agusiazet Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 Figunia ma 1 obserwatora na Allegro. Ciekawe obserwuje tylko, czy zainteresowany na prawdę!!! Quote
Kar0la Posted July 6, 2007 Author Posted July 6, 2007 Oby.... Póki co cisza kompletna...:roll: A Figunia chodzi i ciągle mnie trąca nosem prosząc o pieszczoty. Quote
agusiazet Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Znajdzie się, znajdzie! Pilnie poszukujemy transportu na trasie Lublin Warszawa dla psiej mamy i dzieci na niedzielę 8 lipca. To może uratować im życie!!! Quote
Kar0la Posted July 7, 2007 Author Posted July 7, 2007 Figunia cała noc śpi pod naszym łóżkiem. Takie miejsce wybrała sobie na noc. Rano jak tylko zacznę się kręcić szybko daje mi całuska, wskakuje do łóżka i grzecznie czeka na spacerek. Quote
salibinka Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 KarOla, nie docierały do Ciebie moje wiadomości , przepraszam - musiałam coś strasznie pokręcić z pocztą (mąż mnie oświecił, że trzeba przez profil użytkownika - ja klikałam na odp. przy wiadomości i - naiwna - myślałam, że wszystko ok :razz: ) Karolino, państwo, o których pisałam, są nadal zainteresowani adopcją Figi. Chcieliby Twój numer telefonu. Wysłałam do Ciebie - tym razem poprawny - priv. Mam nadzieję, że teraz już wszystko potoczy się bez zawirowań ;) Pozdrawiam Ania Quote
Kar0la Posted July 8, 2007 Author Posted July 8, 2007 Aniu właśnie przeczytałam. Miałam dzisiaj gości i dopiero teraz weszłam na dogo. Mój numer wysłałam Ci kilka dni temu, w poprzedniej wiadomości, ale teraz wysłałam jeszcze raz. A Figunia chyba coś wyczuwa, bo zrobiła się lekko niespokojna i nie opuszcza mnie na krok.:roll: Quote
mulinka Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 cieszę się, że Figusia ma szansę na dobry domek :) Quote
Kar0la Posted July 9, 2007 Author Posted July 9, 2007 Państwo z Tarnowa podobno cały czas zainteresowani. Podałam Salibince swój numer. Czekam na telefon. Jeśli Państwo nie zadzwonią to ja zadwonię wieczorem. Zobaczymy jak to wyjdzie. Jeśli jednak wszystko pójdzie dobrze to w sobotę chyba zawiozę Figunię do nowego domu... Tylko jak ja ją tam zostawię. Bez łez się nie obejdzie...:oops::oops: Figunia rozko****e w sobie wszystkich, którzy ją lepiej poznają. "Wpadli" już moi rodzice, nawet mój brat, który do psów zawsze podchodził z dystansem. Wczoraj ją głaskał, nawoływał, dokarmiał pod stołem...:-o Z niedowierzaniem pytał czy ją naprawdę oddam. Niestety nie mam wyjścia... Mam nadzieję, że Figunia będzie szczęśliwa w nowym domu. Quote
katya Posted July 9, 2007 Posted July 9, 2007 Trzymam kciuki, żeby to był najwspanialszy domek! :) Quote
salibinka Posted July 9, 2007 Posted July 9, 2007 Ja też mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze :) i zostanę sąsiadką Figuni :). Rozmawiałam dzisiaj z panią - Cieszyła się bardzo, że w sobotę Figa będzie już u nich. Uśmiechała się od ucha do ucha :lol: . Szkoda, że akurat planujemy z mężem wyjazd do Poznania... A może lepiej - też przeczuwam, że bez łez, KarOla, się nie obejdzie. MAm nadzieję, że Figa i jej nowi Państwo przetrwają trudy adaptacji i będą żyli razem długo i szczęsliwie :) Pozdrawiam Ania Quote
Kar0la Posted July 10, 2007 Author Posted July 10, 2007 Ja też mam nadzieję, że będzie dobrze. A łzy poleją się na pewno... Ja już mam kluchę w gardle, jak tylko o tym pomyślę... Quote
Neris Posted July 10, 2007 Posted July 10, 2007 Figulina to prawdziwy Pies przez wielkie P. Nawet mnie się łzy kręcą kiedy myślę o tym, że nie będzie juz u Karoli... Quote
Kar0la Posted July 11, 2007 Author Posted July 11, 2007 Wygląda na to, że w sobotę Figunia pojedzie do nowego domu, ale ja się nie potrafię cieszyć...:oops: Pani już się nie może doczekać. Dzwoniła dzisiaj o 8 rano czy, aby na pewno w sobotę ją przywiozę. Powiedziała, że jej rano ugotuje ryż na rosole i kupi suchą karmę jakby jej ryż nie smakował. Mam nadzieję, że Figunia będzie tam szczęśliwa... i znowu ryczę... Quote
Neris Posted July 11, 2007 Posted July 11, 2007 Historię Figuni możnaby spisać w formie książki. Wystarczyłoby- najpierw smutk: jej wcześniejsze życie, i wierność po śmierni opiekuna. Potem lekka komedia - kilkukrotna łapanka, no i szczęśliwe zakończenie... Nie płacz KarOla, będziemy z Tobą. Quote
