Soko Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Witam Was :) Nie bardzo wiem, co mam robić. Wczoraj wracałam autobusem ze szkoły i zwyczajowo zadzwoniłam po mamę, by wyszła po mnie z Happy, która uwielbia mnie "odbierać" z przystanku, ale potem musiałam szybko wystukać SMSa, że muszą się cofnąć, bo luzem lata Wera... Kim jest Wera? Czymś w rodzaju lekko spasionego ONka, ma kilka miesięcy (jakieś pół roku, może trochę więcej). Przez płot bardzo obszczekiwała Happy, więc mama wybrała kontrowersyjną metodę przyzwyczajania jej do nas i za każdym razem, gdy przechodziła z Happy obok niej, gdy tylko Wera ucichła, dostawała na zmianę z Happy smakołyk. Dwa kawałki wielkości grochu na kilka dni, więc spokojnie, a o efektach wspomnę za chwilę. Właściciele są młodzi, dopiero co się wprowadzili do domu (szereg jednorodzinnych). Raz widziałam ich na spacerze z Werą jak wracali ze sklepu, podkreślam, to było raz i bez smyczy, po prostu mają szczęście, że szczeniak jest jeszcze w nich wpatrzony - działkę mają sporą, ale niestety mała poza nią się nie poruszała, nie do niedawna.. Spryciula przeczołguje się pod rozwalonym płotem, który z jednej strony się trzyma, ale poza tym "wisi", więc z drugiej jest przywiązywany. Nie przeszkadza jej to jednak przejść pod nim, skoro nie jest on umocowany jakkolwiek w ziemię. Stwierdziłam więc wczoraj, że go odwiążę, wpuszczę psa i zawiążę znów. Co okazało się nie takie proste, bo Wera była podekscytowana, wyłaziła jak tylko zobaczyła dziurę, więc zadzwoniłam po mamę i jakoś obie ją tam "zagoniłyśmy" i zawiązałyśmy płot. Wracamy do domu (to ok. 15m), ja mówię mamie, że skoro Wera już siedzi niech wypuści Happy, niech ma radochę. Happy wylatuje z domu, a ja patrzę, Wera leci prosto na nas... ;) Wera to najłatwiejszy typ psa jaki chyba może być. Wiedziała, że mama oznacza nagrodę, więc bez wahania zrobiła w tył zwrot i mama zdołała odciągnąć jej uwagę, ja uciekłam do domu z Happy. Dla jasności, Wera po prostu jest szczeniakiem i jest zbyt rozhahana dla mojego psa. Do godziny 19 bawiłyśmy się z Werą pod jej domem. Parę minut ćwiczenia "Do mnie", "Siad", a pies już wykonywał te komendy mistrzowsko, co uratowało starszego pana przed obszczekaniem (czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - pies leci, ja wołam, a pies wykonuje zwrot o 180 stopni i leci jak torpeda do mnie... naprawdę nieprawdopodobne przeżycie dla mnie, tak łatwego psa nie poznałam jeszcze nigdy) i samą Werę przed wpadnięciem pod samochód. Właścicieli nie widać, więc spróbowałyśmy znów z płotem, tym razem udało się zawiązać go mocniej i gdy ok.20 szłam do koleżanki, Wera siedziała już spokojnie, jednak w domu dalej nikogo nie było. Dzisiaj wracam do domu i jest ta sama sytuacja, jednak płot był związany jeszcze inaczej niż zrobiłam to wczoraj z mamą, co świadczy o tym, że ktoś tam był, pewnie dał Werze jeść i tyle. Było to ok. 17. Tym razem jednak nie miałam jak wpuścić ją za płot, bo wiązanie było dość dziwne. Inna sprawa, że o tym, że lata Wera, mama powiedziała mi przez telefon i dlatego nie mogła po mnie wyjść z Happy, a gdy przechodziłam obok domu Wery, naszukałam się z 10min i wołałam, zanim panienka wróciła z jakichś przechadzek z innym psim kolegą. Sytuacja jest taka, że w Toruniu nie ma TOZu, natomiast w samym województwie są trzy jednostki. Czy TOZ zajmuje się sprawami poza swoim miastem? Policja, SM - porozmawiam, co mogą zrobić. Nie musicie mi mówić o konsekwencjach takiego traktowania psa, który leci do każdego gdy tylko zobaczy, a jak osoba się uśmiechnie to jest po prostu jak najlepszy kumpel z którym można iść na koniec świata, dlatego nie o to proszę. Dzisiaj też od 17 nie było właścicieli w domu. Jutro kończę lekcje o 13, wracam do domu, może o tej porze są. Porozmawiam wówczas z nimi, natomiast jeśli ich nie będzie, to podzwonię gdzie tylko się da. Chciałam się tylko zapytać osób nieco bardziej zorientowanych ;) Pozdrawiam :) Quote
