Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czesc !

Jak juz wspominalem w poscie powitalnym mam psa - Owczarek Niemiecki (12 miesiecy). Od okolo 1,5 miesiaca zauwazylem, ze drapie sie po lewym uchu, trzepie, pozniej oklapnelo i bylo bardzo obolale. Wiem, ze dosc dlugo zwlekalem z pojsciem do weterynarza. Kiedy poszedlem bylo juz bardzo zle - postepujace zapalenie uszu. Pani stwierdzila, ze nie mozna nawet tego wyplukac bo by moglo tylko pogorszyc sprawe. Zaznacze, ze ucho bylo tak obolale, ze nie chcial dac nawet sobie zajrzec - musial dostac glupiego jasia. Poprostu wpadal w panike i wariowalem nawet keidy chcialem go tylko dotknac. Nie znam sie zbytnio na tym wsyztskim, ale ostatnio poprosilem zeby dali mi spis antybiotykow jakei dostawal.
Najpierw dostawal jakies zastrzyki - Enrobioflox (moga sie jakeis literki nie zgadac bo nie moge odczytac :lol: - nie pomagalo. Nastepnie tabletki do domu (2 serie) - Rouamycine - tez nie bylo widac poprawy (nadal ucho oklapniete, obolale, nie dal sie dotknac. Jesli dobrze pamietam to pozniej mial plukanie (oczywiscie bo znieczulenie itd.). Poprawy wciaz nie bylo. 3 dni temu znowu mial plukane uszy, kiedy dostal glupeigo jasia dokladnie obejrzleismy uszy - lewe bylo starsznie czerwone, do tego jakas wydzielina z krwia. Antybiotyk zostal ponownie zmieniony - znowu zastrzyki tym razem Ceporex (podobno bardzo silny antybiotyk). Dzisiaj dostal 4 zastrzyk z rzedu i odziwo jest poprawa ! Ucha jeszcze tak bardzo nie stawia, ale przynajmiej mozna go dotykac i udalo nam sie zajrzec. W miedzy czasie dostaje jeszcze jakies zastrzyki przeciwzapalne. Dodam ze z prawym uchem od samego poczatku jest wszystko w jaknajlepszym porzadku. Mam nadzieje, ze antybiotyk wreszcie jest trafiony i wyjdzie z tego...

Moje pytania brzmia nastepujaco, czy ktos z was mial podobny problem ze swoim psem ? Czy nie powinien dostawac zadnych masci bezposrednio do ucha ? Co w ogole sadzicie o takim leczeniu ? Przyznam, ze osobiscie mialem troche zastrzezen, ale to podobno jedna z lepszych lecznic w moim miescie. Moze powinienm jeszcze isc gdzies indziej - trwa to juz okolo miesiaca... czy jesli juz jest poprawa narazie zostac ?

Dziekuje za odpowiedzi.

Posted

Po pierwsze rzeczywiscie bardzo dlugo zwlekales :shake: Jak mogles pozwolic doporowadzic swojego psa do takie stanu :-( Sam mowisz ze to go bardzo boli... hyh... No ale coz-czasu sie nie cofnie...
Czytalam ze przy az tak ostrym zapaleniu pies moze stracic nawet sluch :shake: Oby to nie spotkalo twojego psa...
Ja mam suczke, Syberyjski husky-ona teraz tez ma zapalenie...Ja szczerze mowiac nic nie zauwazylam bo jej to ucho nie bolalo, nie bylo oklapniete i tylko sporadycznie sie po nim drapala... Pojechalam do weta w innej sprawie (odrobaczenia bo myslalam ze to jest powodem tego ze mala nie chce jesc :cool1:). Wetka przebadala ja gryntownie(nawet odsluchala serducho) i okazalo sie ze ma lekkie zapalenie ucha. Dostalysmy Otosol do czyszczenia i antybiotyk Surolan-zakrapka sie go do ucha, wetka powiedziala ze to najlepszy na rynku :cool1:...Leczenie trwa juz tydzien-na kontrole jedziemy jak antybiotyk sie skonczy... Nie moge powiedziec teraz czy widac poprawe czy nie bo u mojej suni to jest lekkie zapalenie i ja na oko laika nic nie jestem w stanie stwierdzic :cool1:

Posted

paruzzo napisał(a):
Czesc !

