Jump to content
Dogomania

Niemowle + adoptowany pies - prosze o rade!


Recommended Posts

Posted

Ja gratuluje mądrej decyzji. I chce dodać, że pamiętam jak mama urodziła moją siostrę. Mieliśmy sznaucera śred. strasznego szczekacza. Kiedy mama po nieprzespanej nocy, cała zmęczona i wściekła, odrobiną szczęścia uspała Zuzię(moją siostrę) to akurat Urwis(pies) zaczynał szczekać jak opetany. Wiem, ze mama przechodziła wtedy najgorsze chwile, kiedy płakała już z bezsiloności. Dlatego nie polecam psa na początku wychowywania malucha. A tym bardziej kundelka, który nie wiadomo jakie ma skłonności( np. jak Urwis do szcekania.)
Pozdrawiam: Kala

  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam.
Nie zdązyłam przeczytac wszystkich stron wątku i nie wiem, jak jest decyzja, a piszę nie dlatego, żeby kogoś przekonać, tylko żeby opowiedzieć o nas:
Byłam w 5 miesiacu ciązy, jak zmarł na nowotwór nasz 10-letni pies i natychmiast podjęliśmy decyzje o adopcji kolejnego psa. Wiedzieliśmy od początku, że pies ma byc dorosły i ma być ze schroniska (tak jak poprzednik). Zeby nie brać psa przypadkowego skorzystaliśmy z pomocy dogomaniaków w ocenie charakteru psów adopcyjnych - psiaki były różne/małe/duże/stare/młode. Dla nas PRIORYTETEM był spokój psa i delikatność. Takie cechy można w psie odnaleźć (lub nie) od początku.
I wybraliśmy Melę - miniature owczarka. Bardzo spokojną i delikatną suczkę.
Zanim urodziłam - staraliśmy się wychować psa według odpowiednich zasad panujących w stadzie - pies na końcu, a zatem zakaz wchodzenia na kanapy, jedzenie na końcu, itd i mamy psiaka, który fantastycznie odnalazł się w tej hierarchi, przy czym nigdy nie szczędziliśmy mu głasków i całusków.
Potem urodził się Igor - Mela zaakceptowała go natychmiast. A znając swoje miejsce w stadzie nie wykazuje absolutnie żadnej zazdrości. Ponieważ mały siedzi na naszych rękach Mela wie, że jest niżej i nadal jej z tym dobrze. To tylko kwestia prowadzenia psa

Co do alergii - dziecko urodzone w domu z psem ma wielokrotnie mniejsze prawdopodobieństwo uczulenia na sierść niż w domu bez psa.

Co do 11 godzin - jeśli dziecko urośnie i nawet pójdzie do przedszkola, to chyba nie bedzie tam siedzieć 11 godzin? A potem szkoła to samo? A wcześniej chyba ktoś z dzieckiem będzie, prawda?

To prawda, że dziecko jest absorbujące bardzo. Ze zdarzają się nieprzespane noce i niedojedzone obiady. A może macie kogoś z sąsiadów, kto w kryzysowej sytuacji mógłby wyjść na spacer z psem? Też mieszkam w bloku i dzieciaki sąsiadów chętnie wędrują na takie spacerki.

I ostatnie - jeśli w domach z psami rodzą się dzieci, to problemu NIKT nie widzi - jakoś można to wszystko połączyć.
Moim zdaniem dużo łatwiej jest mieć psa przed urodzeniem dziecka, niż zdecydować się na psa po porodzie.

Pozdrawiam i życzę mądrych i przemyślanych decyzji:lol:

Posted

[quote name='ana289']

I ostatnie - jeśli w domach z psami rodzą się dzieci, to problemu NIKT nie widzi

Wszystko pieknie ladnie, ale w tym zdaniu troche przesadzilas.
Nie NIKT problemu nie widzi tylko niektorzy nie widza.
Malo to psow laduje na ulicy, bo w domu pojawilo sie dziecko?
Przeciez to klasyka tematu: "oddam psa z powodu alergii dziecka" (czyt. mam alergie na psa odkad w domu jest dziecko)

Posted

[quote name='PATIszon']Wszystko pieknie ladnie, ale w tym zdaniu troche przesadzilas.
Nie NIKT problemu nie widzi tylko niektorzy nie widza.
Malo to psow laduje na ulicy, bo w domu pojawilo sie dziecko?
Przeciez to klasyka tematu: "oddam psa z powodu alergii dziecka" (czyt. mam alergie na psa odkad w domu jest dziecko)

