Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

[quote name='Hanako']NightQueen, ty nie masz problemów z uczłowieczaniem psa. ty masz problemy z dopisywaniem zawiłych teorii spiskowych tam, gdzie ich nie ma.
To znaczy, że szuka drugiego dna i ma za dużą wyobraźnię?

Wiem co czujesz :(

:evil_lol: (no offence ;) )

[SIZE=2]

mam też manię prześladowczą i inne schorzenia psychiczne

Są na to leki. Całe mnóstwo fajnych leków :loveu: :lol:

Posted

[quote name='Amber']To znaczy, że szuka drugiego dna i ma za dużą wyobraźnię?

Wiem co czujesz :(

:evil_lol: (no offence ;) )

o jak możesz ja nic o drugim dnie u ciebie nie pisałam :evil_lol:

widzisz, to prochy tak na mnie działają :diabloti:

A później się dziwić, że Jupik znaczy się Snickers :diabloti: jest szurnięty, przecie to ja go sobie wybrałam :loveu:

[quote name='Unbelievable']podobno "overthinking" to taki popularny zwrot ostatnio

dobranoc

idź lepiej wymyślać imiona dla glizd bo są takie bezpłciowe teraz :(

Posted

To Vectra chyba pisała. Ty pisałaś, że zawsze mam rację. No ale to przecie komplement :loveu: :lol:

widzisz, to prochy tak na mnie działają :diabloti:

Widocznie za mało bierzesz. Trzeba podnieść dawki, wzmocnić substancje i dodatkowo zastosować równolegle kilka różnych kombinacji. Zaraz poczujesz się lepiej :loveu: :evil_lol:

Posted

Amber napisał(a):
To Vectra chyba pisała. Ty pisałaś, że zawsze mam rację. No ale to przecie komplement :loveu: :lol:


Widocznie za mało bierzesz. Trzeba podnieść dawki, wzmocnić substancje i dodatkowo zastosować równolegle kilka różnych kombinacji. Zaraz poczujesz się lepiej :loveu: :evil_lol:


o tak tak, to Vectra była :evil_lol:

przepisz mi receptę, bo wyczerpał mi się limit w przychodni :-(

Posted

Przyznaj się lepiej, że jesteś tam niemile widziana od kiedy wzorem Molli zrobiłaś kupę na biurku lekarza i podarłaś im wszystkie kaftany. A kupa była na złość. Za wyczerpanie limitu magicznych proszków.

Jako, że jestem lekarzem z dwoma specjalizacjami, w tym psychiatrą i interesują mnie trudne przypadki, oto recepta. Ze zniżkom oszywiście.



Stosuję tę kombinację od lat! Działa w 100%. Nikt się nigdy nie skarżył... Bo nikt nie wrócił... Więc znaczy to, że ozdrowieli w trymiga! :loveu:

Posted

Amber nie uczłowieczaj mnie :mad::diabloti:

dżizys dzięki :loveu::loveu: z takim papierem to mnie już z żadnej apteki nie wywalą, jak to bywało kiedy sama receptę wypisywałam :-( ino muszę to na pendrajwa zgrać, bo na papierze nie byłoby już takie szajn i glamur :evil_lol:


Jutro wykupuje leki i będę się leczyć... WRESZCIE :loveu:

btw. wykupię więcej i się z tobą podzielę :evil_lol:

Posted

Tak, recepta koniecznie musi być szajnin' bo wtedy jest mega hipnotajzin'. Farmaceuci dostają oczopląsu i posłusznie idą na zaplecze po tabsy i szczykawki. A wtedy dobrze jest wykorzystać tę chwilę nieuwagi i zajrzeć pod ladę. Polecam szczególnie czopki z morfiną - po nich żaden extra ostry kebab zjedzony o 3 w nocy jest niestraszny :loveu:

Ze mną się dzielić nie musisz, bo co to za lekarz co własnych receptur nie próbuje? Jestem stale na tej mieszance. Rano nawet walę dawkę uderzeniową. I taki mały tips na przyszłość. Jakby ci kiedy zabrakło Smirnoffa - bo czasem po tej kuracji jest problem z kupnem... Jak wchodzę do sklepu to zamiast mnie obsłużyć po ludzku dzwonią na policję i po karetkę... Raz nawet zadzwonili po hycla. To było wtedy jak się zapomniałam ogolić... :roll: Anyway - jakby ci zabrakło, to musisz iść do lasu i nazbierać grzybków. Patrzaj na takie małe i jaskrawe. I te co wyrastają z pni, gałęzi i kamieni. Robisz z nich wywar w domku i tym popijasz. Powiem ci, że efekt jest czasem nawet i lepszy. Nieco niestabilny w zależności od stężenia i gatunku grzybów, ale ten Smirnoff to polecam np. do pracy albo na obiad z narzeczonym, a te grzybki na imprezę czy do pooglądania TV w domu.

Mam nadzieję, że szybko ci się poprawi. I koniecznie napisz jak ci idzie. Bo ja to mam dużo ciekawych historii. Np. ta z księdzem i osłem... Ale to innym razem opowiem. Dobranoc :loveu:

Posted

ludzie to strasznie okrutni :-( przychodzisz po lek a oni po hycla dzwonią :shake:

zaraz śmigam do apteki, smirnoffa to mam w barku :diabloti: wiedziałam że kiedyś się przyda :loveu: zjem, popije, wsiadam do samochodu i jadę grzybków szukać do lasu z moim psem (a mogę jeszcze po imieniu do niej mówić czy to zbyt ludzkie? :-()


-----------------------------------------------------------------------------------------------
Ewa radzę ominąć dwie strony i NIE CZYTAĆ :diabloti::evil_lol: chyba że szukasz porad farmakologicznych :cool3:

Posted (edited)

[quote name='NightQueen']
Jutro wykupuje leki i będę się leczyć... WRESZCIE :loveu:

I po tych lekach Moli już nie będzie srać ci na łózko, czy będzie, ale już nie ze złośliwości, że jej nie wzięłaś na działkę? :lol:

[quote name='NightQueen']
Ewa radzę ominąć dwie strony i NIE CZYTAĆ :diabloti::evil_lol: chyba że szukasz porad farmakologicznych :cool3:

Ostrzeżenie przeczytałam za późno :diabloti:


A z moimi rodzicami, tak wracając do poprzedniego tematu :evil_lol: to jest taka robota właśnie - dzisiaj miałam tylko jedne zajęcia, więc poza domem nie było mnie 3 godziny. Jak wychodziłam był ojciec w domu, mama w pracy. I mówię ojcu, że ja go teraz zamykam, dam mu coś do gryzienia, jak to zeżre to pewnie będzie piszczeć, ale nie zwracaj na to uwagi, ewentualnie rąbnij mu w klatkę i nie wypuszczaj w ogóle, aż wrócę. No więc ojciec nie wypuścił... wypuściła go mama, jak wróciła z pracy, bo "co on ma tak teraz cały dzień w klatce siedzieć?" :diabloti: Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak wchodzę do domu, a tam pies przybiega :mdleje: PODOBNO wypuściła go jak nie piszczał (bo oczywiście popiskiwał cały czas), ale ciężko mi w to uwierzyć. Tak wygląda współpraca z moimi rodzicami :loveu: Ale tylko weszłam do domu, to ojciec się odezwał "ja go nie wypuściłem, tylko matka" :lol: Następnym razem muszę zaznaczyć, żeby NIKT go nie wypuszczał, może im trzeba wyłuszczyć jak krowie na rowie :diabloti:

I generalnie teraz czuję się jak ten dziadek mniej więcej w 1:00 minucie: https://www.youtube.com/watch?v=OQ2UEVbpbbI&feature=related tylko mi nie za bardzo wypada :diabloti:


Zaba14, to, czy ich widzi czy nie nie ma znaczenia. Jak ich nie widzi (klatka stoi w przedpokoju, ale czasem ją zasłaniam kocem) to słyszy i czuje i efekt jest ten sam. Gdyby od początku mnie słuchali w sprawie psa, to nie byłoby teraz tego problemu, bo wiedziałby, że piszczeniem nic nie wskóra (jakie tu ma być "u"? :evil_lol:), a tak, to oczywiście jest moja wina, bo sobie psa wymyśliłam i generalnie patrz filmik z dziadkiem wyżej :evil_lol: Tylko że jakoś przy mnie pies ani nie jęknie, a co tu dopiero mówić o sraniu w domu. Mój ojciec ma swoją teorię - "bo to głupi pies jest" :diabloti: Więc jak widać teorie są różne :evil_lol:

Edited by dog193
Posted

evel napisał(a):
Ale ojciec go nie wypuścił, więc może jest nadzieja? ;) Kartkę napisz i przyklej w pobliżu klatki :grins:


W środę kończę o 10, mama ma na rano, wróci po mnie do domu, a wyjdzie przede mną, więc powinno się udać :) W poniedziałek i wtorek mam dłużej, więc tak czy inaczej ktoś będzie musiał z nim wyjść.

Posted

Pisałam o klatce bo dla mojej to duża różnica zamknięte drzwi, gdybym klatkę przykryła kocem i pies byłby w przedpokoju to wiem że suka by chciała ją roznieść.. :) każdy zna swojego psa, moja u mnie w pokoju pięknie się wycisza ale muszą być zamknięte drzwi, bo jak mam tylko bramkę to gdy ktoś przechodzi to ona stoi na dwóch łapach i piszczy ;)
Wiem co to znaczy mieć psa i rodziców w jednym domu ;) z Mikim miałam co chwile walki z staruszkami ;) , gdy byli u mnie to matka reformowalna jest, zresztą ona czuła respekt przed Miya :D za to mój ojciec ... jak grochem o ścianę :/ :/

Posted

Tzn u Jupika nie ma tego problemu, bo jak pisałam klatkowanie mamy perfekcyjnie zrobione, jak ja go zamykam pies w momencie się wycisza, z przykrytą klatką również. Problemem są rodzice, a nie klatka w naszym przypadku ;)

Posted

Ewa, powiedz rodzicom, że jak ci psa będą w ten sposób psuli cały czas to niech się później nie dziwią że sra na dywan ;) bo oni chyba nie rozumieją że ty coś wiesz na ten temat i to co robisz przyniesie w końcu jakiś skutek. Moi rodzice też mi nie wierzyli ;) najlepszy szok przeżyli w te lato, jak pojechałam z nimi i z psami przejść się nad rzeką a Gram przychodził na każde zawołanie :grins:
bo u mnie też nie było fajnie, dokarmianie pod stołem, klapsy na dupę jak uciekł i takie tam ziemniaczki, ale ja na bieżąco wyszukiwałam jakieś informacje i mówiłam mamie co znalazłam, co chcę zrobić, czemu tak a nie inaczej, tata trochę bardziej niereformowalny bo "on wcale psów nie lubi", i jak zaczęło działać to co robiłam powoli się "podporządkowywali" ;)
kiedyś się wkurzyłam i kazałam mu przeczytać książkę Cobena :grins: nie przeczytał, ale już więcej nie wtrącał się w moje szkolenia ;) i teraz wychodzi z Gramusiem na spacerki i łazi z nim po polach :grins::evil_lol:
z kolei miałam problem z siostrami, bo titiały mi do Brumy, do niej nie można titać bo się za bardzo podnieca, zaczyna skakać i takie tam. Na początku opieprzałam Brumę, później siostry ;) i mówiłam że jak będą tak robić i pozwalać jej na siebie skakać to niech się nie dziwią że złapała za nos zębami, i w końcu którejś tak zrobiła : P moja wina? nie moja, ale się nauczyły

Posted

Mnie się wydaje, że oni to wiedzą, tylko im się po prostu nie chce. Bo to, co robią, w danym momencie jest dla nich wygodniejsze, długofalowe efekty chyba ich nie obchodzą.
A ojciec i tak powie, że pies sra na dywan, bo jest głupi, a mama nic nie powie, tylko będzie się na mnie drzeć :) Kiedy wspomnę im cokolwiek, że gdyby mnie posłuchali, to nie byłoby problemu (akurat nie chodzi o to wczorajsze, ale o różne inne sytuacje) to od razu jest obraza majestatu, "bo oni psa nie chcieli" i koniec gadki, argument koronny :)


Wyprowadzić strasznie bym się chciała, niestety póki co nie ma takiej możliwości.