Jak juz wspominalem w poscie powitalnym mam psa - Owczarek Niemiecki (12 miesiecy). Od okolo 1,5 miesiaca zauwazylem, ze drapie sie po lewym uchu, trzepie, pozniej oklapnelo i bylo bardzo obolale. Wiem, ze dosc dlugo zwlekalem z pojsciem do weterynarza. Kiedy poszedlem bylo juz bardzo zle - postepujace zapalenie uszu. Pani stwierdzila, ze nie mozna nawet tego wyplukac bo by moglo tylko pogorszyc sprawe. Zaznacze, ze ucho bylo tak obolale, ze nie chcial dac nawet sobie zajrzec - musial dostac glupiego jasia. Poprostu wpadal w panike i wariowalem nawet keidy chcialem go tylko dotknac. Nie znam sie zbytnio na tym wsyztskim, ale ostatnio poprosilem zeby dali mi spis antybiotykow jakei dostawal.
Najpierw dostawal jakies zastrzyki - Enrobioflox (moga sie jakeis literki nie zgadac bo nie moge odczytac :lol: - nie pomagalo. Nastepnie tabletki do domu (2 serie) - Rouamycine - tez nie bylo widac poprawy (nadal ucho oklapniete, obolale, nie dal sie dotknac. Jesli dobrze pamietam to pozniej mial plukanie (oczywiscie bo znieczulenie itd.). Poprawy wciaz nie bylo. 3 dni temu znowu mial plukane uszy, kiedy dostal glupeigo jasia dokladnie obejrzleismy uszy - lewe bylo starsznie czerwone, do tego jakas wydzielina z krwia. Antybiotyk zostal ponownie zmieniony - znowu zastrzyki tym razem Ceporex (podobno bardzo silny antybiotyk). Dzisiaj dostal 4 zastrzyk z rzedu i odziwo jest poprawa ! Ucha jeszcze tak bardzo nie stawia, ale przynajmiej mozna go dotykac i udalo nam sie zajrzec. W miedzy czasie dostaje jeszcze jakies zastrzyki przeciwzapalne. Dodam ze z prawym uchem od samego poczatku jest wszystko w jaknajlepszym porzadku. Mam nadzieje, ze antybiotyk wreszcie jest trafiony i wyjdzie z tego...

Moje pytania brzmia nastepujaco, czy ktos z was mial podobny problem ze swoim psem ? Czy nie powinien dostawac zadnych masci bezposrednio do ucha ? Co w ogole sadzicie o takim leczeniu ? Przyznam, ze osobiscie mialem troche zastrzezen, ale to podobno jedna z lepszych lecznic w moim miescie. Moze powinienm jeszcze isc gdzies indziej - trwa to juz okolo miesiaca... czy jesli juz jest poprawa narazie zostac ?

Dziekuje za odpowiedzi.

Jedno pytanie: czy na początku leczenia tj. przed podaniem jakichkolwiek srodków lek.wet. pobrał wymas z ucha ?????????????????????????????????
Bo o tym nic nie piszesz.

Posted

Jedno pytanie: czy na początku leczenia tj. przed podaniem jakichkolwiek srodków lek.wet. pobrał wymas z ucha ?????????????????????????????????
Bo o tym nic nie piszesz.


Na poczatku mi tego nie zaproponowala (a sam nie wiedzialem ze cos takiego jest), a teraz sama nawet stwierdzila, ze to nie ma sensu po podaniu tylu antybiotykow, bo wynik i tak wyjdzie bledny.


Po pierwsze rzeczywiscie bardzo dlugo zwlekales :shake: Jak mogles pozwolic doporowadzic swojego psa do takie stanu :-( Sam mowisz ze to go bardzo boli... hyh... No ale coz-czasu sie nie cofnie...


Jak sama napisalas czasu sie nie cofnie. Nie pojechalem - moj blad, nad tym bede sie pozniej zastanawial. Narazie chce go calkowicie wyleczyc... miejmy nadzieje, ze tym razem podziala. Zycze powodzenia w leczeniu suczki.

