Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

dogomanka_ napisał(a):
pierwszy raz widzę żeby ktoś się tłumaczył na dogo dlaczego chce wykastrować swojego psa :diabloti: zazwyczaj wszyscy się tłumaczą dlaczego nei chcą ciachać. :diabloti:


moda ma to do siebie,że się zmienia;-) kiedyś modnie było na dogo ciachać wszytsko, teraz kastracja to złłłło ;-)

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
Opisałam sytuacje u nas;-) jak Ayo zaczął dojrzewać (8 miesiecy), to mu zaczeło w dekiel bić ostro, ktoregos dnia sąsiadki sunia dostała cieczki no i się zaczęła jazda! Ja nie miałam go kastrować, bo nie widze potrzeby ciachania prywatnego psa dla zasady, ale w sytuacji takich schizów nie miałam co liczyć, ze go utemperuję szkoleniem;-)


Nie no jakby mój pies zachowywał się tak jak Twój Ayo to już dawno jajek by nie miał :diabloti:
Kręcą go cieczki, nie powiem, że nie, ale takiej patologicznej reakcji nie ma haha

Posted

Ja miałam 2 nieciachane psy i nie było większych problemów przy cieczkach, ale za to po 2 cieczce u suki stwierdziłam dość ! :diabloti: ale nie dlatego że suka była uciążliwa a dlatego że wszystkie inne psy które za nią latały mnie wkurzały

Posted

Unbelievable napisał(a):
nie :diabloti:

A skąd ci taka myśl przyszła do głowy, że nie? ;)

Siedze na dogo wlasnie tak dlugo i moze dzieki temu mam jeszcze swoj mozg ;). Jajka nie sluza tylko do rozmnazania, sa jeszcze gruczolem dokrewnym, ktory reguluje prace hormonalna. Oczywiscie nie mam nic do kastracji "bo tak wygodniej" tylko w przeciwieństwie do suk, ktorych cieczki bywaja uciazliwe, kastracja zmniejsza tylko poped seksualny: nie wyeliminuje problemow z uciekaniem, agresja itp. Mam 2 letniego samca dosc trudnej rasy i nie przyszlo by mi do glowy zeby go kastrowac "bo tak latwiej". Nic by nie bylo latwiej pewnie. Pracuje nam sie dobrze, pies wpatrzony jak w obrazek, tak naprawde nie mialam zadnych problemow bo ma jajka :hmmmm: Na forum dobermana praktycznie nikt swoich psów nie kastruje, nie dlatego, że są reproduktorami, bo spora czesc nie jest, tylko dlatego, ze dobki maja w genach wpatrzenie w czlowieka i jajka im w tym nie przeszkadzaja. To, ze wykastrujesz psa nie bedzie znaczylo, ze pies zacznie sie w ciebie wpatrywac, to nie ta mańka.

Kastracja zwalnia metabolizm, wiec moze powodowac otylosc. Oczywiscie mozna pilnowac karmienia, ale to z kolei budowanie sobie problemow. Nie wiem jak u samcow btw ale u suk czasem sterylka powoduje zwiekszenie agresji. U mojej Finki przynajmniej spowodowala. Teraz tylko czekam na Cortine.

Ja sie w cudze psy nie wtykam, oczywiscie kazdy zrobi jak chce, tylko tak sobie pisze swoje zdanie, bo czesto mam wrazenie kastracja stala sie lekarstwem na problemy na ktore nie zadziala. Na forum jest mnostwo wykastrowanych psow z ktorymi jest mnostwo problemow ;). Jak boli glowa to sie bierze paracetamol, a nie diazepam.

Posted

Co do wpatrywania się w człowieka mój Bono po kastracji na spacerach bardziej zwraca uwagę na mnie, na zabawkę ze mną niż wcześniej jak jajka miał i go interesowała wąszenie i
obsikiwanie wszystkiego po kolei a pani se szła bo se szła.
Co do żarcia i niby budowania sobie problemów ja tam problemu nie mam dostaje trochę mniej niż wcześniej i wszystko jest ok.

