Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 651
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Becia66 napisał(a):
to jak już ten swój dom wybudujesz pod lasem to sobie go zabierzesz, jesli jeszcze bedzie ,,zalegał '' w przytulisku...:diabloti:
Z domem to nie tak szybko, ale Budrys to by mi odpowiadał pod każdym względem. Myśle, że chętni się na niego znajdą bo pies się ludziom podoba. Trochę spacerów, nabierze ogłady, zmienicie tekst z niewychowanego na wychowanego i pójdzie do nowego domu jak nic :-)

Posted

rozio napisał(a):
Z domem to nie tak szybko, ale Budrys to by mi odpowiadał pod każdym względem. Myśle, że chętni się na niego znajdą bo pies się ludziom podoba. Trochę spacerów, nabierze ogłady, zmienicie tekst z niewychowanego na wychowanego i pójdzie do nowego domu jak nic :-)


To Ty z nim pracuj na miejscu a my będziemy oglaszać :lol:

Posted

karolciasz28 napisał(a):
Budrysku miśku kochany siedzisz na tym wietrze i chłodzie sam:-(

Oj nie sam, nie sam karolciu :) ma tam do towarzystwa Pakusia, Kaję i Sonię, więc nie jest źle, mogą sobie pogadać, albo popyskowac sobie na siebie ;)

Posted

Agula99 napisał(a):
Oj nie sam, nie sam karolciu :) ma tam do towarzystwa Pakusia, Kaję i Sonię, więc nie jest źle, mogą sobie pogadać, albo popyskowac sobie na siebie ;)


Chyba to prędzej to drugie :evil_lol:

Posted

Szkoda mi strasznie tego psa i Kaji też - siedzą w tych klatkach całymi dniami za wyjątkiem tych krótkich spacerów. Sonia z Pakusiem coś chociaż pobiegają po przytułku i poszczekają. Dzisiaj moja Ula prowadziła Budrysa na smyczy i dawała sobie radę bez problemu. Trochę łobuz jest jak go trzeba do klatki zagonić, ale mu się nie dziwię. Dziwi mnie, że na Kaję nie ma chętnych, a taka fajna ta suczka, kontaktowa i pojętna.

Posted

rozio napisał(a):
Szkoda mi strasznie tego psa i Kaji też - siedzą w tych klatkach całymi dniami za wyjątkiem tych krótkich spacerów. Sonia z Pakusiem coś chociaż pobiegają po przytułku i poszczekają. Dzisiaj moja Ula prowadziła Budrysa na smyczy i dawała sobie radę bez problemu. Trochę łobuz jest jak go trzeba do klatki zagonić, ale mu się nie dziwię


Posprawdzam dzisiaj jakie ma ogłoszenia i może cos więcej spróbujemy dorobić....
A ty Rozi rozglądaj się i miej oczy otwarte gdyby ktoś szukał dużego psa, no i reklamuj oczywiście. Coś wspominałeś że Państwo od Koksika mają znajomych którym on się podoba....może by tam pociągnąć sznurki ?

Posted

a ja miałam dzisiaj pierwszy telefo w sprawie Budrysa ale nic ciekawego. Jakiś Zaćmierz k./Sanoka, nie słyszałam o takim ale nie wgłębiając sie w rozmowę to nie dom dla naszego Budrysa.

Posted

Becia66 napisał(a):
a ja miałam dzisiaj pierwszy telefo w sprawie Budrysa ale nic ciekawego. Jakiś Zaćmierz k./Sanoka, nie słyszałam o takim ale nie wgłębiając sie w rozmowę to nie dom dla naszego Budrysa.


Naprawdę tak kiepsko sie zapowiadało ?

Posted

barb napisał(a):
Naprawdę tak kiepsko sie zapowiadało ?


Z grubsza było to tak : stara chałupa, kiepskie ogrodzenie drewniane do poprawienia, Budrys w budzie która miałaby sie dopiero robić. Chodzi o to, żeby był duży pies na podwórzu. Jak wspomniałam o spacerach to chwila konsternacji i chłopak mówi że on pracuje ale mama by chodziła. Już wyobrażam sobie mamę na spacerach z Budrysem. W tym domu z psem by się nie pracowało, byłby zostawiony na zewnątrz samemu sobie, ot taki stróż do pilnowania. Myślę że nie podołali by jego temperamentowi i byłby problem, zresztą o czym my mówimy, nie takiego domu dla niego szukamy...:lol:

