Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
ja przestałam swoje nagrywać...boje się hihihi jak nie nagrywam, nie wiem czy drą jape, żyje nadzieją że nie i jakoś mi lżej:-D


haha, dobra metoda :lol:

Posted

A ja zaczęłam... I okazało się, że suka musi mieć zajęcie na pierwsze 15 minut co najmniej, bo jak żarcie się za szybko skończy to drze pałę :roll:

Posted

evel napisał(a):
A ja zaczęłam... I okazało się, że suka musi mieć zajęcie na pierwsze 15 minut co najmniej, bo jak żarcie się za szybko skończy to drze pałę :roll:


nie poznałam Cię przez ten avatar :evil_lol:

Posted

motyleqq napisał(a):
nie poznałam Cię przez ten avatar :evil_lol:


Powinnam się uczyć na jutrzejsze zaliczenie, myślę, że to wiele tłumaczy :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
A ja zaczęłam... I okazało się, że suka musi mieć zajęcie na pierwsze 15 minut co najmniej, bo jak żarcie się za szybko skończy to drze pałę :roll:


To jest norma, Jax miał to samo - przez 15-20 minut musiał mieć zajęcie i szedł spać. Jak nie miał - darł ryja jak opętany :roll:

dog193, widziałam dziś na mieście foksa krótkowłosego (albo psa w typie) i był tak paskudnie utuczony, ze mi go było szkoda :diabloti: Od razu pomyślałam o Jupiku i jego fajnej figurze - dlaczego ludzie nie widzą, że pies z nadwagą to nic dobrego? :roll: A jak widzą nasze, to chcą nas do TOZu podawać :lol:

Posted

Też nie poznałam Evel :evil_lol:

Hmm, ciekawe, ja jeszcze nigdy nie spotkałam gładkiego foksa, tym bardziej zatuczonego ;) A pseudohodowle widziałam tylko jedną swojego czasu na allegro, sprzedającą szczeniaki za 300zł :D I chyba jeszcze jedno było ogłoszenie, że ktoś miał psa i sukę i rozmnożyli i był jeden szczeniak do sprzedania.

Ostatnio jakaś babka mnie zaczepiła, czy on jest ze schroniska. Pytam się dlaczego tak myśli, a ona - no bo taki chudy jest :lol:

Posted

U nas masa Niemców się tuła, a z okazji Euro też Czechów - wiec możliwe, że to zagramaniczny pies, tym bardziej, że jego Pani miała wielki plecak :diabloti:

Posted

Mi Bruma wyła w Łomży zamknięta w klatce, bez przykrycia, po tym jak nie było nas 4-5h i ciągle wyła wkurzyłam się i walnęłam w jej klatkę nożyczkami z ukrycia, od tej pory jest cisza :diabloti:

Posted

W Czechach foksy gładkie są dużo bardziej popularne i też dużo więcej jest hodowli, więc możliwe bardzo, że to był czeski pies ;)

Też czasami walnę w klatkę, jak go zamykam gdy jestem w domu i coś tam zaczyna marudzić :evil_lol:

Posted

Jupikowi zaczyna stawać drugie ucho, ratunku :mdleje: Na razie staje i potem znowu się kładzie, ale tak też na początku było z prawym :mdleje: Masuję intensywnie i modlę się, żebym nie miała foksa - radara :evil_lol:

Ćwiczymy sobie sztuczki, tak z myślą o naszym ewentualnym, przyszłym freestyle'u ;) Jak będę mieć wenę to nagram filmik :evil_lol:
Mój pies niestety dalej nie ogarnia łapania dalszych floaterów/bliskich backhandów i nie mam już pomysłu, co z tym zrobić.

Posted

I tak jeszcze rozmyślam o tym jego szczekaniu...
Wydaje mi się, że to wszystko przez to, co on zakodował sobie w dzieciństwie. Otóż w czwarty dzień pobytu u nas, ja musiałam iść do szkoły, niestety mama nie była w ten dzień w pracy... Dlaczego niestety... Pies był wtedy zamknięty u mnie w pokoju. Oczywiście darł się w niebogłosy. Mama nie umiała tego wytrzymać i... wchodziła do pokoju i mówiła do psa, że "Ewa wróci", po czym wychodziła, a pies oczywiście dalej szczekał. Natomiast jak po kilku godzinach pies chyba padł i był cicho przez 40 minut, to mama w tym czasie poszła spać, nie wchodząc do psa (no bo przecież jest cicho, to trzeba wykorzystać), a więc żadnej nagrody za ciszę nie miał - za to za szczekanie jak najbardziej, bo jak po tych 40 minutach się rozszczekał, to znowu było "Ewa wróci" itd.
Myślę, że to był kluczowy powód jego późniejszego zachowania i moich wielkich problemów. Mama niestety zepsuła mi psa, mimo moich wcześniejszych próśb, żeby ignorować szczekanie... Jak widać długo to musiałam odkręcać i odkręcam dalej... Boję się tylko, że jak w październiku znowu pójdę do szkoły (na studia), to pies znowu zostanie z mamą, tzn mama będzie pierwsza wracać z pracy, gdy ja np cały dzień będę mieć zajęcia... I cholera jeśli zepsuje mi znowu moją dotychczasową pracę nad Jupim, to chyba sobie strzelę w łeb :roll:
A ma do tego tendencję, bo ona MUSI przywitać się z psem, niuniać do niego i głaskać, kiedy ten aż piszczy z emocji... Jeśli pies jest w klatce to od razu jak przyjdzie otwiera ją i również się wita... Mówiłam jej wiele razy, żeby tego nie robiła, ale ona się obraża na mnie "bo ciągle coś źle robi, że ona psa nie chciała, że coś tam coś tam".