Posted

Amber napisał(a):
A skąd ci taka myśl przyszła do głowy, że nie? ;)

Siedze na dogo wlasnie tak dlugo i moze dzieki temu mam jeszcze swoj mozg ;). Jajka nie sluza tylko do rozmnazania, sa jeszcze gruczolem dokrewnym, ktory reguluje prace hormonalna. Oczywiscie nie mam nic do kastracji "bo tak wygodniej" tylko w przeciwieństwie do suk, ktorych cieczki bywaja uciazliwe, kastracja zmniejsza tylko poped seksualny: nie wyeliminuje problemow z uciekaniem, agresja itp. Mam 2 letniego samca dosc trudnej rasy i nie przyszlo by mi do glowy zeby go kastrowac "bo tak latwiej". Nic by nie bylo latwiej pewnie. Pracuje nam sie dobrze, pies wpatrzony jak w obrazek, tak naprawde nie mialam zadnych problemow bo ma jajka :hmmmm: Na forum dobermana praktycznie nikt swoich psów nie kastruje, nie dlatego, że są reproduktorami, bo spora czesc nie jest, tylko dlatego, ze dobki maja w genach wpatrzenie w czlowieka i jajka im w tym nie przeszkadzaja. To, ze wykastrujesz psa nie bedzie znaczylo, ze pies zacznie sie w ciebie wpatrywac, to nie ta mańka.

Kastracja zwalnia metabolizm, wiec moze powodowac otylosc. Oczywiscie mozna pilnowac karmienia, ale to z kolei budowanie sobie problemow. Nie wiem jak u samcow btw ale u suk czasem sterylka powoduje zwiekszenie agresji. U mojej Finki przynajmniej spowodowala. Teraz tylko czekam na Cortine.

Ja sie w cudze psy nie wtykam, oczywiscie kazdy zrobi jak chce, tylko tak sobie pisze swoje zdanie, bo czesto mam wrazenie kastracja stala sie lekarstwem na problemy na ktore nie zadziala. Na forum jest mnostwo wykastrowanych psow z ktorymi jest mnostwo problemow ;). Jak boli glowa to sie bierze paracetamol, a nie diazepam.


Widać jednak nie do końca znasz terierowy charakter - Jax z jajkami doprawdy w dupie głęboko miał, czy ktoś na drugim końcu smyczy coś od niego chce ;) Jax bez jajek ogarnia się raz dwa na dworze, a nie ciągnie do pierwszego obsiuranego drzewa ;)

Posted

Amber napisał(a):
Mam 2 letniego samca dosc trudnej rasy(...)Na forum dobermana praktycznie nikt swoich psów nie kastruje, nie dlatego, że są reproduktorami, bo spora czesc nie jest, tylko dlatego, ze dobki maja w genach wpatrzenie w czlowieka i jajka im w tym nie przeszkadzaja.


no widzisz...rasa nie jest łatwa owszem, ale z drugiej strony w genach ma wpatrzenie w człowieka i jest wielce prawdopodobne (w przypadku samca tej rasy właśnie), że jajka nie mają większego wpływu na zainteresowanie współpracą z człowiekiem.

