katarzyna kuczewska Posted February 4, 2007 Author Posted February 4, 2007 kurcze nie dobrz e Czort to Czort i tyle :shake::shake::shake: Greven jestem pewna, że cokolwoek postanowisz bedzie to słuszna decyzja Quote
katarzyna kuczewska Posted February 5, 2007 Author Posted February 5, 2007 HOP HOP CO TAM U cZORTA???????????????????? Quote
paros Posted February 5, 2007 Posted February 5, 2007 Miałam napisać i zapomniałam :cool3: Zaobserwuj w jakich sytuacjach na Ciebie warczy :razz: bo może kojarzą mu się z przykrymi wydarzeniami :shake: i dlatego asekuruje się ostrzeżeniem :roll: A czy cos wiadomo o jego przeszłości?? Quote
aisaK Posted February 6, 2007 Posted February 6, 2007 Czy są jakies nowe wieści? Co u Czorta? Uspokoił sie troszkę? Quote
paros Posted February 6, 2007 Posted February 6, 2007 Greven pisała, że teraz będzie miała sporadyczny kontakt z netem. :cool3: Ogłosiłam już wszystkie psiaki Greven i pozostał mnie do ogłoszenia w necie tylko Czort :roll: Biedny psiulek :-( jest bardzo zestresowany i nie wiemy co przeszedł i może dlatego asekuruje się ... a nie wie, że są i dobrzy ludzie :cool3: A może w przyszłości okaże się, że to całkiem miły Czorcik. Quote
katarzyna kuczewska Posted February 7, 2007 Author Posted February 7, 2007 wczoraj wieczorem Czort został uspony:( niestety próbował znowu zaatakować Greven Quote
paros Posted February 7, 2007 Posted February 7, 2007 ............ :-( :-( Wiem, że to była bardzo trudna decyzja :-( Ale skoro Greven ja podjęła to widocznie nie miała innego wyjścia :shake: Bardzo szkoda mnie Czorta, ale on chyba był trzymany w kojcu, bez kontaktu z człowiekiem. Zostawiony sam sobie bez kogoś bliskiego (ani człowieka ani zwierzaka-przyjaciela) a psy tam mieszkające nie akceptowały go. :shake: Był sam :-( Nawet nie wiadomo co go tam spotkało, dlaczego nikt nie zainteresował się jego łapą? Po takich przeżyciach nie znał uczucia dobroci, przyjaźni i nawet miłego dotyku ręki człowieka :-( To smutne co on przeżył :-( Biegaj Czorciku za TM, gdzie będziesz miał przyjaciół i nie zaznasz krzywdy. Quote
pixie Posted February 7, 2007 Posted February 7, 2007 Greven napisał(a):Rozmawiałam o przyszłości Czorta z jego opiekunem finansowym, a jednocześnie osobą, która przekazała mi psa pod opiekę. Maciek zgodził się, żeby zdecydowała o dalszym losie Czorta... Jestem przerażona odpowiedzialnością, która na mnie spoczywa. Z jednej strony ryzykuję coraz bardziej, ponieważ Czort mnie ostrzega i na pewno wkurza go, że ja te ostrzeżenia ignoruję (czyt. dalej robię swoje), więc następnym razem może zaatakować "na poważnie". Mieszkam sama. Ostatnio coraz częściej mam przed oczami wizję Czorta, który rzuca się na mnie i gryzie, a nawet zagryza, a w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby przyjść mi z pomocą. Z drugiej strony, skażę na śmierć zdrowego fizycznie psa. Zdrowego fizycznie, ale za to skrzywionego psychicznie. Być może w rękach doświadczonego szkoleniowca, znawcy rasy, Czort miałby szansę zmienić się. Być może, ale tak, jak nie wierzę w cuda, tak nie wierzę, że nagle z pod ziemi wyrośnie osoba spełniająca powyższe kryteria, chętna przyjąć na resocjalizację psa, który na dodatej nie jest ani pełnokrwistym dobermanem, ani nawet pełnosprawnym dobermanem (kulawizna). Ostatnio za każdym razem, gdy wchodzę do kojca, zapinam smycz nie odpinając łańcucha, dopiero upewniwszy się, że smycz jest dobrze przypięta, uwalniam psa i rozejrzawszy się po raz dziesiąty, czy w pobliżu nie ma kota... Za każdym razem, gdy po tych środkach ostrożności wyprowadzam go, a on tak strasznie się cieszy, że idziemy na spacer... Za każdym razem silne postanowienie, że to ostatni spacer, zmienia się pod wpływem litości w postanowienie o daniu Czortowi jeszcze