PATIszon miałam na myśli normalne domy, normalnych ludzi. Takich, którzy mają pełną świadomość i odpowiedzialność za posiadanego psa:)
Jeśli w takim domu pojawia się dziecko NIKT nawet przez sekundę nie pomyśli o oddaniu czy pozbyciu się psa. I da się jakoś z tym żyć:razz:

Posted

Poza tym, nikogo na nic nie namawiam. Jestem tylko przykładem, że takie decyzje można podejmować (szczęsliwie)

Myślicie, że co by się stało, gdyby autor wątku zabrał psa ze schroniska zanim żona zaszłaby w ciążę? Z pewnością żyliby nadal szczęsliwie. A te kilka miesięcy więcej nie miałoby wpływu ani na wychowanie ani na poznanie psa.

Posted

No to wyobraź sobie, że niestety nie w każdym NORMALNYM domu właściciele nie mają wątpliwości. W tej chwili ważą się losy pewnego psa, który jest w NORMALNYM domu. Pies nie lubi dzieci. Obce co prawda, ale matka dziecka straciła do niego zaufanie. Ciągle się jeszcze waha oddać psa. Dlatego, że jest NORMALNA. Gdyby nie była miłośnikiem psów, to pewnie już by się tego psa pozbyła. A z drugiej strony trudno, żeby narażała życie i zdrowie swojego dziecka :roll:
Ana, trafił Ci się miły pies, więc się ciesz. Niestety nie jest to reguła, bo agresywnych psów jest ciągle za dużo.

Posted

Zgadzam się Azir, ale nie można generalizować. Ten wątek ma jeden wydzwięk - jesteś w ciąży nie bierz psa. I z tym się nie zgadzam.

Ale oczywiście decyzja o wzięciu psa musi być odpowiedzialna i świadoma. A to czy dziecko ma się pojawić za kilka miesięcy, czy za kilka lat nie ma większego znaczenia (takie jest moje zdanie), poza tym, że wtedy decydujemy się na psa spokojniejszego/łagodniejszego, a nie takiego, który wymagałby socjalizacji.
I jeszcze jedno (nie wiem, czy o tym było) - szczeniak nie da gwarancji, że będzie w przyszłości spokojnym psem kochającym dzieci. Natomiast praca i zaangażowanie jakie trzeba włożyć w szczeniaczka nie zawsze będzie możliwa przy maleńkim dziecku, dlatego uważam, że w takiej sytuacji lepiej decydować się na dorosłego psa.

Posted

miesiac temu otrzymalam pieska od rodziny2+2.Piesek ma roczek ,byl prezentem dla 2 letniego dziecka.Po roku czasu po pierwszym kontakcie zaobserwowalam ze piesek ma leki podczas dotykania reka,chce ugryzc podczas proby podnoszenia,robi uniki gdy sie chce chwycic za lapki,gdy sie dotyka ,lezy przyciskajac sie do podloza,i robi siusiu.:-(
Po rozmowie z byla wlascicielka pieska doweiedzialam sie ,ze mimo zwaracania uwag dziecku ,ciagle piesek byl za ogon ciagany i za uszka,o dalszym znecaniu mozemy sobie tylko wyobrazic.
Uwazam ,ze mimo szczerych checi rodzice nie sa w stanie upilnowac dziecka podczas prob znecania sie nad zwierzeciem ,sa to zwykle sekundy nie uwagi.

Posted

dziecko urodzone w domu z psem ma wielokrotnie mniejsze prawdopodobieństwo uczulenia na sierść niż w domu bez psa.

Czy mogłabyś napisać skąd wzięłaś tę informację?
Z tego co wiem najczęstszą przyczyną alergii u nowo narodzonych dzieci są uwarunkowania genetyczne, potem stan zdrowia matki/czy kobieta przyjmowała jakieś leki/używki/miała styczność z chemikaliami/bakteriami/wirusami, i tym podobne. mieszkanie ciężarnej z psem czy bez nie ma wpływu na to czy noworodek/niemowlę będzie miało alergię czy nie. chyba, że pies jest chory i roznosi jakieś bakterie/wirusy, które mogą zaszkodzić kobiecie w ciąży lub płodowi w jej brzuchu. natomiast z alergiami nabytymi w późniejszym wieku jest już różnie, i tu właśnie częściej pojawiają się w domach gdzie są zwierzęta (nie tylko psy, również koty, gryzonie, gady, ptaki), a nie w tych, w których zwierząt nie ma.