U terierów jest nieco inaczej, one w genach nie mają wpatrzenia w człowieka, są z reguły bardzo samodzielnie, miały wykonywac rozne zadania samodzielnie, to są nakręcone wariaty, dla ktorych człowiek jest gdzies tam daleko i naprawde trzeba sie wybitnie starac zeby wygrac i stac sie dla psa najwazniejszym. W przypadku samca popęd zwykle jest na tyle silny, że skutecznie odwraca uwage psa od jakiegos tam człowieka i pracy/zabawy z nim.
I zeby nie było nie jestem absolutnie za ciachaniem psa dla zasady, lub nawet dla ułatwienia, poki sie z psem nie sprobuje wycwiczyc posluszenswta i opanowania i poki pies nie dojrzeje w pełni. Trzeba być świadomym, że kastracja to nie tylko obcięcie jaj ale i zabranie gruczołów, ktore są po coś więcej niż rozmnazanie; w przypadku jednak jak pies zwyczajnie dostaje totalnego świra i szkolenie go po prostu można sobie w tyłek wsadzić szanuje decyzje każdego właściciela, ktory decyduje sie na ten zabieg mimo ryzyka powikłań.
Osobiscie nie miałam zamiaru ciachac swojego psa dla ułatwienia mi pracy z nim, ale jego dojrzewanie to po prostu jakis koszmar i nie miałam zamiaru liczyc na to ze szkoleniem moze jakos opanuje kiedys jego spuszczanie mi sie na łózko;-) Oczywiscie przytaczam ciągle ten najbardziej ekstremalny objaw jego hormonalnych szaleństw, ale była rowniez nieustajaca chęć ucieczki (wczesniej 100% odwolywalnosci), wylizywanie wszelkich siuskow, podsikiwanie wszystkiego, obskakiwanie na wszystko co sie rusza itp Po kastracji wszystkie te objawy od uciekania po spuszczanie sie ustąpiły - nalezy jednak podkreslic ze on PRZED dojrzeniem był ulożony, nauczony przywolywania itp wiec to nie jest tak ze kastracja go tego nauczyła, tylko zabrała hormony, ktore w pewnym momencie stały sie silniejsze niz jego wyuczone zachowania.

Posted

Powiem tak - mój pies, mając 5 miesięcy, rozprasza się przy cieczkach, wącha, wącha, wącha i ma mnie gdzieś (przypominam, że odkąd u mnie jest, pracujemy pieczołowicie nad przywołaniem). Mój pies, nie jest we mnie wpatrzony jak w obrazek, mój pies jest terierem. Wpatrzony jest, jak razem pracujemy - dopóki go jakiś zapach nie rozproszy, a gwarantuję, że węch ma doskonały.
Nasza trenerka, widząc, co on wyprawia na placu, gdzie wcześniej ćwiczyła suka z cieczką skomentowała to tylko tak: "o kurde... Ile on ma?"
Nie oczekuję wcale, że kastracja to lekarstwo, po którym piesek będzie we mnie zawsze wpatrzony - nie będzie, to terier. Ale oczekuję, że wyeliminuje ona co najmniej jeden czynnik rozpraszający.

Nie wiem, czy jest sens porównywanie foksa z dobkiem. Jak piszesz, Jari jest w ciebie wpatrzony jak w obrazek. Fajnie. Jupi, czując gdzieś sukę z cieczką (może jeszcze nie teraz, ale tak za 2 miesiące na pewno), poleciałby i miałby moje przywołanie głęboko w nosie, dokładnie tak samo, jakby zobaczył/zwietrzył zwierzynę. Nie zawróciłby po 100m, myśląc: "o kurde, przecież tam została moja pani". Terier ma to do sebie, że się wyłącza, jak się bardzo wkręci ;) Myśliwi mają swoje sposoby, żeby odwołać psa z pogoni, których ja nie znam, a te, które znam nie podobają mi się ;)

Posted

Tak się zastanawiam... A co z tymi wszystkimi terrierami, które nie są kastrowane? Są wyprowadzane na spacer w klatkach? Sorry, nie przekonuje mnie argumentacja "że to terrier" to też pies, a przede wszystkim pies ;). Ja też mam psy myśliwskie i wiem o czym piszecie, jednak i tak uważam to za przesadę.

Trochę też nie rozumiem kupowania niezależnej rasy i biadolenie, że się nie słucha, że źle pracuje itp. Ja od jamnic nie wymagam wiele, bo wiem, że mają inne rozrywki. Nie zmuszałabym ich nie wiadomo do czego bo i tak wiem, że wąchanie z nosem przy ziemi jest ich całym życiem. Natomiast podstawowych rzeczy typu siad, leżeć itp. każdy pies się nauczy: terrier, doberman, chart z jajami czy bez.