Posted

Niedouczone amfowety. To jest mój neologizm, ale bardzo dobrze oddaje obraz wiedzy jaka posiadają te kono...y.
To może kosztować życie Twojego psa.
Przeczytaj uważnie:
Pójdziesz tam do tej lecznicy i zażądasz opisu leczenia - pełnego z poparciem wynikami. Do rak własnych plus faktury ( nie dopłacaj czasem VAT) ona juz go skasowała od Ciebie.
Przeanalizujesz przez 1 dzień i wrócisz.
Wytkniesz jej brak kompetencji i zażądasz złozenia z jej strony Tobie propozycji.
T.j. Jak widzi dalsze leczenie psa i partycypacje w kosztach?
Bo Ty wydałeś niewłaściwie swoje pieniadze gdyż ona nie wykonała podstawowego badania koniecznego w tym przypadku.
Możesz żadać zwrotu kosztów plus darmowego leczenia dalej.
Daj jej dzien na zastanowienie i nie strasz jej.
Ja tak zrobiłam i uratowała olegi psu łapę a do tego wety kryły cały koszt leczenia.
Życzę powodzenia. Jak Ty odpuscisz to załatwi baba innego psa.
Chcę Ci napisać iż bywa że niewłaściwie leczone zapalenie ucha u owczraka kończy się śmiercią.

Posted

Chefrenek napisał(a):
Oridermyl jest dobry na zapalenie ucha. A dlaczego może umrzeć od ucha. Czy chodzi ci o to, że zapalenie obejmie całą głowę?

Niedoleczone zapalenie ucha tzn. bakterie które się w nim znajdują powodują zapalenie.
Najprościej jest wziąc wymaz i wiadomo jakie to są bakterie.
wtedy robi się antybiogram na lek który je zabija.
Wtedy leczenie jest skuteczne. - Tutaj tego nie zrobiono.
Wiec pies jest leczony jak w totku na chybil trafil a raczej nie trafil.
Pseudo wet. próbuje nastepnych antybiotykow w mysl zasady jak w totolotku.
Bakterie znajdujace sie w uchu maja to gdzies i tworzą jeszcze bardziej odporną koalicję na kolejne leki.
Psa boli, wyje drapie itp.
Dochodzi do wysięków ropnych, a po jakims czasie i z krwia.
Leki pseudowet daje dalej Ty płacisz on zarabia a pies cierpi.
Jest to juz powoli nie do opanoania.
Na przestrzeni kilku tygodni czy miesiecy jest coraz gorzej.
Dochodzi do tego ze pies prawie wali głową w mur a Ty chcesz zabić weta.
Niestety formy przewlekle maja to do siebie ze ciągle wracaja. Idzie je tylko podleczyc.
Pies defacto moze zakonczyc zycie. Niestety. Znałam takiego psa i już go nie ma.
Weta obowiązkiem jest pobrać wymas jak tego nie zrobił to jest do bani.
Trzeba jednak z takimi kono....mi walczyc.
Bo wykonczą kolejne psy z głupoty.
Saper myli się tylko raz a wety??????????????????????

Posted

Chefrenek napisał(a):
Racja trzeba zrobić wymaz.


To jest taka podstawa jak biblia dla weta.
Gdyby to było Państwo prawa to do końca życia psa ten Wet by go sponsorował, do tego został by zawieszony w wykonywaniu zawodu no i kara w złotych polskich dała by do myślenia reszcie bractwa Kono..łów.
Mam rację?
A my spokojnie byśmy leczyli pieski.
Polska to kraj......itp.
Kłaniam się tym lek. wet. którzy wkuwali na studiach i pomogli nam wszystkim a przede wszystkim Pani dr Bykowskiej z Poznania za uratowanie mi psa.