~*~

I ostatnie - jeśli w domach z psami rodzą się dzieci, to problemu NIKT nie widzi - jakoś można to wszystko połączyć.

miałam na myśli normalne domy, normalnych ludzi. (...) Jeśli w takim domu pojawia się dziecko NIKT nawet przez sekundę nie pomyśli o oddaniu czy pozbyciu się psa. I da się jakoś z tym żyć

Ale oczywiście decyzja o wzięciu psa musi być odpowiedzialna i świadoma. A to czy dziecko ma się pojawić za kilka miesięcy, czy za kilka lat nie ma większego znaczenia (takie jest moje zdanie)

zgadzam się z Patiszon, nie NIKT, tylko niestety niektórzy nie pomyślą o oddaniu zwierzaka.
zgadzam się też z Azir. Niestety zdarzają się sytuacje, że w "normalnym" domu podejmuje się decyzje o oddaniu psa. i to nie dlatego, że właścicielom się znudził, a właśnie dlatego, że sytuacja ich do tego zmusiła.
moim zdaniem ma to znaczenie czy dziecko ma się pojawic po kilku miesiącach od nabycia psa, czy po kilku latach. po kilku miesiącach, zarówno szczeniak, jak i dorosły pies ze schroniska może (nie musi) nie być jeszcze do końca "przystosowany" do "wymagań" rodziny. po kilku latach wspólnego mieszkania, sytuacja zazwyczaj jest już "wypracowana", obie strony znają się znacznie lepiej i jest "łatwiej" przystosować rodzinę do nowej sytuacji. miałaś szczęście, że Tobie trafił się spokojny i delikatny psiak i udało się pogodzić wychowywanie dziecka i suczki.
zmierzam tu jednak do tego, że autor wątku napisał w pierwszym poście, że oboje z żoną wychowywali się z psami. jednak jest różnica między wychowywaniem się z psem (kiedy najczęściej to głównie rodzice się zwierzakiem opiekują) a samodzielnym wychowaniem psa - jak już pisała Elles. moim zdaniem jeśli ktoś chce wziąść psa bo "w domu jest pusto, a wychowywał się wcześniej z czworonogiem", a w tym samym czasie pupil miałby siedzieć sam po 11 godzin, to już jest nieodpowiedzialne, i uważam, że Ci ludzie tak naprawdę nie wiedzą co to znaczy odpowiedzialne wychowywanie i opieka nad psem. to było moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu pierwszego postu tego wątku i pomyślałam, że oni nie powinni mieć psa, przynajmniej nie w tej sytuacji. prawie zmieniłam zdanie, kiedy Magreb napisał, że wstrzyma się z decyzją o adopcji psiaka (prawie, ponieważ wciąż jestem sceptyczna; co innego napisać tak, żeby ludzie się nie czepiali, co innego naprawdę podjąć taką decyzję; mam jednak nadzieję, że była to szczera wypowiedź autora wątku)
ludziom czasem wydaje się, że ich decyzja o przygarnięciu lub kupnie psa jest odpowiedzialna i świadoma. niestety, czasem, ludzie podejmuja taką decyzję właśnie dlatego, że wcześniej wychowywali się z czworonogiem i w nowym, dorosłym życiu tęsknią za futrzakiem w domu i wydaje im się, ze wiedzą co to znaczy mieć psa pod swoją opieką. niestety zdarza się, że sytuacja wygląda tak, że w domu, w którym jest to pierwszy "całkowicie własny" pies, mieszkający tam zaledwie kilka tygodni czy miesięcy, i właściciele nie do końca zdają sobie sprawę co oznacza branie odpowiedzialności za zwierzaka, i pojawia się pierwsze dziecko, to rodzice zaabsorbowani maluchem mogą (nie muszą): albo psa "źle" wychować (pół biedy jesli jest to mały pies i nie narobi większych szkód, gorzej jeśli pies jest większy), albo podejmują decyzje o oddaniu, bo nie dają sobie rady.

Posted

dreamer-zgadzam sie z Toba ,ze alergie sa dziedziczne,ale dzieci wychowane strylnie bez kontaktu ze zwierzetami ,itd czesciej choruja od dzieci ze wsi.Widzial program o terapii uodporniajacej w jednej stodole.Niemowlak przebywal na slomie ,w ktorym to pomieszczeniu byly krowy i inny inwentarz.Jezeli chodzi o alergie ,bywa ,ze organizm ze zbiegiem czasu przyzwyczaja sie i nie reaguje na alergeny np.siersc i wydzieliny zwierzece,ale lepiej nie probowac.Nigdy osobiscie nie adoptuje pieska dla rodzin ktore maja przypadki alergii.zawsze sie pytam!,robie wywiad.sama mam ashme alergiczna wiele lat,jestem uczulona na psy i koty(mialam wykonane wielokrotnie testy)ale posiadam 2 koty i 6 pieskow.:oops: jest to temat do pracy doktorskiej;) dla alergologow.