Posted

Amber, chyba trochę źle mnie rozumiesz ;)
Nie pisałam, że chcę Jupiego wykastrować "bo to terier" ;) O terierach wspomniałam dlatego, bo ty wspomniałaś o dobermanach ;) Jupiego chcę wykastrować dlatego, że ma parcie na suczki, a jak terier się uprze to... No właśnie. Gdyby nie miał - nie przeszkadzałyby m jego jajka, nie każdy terier się wkręca w suki, niektóre mają je głęboko gdzieś.


I powiedz mi, gdzie ja biadolę, że źle się pracuje z moim psem, czy że mnie nie słucha? Wręcz przeciwnie, bardzo dobrze mi się z nim pracuje i uważam, że mój pies jest świetny, dokładnie taki, jakiego chciałam i jedyne, na co narzekam i co jest dla mnie problemem, to jego szczekanie, gdy zostaje sam. A tak, to cały czas ćwiczymy, również w rozproszeniach, co nie zmienia faktu, że chcę sobie pomóc i wyeliminować jego parcie na suczki :)

Ja chcę, żeby mój pies umiał trochę więcej, niż siad i leżeć ;)

Posted

Amber napisał(a):
Tak się zastanawiam... A co z tymi wszystkimi terrierami, które nie są kastrowane? Są wyprowadzane na spacer w klatkach? Sorry, nie przekonuje mnie argumentacja "że to terrier" to też pies, a przede wszystkim pies ;). Ja też mam psy myśliwskie i wiem o czym piszecie, jednak i tak uważam to za przesadę.

Trochę też nie rozumiem kupowania niezależnej rasy i biadolenie, że się nie słucha, że źle pracuje itp. Ja od jamnic nie wymagam wiele, bo wiem, że mają inne rozrywki. Nie zmuszałabym ich nie wiadomo do czego bo i tak wiem, że wąchanie z nosem przy ziemi jest ich całym życiem. Natomiast podstawowych rzeczy typu siad, leżeć itp. każdy pies się nauczy: terrier, doberman, chart z jajami czy bez.


A ja trochę nie rozumiem dogomaniackiej manii przekonywania, co ktoś powinien robić/oczekiwać itd. To, że mam JRT wg hodowców niektórych tej rasy oznacza, że powinnam dac mu gonić koty - tymczasem u mnie w domu rodzinnym jest kot. To co, powinnam sobie wziąć "uniwersalnego" owczarka, bo JRt będzie gonił koty, czy wziąć JRT i po prostu nie dać mu rozwinąc instynktu gonienia kotów? Mój Jax pracuje świetnie, ne jak owczarek - jak terrier, co mi odpowiada, bo jset to wyzwaniem. Jak miał jajca i odlot, to nie robił nawet siadu, który umiał robić.

Posted

Też tak to odebrałam, że kupiłam sobie teriera, chcąc robić z nim coś więcej niż siad i leżeć, a nie to, co on kocha najbardziej (polowanie...) - to powinnam sobie owczarka sprawić, a nie teriera ;)

Moich królików nie ma prawa ruszyć, gołębi ma nie gonić jak mu nie pozwalam, ma nie węszyć kiedy pracujemy, to też źle? Bo mam go nie zmuszać do nie wiadomo czego?

Posted

ło matko, to jak ja mam dwa yorki to co mam powiedziec? Nawet SIAD nie powinnam wymagać, bo przecież to tylko yorki;-)
Tymczasem wymagam od nich bezwględnego posłuszeństwa,chodzenia przy nodze itp któro pewnie byłoby mi łatwiej osiągnąć z "typowym" psem do szkolenia, a napewno łatwiej było wiele rzeczy osiągnąć z wyżłem i labką, które wychowywałam.
dog193 co do przywoływania psów z silnym popędem myśliwskim poczytaj trochę o gwizdku, przywoływanie awaryjne to jedyny sposob odwołania mojego wyżła z rozpoczętej już pogoni za sarną/zającem itp

