem, dlaczego pulmonolog nie mógł mi dać przynajmniej skierowania na badanie krwi??? Głowię się i głowię jak mam zrobić te wszystkie badania, mózg mi się gotuje ale nie wiem, wszystkie są w godzinach pracy, na dodatek przy korkach jakie są obecnie to nie jest kwesta 15 minut tylko dojazd w 1 stronę to 30 minut. Zdjęcia z dzisiejszego spacerku, przynajmniej pieski były beztroskie! Ciekawe kto zostawił taki ciekawy list, Roksia i Viki mało kory nie zdarły, tak zacięcie czytały! Pięknie dziś było na spacerze! Umiecie doliczyć się yorków??? Igunia przy lekach na serce zdecydowanie czuje się lepiej, ale miesięczny koszt jej leczenia to minimum 80 zł Viki od tygodnia nie rzuciła się na nikogo! Quote
maciaszek Posted October 19, 2012 Posted October 19, 2012 Spirometrię możesz zrobić w dowolnej przychodni, która wykonuje takie badanie (np. na PCK, ale pewnie i w kilku innych). Skierowanie na badanie krwi to może da Ci lekarz pierwszego kontaktu? W takiej sytuacji nie powinien mieć obiekcji. [quote name='soboz4']Igunia przy lekach na serce zdecydowanie czuje się lepiej, ale miesięczny koszt jej leczenia to minimum 80 złCiesz się, że masz jamnika, a nie doga ;) . [quote name='soboz4']Viki od tygodnia nie rzuciła się na nikogo!Brawo!!!! Quote
soboz4 Posted October 20, 2012 Author Posted October 20, 2012 to nie jest takie proste, bo spirometrię muszę mieć zrobioną tylko przez ta lekarkę, innych nie uznaje... A lekarz rodzinny pryzmuje w godzinach mojej pracy, pytałam się czy może beze mnie wypisać skierowanie na badanie, ale nie, musi mnie zobaczyć, jakby to coś dało i oczami prześwietlił moje tętnice... Quote
deangell Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 niestety płacimy gruba kasę a kiedy rzeczywiście potrzebujemy pomocy medycznej musimy czekać na łaskę , ale twoje zdrowie jest najważniejsze , szanuj się , trzymam kciuki że to tylko problemy poprzeziębieniowe. Dzisiaj moja Sissi w lesie na spacerze pogoniła ze szczekiem jakiegoś biegacza i wyobraźciesobie że padalec chciał ja kopnąć , na szczęscie byliśmy z mężem i synem i w ostatniej chwili po wymachiwaniu nogami pobiegl dalej, a na nią takie zachowanie działa jak płachta na byka do końca spaceru musiałam ją trzymać na smyczce, jestem taka wściekła miałam ochotę pobiegnąć za nim i wydrapać mu oczy, do tej pory na wspomnienie tej akcji aż się trzęsę , facet prawie 2 metry wzrostu udaje że boi się 2,5 kilowego yorka, jakie to przykre napewno nie ma żadnego psa, zimny drań . Dzisiaj dotarło do mnie dlaczego tak się martwisz że Vikunia podbiega do ludzi . Quote
maciaszek Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 Rozumiem Twoją złość deangell, facet nie powinien straszyć psa, ani chcieć go kopnąć. To absolutnie niedopuszczalne! Ale jest też 2 strona medalu i powinnaś ją spróbować zrozumieć - prawda jest taka, że taki mały wrzaskunek, biegający między nogami, albo tuż za nimi, jest irytujący. Człowiek może sobie po prostu nie życzyć, ażeby jakikolwiek pies do niego podbiegał, czy to duży czy mały. Nieważne czy się boi. Ja na przykład się nie boję, ale odczuwam mały dyskomfort jak jakiś czworonożny krzykacz "dotrzymuje mi kroku". Skąd mam wiedzieć czy jednak nie dojdzie do wniosku, że fajnie by było za nogawkę poszarpać ;)? No a poza tym nie mogę wtedy iść swoim normalnym tempem, bo po prostu przez przypadek mogłabym maleństwo nogą uderzyć. Nikt nie musi się godzić na biegającego wokół