Kar0la Posted July 11, 2007 Author Posted July 11, 2007 Figunia pomyśli, że ja jej nie chciałam... Ona na mnie tak ufnie patrzy, wtula się we mnie, liże mnie po twarzy, podaje łapki, trąca nosem prosząc o głaskanie. Wystarczy, że tylko przystanę już wspina się po nodze, żebym ukucnęła... Teraz straci kolejnego opiekuna... To dla niej kolejny cios. Mam nadzieję, że szybko pokocha nową Panią i zrozumie, że to będzie jej dom na zawsze. Quote
salibinka Posted July 11, 2007 Posted July 11, 2007 KarOla, myślę, że rozumiem, co czujesz. Kiedy znalazłam mojego Edena, myślałam - trzeba pomóc i koniec. Wtedy mieliśmy mieszkanie i nie planowaliśmy psa - tym bardziej "około charciego" wielkopsa ;). Minął miesiąc, potem drugi... i na myśl o rozstaniu - łzy w oczach. Został z nami, bo był już tak bardzo nasz - "nasz pyjaciel kochany" - jak mawia mój synek. Ale my nie mieliśmy pod opieką innych zwierząt - Ty masz ich całą gromadę i dla Figi zrobiłaś i robisz OGROMNIE dużo. Czasem nie ma wyjścia. Mam nadzieję, że nowa pani Figi sprawdzi się w roli opiekunki. Miałaś (i pewnie masz) wątpliwości. Rzeczywiście - to starsi ludzie, mieszkańcy wsi, ich wiedza i podejście do zwierzat jest jakie jest, bo tak się wychowali i tak ich nauczono. Ale chyba najważniejsza jest taka otwartość. Ja ją widzę u tej pani - ona, pod wpływem informacji zmienia swoje poglądy, bardzo się przejęła np. tym, jaka jest prawda o schroniskach - nie wiedziała. Żebyś miała lepszy obraz jej charakteru, opowiem Ci coś: Jak wiesz, sprowadziliśmy się tu niedawno. Wkrótce potem zaczeliśmy z męzem znajdowac na działce jakieś bułeczki z pasztetem, skrawki wędlin itp. w jednej z rozmów z męzem pani przyznała się do prób podkarmiania naszego psa, bo wydawał jej się chudy (Eden to mix charta i inny nie bedzie, chociaż je duuużo)Mąż delikatnie dał jej do zrozumienia, żeby przestała. Ale bułeczki pojawiały się znowu:mad: .Pewnego poranka, po kolejnej tajnej porcji, troszkę zirytowana podeszłam i powiedziałam poważnym tonem, że nie życzymy sobie, aby dokarmiała naszego psa. Pani bardzo przepraszała, tłumaczyła, że dała, bo widziała, że wychodzimy wieczorem i nie wiedziała, czy wrócimy:seeyeah: No, rozbroiła mnie. Obiecała, że już nie bedzie i dotrzymuje słowa. To taka pani troszcząca się i myślę, ze ma dobre serce. Dobra, dość tych długaśnych wywodów, trzymaj się Pozdrawiam Quote
akucha Posted July 11, 2007 Posted July 11, 2007 Kar0la, piszesz tak, że sama prawie ryczę... Z tego co napisała Salibinka widać, że przyszła Pani ma w sobie ogromne pokłady serdeczności i pewnie bardzo brakuje jej psiego przyjaciela. bedzie dobrze, Figunia bedzie kochana, wierzę w to!!! I będzie jedynaczką ;) Quote
Kar0la Posted July 12, 2007 Author Posted July 12, 2007 Dziewczyny wydaje mi się, że Figunia będzie miała tam dobrze. Ona kocha biegać, szczekać, pilnować, wszędzie jej pełno, baaaardzo przywiązuje się do opiekuna, dla niego zrobi wszystko, uwielbia kontakt z człowiekiem. Wiem, że Pani ma dobre chęci i dobre serce, a te "braki" powstały po prostu z niewiedzy. Jednak tak jak Salibinka napisała. Pani bardzo się przejęła i pod wpływem informacji szybko zmieniła swoje poglądy. Oby tylko dali radę z trudnymi początkami. Figa na pewno będzie nieufna, będzie próbowała uciekać, na początku nie będzie pilnować posesji, będzie przemykać pod ścianami itd. Jak już poczuje się pewnie i zaufa nowym właścicielom to będą mieli na prawdę cudownego psa. Salibinko ja już niestety taka jestem i ciężko mi się rozstać z tymczasowiczami.:oops: Cioteczki wiedzą o czym mówię. Ta mała czarna sunieczka z mojego avatarka też była u mnie na tymczsie no i została, bo nie potarafiłam jej oddać.:roll: Wiem, że muszę oddać Figunię, także dla jej dobra, ale jak ona wpakuje się do łóżka, przutuli, położy tą swoją małą główkę na podusi, przytuli się do mojego policzka i prosi łapką o pieszczoty to serce mi pęka jak pomyslę, że już NIGDY jej nie przytulę...:placz::placz: No, ale koniec tego użalania, w sobotę jedziemy w podróż po nowe życie. Salibinko szkoda, że się nie spotkamy. Quote
agusiazet Posted July 12, 2007 Posted July 12, 2007 Karola, chyba to dobrze dla Figuni, nie martw się, będzie dobrze!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.