Celina12 Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Mt też-wszyscy trzymamy kciuki...Iguniu nie daj się....dalej walcz....wszystkie nasze ciepłe myśli płyną do Ciebie Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Bardzo Wam Wszystkim dziękuję, Wasze wsparcie pomaga, Igunia powolutku czuje się lepiej, imizol zabija pierwotniaki. Zagrożenie życia jeszcze niestety jest, bo o ile dziś dobrze wysłuchałam, to robią się zakrzepy i one mogą spowodować śmierć, pomimo że teoretycznie pies czuje się lepiej, a nerki i wątroba będą już lepsze. Taki zator może spowodować obumarcie któregoś narządu, albo od razu śmierć przez zator i wtedy nie da się nic zrobić. Niestety im później podany imizol tym skupiska pierwotniaków większe i zakrzepy większe, wiec mam nadzieję że u Iguni skoro szybko był podany będzie dobrze. Od 9 do 13 była na kroplówce, dostała tez zastrzyk z witaminami, głównie B i na anemię. Wyniki ma marne, choć w zasadzie u wszystkich psów po wyleczeniu babeszji trzeba leczyć anemię, więc od dziś dostaje preparaty na odbudowę krwi i lepszą morfologię. Gaja po wyleczeniu babeszjozy leczyła parę tygodni anemię, nie jadła, nie miała energii nie chciała biegać. W poniedziałek znowu krew do analizy, musi też mieć biochemię krwi pod kątem funkcjonowania nerek i wątroby. Za 2-3 godziny następna kroplówka, i tak do poniedziałku, to zmusza nerki do pracy, bo niestety Iga w nocy i rano nie chciała pić wcale, moczyłam jej bródkę i palcem parę kropelek na język dawałam, ale odwracała głowę ze wstrętem. Po kroplówce była na tyle silna, że trochę przeszła a w domu zjadła krupniczek ryżowy z chudym mięskiem i nawet parę razy chlipnęła wody, ważne żeby siusiała parę razy dziennie, żeby w nerkach nie powstał żaden zakrzep, muszą być cały czas filtrowane, a pierwotniaki atakują głównie nerki i wątrobę. Taką miałam nadzieję, że mi powiedzą że teraz już zagrożenie minęło, ale niestety zatory robią się w przeciągu paru dni od podania leku i najbliższe dni okażą się decydujące czy Igunia wygra walkę. Pozostaje mi teraz czekać i pilnować jej żeby nie zjadła wenflonu, choć na razie na szczęscie cały czas śpi. W przychodni spotkałam naszą Foxi adoptowaną w II 2011 roku, śliczna sunieczka, Pani ją kocha i jest rozpieszczana po pachy. Quote
aeriel Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Biedna Igunia, trzymaj się psinko! :( Aż mi głupio że nie zaglądnęłam tu wcześniej, ale ostatnio wiele się działo i nie za bardzo miałam czas ogarnąć forum. Mam nadzieję, że Igunia wyzdrowieje, zagrożenie minie i sunia będzie powoli dochodzić do siebie. Pamiętam jak u mnie była, łasiła się do mnie i do mamy i wesoło merdała ogonkiem! Tyle w niej radości! Quote
maciaszek Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Hmmm, a nie można by podać jej czegoś, co by zapobiegało robieniu się zakrzepów? Biedna Igunia... i Ty też. Takie nerwy i stres :(. Walczcie dzielnie, a my trzymamy kciuki! A jakimi kropelkami Igunia była zabezpieczana? Myślisz, że to w Paroślach kleszcz ją użarł? I tak długo trwał rozwój choroby? Quote
Isadora7 Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 OMG Bożenko ja nwet nie wiem co powiedzieć... trzymaj się i Iguniu z całego serca slę jak najszczersze i najcieplejsze mysli, zdrowiej sunieczko. bardzo o to prosimy. Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 przeciw zakrzepom jest heparyna, ale nikt jej nie proponował, a była konsultowana z 4 wetami u Skolika i 1 wetem na Gałuszki, każdy mówił o zagrożeniu zatorami, ale nikt nie powiedział, że można jakoś zniwelować zagrożenie. Igunia miała tylko ektopar, ale daję go od 3 lat, niestety po raz pierwszy w tym roku zauważyłam pomimo podania kleszcze, dodatkowo psikałam Frontlainem, ale w tym roku już nie miałam go na wyjazd do Parośli. Choć z tego co dziś usłyszałam w Katowicach, bez wyjazdu już tez są zarażone psy, choć nie w takiej ilości jak tam. Jak wróci Ania będę z nią konsultowała jaki spray kupić obecnie mają na wyjazd expot, ale wet. Skolik proponuje imizol jako szczepionkę na pierwotniaki, daje zabezpieczenie na 4 tygodnie... Stan Igi znowu jest gorszy, chyba gorączka znowu się pojawiła, za chwilę będę jej robić kroplówkę, a przed tym zmierzę jej temperaturę, choć i tak niewiele mi to da oprócz wiedzy. Quote
aeriel Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 A może warto rozważyć obrożę przeciwkleszczową? Luks taką miał i przez całe 15-letnie życie miał może ze 4 kleszcze, z których wszystkie uschły i odpadły. Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Co innego w Katowicach kiedy pies wychodzi na spacer, a co innego na wyjeździe gdy pies "prosto z łózka" idzie na zewnątrz i cały dzień siedzi na dworze. Teraz są obroże, które można moczyć, bo nasze psy wszystkie psy kochają wodę i każdą kałuże, ale mimo to nie mogłyby być przez cały czas w obroży, poza tym ona daje identyczny % zabezpieczenia jak krople, dziś nawet wet mówił, że lepiej krople, tym bardziej że nie można ich zapomnieć założyć... One śpią z nami w łóżku, nie bardzo by mogły w obrożach, które jednak nasączone są trującą substancją, po protu trzeba zmieniać krople, a ja od 4 lat stosowałam takie same, muszę też na wszelki wypadek podać z dwóch różnych grup. Rozważam też imizol na wyjazd, choć tu zdania są podzielone u wetów... Quote