Posted

Unbelievable napisał(a):
Amber, wykastrowany terrier jest trochę bardziej znośny w obsłudze, ale to nigdy nie będzie pies w każdej sytuacji wpatrzony w człowieka, bo to nie ten typ ;)

No właśnie o to mi chodzi ;) Nigdy nie będzie, więc kastracja będzie miała mały wpływ na jego zachowanie. O ile mi wiadomo na zawodach suczek z cieczką nie ma, w ogóle jest ich mało, ja bym nie chciała ćwiczyć przy cieknącej suce i "raczej" nikt tego nie praktykuje. A nawet jeśli to do jego nosa docierają różne zapachy, skoro terriery tak rozprasza suka z cieczką, to równie dobrze może rozproszyć zapach kota, zająca czy alkoholika przechodzącego obok...

Żeby nie było, ja nie mam nic do kastracji, nawet "na życzenie", ale jak pisałam czasem wyolbrzymia się jej zalety.

Posted

Amber napisał(a):
A nawet jeśli to do jego nosa docierają różne zapachy, skoro terriery tak rozprasza suka z cieczką, to równie dobrze może rozproszyć zapach kota, zająca czy alkoholika przechodzącego obok...

Tak, i kastrując go, niwelujemy jeden czynnik rozpraszający - suki z cieczką nas nie będą interesować ;) To naprawdę pomocne...

I jak pisałam, terierów nie rozprasza suka z cieczką, bo to sprawa osobnicza - natomiast Jupiego, nie jako teriera, ale jako psa, rozprasza ;) Terier pokazuje się tu dopiero przy zaciętości w dostaniu tego, czego on chce - w tym wypadku dostania się do suki, a właściciel może sobie wtedy i na głowie stanąć.

Posted

Powiem tylko tyle, nie chciałbym psa, którego trzeba kastrować, żeby mógł normalnie funkcjonować, no bo zdanie w tym wypadku dostania się do suki, a właściciel może sobie wtedy i na głowie stanąć, trochę na to wskazuje ;) I nikt mi nie odpowiedział na pytanie, jak właśnie funkcjonują te niekastrowane terriery?

Posted

[quote name='Amber']Powiem tylko tyle, nie chciałbym psa, którego trzeba kastrować, żeby mógł normalnie funkcjonować, no bo zdanie w tym wypadku dostania się do suki, a właściciel może sobie wtedy i na głowie stanąć, trochę na to wskazuje ;) I nikt mi nie odpowiedział na pytanie, jak właśnie funkcjonują te niekastrowane terriery?

albo są trochę sierotkami, albo właściciel ma baaaaaardzo duży autorytet(bo i takie są), albo wieczna męka z sukami w cieczce ;)

Posted

Widzisz, to jest tak samo, jak z instynktem myśliwskim. Pies z bardzo zaostrzonym instynktem (terier, zaznaczam), nie odwoła ci się z pogoni, chyba że zastosujesz obrożę elektryczną, która go "wybudzi" z transu... To może dla ciebie też nie jest 'normalne funkcjonowanie'. Bo w pewnych momentach nie da się zapanować nad psem...
Tak samo, jak pies wkręca się w cieczki. Dob może wkręcić się w cieczki, może i terier. Dobka odwołasz, teriera już nie - widzisz to, czy dalej nie?
Nie wiem, co masz na myśli mówiąc 'normalne funkcjonowanie' - w przypadku napalonego teriera, kastracja po prostu ułatwia życie, gdy w pobliżu jest suka z cieczką.

Zapytaj się właścicieli niekastrowanych terierów, jak funkcjonują. Zapewne zupełnie normalnie. Albo się nie wkręcają w suki z cieczką, bo to ich nie jara (znam takie psy), albo chodzą na smyczy, albo uciekają ;) Oczywiście na pewno niektórzy potrafią swoje psy odwołać od suki, ale jestem pewna, że w przypadku teriera, taki pies nie wkręcił się w to w 100%.

