Niania Maksia Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Witam. Założyłam temat bo muszę się wygadać a wiem, że zrozumieć mnie mogą tylko osoby które same przez to przeszły. Parę miesiecy temu smialam sie z kuzynki ktora rozpoczala po smierci psa i chodzila na jego grob. Nie rozumiałam takiego zachowania...dopóki samo mnie nie dotknelo. Maksio, Maks, Maksymilina. Miał 4latka gdy 27 grudnia tego roku odszedł. Na raka pluc, tak nagle i bezobjawowo. Poszłam do pracy nie widzilam sie z nim, tato mial wolne. Gdy wrociłam juz czulam ze cos sie dzieje. 2 godz po moim wyjsciu z domu maksio zaslalbl, szybki telefon do weterynarza, zawiezienie do gabinetu, reanimacja, zastrzyki. Płuca przestaly dzilac a serce bilo...jeszcze pare minut. Ciagle nie daruje sobie ze mnie przy nim nie bylo, przy jego osotanich minutach zycia. Ostanimi osobami jakie zobaczyl byli rodzice i lekarze. Nie poglaskalm go za glowke czy lapke. Ciagle pytam ojca czy napewno go poglasklam albo chociaz faktycznie was widzilam przed smiercia. Nie chce wierzyc ze umarl wsrod obchy ludzi. Sama weterynarz byla w szoku ze jak serce mogło bic a pluca nie, chciala sekcji, ja tez - ale nie stac nas. Dlatego podejrzenia o raka pluc. Choc znając siebie to pewnie bym kazala to zrobic a tak dowiedziałam sie po fakcie. Nawet nie zobaczylam go przed praca. Nie daruje sobie ze przez cale swieta go nie widzilam, a to przygotowania a to wyjazd do rodziny a to praca. Podzielilam sie z nim oplatkiem na wigilie zyczac "Wesolych Świąt maksio". Czlowiek mysli "mamy czas", jeszcze tyle lat zycia, tyle dni, miesiecy. Wszytko nadrobimy. W koncu on mial tlyko 4latka. Byłam z nim zżyta bo dostalam go jako prezent gdy wróciłam po 10miesiach lezenia w szpitalu, chcialam haskiego i bylam zla jak wyskoczyła z autra puchowa kuleczka. Teraz sobie pluje w twarz ze ostanie dni za malo glasklam, za malo bawilam sie ostanio a za duzo ganilam (a bo to praca, studia,stres), ze nie spedzilam z nim tych swiat, nawet go nie widzilam. I to nie daje mi spokoju. Nie spie w nocy, placze, nie jem nie pije. Mam deprsje. Ogladam filmiki i zdjecia z nim, nawet piszac to placze. Lubił gdy bawiłam sie z nim w łapanego, albo jak czesałam go. Czy psy maja dusze i zegnaja sie z ludzmi??? Zawsze mowiono ze dusza czlowike trzaska dzrwiami albo cos rusza dajac znak ze odchodzi. Ja w nocy w dniu w którym zmarl byla godz 2.00 bo ciagle nie moglam w to uwierzyc i plakalam. I nagle słysze halas. Przez chwile balam sie ze to zlodzieje albo jakies zwierze. Obok mojego pokoju na polu maksio mial taka szope gdzie chowal sie (rzadko bo wolal pilnowac domu albo auta) i jak tam szedl to zawsze robil halas. Zrzucal cos albo uderzal calym cialem o sciane szopy (nie zeby mial za mało miejsca). I ja to samo slyszalam. Czy to znak ze dusza maksia pożegnała sie ze mna? Jesli nie udalo nam sie wcześniej to teraz tak zrobił? Bo chyba szczur czy mysz az takiego halasu by nie zrobila, dzis tez cos slyszalam ale chce wierzyc ze wtedy to byl maskio a nie cos innego. Jak myslicie o tym pożegnaniu duszy ze mna? Ksiazka za teczowym mostem (chce ja kupic) opowiada o psie co idzie do nieba i czeka tam na nas, czy to prawda czy tylko wymysł autorki? Czy napradwe sie z nimmi zobaczymy tak jak z ludzmi? Miłam pare psow ale one odeszly albo ze straosci albo wpadły pod auto (mieszkam przy krajowej) ale one miały swoje lata i był żal ale teraz to co innego, ten piesek miał tylko 4latka i to była inna milośc - dojrzalsza. Przepraszam ze tak duzo napisałam ale musiałam sie wygadać Ojciec kupił jemiole, koleżanka mowila ze to przynosi śmierć. Zbieg okoliczności?Ojciec mial wtedy jeden dzien wolnego, jemiola....mowi sie ze każda smierc jest po cos. Co mi ze śmierci maskia? Musimy miec nowego psa bo jako ze mieszkamy przy glownej drodze to jest wiele włamań. nie moge sobie wyobrazić innego psa. Ojciec mówi "nikt nie zastąpi maskia", ja wiem ale nie chce tez innego. Nie moge patrzeć przez okno bo ciągle mam nadzieje ze on spi kolo auta albo przy drzwiach domu Quote
JOHANNALIND Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Cóż mogę napisać...każda śmierć psiaka jest tragedią, najbardziej zawsze przeżywa osoba z nim związana....w przypadku tak młodego psa zawsze pozostanie masa pytań: czy czegoś nie zaniedbałam, czy może powinnam kiedyś postąpić inaczej, zrobić jakieś badania itp. Takie zadręczanie się nie ma sensu. Nie wiedziałaś, że był chory, nie miał objawów, więc skąd mogłaś nawet pomyśleć o dodatkowych badaniach...widocznie tak musiało być. Ciesz się z tych wspólnych chwil, które udało Wam się spędzić razem, wspominaj jak najwięcej, płacz dużo (to wspaniale oczyszcza) i uwierz w to, że Maksio faktycznie się z Tobą pożegnał...ja wierzę w takie rzeczy głęboko...piszesz o tej książce Za tęczowym mostem...nie wiemy...nikt nie wie, czy to prawda, ale jak uwierzymy to może właśnie tak będzie. Wiara czyni cuda, ja wierzę, że kiedyś się spotkam z moimi psiakami, które odeszły, że na mnie czekają i mają się dobrze, stróżują tam wysoko w niebie:) Nie warto zamykać swojego serduszka na innego pieska, bo tyle jest potrzebujących zwierząt...powiedz sobie, że Maksio byłby szczęśliwy wiedząc, że ktoś inny teraz Cię pilnuje i ma pieczę nad rodziną...ja sobie tak mówiłam, kiedy po śmierci mojego Mikrusa wzięłam ze schroniska Kiki...nie czułam się gotowa, ale jak ją zobaczyłam to miałam wrażenie, że to właśnie mój Mikrus mi ją "podesłał"- abym odmieniła jej życie i jednocześnie zachowała pamięć po nim, bo w tym nowym psiaku jest jakby cząstka poprzedniego, właśnie przez to, że ustąpił miejsca innemu...Trzymaj się, na pewno dasz sobie radę, ale to musi potrwać...u mnie takie wybuchanie płaczem trwało prawie miesiąc...później już tylko żal, a następnie możliwość wspominania z czułością, bo przecież nasze życie zostało wzbogacone dzięki obecności tych psiaków:) Polecam książkę Dean Koontz Wielkie małe życie- opowieść o psiaku pewnego pisarza...prześliczna, w której opowiada on jak po śmierci..."dostrzegli" swoją sunię w motylu latającym po łące...radosnym...tak jak ona...i poczuli, że ostatecznie się z nimi pożegnała...popłakałam się po lekturze, ale poczułam się jednocześnie jakoś oczyszczona... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.