Posted

Silky napisał(a):
Niedouczone amfowety. To jest mój neologizm, ale bardzo dobrze oddaje obraz wiedzy jaka posiadają te kono...y.
To może kosztować życie Twojego psa.
Przeczytaj uważnie:
Pójdziesz tam do tej lecznicy i zażądasz opisu leczenia - pełnego z poparciem wynikami. Do rak własnych plus faktury ( nie dopłacaj czasem VAT) ona juz go skasowała od Ciebie.
Przeanalizujesz przez 1 dzień i wrócisz.
Wytkniesz jej brak kompetencji i zażądasz złozenia z jej strony Tobie propozycji.
T.j. Jak widzi dalsze leczenie psa i partycypacje w kosztach?
Bo Ty wydałeś niewłaściwie swoje pieniadze gdyż ona nie wykonała podstawowego badania koniecznego w tym przypadku.
Możesz żadać zwrotu kosztów plus darmowego leczenia dalej.
Daj jej dzien na zastanowienie i nie strasz jej.
Ja tak zrobiłam i uratowała olegi psu łapę a do tego wety kryły cały koszt leczenia.
Życzę powodzenia. Jak Ty odpuscisz to załatwi baba innego psa.
Chcę Ci napisać iż bywa że niewłaściwie leczone zapalenie ucha u owczraka kończy się śmiercią.


Dzisiaj bylem znow - ma kontynuowany ten 3 antybiotyk w zastrzykach. Poprawe widac, bo mozna mu norlanie do ucha zajrzec bez znieczulenia, ale kolorowo i tak nie jest... Poprosilem rowniez o opis leczenia i fakture. Na jutro ma byc wszystko gotowe, zobaczymy co dalej...

Posted

a ja do całości dodam tylko tyle-wymaz z ucha + antybiogram ok-tylko troche kosztuje i nie zawsze nawet leczenie pod antybiogram pomaga.... znam duzo psów które takie badanie miało wykonane i były leczone lege artis i niestety nie skróciło to czasu leczenia ,antybiotyki które miały działąc nie działały a właściele psów mieli pretensje że wydali tyle kasy a efekty przyszły tak póżno ..a w niektórych przypadkach nie przyszły

Posted

wacia napisał(a):
a ja do całości dodam tylko tyle-wymaz z ucha + antybiogram ok-tylko troche kosztuje i nie zawsze nawet leczenie pod antybiogram pomaga.... znam duzo psów które takie badanie miało wykonane i były leczone lege artis i niestety nie skróciło to czasu leczenia ,antybiotyki które miały działąc nie działały a właściele psów mieli pretensje że wydali tyle kasy a efekty przyszły tak póżno ..a w niektórych przypadkach nie przyszły


A mozesz powiedziec ile dokladnie kosztuje taki wymaz + antybiogram ?

Posted

wacia napisał(a):
w zależności od gabinetu od 35 zł do 60 zł

To jak sądzę warto wydać, niż leczyć psa na "oko".
Przy leczeniu na chybił trafił koszty są zdecydowanie większe, a efaekt może być bardzo kiepski w skutkach dla psa. Może skńczyć się nawrotami do konca życia lub jego śmiercią. Niestety.
Wybór jednak powinien należeć do właściciela a nie weterynarza czy robimy wymas czy nie bo koszty ponosi właściciel i powinien wiedzieć jaki ma wybór.

Posted

jestem druga wlascicielka Nugata. 35-60 zl jakis czas temu pewnie wydaloby mi sie spora suma ale po tym, ile pieniedzy juz tam zostawilismy, czasami jedna wizyta nas kosztuje 50-60zl, a jestesmy tam codziennie to z pewnoscia wolalabym na poczatku wydac nawet 100zl jesli mialoby to dac wieksze prawdopodobienstwo szybkiego wyleczenia psa. fakt jest faktem, oni nam tego nie zaproponowali, gdyby to zrobili a nam np wydaloby sie to za drogo to teraz moglibysmy miec pretensje tylko do siebie,a tak jest jak jest

Posted

insane 19y10
Bardzo dziękuję za napisanie tego posta.
To ważne aby właściciele psów znali swoje prawa, bo wybór należy do nas czy chcemy wydać kasę i jak i czy nas stać na badania, ale to ma być nasz wybór!!!!!!!!!!!!!!!nasz
Za nie przyznanie się weta do niewiedzy lub za złą diagnozę na oko płaci pies i my.
Kiedy oni wreszcie to pojmą.
Jak powiedziała moja przyjaciółka : Oni powinni leczyć się na wzajem i może by coś zrozumieli.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...