Posted

Agent z niego niezły - dominancik pierwsza klasa. Postanowiłem, że nie dam sobie dzisiaj w kaszę pluć i ponadrywać ścięgien i go nauczę jak się chodzi na smyczy. Na dzien dobry wyleciał z boksu i olewka totalna jak ostatnio. Przy bramce już się zaczeło - już mi się na nodze zaczął wieszać. Skarciłem go i dał sobie siana. Przy wyjściu i zamykaniu bramki powtórka z rozrywki, ale skarcenie znowu pomogło. Potem go wziałęm na rozwijalną smycz, żeby załatwił swoje potrzeby i trochę sobie powąchał i potem zmiana na skórzaną i do dzieła. I zaczął pięknie chodzić przy nodze na krótkiej smyczy, ogonek w dół, luźna smyczka, piesek przy nodze - jednym słowem miodzio. Po 20 min takiego spacerku myślę sobie czas na przerwę - niech piesio sobie powącha co nieco i dałem mu luz na smyczy, a ten drań dawaj na mnie ze swoimi numerami, powarkiwania gryzienie smyczy. Ciemna noc kuźwa, ludzi nic a ja z waryjotem który się nie chce uspokoić. Smycz pod but standardowo i czekam. Uspokoiło się, króka smycz i wędruję z powrotem. Piesio grzeczny idzie i kontaktuje, co chwile patrzy czy czasem mnie nie wyprzedza to sobie myślę dam piesiowi smokołyka bo grzeczny. Ja piesiowi smoakołyk, a ten znowu swoje. Poszarpał coś smycz, zignorowałem łobuza, króka smycz i spacerek dalej jak w ksiazce pisze przy nodze od czasu do czasu z korektą. Dochodzę do przytuliska i widzę, że znowu coś zaczyna, otwieram bramę wchodzę a ten dzadyga mi na plecy hop. To smycz pod but i łeb w dół. Potrzymałem kilka minut, puszczam, bez skutku - dalej szaleje i gryzie smycz więc ignoruje i idę z nim pod bramkę. Dopiero tam się zaczęło, zaczął po mnie skakać i zero reakcji z jego strony na karcenie. Stresa złapałem i załatwił mnie piesio bez mydła na koniec :-) Walczy o pozycję skurczybyczek i nie wiem jak go sprowadzić do parteru, żeby uniknąć takich potyczek, bo w tych jego zabawach to czuję że się spinam i piesio zdobywa przewagę.l Nie jest agresywny, zębów nie używa, można go za mordę złapać z góry, za łeb i odsunąć ale nie przestaje rozrabiać tylko się rozkręca. Może macie jakiś pomysł jak go zdominować i przerywać to jego zachowanie jak zaczyna rozrabiać ?

Posted

rozio napisał(a):
Może macie jakiś pomysł jak go zdominować i przerywać to jego zachowanie jak zaczyna rozrabiać ?


Rozio, Ty chyba jesteś tu jednak najlepszym specjalistą i od duzych psow i od małych :lol:.
Dzisiaj pozwolilam sobie zacytować niektóre Twoje spostrzeżenia na temat Lili na jej wątku - mam nadzieję, że nie bedziesz miał mi za złe ale taka byla konieczność. Zresztą najlepiej będzie jak sam zajrzysz.:shake:

Posted

barb napisał(a):
Rozio, Ty chyba jesteś tu jednak najlepszym specjalistą i od duzych psow i od małych :lol:.


Taaaa - to widać j.w. jaki ze mnie specjalista. Z miotłą bedę musiał na spacery chodzić (ale byłby cyrk) :-). Ale postaram mu się jakoś jutro wytłumaczyć, żeby na Agulę zaczekał, bo ja "łykowaty" jestem :-)

Posted

Spróbuję dzisiaj z nim jakiejś zabawy w przeciąganie - może mnie nie zagryzie a jak się troche wymęczy to mu emocje opadną i będzie lepsiejszy. Do tego u Soni gra hormonów i może dlatego taki niedobry.

Posted

On by pewnie szybko załapał "zasady gry" jakby to się odbywało już w nowym domu i na okrągło, a w przytulisku...wiadomo, tylko chwilę mu można poświęcić i dlatego to tak opornie idzie....trzeba mu jeszcze dać troszkę czasu.

A odnośnie tych buziaków , to pamiętam jak Skubi ( trochę w typie BUdrysa chyba nie? ) pocałował na dzień dobry swojego nowego pana, który po niego przyjechał....złamał mu przy tym okulary:diabloti:...potem z nowego domu tylko super wieści były, jaki to on grzeczny i wspaniały, tylko listonosza nie lubi:diabloti:

Posted

o tak, Skubi zalatywał trochę Budrysem i pamiętam jak martwiłyśmy się, że ciężko będzie znależć mu dom.Że nie wspomnę o Bono bo ten to chyba jeszcze gorszy niż Budrys był. I oba w super domkach, może i Budrys niebawem sie doczeka.

Posted

Ufff - wyspacerowana bestia 2 godziny, przy okazji był na kotleciku i pierogach z mięsem u moich rodziców :-) Na spacerze super, bez odpał, ignorowanie go daje rezultaty i się uspokaja, ale tylko dwa razy próbował rozkrecić nieśmiało jakąś akcję. Ładnie chodzi na smyczy, jak trzeba bo np. jedzie samochód to się zatrzymuje, nie wyrywa się, przytulańsko było nie raz, gdyby mu pozwolić to by mnie zalizał, reaguje na wołanie, na krótkiej smyczy ładnie już też chodzi. Naprawde mądre psisko. Problem dzisiaj był tylko w obrębie przytuliska w drodze do i od głównej bramy. Po powrocie i zamknięciu głównej bramy pies dostaje nie wiadomo z jakiej przyczyny małpiego rozumu. Zaczyna skakać, gryźć smycz i jest coraz gorzej im bliżej jest przytuliska, chociaż wczoraj to i na spacerze kombinował z odruchami kopulacyjnymi, a dzisiaj tylko raz w okolicy przytułku. Dzisiaj byłem opanowany i spokojny ale nie wiem dlaczego mu się nagle bierze taka akcja. Jak go wpuściłem na teren przytuliska i zwolniłem ze smyczy to zaczał jeszcze bardziej rozrabiać i w którymś momencie poczułem jego zęby na mojej dłoni, co mi się niezbyt podobało. Ignorowałem go i się w końcu uspokoił. Zobaczymy jutro. Piesek się uspokaja ale idzie to powoli. Emocje w nim ciągle biorą górę. Dzisiaj na spacerku spotkał psa swojej wielkości który wyleciał zza żywopłotu, Szybka akcja, zmierzyli siły, odwołałem spokojnie i obeszło się bez jatki. Do drugiego chciał ciągnąć jak zobaczył ale dało się go wyciszyć bez szarpania i rzucania się na smyczy. Postępy są, piesek kontaktowy, reaguje na dorbne korekty i fajnie się z nim chodzi na smyczy i byłby naprawdę super gdyby nie te numery w obrębie przytuliska. Nie wiem co o tym myśleć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...