jednej szansy. Tylko nie wiem, do którego momentu, do którego ostrzeżenia ze strony Czorta, ta litość ma w sobie jeszcze cień rozsądku. Decyzji nikt za mnie nie podejmie. I nikt za mnie nie zawiezie tego psa do uśpienia, nie posiedzi przy nim do końca, nie zabieże z powrotem, już martwego, nie pochowa. Ja po prostu nie wiem, co robić. Czorcie...to byl cz/o/arci swiat...piesku trafiles na Greven tak pozno o wiele za pozno za pozno...na pelna radosc zycia Twoja przeplatana byla obawami, lekami, strachem, tak Twoimi, jak i Sandry swiatelko od Pixie...zapal prosze Greven Quote
Greven Posted February 7, 2007 Posted February 7, 2007 Do weterynarza jeszcze jakoś się trzymałam, ale przepłakałam całą drogę powrotną z martwym psem na pace. Jak go dowiozłam do domu, to bałam się pochować, bo był jeszcze ciepły i tak żywo wyglądał, jakby spał... Przyjechało dwuch znajomych, żeby pomóc mi go pochować. Kopaliśmy po ciemku, w światłach samochodu. Później Rafał wziął Czorta na ręce i włożył do grobu. Grób jest obok jego kojca. Rano wyszłam i zamarłam... kojec otwarty na oścież... dopiero po chwili zrozumiałam, że Czort już z niego nie wyskoczy, nie zagryzie żadnego kota, nie rzuci się na konia, ani na człowieka. Nie tylko złe wspomnienia mi pozostaną. Czort był może i czortem, ale jak miał dobry dzień, to zachowywał się prawie normalnie, strasznie cieszył na każdy spacer... Quote
paros Posted February 7, 2007 Posted February 7, 2007 Bardzo żal mnie Czorta :-( :-( myślę, że on nie zaznał nic dobrego i nie wiedział, że można przytulić się ..... :-( Nie wiedział, że już nie bedzie źle, że może być inaczej ..... :-( Ale nie mogłaś inaczej postąpić, skoro stawał się coraz bardziej niebezpieczny :shake: Ja tak myślę, że te jego napady agresji to były związane ze złymi zdarzeniami, które go spotykały o których sobie przypominał kiedy - no właśnie coś nagle mu o tym przypominało. Jakaś rzecz czy czynności koło niego, dlatego napisałam wcześniej aby spróbować zaobserwować. Biedne psisko było bardzo skrzywdzone :-( Teraz biega na niebiańskich łąkach, gdzie już go nikt nie skrzywdzi. Quote
Greven Posted February 8, 2007 Posted February 8, 2007 Kasiu, zmienisz temat wątku? W zasadzie już nic więcej nie ma do powiedzenia. Śpij mały, nie miałeś szczęścia. Quote
paros Posted February 8, 2007 Posted February 8, 2007 Niedawno czytałam na wątku jak chyba ulv pisała, że jak wzięła malutką suczkę ze schroniska to ona ze strachu rzucała się na nią i gryzła w kostki :cool3: tak była wystraszona. Tak sobie pomyslałam, że może ubiór kojarzyć się psu też z jakimiś zajęciami np. waciak czy gruba odzież z walką z pozorantem :shake: I tak naprawdę nie wiadomo dlaczego był aż tak pogryziony :-( Myślę o nim :-( Teraz Czort spokojny biega po niebiańskich łąkach :-( :-( Quote
Greven Posted February 8, 2007 Posted February 8, 2007 Widział mnie w różnych strojach... wiesz, ja to jak Alexis z "Dynastii" ;) Na początku jego ataki były przewidywalne i następowały w sytuacjach, gdy coś go zdenerwowało, np. chciałam go uwiązać, lub wyjść z kojca, lub zdezynfekować łapę. Niestety z czasem zaczął wyczekiwać momentów, gdy jestem zdekoncentrowana, lub zmęczona. Polował :shake: Wiedział, że nie zareaguję dość szybko, nie cofnę się. Chwytał przez ubranie, więc mam tylko siniaki, ale ja po prostu nie wiem, czy w pewnym momencie nie chwyciłby mnie np. za gardło. To była jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie podjęłam. Nigdy nie uśpiłam zdrowego fizycznie zwierzęcia. Jak otwieram pakę samochodu, to mam wrażenie, że on tam będzie... Quote
aisaK Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 <*> Spij spokojnie Czorcik... Teraz masz już tylko spokój....:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.