gayka Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 [quote name='maciaszek']Jak samopoczucie Igi?![/QUOTE] no własnie, cały czas się martwimy o malutką ! Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Cały czas śpi, nawet nie bardzo jej muszę pilnować przy wenflonie, podałam jej kroplówkę wieczorem i potem zrobiła siku, nie bardzo interesuje się czymkolwiek ale trochę zjadła, pić nie chce. Nie ma gorączki, ciśnie się do łózka i tam razem leżymy, wyleżę się za wszystkie czasy... Podałam jej tabletki z żelazem i kwas foliowy, jutro rano musi mieć podaną znowu kroplówkę, mam nadzieję że w końcu zacznie pić i wynik z nerek będzie dobry. Jak nie śpi (bardzo krótkie chwile) to jest bardzo miziasta, cały czas ja muszę głaskać, mam przynajmniej wymówkę na niepozmywane gary! Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Rozsikała się wreszcie Igunia na całego, byłam o 24:00 na spacerku bo chciała wyjść i chyba z 8 razy siknęła na całego, a już zastanawiałam się gdzie trzyma wodę z dwóch kroplówek, może nareszcie zacznie pić! Quote
soboz4 Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Moja pierwsza samodzielna kroplówka, obie Anie wyjechały i chcąc - niechcąc musiałam zrobić sama, Ania przez telefon mówiła mi co mam zrobić, bo nie chciała lecieć a przepchałam tylko jeden koreczek, dopiero jak przepchałam również niebieski strzykawką prosto do żyły to kroplówka ruszyła, ale wolałabym już tego więcej nie robić... Quote
keakea Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 O rany Iga, nie daj się muryjkom :(((((((((( - trzymam za Ciebie łapy z Dużymi. Bardzo zdenerwowany R(rrr)ulon Quote
gayka Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Mam nadzieję, że to nocne sikanko to dobry znak ! Bożenko, jak noc ? Jak Igunia się czuje ? Quote
soboz4 Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 Żyje a to najważniejsze! Co do samopoczucia niewiele się zmieniło. Bardzo bym była zestresowana gdybym nie miała wcześniej do czynienia z Gają, które stanęła na łapy dopiero 2-3 tygodnie po II dawce i może nie przez babeszje ale przez szkody, które zrobiły w organizmie, a przede wszystkim anemię. To aż zabawne, bo tak gdzie się Igunię położy tam śpi. Nawet jak ją biorę na ręce to też od razu zasypia. Ale od nocy sika już normalnie, apetyt dostała, co prawda nie na tyle żeby przyjść do kuchni coś zjeść, ale jak podejdę z miseczką i dam pod nos to zje. Każdy dzień do przodu to zwycięstwo, dostała zastrzyk w pierwszej dobie od rozpoznania, jedynie wiek Iguni jest spory i stan zdrowia marny, ale nerki miała zawsze sprawne. Na 10:00 znowu idzie na kroplówkę, chyba będę chciała zrobić ją w domu, u weta Iga jest bardzo zestresowana, a skoro już sama potrafię to po co jej następny stres. Nie wiem jak jutro rano pójdzie na biochemię, wszyscy pracują, nie mam możliwości wzięcia urlopu, mama mogłaby na pewno iść ale Igunia nie dojdzie, muszę poprosić żeby wzięła taksówkę, a większość nie chce zabierać z psem, w dodatku na tak krótką trasę, szukam w myślach niepracujących kierowców... Quote
gayka Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Jak dobrze, że masz doświadczenie z Gają , inaczej faktycznie byłoby Ci o wiele trudniej. Ucieszyło mnie, że mała siusia i sama je . Trzymam kciuki z całych sił :buzi: Ja kiedys też byłam skazana na taksówki , przy poprzedniej jamnisi, która jako staruszka mocno chorowała. Zrobiałam tak , że obdzwoniłam kilka koroporacji w mieście i zapyrałam , czy i na jakich warunach zabieraja małe psy. Tłumaczyłam, że mam małego psa, z którym często musze jeździć i chcę sobie wybrać jedną firmę . Spotkałam się z duzym zrozumeiniem i wybrałam firmę , z którą jeżdżę do dziś jeśli jest taka potrzeba. Quote
keakea Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Mało tego, możesz zapytać w takiej korporacji, która wozi psy, czy możesz prosić o kierowcę, który sam ma psa i może pomóc mamie zanieść Igę do gabinetu. Zapytanie nic nie kosztuje, a myślę, że znajdzie się taki kierowca.... Quote
jofracy Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Oj Iguś... Trzymamy za Ciebie kciuki kruszynko. Na anemię świetnie się sprawdzają tabletki z buraka z herbapolu. U nas jeden ginekolog pisze babkom w ciąży i udaje im się uniknąć brania żelaza w tabletkach, bo po nim są znów zaparcia. Walcz Iguniu! Quote
soboz4 Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 nie potrafię dać kroplówki Idze, chyba coś tam zgryzła, przepłukałam strzykawką oba wejścia i płyn fizjologiczny idzie, a kroplówka nie potrafi. Wystarczył moment nieuwagi i Igunia zgryzła koreczek, teraz leży już w kołnierzu, alei tak chyba wenflon jest zniszczony. Czekam na Anię, która wraca z jakiejś weterynaryjnej konferencji w Warszawie... Quote
jofracy Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 w aptece można dokupić zestaw do przetaczania płynów. Kosztuje grosiki. Może nie ma co czekać? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.