Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

Zobaczymy, na razie nie po drodze mi do Związku, żeby rodowód wyrobić ;)

Matura zdana, właśnie odebrałam świadectwo :D
Idę się napić :diabloti:

Posted

dog193 napisał(a):
Zobaczymy, na razie nie po drodze mi do Związku, żeby rodowód wyrobić ;)

Matura zdana, właśnie odebrałam świadectwo :D
Idę się napić :diabloti:


Gratulejszon :)

Posted

Dzięki :)
Idziemy ze znajomymi to oblać, mam nadzieję, że tym razem mama mnie nie będzie zadręczać telefonami, że pies za mną tęskni i mnie szuka :diabloti:

Posted

dog193 napisał(a):
Dzięki :)
Idziemy ze znajomymi to oblać, mam nadzieję, że tym razem mama mnie nie będzie zadręczać telefonami, że pies za mną tęskni i mnie szuka :diabloti:


weź go do torebki :evil_lol:

Posted

dog193 napisał(a):
Nie noszę torebek :evil_lol:


Too ten no :evil_lol: pod bluzkę.:D wiesz musisz go wziąć.. opijać będziesz jeszcze do domu nie trafisz.:siara:

  • 2 weeks later...
Posted

Dzięki za gratulacje :) Na studia też się dostałam, na politechnikę :diabloti: Chyba nie dam rady z fizyką...

Nowych zdjęć Jupika nie mam, będą prawdopodobnie po zlocie w sierpniu, jak komuś się będzie chciało go focić :evil_lol:

Chodzę teraz na 4 godziny dziennie do pracy, wczoraj pierwszy raz pies był sam. Jak wracałam do domu, była cisza. Niestety nie jest to miarodajne, sąsiadka niby mówi, że był cicho (jednak ona już stara jest, często niedosłyszy), ale... Mam nowe auto, trzeba je było przerejestrować i musiałam zedrzeć z szyby tą naklejkę i nalepić nową. No i skrobię pod domem szybę (ciężko schodzi to cholerstwo) i co słyszę? Pies tyle, co zeżarł to, co mu dałam i w ryk. Myśle sobie, zaraz przestanie, ale gdzie tam. W końcu się wkurzyłam, zamykam samochód i już chcę iśc go zdrowo opieprzyć, ale znowu nastała cisza. Wsiadam do auta i pojechałam chwilkę do sklepu, dosłownie 10 minut mnie nie było. Przyjeżdżam i pies rozdarty na całe gardło.

W poniedziałek znowu będzie 4 godziny sam, nie mam go czym nagrać... I teraz nie wiem, co mam z tym fantem zrobić.

Trzeba mi było zostać przy królikach :diabloti:

Posted

Oj, cierpliwości to mi przy nim brakuje często, i to nie tylko w kwestii szczekania ;)
Cóż, gdybym chciała psa bezproblemowego, to bym nie kupowała foksteriera, ale przyznam szczerze, że problem ze szczekaniem, gdy jest sam nawet mi nie przyszedł do głowy.


Co to jest husler? Wygoglowałam, to mi jakieś sklepy erotyczne się pokazywały :evil_lol:

Posted

O, szczerze mówiąc pierwsze słyszę :)
Myślałam raczej w skrajnej sytuacji o obroży antyszczekowej.

Nie czaję jednak, jak ten kaganiec ma uniemożliwić szczekanie i jednocześnie nie przeszkadzać w dyszeniu :hmmmm:

Dzisiaj była cisza...

Posted

Właśnie przeżyłam chwile grozy. Sąsiad zadzwonił do drzwi, Jupi oczywiście się cieszył, mama rozmawia z sąsiadem, drzwi uchylone... Jedna chwila i psa nie było, czmychnął przez drzwi. Pech chciał, że na dole wchodził inny sąsiad, Jupi dał nogę na zewnątrz. Jeszcze większy pech chciał, że na zewnątrz był pies bez właściciela, z którym oczywiście Jupi zaczął się bawić w ganianego... Wyleciałam za nim na boso, wołam go, ale nie reagował... W gardle poczułam gulę, mój pies był po prostu w transie i w ogóle mnie nie słuchał (mój głos co prawda był rozpaczliwie wyjący, a nie stanowczy, ale myślę, że i na stanowczy by nie zareagował...). Nic nie mogłam zrobić, więc po prostu biegłam za nimi na bosaka... Psy przecięły bardzo ruchliwą ulicę, a ja widziałam już oczami wyobraźni mojego pod kołami... Po drugiej stronie wreszcie się odwrócił i na mnie spojrzał, wyszedł z transu i już wiedział, że źle zrobił, tamten pies gdzieś poleciał.


Trzęsę się do tej pory, najbardziej mnie przerażała ta bezsilność, kiedy widziałam mojego psa przebiegającego przez tą ulicę, samochody jadące z dwóch stron, trąbiące na niego... Nikomu tego nie życzę...

Posted

O boże. :( wiem co czułaś, miałam tę samą sytuację.. :( moja biegła środkiem ulicy przed siebie i mnie miała gdzieś. ehh:(

dobrze że nic się nie stało !

Posted

Ja tak miałam kiedyś jako dzieciak. Zawsze wieczorem chodziłam na spacery z Finką, kolegą i jego kundelkiem. Raz tak się zagadaliśmy, że jak się ocknęliśmy to psów nigdzie w zasięgu wzroku nie było. Wołaliśmy i nagle widzimy jak biegną do nas, przecinając ruchliwą ulicę. Samochody po hamulcach, trąbią... Ech, okropny widok...

Potem jeszcze raz nam taki numer wycięła niedawno. Też straciłam ją z oczu. Chodzimy z TŻ wołamy... I nagle dzwoni tel. czy nie zgubiłam jamnika, bo stoimy na stacji benzynowej i nam wskoczył do samochodu :eviltong: Adresówka dobra rzecz. Jeszcze lepsza rzecz, że stacja stała przy mega ruchliwym zjeździe z głównej trasy. Samochody jadą tam zderzak w zderzak - do tej pory nie wiem jak się jej udało przejść na drugą stronę ;)

Posted

On wie, że nie może wychodzić... gdy ja jestem. Ale ja byłam akurat w ubikacji, drzwi otwierała mama, którą pies ma totalnie gdzieś...

On by nie uciekł, tzn przyszedłby do mnie na wołanie, gdyby nie było tam tego psa, z którym zaczął się bawić, gonić. I wtedy wpadł w trans i nic do niego nie docierało. Tu chyba tylko elektryka by pomogła...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...