Posted

Amber napisał(a):
I nikt mi nie odpowiedział na pytanie, jak właśnie funkcjonują te niekastrowane terriery?


chodzą stale na smyczy, a jak nie chodzą to uciekają...mówię tu oczywiscie o psach, które mają fioła hormonalnego - bo to, że pies jest terierem nie oznacza, że napewno będzie miał takiego fioła na punkcie suk;-) Ale to, że jest terierem oznacza, że jesli tego fioła mieć będzie, to będzie mega trudno samym szkoleniem nad tym zapanować;-)
Zaciętość te psy mają w genach, tak samo jak dobki zapatrzenie w człowieka;-) Jak pies średnio się w suki wkręca, to kastracja średnio cokolwiek zmieni w jego zachowaniu, jak pies nie myśli o niczym poza suką w jej otoczeniu, to kastracja zmieni dużo w jego codziennym funkcjonowaniu w społeczeństwie (bo ja nie mowie o zachowaniu na zawodach tylko o zyciu z takim psem na co dzien gdzie w mieście gdzies jakas suka prawie zawsze ma cieczke, pies wiadomo przeciez wyczuwa takie rzeczy na kilometry)

Posted

Kurczę z tym uciekaniem to trochę jak jamnice, też jak nie są na smyczy potrafią dać w długą... Fince się to nawet pogorszyło po sterylce, po spuszczeniu ze smyczy odwiedza okoliczne sklepy monopolowe :evil_lol: Natomiast Jariego nie da się zgubić w żaden sposób :shake:

Nie będę się kłócić bo terriera nie mam i mieć nie będę (no chyba, że ASTa, ale w sumie też się już nie zanosi ;) ) za to będę pilnie podczytywać galerię ;)

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
chodzą stale na smyczy, a jak nie chodzą to uciekają...mówię tu oczywiscie o psach, które mają fioła hormonalnego - bo to, że pies jest terierem nie oznacza, że napewno będzie miał takiego fioła na punkcie suk;-) Ale to, że jest terierem oznacza, że jesli tego fioła mieć będzie, to będzie mega trudno samym szkoleniem nad tym zapanować;-)
Zaciętość te psy mają w genach, tak samo jak dobki zapatrzenie w człowieka;-) Jak pies średnio się w suki wkręca, to kastracja średnio cokolwiek zmieni w jego zachowaniu, jak pies nie myśli o niczym poza suką w jej otoczeniu, to kastracja zmieni dużo w jego codziennym funkcjonowaniu w społeczeństwie (bo ja nie mowie o zachowaniu na zawodach tylko o zyciu z takim psem na co dzien gdzie w mieście gdzies jakas suka prawie zawsze ma cieczke, pies wiadomo przeciez wyczuwa takie rzeczy na kilometry)

Dokładnie o to chodzi :)


Cóż, dzisiaj pies został w przedpokoju, nie zamknęłam go. Mama wróciła, było nasrane na wycieraczce, dodatkowo rozwalił i rozniósł po całym przedpokoju podkład higieniczny z klatki (wyciągnął spod dry-beda). Mama ma dość, ponieważ chciała się polożyć, zamknęła psa w klatce, a on piszczy... Mówiłam od początku, nie wypuszczać psa z klatki, jak piszczy - nie słuchała, teraz to się na niej mści. Zaczęłą mi robić awanturę, że ona psa nie chciała, a teraz musi się nim, zajmować, sprzątać za nim i nawet nie może odpocząć i że ona nie wie, co ja zrobię, czy tego psa sprzedam (!) czy nie wie co. Więc wesoło teraz nie mam.

Tylko przyszłam, pies chwilę się pocieszył, pokręcił, dałam mu do zrozumienia, że nie będę się nim teraz zajmować - sam poszedł spać do klatki... Czyli problem ewidentnie jest w mamie, ale ja się teraz głowię, co mam zrobić... Ku*wa, gdyby ona me nie "pomagała" tak zawzięcie w wychowaniu mojego psa, to nie byłoby żadnego problemu, pies siedziałby cicho...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...