A te moje rozmyślania dążą do tego, że jeśli mieszkacie z rodzicami i macie obawy, że mogą tak samo jak moja mama popsuć psa, to lepiej poczekać z psem do usamodzielnienia się mieszkaniowo i finansowo. Bo jak myślę o tym 4 dniu Jupika u nas, to aż krew mnie zalewa z tej bezsilności i ta myśl, że prawdopodobnie teraz miałabym psa zostającego w domu kilka godzin na lajcie, gdyby nie moja rodzicielka...:shake:

Posted

dog193 napisał(a):

A te moje rozmyślania dążą do tego, że jeśli mieszkacie z rodzicami i macie obawy, że mogą tak samo jak moja mama popsuć psa, to lepiej poczekać z psem do usamodzielnienia się mieszkaniowo i finansowo. Bo jak myślę o tym 4 dniu Jupika u nas, to aż krew mnie zalewa z tej bezsilności i ta myśl, że prawdopodobnie teraz miałabym psa zostającego w domu kilka godzin na lajcie, gdyby nie moja rodzicielka...:shake:

no, ja między innymi dlatego muszę przełożyć moje plany owczarkowe, bo wiem, że ozika łatwo zepsuć, a moja rodzicielka ma do tego talent wybitny :watpliwy:

ale życzę Ci powodzenia z Jupikiem :) w końcu to zajebisty foks jest :loveu::diabloti:

Posted

Rozumiem Cię dobrze. U nas sprawa "zepsucia" psa odnosi się do przyjmowania gości i do dzieci. I wiem, że wyprowadzę z tego psa dopiero, jak się wyprowadzę z domu na stałe... :roll:

Posted

dog193 napisał(a):
Mówiłam jej wiele razy, żeby tego nie robiła, ale ona się obraża na mnie "bo ciągle coś źle robi, że ona psa nie chciała, że coś tam coś tam".


ja tak miałam z TŻtem, wkurzał się na mnie gdy go poprawiałam itp, ale mu przeszło. bo to, co mówię, się sprawdza. np teraz z pasją oducza psa ciągnięcia, wraca ze spaceru i mówi uradowany 'to działa!!' :lol: więc może i Twoja mama przestanie się obrażać?

Posted

No niestety na moją mamę już nic nie wpłynę, bo ona tak ma odkąd pamiętam, nigdy nic się jej powiedzieć nie dało... I ileż razy można mówić "nie witaj się z psem", a ile potem wysłuchiwać... Albo widzę, że się wita, mówię już tylko "mamo...", a ona "no przecież nie skacze". No nie, nie skacze, tylko piszczy i nie wie co ze sobą zrobić, a ta go jeszcze nakręca.
Ale najbardziej nie mogę przeboleć właśnie tego 4 dnia, jak sobie pomyślę, ile moje życie z Jupim byłoby prostsze gdyby nie to...

PS. oczywiście, że mam zajebistego foksa ;) Mimo jego szczekania i niektórych innych problemów, naprawdę uważam, że jest zajebisty :)

Posted

Ooj, to ja mam problem z obojgiem rodziców. Tylko, że oni jak tylko wychodzą po coś na podwórko, to zabierają psy i co się dzieje ? Jakiś pies, człowiek, rower, samochód przejeżdża obok nas, a psy we wrzask i biegną 'pogonić'. :roll:
Mówię, że yorka mogą sobie brać na dwór ale Luka to już mój pies i mają go zostawić...ale oni twierdzą, że to męka dla psa i na dworze może robić to co chce. Bo jak ja wyjdę, to zawsze gdy widzę że ktoż zaraz przejdzie, to skupiam jego uwagę na sobie lub mam go na lince. Co tu począć za 3,5 lat wyprowadzam się z domu i pies idzie ze mną. ;)

Świetne foty na pomoście. :loveu:
Ale ja chcę już nowe. :eviltong:

Posted

dogomanka_ napisał(a):
ja to się cieszę, że moja mama ogarnia wszystko i jak jej powiem czego ma nie robić to nie robi. :D współczuję Ci tego użerania się z mamuśką.

DAWAJ FOTY! :D



nom, moja mama też zrozumiała.:loveu:


nie ma dokarmiania psa.:lol: jak ktoś chce resztki psu dać, to moja mama" psa nie dokarmiamy ona ma swoje jedzenie.:evil_lol::D"

Posted

U mnie natomiast, jak jestem u rodziców (bo już mieszkam osobno) tata ciągle krzyczy z kuchni "Paulina! A to źle, że mi kawalątek malutki schabiku upadł i Jax go zjadł?!" "Paulina! A spadł mi kawałeczek marchewki i pietruszki gotowanej, to źleeeee?" Na szczęście zawsze "przypadkiem" spada mu to, co Jax przynajmniej może jeść, a nie kurczak - nastraszyłam ich, że jak dadzą mu kurczaka, bo którym on okropnie zrzuca sierść i się drapie, to nie dość, że będą płacić za weta, to jeszcze przysporzą psu cierpień, a ja więcej nie przyjadę :diabloti: Więc dokarmiają go tym, czym można - pomijam, że uważają, że Jax jest zachudzony, choć patrząc na ich kotę mniejszą od mojego psa, a o podobnej wadze, to nie zostawiłabym bym im psa pod opieką :lol:

Posted

Ja nastraszyłam że jak dadzą Brumie coś do żarcia poza karmą to będzie rzyganko i sraczka, już nie dają :diabloti: tylko to co pozwolę, czyli jakiś kawałek bułki, marchewka itp. Gram może jeść wszystko, on ma niezniszczalny żołądek.
Zostawiłam teraz obiedwa na 3 dni z rodzicami, i są wybiegane, karmione tak jak trzeba i nie zepsute :loveu::evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...