Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

bardzo Wszystkim dziękuję za obejrzenie zdjęć, ja na razie jeszcze nie wyrabiam z czasem po urlopie, dom zapuszczony, psy się rozbrykały i chcą na spacer, w pracy nie wiem w co ręce włożyć i na dodatek upał, przez który oddychać normalnie sie nie da...

Iga i Roksia na wakacjach jadły sporo, ale w większości mięso, tam można kupić za 2,5 zł/kg przełyki, na których jest sporo mięsa, a same przełyki to chrząstka, mięciutka po ugotowaniu, do tego dostawały bardzo niewielką porcyjkę ryżu i nawet Iga syta i szczęśliwa zeszczuplała!!! Tylko w Katowicach nie ma takich rarytasów, musiałabym przejść na inny rodzaj mięsa, ale nie podrobów, w proporcji 4/6 mięsa - po 15-20 dkg i 2/6 ryżu z warzywami.

Nawet wet. wczoraj potwierdził, że chrupki, nawet dietetyczne maja o wiele dłuższy okres trawienia i przez to psy tyją.

Posted

Ostatnie dni miałam pod znakiem silnego stresu, na Roksi i Idze znalazłam kleszcze, jeszcze z wakacji nad Bugiem. Weterynarz zalecił podanie profilaktycznie imizolu, Roksia nie czuła się najlepiej po zastrzyku,ale dziś już jest w formie.

Miały podany expot a po 2 tygodniach dokropliłam ektopar, bo w Paroślach też znalazłam kleszcze. Gaja nie miała żadnego, dostała promeris duo, ale nie potrafię na necie go nigdzie znaleźć. Przełom sierpnia i września jadą znowu nad Bug na 2 tygodnie i już nie wiem jak je zabezpieczyć, dodatkowo kupię im obrożę p.kleszczom wodoodporną. Może wówczas będą bezpieczne. Niestety pojawił się kleszcz odporny na imizol, na szczęście na razie nieliczne i tylko właśnie na wschodzie.
Ania wet. miała 3 tygodnie temu po raz pierwszy psa chorego na babeszję. Który nie opuszczał terenu Katowic, to cholerstwo u nas już tez jest, na razie mam nadzieję nieliczne…
Upał straszny, ani nie chce się myśleć, ani pracować.
Igunia ledwo żyje. W nocy z niedzieli na poniedziałek bardz osię o nią bałam, źle się czuła, dyszała, piszczała, na szczęście teraz jest lepiej. W Paroślach Igunia nawet biegała, była o wiele szybsza niż tu.
Szkoda, że tam tak daleko, Roksia miała przez 24 godziny na dobę uśmiech na pyszczku, była bardzo szczęśliwa.

Jak poszłam do weta, zważyłam panienki, niestety nie zeszczuplały tak jak mi się wydawało, choć wet. Powiedział, ze na obwodzie znacznie spadły,może tłuszczyk w mięśnie im przeszedł??? Cały czas były w ruchu, więc może. Ważą nadal obie tyle samo – 11 kg, to i tak mniej niż miały zimą (13,5) ale nie tak jak bym chciała…

Za to kondycję Roksica ma wspaniałą, osiąga w biegach prędkość wiatru, wyprzedza w biegu praktycznie wszystkie znane mi psy! A Igunia nawet jak biegnie to na szczęście na niezbyt długich dystansach, ale jak dla mnie i tak za szybko. Staram się mieć ja zawsze na oku i w promieniu złapania natychmiastowego na smycz, ale i tak raz mi smyrgła za dzikami do lasu. Ponad ½ godziny mama czekała w tym samym miejscu (obyczaj Igi – zawsze wraca na to samo miejsce po swojej „wycieczce”) aż wreszcie wyszła z lasu (byłyśmy na drodze graniczącej z polami). Ja poszłam za nią i szukałam w lesie, w którym dla odmiany ja się zgubiłam,dobrze że przez chwilę miałam zasięg na telefonie i dowiedziałam się od mamy, że Igunia już bezpieczna, tylko potem miałam problemy żeby trafić z powrotem, mama czekała z 3 psami (tylko ja jestem kierowcą) a ja błądziłam ile wlezie…Nachodziłam się dość długo zanim wyszłam na drogę, a potem doszłam do mamy.
:evil_lol:

Posted

Nie wiem co robić z tymi kleszczami, jedynie nowe środki są na nie skuteczne. Na starsze te cholerstwo się uodporniło. Podobno dość skutecznie działają środki zawierające pometrynę (tak mówiła moja wet. bo pyta się ludzi o skuteczność tego co sprzedają).