nóg krzykacza, tylko dlatego, że jest on mały (co ma oznaczać, że nawet jeśli coś zrobi to niewielka to krzywda będzie) albo właściciel krzyczy, że "on przecież nic nie zrobi"... Wiem, że kiedy kocha się swojego psa na zabój to się o takich sprawach nie myśli, bo dla nas to przecież mała, słodka, nieszkodliwa psinka, ale dla kogoś innego już taka być nie musi... Inną sprawą jest to, że gdybym ja była właścicielką takiego psiurka to po prostu bym się bała, że w końcu jakiś głupek nie wytrzyma i zasadzi mojemu czworonogowi solidnego kopniaka :(. Wolałabym więc, choćby z tego powodu, nie ryzykować i pilnowałabym, żeby mój maluch nikogo nie stresował. Quote
soboz4 Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Masz rację Kasiu. Mnie jest bardzo wstyd jak Viki pędzi ze szczekaniem na ludzi. Ja wiem, że ona nie potrafi zrobić krzywdy, ale jest tylu ludzi, którzy mają lęk przed psami, nawet takimi małymi i tylu jest też takich, którzy dla przyjemności psu zrobią krzywdę. Do dziś nie mogę zapomnieć jak Besie, poprzednią jamniczkę kopnął facet tak, że poleciała parę metrów, a ona nawet go nie wąchała. Byłam wtedy sama na spacerze na wsi i Besia biegła 3-4 metry przede mną, ona nie obszczekiwała ludzi i była bardzo spokojna. Facet w wielkich gumofilcach, był lekko podpity i dla wyładowania frustracji ja kopnął. Byłam sama, pomimo że miałam ochotę tez go kopnąć, to facet był agresywny, więc po prostu poszłam dalej. Teraz Viki jak tylko pojawiają się ludzie jest zapinana na smycz, ale wczoraj na lotnisku było ludzi jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu, więc niestety trochę obszczekiwania miała. Najgorzej jak jeszcze staną i zaczną do niej "ćwierkać", to wtedy Viki zaczyna szczekanie na pełnych obrotach i bierze się za kostki. Jak ktoś nie zwraca na nią uwagi to paru szczeknięciach jest cicho. Wczoraj była tak piękna pogoda, że jak pomyślę o tych słotnych i mrocznych daniach jakie teraz nastaną to aż mi się niedobrze robi. Mam zakaz chodzenia z powodu kolana, ale nie sposób było nie iść na spacer. A psy były przeszczęśliwe na spacerze, Viki wytarzała się w glinianym błocie, teraz jest wykapana i błyszcząca. Tak w ogóle to nie wiem czy Viki nie będzie musiała przejść na dietę, apetyt ma spory ale brzuszek ma też już spory. Z dawnego chudzielca juz nic nie zostało, futerko zrobiło się jej geste i mocne, a lizus z niej straszny. Jak tylko mąż sobie siądzie na telewizję to od razu jest u niego na kolanach i zaczepia go do głaskania. Mnie ostatnio wylizuje centymetr po centymetrze, długo to trwało bo prawie każdy tymczas tak robił, ale znacznie szybciej po po 2-3 tygodniach. To oznacza, że chcę być w twoim stadzie, tak mi powiedziała behawiorystka przy lizaniu kompulsywnym Igi, ona tak mnie lizała, że chwilami miałam stracha... To odruch z życia stadnego, lizanie przywódcy jako prośba o przyjęcie na stałe do stada. Hugo niestety wrócił z adopcji - był 2 godziny, jak mąż przyszedł do domu to Hugo na niego szczekał, on bardzo pilnuje stada. Mężowi się to nie spodobało i kazał psa oddać. Pewnie dziś będzie spacer z Hugo... Quote
maciaszek Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Pełnia szczęścia na mordkach :). One nie marzną w tej wodzie? Przecież zbyt ciepła nie jest chyba... Quote
soboz4 Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Mam nadzieję, że kaczy stawik ma cieplejszą wodę, bo wszystkie psy jak na komendę kierują si.e do niego... Quote