Posted

[quote name='dog193']I po tych lekach Moli już nie będzie srać ci na łózko, czy będzie, ale już nie ze złośliwości, że jej nie wzięłaś na działkę? :lol:



Ostrzeżenie przeczytałam za późno :diabloti:
po receptach Amber to będę miała taki odlot że nie zauważe nawet kupy słonia w którą wdepnę :evil_lol:
następnym razem zaczynaj czytać galeri od tyłu:evil_lol::diabloti:

Posted

u mnie tak jest z matką.. psa mi dokarmia wszystkim a on później rzyga jak kot, bo ma wrażliwy żołądek , naszczęście jest chudy więc na masie mu sie nie odbija, ale po co karmić skoro i tak nie przyswoi :shake: w reszte sie nie wpieprza, bo wie, że wiem lepiej. z tatą czasem musze się wykłócić, ale wkońcu odpuszcza po argumencie 'to jest mój pies i reszte życia ja będe z nim mieszkać , a nie ty' (chociaż czasem dorzuci kontrargument 'a kto za karme płaci' :evil_lol:

Posted

A u mnie po 5-6 latach zaczęło coś docierać, teraz właściwie mogę wszystko :evilbat: A zaczynało się tragicznie, podanie łapy=męczenie psa. :lol:

Posted

Culineo napisał(a):
u mnie tak jest z matką.. psa mi dokarmia wszystkim a on później rzyga jak kot, bo ma wrażliwy żołądek , naszczęście jest chudy więc na masie mu sie nie odbija, ale po co karmić skoro i tak nie przyswoi :shake: w reszte sie nie wpieprza, bo wie, że wiem lepiej. z tatą czasem musze się wykłócić, ale wkońcu odpuszcza po argumencie 'to jest mój pies i reszte życia ja będe z nim mieszkać , a nie ty' (chociaż czasem dorzuci kontrargument 'a kto za karme płaci' :evil_lol:


Tzn ja mogę zrobić z psem wszystko :) Akurat tutaj nie ma dyskusji, pies jest mój i robię z nim co chcę :) Szkolę go jak chcę itd, tutaj rodzice nie mają nic do gadania. Sprawa się komplikuje, gdy to oni mają coś z tym psem zrobić, wtedy nic nie dociera, albo dociera połowicznie ;)


Mam czasami takie chwile, gdy zastanawiam się, czy to ja jestem taka inteligentna, czy to mnie otaczają sami idioci :) Po prostu czytam wpisy niektórych (akurat nie na dogo, choć i tu takich nie brakuje) i mi wszystko opada i aż się nie wie co odpisać na takie głupoty. Człowiek to jednak beznadziejna istota ;)

Posted (edited)

Znalazłam jakieś filmiki jeszcze z wakacji (tzn nie z wyjazdu, ale z okresu wakacji :D), więc je wrzucam :D
Jakoś jest oczywiście super-ekstra :diabloti:, trawę mój aparat zrobił fioletową i generalnie filmik jest nudny, ale może akurat ktoś nie ma co robić, to sobie może obejrzeć :evil_lol:
I na filmiku nie widać tak dobrze, jak mu ogon chodzi, gdy szuka piłki w trawie :D Na żywo to wygląda, jakby mu w tym ogonie koliber siedział, tak szybko nim macha :lol:

http://www.youtube.com/watch?v=xjIUZVic4-c&feature=youtu.be

Edited by dog193

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...