Jara Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 Zadzwonić na policję lub na straż miejską, że pies biega luzem, a płot jest uszkodzony. Właściciele muszą zapewnić psu jaki i przechodniom bezpieczeństwo. Quote
Soko Posted December 7, 2011 Author Posted December 7, 2011 Jara zamierzam to zrobić jeśli do dzisiejszego wieczornego spaceru z Happy dalej nikogo nie znajdę. Faktycznie dobrze wspomniałaś, że uszkodzony płot też mogę zgłosić ;) Dzisiaj Wera leżała sobie znowu poza domem. Wróciłam po 13, to do teraz nikogo nie ma.. aż mnie to dziwi. Quote
Jara Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 Może po prostu pójść do tego domu wieczorem i pogadać z tymi. Powiedzieć, że sąsiedzi się boją psa, że może wpaść pod samochód, ktoś może go ukraść. Może to się okazać, że to nie jest ich pies. Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 a oni tam już mieszkają? bo często widzę, jak na budowie są psy puszczone w celu 'pilnowania' coby nikt niczego nie ukradł i właśnie wygląda to tak jak wygląda. ja bym najpierw spróbowała porozmawiać z właścicielami, może nie wiedzą, że pies wychodzi bramą albo po prostu nie pomyśleli o konsekwencjach tego. Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 Beatrx mieszkali, ale teraz to chyba nie :O Wczoraj widziałam w kuchni było zapalone światło, pani siedziała przy oknie, ale... furtka zamknięta, dzwonka nie ma, pukam o skrzynkę, wymyślam cuda nie widy i nic... nie mam pojęcia jak do nich można dotrzeć. Problem w tym, że muszą wiedzieć że pies lata, bo jak wracają a pies jest poza domem, to co? Wera sama z powrotem wrócić już nie może, tylko z czyjąś pomocą, a nikt się tym niestety nie przejmuje. Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 to może faktycznie to nie ich pies. może Werka się przybłąkała a oni ją czasem wpuszczają na podwórko. musisz próbować ich jakoś łapać w locie, jak przyuważysz, że idą. Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 To na pewno ich pies, bo ją karmią, chodzą z nią na spacer, wpuszczają ją do domu i mają od dawna, często przyjeżdżali z nią jeszcze zanim się wprowadzili. Tylko zabezpieczenia przed tym by uciekła mają "nie te". Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 [quote name='Soko']To na pewno ich pies, bo ją karmią, chodzą z nią na spacer, wpuszczają ją do domu i mają od dawna, często przyjeżdżali z nią jeszcze zanim się wprowadzili. Tylko zabezpieczenia przed tym by uciekła mają "nie te".[/QUOTE] to już wiem! zostaw im po prostu kartkę, list w torebce foliowej, żeby nie przemókł i tam opisz wszystko Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 Chętnie, ale ja bym ich chciała jeszcze podpuścić, by mi pozwolili z Werą trochę popracować - im to wszystko jedno, a dla mnie i dla psa frajda :P pomyślę, bo nie wiem czy można to listownie zrobić. Zbliża się weekend, powinni być dłużej w domu, czasami coś robią w ogródku, więc może mi się uda. Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 list to tak na wypadek, jakby się nie udało ich spotkać. może zaproponuj, ze będziesz ją na spacer brała? Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 No to jestem po niemiłej sytuacji. Dzisiaj mama się dobiła (dosłownie) i pani raczyła otworzyć drzwi akurat w momencie, gdzie psa-kalekę z właścicielem obskakiwała Wera. Pani na to, że ona wie, że ona tak często ucieka. Szczególnie od pana się posypały "no jak tak można", bo to on musiał swojego kundelka chronić przed niesfornym szczeniakiem, więc to pewnie pogorszyło sprawę, ale na argument, że "przecież Wera może pod samochód wpaść" odpowiedziała "no, to trudno". W każdym razie była bardzo nieuprzejma. Pozostaje mi zadzwonić do TOZu czy mogą przyjechać do Torunia, bo w chwili obecnej Wera jest na łańcuchu (już raz była, ale rpzez parę godzin tylko, więc pewnie zaraz puszczą ją znowu), żeby sprawdzili czy ma ciepło w budzie itp., poza tym jak się trafi okazja nagram jakieś filmiki jak biega i wtedy zadzwonię po SM (jeśli TOZ nie zareaguje, to od razu). Ja też jeszcze podejdę przy jakiejś okazji a list na pewno zostawię. Mnie nie kojarzy, a im więcej osób zwróci jej uwagę, tym lepiej. Chciałabym właśnie zaproponować jakieś spacery, pracę itp., bo niesocjalizowany szczeniak jest przecież o krok od agresji, strachu albo nie wiadomo czego jeszcze, poza tym jakbym ją trochę "urobiła" to i Happy miałaby towarzyszkę spacerów ;) z tym że nie wiem jak trafić do tych ludzi, ale z drugiej strony, jeśli im wszystko jedno co się z psem dzieje, to co to za problem? Nie zgodzą się, to sama ją będę brała.. najwyżej powiem, że biegała luzem i że nie widziałam właściciela, no bo skąd mam to wiedzieć, bez obroży, bez niczego.. psa zmarnować nie pozwolę. W ostateczności zapytam się czy nie chcieliby jej komuś oddać i wtedy poszukałabym innego domu dla suni. Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 a już miałam nadzieję, że będą choć trochę współpracować. no nic, moze Tobie się uda;) a co do argumentu jak śmierć psa do nich nie przemawia to idź do nich z sąsiedzką radą, że policja kręci się po osiedlu i lepiej niech ogrodzenie naprawią, bo dostaną mandat za psa biegającego luzem. chociaż z drugiej strony może to przynieść zły dla psa skutek, bo zostanie unieruchomiona na łańcuchu cały czas:( Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 Beatrx nawet jeśli to wówczas TOZ lub SM powinni zareagować. W najgorszym wypadku nauczę małej komendy głos i naskarżę, że pies zakłóca spokój i należy wlepić państwu mandat, ale to taka nierealna raczej opcja :P Poza tym warunki w jakich jest trzymana na tym łańcuchu są ważne.. chyba (prawnie). Ale wiesz, najwyżej po prostu się psa weźmie, skoro zostawiają go samemu na działce bez opieki i nadzoru i mają w nosie, co się z nim stanie.. mam nadzieję, że sytuacja nie jest taka tragiczna, a pani tak zareagowała, bo to była dość stresowa sytuacja. Może jeśli na spokojnie z nią porozmawiam lub zostawię list, przemyśli to sobie lepiej. Co do policji na naszym osiedlu, kręcą się tutaj może raz na rok, więc to słaby argument, a ja też nie chcę wychodzić od razu z groźbami. Quote
Beatrx Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 pies musi mieć schronienie od warunków atmosferycznych i stały dostęp do wody. jak ma w miarę dobrą budę a obok miskę z wodą to TOZ nic niestety nie zrobi. a całkiem możliwe, że pani się po prostu zdenerwowała, że ktoś jej uwagę zwrócił i stąd jej reakcja. i nie chodziło mi o groźby, tylko o to żeby tak pokierować rozmową, żeby wyszło na to, ze z czystej sympatii do nich ostrzegasz ich przed konsekwencjami;) Quote
Soko Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 Czy ja wiem czy ta buda taka dobra. Co do miski nie jestem pewna, buda jest w czeluściach działki i mało widzę zza płotu, ale Wera piła dzisiaj przy mnie z kałuży. Podejdę tam gdzieś w sobotę-niedzielę ;) chyba, że sytuacja będzie wymagała, żeby "wkroczyć" wcześniej. Quote
magdus84 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Jak tam Wera? Coś się zmieniło w jej sprawie? Quote
Soko Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 Wera siedzi na łańcuchu, ale mam zgodę właścicieli na chodzenie z nią na spacery. Myślę, że wkurza ich to, że w nowym domu Wera wszystko gryzie i brudzi, więc mam nadzieję że jak mala się uspokoi to będzie mieszkać w domku ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.