Posted

My jak pojechaliśmy w ostatni weekend na Pojezierze Brodnickie, to Rulon był zabezpieczony potrójnie: ektoparem, obrożą Kiltix i patentem naszego weta - spryskany na grzbiecie, tam, gdzie nie sięga językiem, sprayem Mugga. Pachniał jak jamnik-aptekarz :)

Kleszcza nie znalazłam ani jednego.

Posted

[quote name='keakea']My jak pojechaliśmy w ostatni weekend na Pojezierze Brodnickie, to Rulon był zabezpieczony potrójnie: ektoparem, obrożą Kiltix i patentem naszego weta - spryskany na grzbiecie, tam, gdzie nie sięga językiem, sprayem Mugga. Pachniał jak jamnik-aptekarz :)

Kleszcza nie znalazłam ani jednego.[/QUOTE]

też będę musiała spróbować podwójnego zabezpieczenia, tylko czy tak dużo preparatu im nie zaszkodzi????

Posted

Dziś rano Iga przestała chodzić, rano wstała, była na spacerze, jak wróciła zrobiła krok, przewróciła się, pisnęła i zaczęła ciągnąć tylne łapetki. Ostatnio zrobiła się bardziej ruchliwa, ma lepszą kondycję więcej chodzi i chyba jej to na zdrowie nie wyszło. Iga ma bardzo mocno umięśniony kark i przód ciała, a tyłeczek ma o wiele chudszy niż przednia część ciała. Już wcześniej zastanawiałam się, czy nie miała niedowładu tylnych łapek na wskutek urazu kręgosłupa czy dyskopatii. Może to jest przyczyna wolnego chodzenia.

Gdy wychodziłam do pracy wstała już na łapki i chodziła normalnie, ale umówiłam na dziś się z weterynarzem, dostanie leki przeciw zapalne. Weterynarz powiedział, że lepiej przed nasileniem się objawów chorobowych zadziałać i nie czekać aż będzie gorzej.
Iga powinna mieć u weta stałą miejscówkę, nie ma miesiąca żebym nie musiała z nią iść na konsultację…
Mam jedynie nadzieję, że po lekach nie będzie ją bolało i wszystko wróci do normy. Nie dla Iguni dłuższe spacerki, jednak lepiej dla niej króciutki i wolniutkie.

Posted

Igunia dostała leki przeciwzapalne, niesterydowe. Chodzi ale ją boli, po paru metrach się kładzie i nie chce dreptać. Wczoraj dostała zastrzyki, dziś + 4 następne dni tabletki. Ale jak nie będzie poprawy do jutra musi dostać sterydowe leki, na razie po babeszji wet. nie chce obciążać jej wątroby. Biedna ta moja Igunia, mogłaby służyć jako pies do nauki leczenia psów, tyle chorób juz przeszła...

Na razie musimy czekać, na szczęście nie piszczy w czasie chodzenia, ale trzeba bardzo ostrożnie brać ją na ręce, bo oczywiście jak siedzę na fotelu to od razu się ryje na kolana...

Posted

Przepraszam za te liczne posty identyczne, ale dogo wczoraj wariowało. Cały czas mnie wywalało ze wątku, a po powrocie moich wpisów nie było, więc pisałam raz jeszcze ;).

Oj, Iga, Iga :-(:-(.
Najgorzej to wytłumaczyć takiemu psiakowi, że pewnych ruchów wykonywać mu nie wolno. Znam ten ból - siostra ma jamnika, który co jakiś czas ma takie "atrakcje" z kręgosłupem, a kiedyś miał całkowity niedowład tylnych nóżek.