Posted

xxxx52 napisał(a):
dzieci wychowane strylnie bez kontaktu ze zwierzetami ,itd czesciej choruja od dzieci ze wsi.Widzial program o terapii uodporniajacej w jednej stodole.Niemowlak przebywal na slomie ,w ktorym to pomieszczeniu byly krowy i inny inwentarz.Jezeli chodzi o alergie ,bywa ,ze organizm ze zbiegiem czasu przyzwyczaja sie i nie reaguje na alergeny np.siersc i wydzieliny zwierzece


O tym, że dziecko wychowywane ze zwierzętami, których sierść ma właściwości alergizujące rzadziej się uczula wiem od lekarzy. Oczywiście nie oznacza to, że dziecko wychowane z psem, czy innym stworem nie będzie uczulone, bowiem, tak jak pisałaś dreamer znaczenie mają tu również skłonności dziedziczne. Natomiast znam dzieci uczulone na psa/kota, w których domach są te zwierzaki i alergia z biegiem czasu zanika (nie mówię tu o ciężkich przypadkach uczulenia)

A wracając do psów -
zmierzam tu jednak do tego, że autor wątku napisał w pierwszym poście, że oboje z żoną wychowywali się z psami. jednak jest różnica między wychowywaniem się z psem (kiedy najczęściej to głównie rodzice się zwierzakiem opiekują) a samodzielnym wychowaniem psa - jak już pisała Elles.


Brzmi to tak, jakby autor wątku posiadał psa w dzieciństwie i na tym koniec. Ja też wychowywałam się z psami i tak bym to ujęła - a nie oznacza to, że nie wiem na czym to polega. Owszem miałam psa jako dziecko i wtedy pomagali rodzice. Potem był drugi pies, potem kolejne dwa (byłam już na swoim) Potem razem z mężem mieliśmy owczarka schroniskowca i teraz jest kolejny i też bym napisała "wychowywałam się z psami".

Zaznaczę jeszcze raz - czytając ten wątek, że odnoszę wrażenie, że wszyscy odradzają psa przy małym dziecku i z tym nie potrafię się zgodzić:shake: . Owszem, trzeba "uświadomić", jakie problemy niesie ze sobą zabranie psa, ale jakoś nikt nie pisze o korzyściach z tego płynących. O lepszym rozwoju psycho-motorycznym dziecka, o kształtowaniu jego charakteru, o kształtowaniu więzi, nauce otwartości i odpowiedzialności.

Posted

Magreb,
stoje prawie dokładnie przed takim dylematem jak Ty. Z tym że ja mam roczne dziecko w domu i narazie jeszcze czekam... niestety cierpię z tego powodu. Decyzję o posiadaniu psa już podjąlem ale nastąpi to najwczesniej za rok.
Jest to moje drugie dziecko i jest o wiele mniej absorbujące niz pierwsze a i tak zajmuje nam wiele czasu popmimo ze zona jest cały dzień w domu. Na Waszym miejscu bym poczekał - po co ryzykować - mozecie zrobić przez przypadek krzywdę sobie i dziecku mo i psu - będziecie się wkurzać na siebie itd. Poza tym przewaznie kobieta po urodzeniu dziecka się zmienia tzn. przez okres tzw. połogu w zasadzie interesuje się tylko dzieckiem - takie już mają geny, chormony - nie wiem dokładnie, ale taką właściwość zaobserwowałem już u kilku kobiet. Poczekaj aż urodzi się maleństwo - zobaczysz jak będzie spało w nocy, czy będzie płaczliwe i czy będzie zdrowe - wiesz z dziecmi jest różnie. Jak np. lekko się przeziębi to zona już z psiakiem nie wyjdzie. Często i gęsto jak jestem w domu to próbuję soie wyobrazić w różnych sytuacjach co by było gdyby jeszcze teraz w domu był pies. Dochodze do wniosku ze byłoby ciężko. Weź też pod uwagę, ze mozesz mieć np. bliźniaki i wtedy robota podwójna.
Radzę Ci jak bratu - rób jak uważasz. Generalnie da się to zrobić, ale ja bym nie ryzykował. Wiem że przeraża Was pewnie że jeszcze tyle lat musicie czekać. Wiem że to trudne - najlepiej nie czytaj tego forum bo się jeszcze bardziej bedzie dłużyło... choć sam wiem że to niemożliwe ,aby nie czytać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...