soboz4 Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 (edited) Dziś Roksia i Viki miały długi spacerek. O 8:00 poszły z mężem, a potem ja dojechałam o 10:00 na lotnisko z Igą, mama i dziewczyna brata z Gają i Hugo Bondem. Niestety Viki źle działa na Hugo, a Hugo na Viki i razem stanowią mocno szczekający na ludzi i psy duet. Efekt stada natychmiast zaczyna działać. Ale ogólnie kolory i przyroda piękna i pomimo szczekotów co jakiś czas spacerek był świetny, no może byłby lepszy gdyby nie moje kolano, ale z tym na razie nie umiem nic zrobić oprócz leków przeciwbólowych. Niestety muszę schudnąć i to sporo, ale jak to kompletnie nie wiem, bo lubię jeść, a nie znoszę myśleć o tym, że jestem stale głodna! Jak "Tajemniczy ogród", bardzo lubiłam tą książkę jak byłam mała! Gaja z dziewczyną brata Roksiaczek Igunia Edited October 21, 2012 by soboz4 Quote
deangell Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 wracajac do obszczekiwania, to ja już z całafamilią pędziłam zapiąc ja na smyczkę, tym bardziej że wziął się niewiadomo skąd, i gdyby nie tupał to pewnie nie wzbudziłby takiej agresji, wszędzie i zawsze jak pamietam to mnie uczyli że kiedy pędzi za mną jakiś pies to najlepiej stanąć i nie reagować , no ale cóż takie przykre przygody uczą że Sissi musi być na smyczy nie wyobrażam sobie gdyby jej coś się stało, ale moje rozgoryczenie jest ogromne , chyba w przeszłości byłam terierem bo też nie mogę o tym zapomnieć ;) Quote
soboz4 Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Ja nie byłam terierem a też by mnie zdenerwowało jak by mi psa chciano kopnąć. Niestety pod tym względem małe psy są bardzo trudne, teraz zwracam na to uwagę i większość tak się zachowuje, prawie rzadkością jest by maleństwa nie szczekały na obcych. Na pewno wynika to ze strachu przed olbrzymami, czują zagrożenie i wolą pierwsze zaatakować. Ale nie wyobrażam sobie też by Viki miała nie biegać bo to mocno energetyczne psy, które kochają biegi i ruch, a niestety nie mam domku żeby mogła pobiegać. Choć zauważyłam, że i tak jak byłam w Paroślach to wolała ósemki na spacerach niż przed domem, gdzie cały czas pilnowała czy czasem nikt nie idzie. Quote
deangell Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 na szczęście mamy swój ogródek , spacery po lesie to dodatkowa rozrywka :) Quote
Kama681 Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Świetnie czyta się ten wątek. To niesamowite jak mała biedna i chora Vikunia zmieniła się w taka arystokratkę broniącą swojego terytorium. Psiaki wszystkie bez wyjątku należy szanować i chronić bo same nie zawsze mogą to zrobić. Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy robią im krzywdę z jednego tylko powodu "bo mogą"!!!!! Nawet w chwili zagrożenia ugryzieniem nie wolno używać przemocy w stosunku do psa. Po pierwsze to jest nie ludzkie a po drugie niemal zawsze wywoła odwrotną do zamierzonej reakcję, pies będzie chciał się przecież bronić. Wychodzę z założenia że karą za krzywdę wobec zwierzaka (jakiego kolwiek zwierzaka) powinno być zrobienie oprawcy dokładnie tego samego, może wtedy jeden z drugim zastanowił by się co takiego robi i jak to boli. Pani Bożenko a Pani życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia- proszę na siebie bardziej uważać i dbać o siebie. 3 mam kciuki za pozytywne wyniki badań i dobrą kurację. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.