  • 2 weeks later...
Posted

Długo nie pisałam, ale z czasem jestem bardzo na bakier. mam w domu na tymczasie maleńka sunię yorka, z którą codziennie jestem na kroplówkach i zmianie opatrunku. jej stan jakby się polepszył, ale rokowania jeszcze słabiutkie, mam nadzieję, że wtorkowe badania krwi pokażą wreszcie poprawę i szpik zacznie produkować w końcu krwinki.


Jej wątek:

http://www.dogomania.pl/forum/threads/229549-Suczka-yorka-Viki-z-oskalpowaną-łapką-szuka-domu-na-szóstkę-z-plusem





Niestety z Igą nie najlepiej, od paru dni bardzo źle chodzi, chyba tak jeszcze nie chodziła, wolno podnosi łapetki i każdy spacer to dla niej ból, byłam dziś z Viki u weta, myślałam że dostanę dla niej znowu lekarstwo, ale musi przyjść na badanie i dostanie steryd. Od paru dni popiskiwała, ale sądziłam że to w związku z odchudzaniem i pustą miseczką.

Igunia ostatnio śpi przyklejona do mojego boku pod kołdrą, makabra, nie dość że gryzie mnie jej futerko, to na dodatek jest mi za ciepło...

Posted

Co z tymi jamniczymi kręgosłupami?! Biedactwa... Jamnik mojej siostry też teraz niedomaga. Nie chodził w ogóle, od 2 dni już wstaje i robi po kilka kroków. I też stało się to nagle, bez konkretnej przyczyny.
Trzymam kciuki za obie panny - Igunię i Viki!

Posted

maciaszek napisał(a):
Co z tymi jamniczymi kręgosłupami?! Biedactwa... Jamnik mojej siostry też teraz niedomaga. Nie chodził w ogóle, od 2 dni już wstaje i robi po kilka kroków. I też stało się to nagle, bez konkretnej przyczyny.
Trzymam kciuki za obie panny - Igunię i Viki!


Biedna Igunia, skarbie zdrowiej. I ty Viki tez zdrowiej. Biedne sunieczki :(

Posted

Skarbeńki Malutkie ,zdrowiejcie proszę...te problemy znam-mój Biedny Hektoreczek cierpiał bardzo-ale po zastrzykach,masażach zaczął chodzić.

Pozdrawiamy WAS mocno...

Posted

Ferka też mi ze śródpiersiem wyskoczyła ( przednie łapki) , wet mi powiedział, że każde zapalenie 3 tygodnie leczy się. Ferka dostała Onsior 20mg raz dziennie na czczo i Sirdalut (po 1/2 tabl. na noc) na 10 dni i jakieś zastrzyki (pytałam - niesterydowe przeciwzapalne). Ograniczenie ruchu do maksimum. Dzisiaj lata jak głupia, jedynie pogoda nie pozwala na długo , bo się męczy szybko. Mam do domu 7 schodów, ale staje i czeka aż ją wniosę. Mam nadzieję, że Roksia też wyjdzie z tego.:lol::multi:

Posted

Roksia czuje się na szczęscie świetnie (oby tak dalej), to Igunia nie czuje się najlepiej, niestety cały czas bardzo wolniutko chodzi, upał jej dokucza, jej forma nie jest najlepsza...
ale apetyt Igunia ma jak zawsze wspaniały!

Posted

Wczoraj obcinałam moje jamniorki i wiem dlaczego Igunia tak ostatnio popiskuje, ma znowu chore ucho, wyczyściłam wydzielinę wczoraj, zakraplam ucho od wczoraj i jest lepiej, faktem też że spadła temperatura, a Igunia nie odpowie czy ucho ja bolało, czy kręgosłup, łapki czy upał źle na serducho działa,


Obcięte pannice, brwi krzaczaste poobcinane, wolę je jako łysolki i nie martwię się wówczas, że lecą im włosy do oczu...


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...