Jump to content
Dogomania

Jak TOFIK wychodzi ze studni panicznego strachu...


Recommended Posts

  • Replies 349
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Ty$ka']Mam nadzieję, że te zmiany w Twoim życiu są pozytywne :).
Czekamy na fotki.

Foteczki będą z chwileczkę. A zmiany no cóż... nie wiem czy pozytywne. Taką mam nadzieję, bo właśnie z taką myślą przewróciłam swoje życie do góry nogami. Czas pokaże czy to była dobra decyzja. Na pewno na razie zarówno Tofik jaki i ja jesteśmy mocno zestresowani i zmęczeni obecną sytuacją. Ale teraz musi być już tylko z górki.

[quote name='wykrywka']Tutaj też nie ma informacji, o fotkach nawet nie wspomnę :nonono2:

Fotki będą, ale najpierw podzielę się Z Wami pewnymi newsami. Pamiętacie dziewczynkę z agresywnym szczeniakiem? Nie wiem czy Wam pisałam, że jakiś czas temu ją spotkałam i miała złamaną rękę? Ale od początku... Któregoś dnia wyszłam sobie z Tofikiem na popołudniowy spacerek. W jego trakcie zadzwoniła do mnie Pani, z którą często się spotykamy na spacery z takimi wieściami... Dziewczynka nie miała złamanej ręki tylko została pociągnięta przez psa, przewróciła się, a ten ją jeszcze ciągnął po ziemi. W rezultacie pękła kość, a mięśnie i ścięgna odkleiły się od niej :shake: Poza tym okazało się, że mama dziewczynki mam alergia na psiaka i zostanie on niebawem oddany. Niestety nie wiadomo gdzie i w jaki sposób... Mam nadzieję, że nie trafi do schronu :shake:
No i od tej pani się dowiedziałam, że dziewczynka właśnie opuszcza polanę. Nie chcąc się z nią spotkać zaczęłam się wycofywać. Kiedy już byłam naprawdę bardzo daleko od drogi, którą oni wracają dobiegł do nas ten psiak w towarzystwie zaprzyjaźnionej bokserki. Oczywiście zaczęło się bójka pomiędzy Tofikiem, a tym psiakiem, a na domiar złego w to wszystko włączyła się bokserka. Tofik był na smyczy więc wszystko działo się dosłownie wokół moich nóg. Oczywiście właścicieli ani widu ani słychu. W końcu złapałam tamtego za metrową smyczkę, z którą gania i tak go trzymałam w jednej ręce, a Tofika w drugiej. W końcu właściciele się pojawili na horyzoncie. Oczywiście dość ostro skomentowałam całą sytuację. Dziewczynka się nie odezwała nawet słowem, ale za to właściciel bokserki podniósł mi ciśnienie jak rzadko kto. No i się dowiedziałam, że mój pies też czasem biega bez smyczy nie ma znaczenia, że na nikogo się nie rzuca i jest przede wszystkim odwoływany. A to, że byłam ubłocona od połowy ud do samych kostek to przecież tak się czasem zdarza jak się a pieski i nieważne, że ja sobie nie życzę żeby obcy pies na mnie skakał, ślinił mnie i w ogóle dotykał. A tak w ogóle to nie mam co się czepiać, bo przecież nic się nie stało, a psie się muszą dograć. najśmieszniejsze jest to, że ta bokserka nie może się bawić z pewnym psiakiem, bo kiedyś została lekko podrapana w zabawie, ale inne psy mogą być wizją eksperymentalną właściciela bokserki :angryy: Reasumując mój nieco przydługi wywód... kłopot z tym psiakiem rozwiąże się na dniach sam. Szkoda tylko psiaka i dziewczynki, bo widać, że chciała, opiekowała się, próbowała nauczyć. Nie miała tylko wsparcia ani doświadczenia ze strony rodziców :shake:

Jeśli zaś chodzi o szkolenie to tak szczerze pisząc spodziewałam się po nim czegoś więcej. Jednak to pewnie wina tego, że ja mam zawsze jakieś wygórowane oczekiwania. Tofik na schronisko zareagował bez emocji. Nawet przed szkoleniem pospacerowaliśmy po okolicznym lasku i nie wykazywał, żadnej traumy związanej z miejscem. Później było nieco gorzej, bo towarzystwo innych ludzi i nieznanych przedmiotów, takich jak przeszkody sprawiało, że Tofik momentami panikował. Pan Marcin potwierdził moją teorię, że Tofik nie zaznał agresji ze strony ludzi. On po prostu nie był odpowiednio socjalizowany. Dostaliśmy też zadanie domowe w ramach socjalizacji... Spacery po zielonogórskim pasażu Tesco :evil_lol:
Na razie niewielka dawka zdjęć robionych komórką. Niebawem wrzucę z aparatu, jak tylko dorobię się baterii ;)
Kto znajdzie Tofika i Butkusa?

Znowu przystojniacy :diabloti:

I jeszcze raz :evil_lol:

I znów oni, aż do znudznenia...

a na koniec takie

Posted

http://i44.tinypic.com/34zact2.jpg - załapał się też rudy, wredny krokodyl :D
Będę (nie)cierpliwie czekać na resztę zdjęć :)

Co do dziewczynki i psa, to szkoda słów. I psiaka szkoda, bo nie wiadomo, co z nim zrobią. Jakoś rodzice małej do tej pory za bardzo się nie interesowali, więc nie wiem, czy teraz będzie im zależało, żeby znaleźć psu nowy, dobry dom, czy się go zwyczajnie pozbędą. Już lepiej, żeby do schronu oddali, zamiast porzucić gdzieś w lesie albo na drodze...

A historia z psem, którego właściciel się tak popisał przypomina mi to, co ostatnio opisałam u siebie. Jak 3 owczarkopodobne psy wyleciały na nas z krzaków w parku. Właściciela nie obchodziło to, że mi się może coś takiego nie podobać. Podejrzewam, że takich ludzi nigdy nie zabraknie...

  • 4 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Witamy cioteczki i przepraszamy za tak długą nieobecność. Jak to w życiu bywa czasem są sprawy ważne i ważniejsze... i niestety dogo na jakiś czas musiało pójść w odstawkę. Mamy nadzieję, że nam wybaczycie... :modla:

Teraz Tofik się wygrzewa na balkonie, bo niedobra pańcia go wrzuciła pod prysznic po aromatycznym tarzanku na spacerze :cool3:

W sumie to u nas się niewiele zmieniło. No może z wyjątkiem jednego. Tofikowa trzustka podjęła pracę :multi: od maja nie wspomagamy się lekami i jemy co chcemy, a kupsztale są idealne :multi:

Na początek słodki uśmiech do cioteczek w ramach przeprosin :lol:

To co Tofik lubi najbardziej las i zabaweczka...

Chociaż takie połączenie zawsze powoduje błogie zmęczenie...

zawsze znajdzie się jeszcze odrobina siły, żeby pobiegać:evil_lol:

i uśmiech pożegnalny ze spaceru po lesie...

Posted

Myślałam dzisiaj o was :) Cudnie, że jesteście z powrotem.
I ogromnie się cieszę, że u Tofika ze zdrowiem lepiej!
No i oczywiście mam nadzieję, że teraz już nie będziecie się chować od nas ;)

Posted

Teraz wypad nad jeziorko :lol:
No przecież go wyciągnę...

o boziu! chyba jednak nie dam rady....

no to wezmę się za mniejszego.

Teraz będę udawał, że mnie nie ma :lol:

No nie patrz tak...przecież to nie ja to wykopałem

Posted

harpoonka napisał(a):
Myślałam dzisiaj o was :) Cudnie, że jesteście z powrotem.
I ogromnie się cieszę, że u Tofika ze zdrowiem lepiej!
No i oczywiście mam nadzieję, że teraz już nie będziecie się chować od nas ;)


Będziemy, będziemy... Już nam się trochę wyprostowało w życiu :lol: lapek odkurzony, więc będziemy (mam nadzieję) regularni się odzywać :lol:

Posted

Oooo... aż oczom nie wierzę :)

Jak dobrze, że powróciliście - stęskniliśmy się za Wami :loveu:

Tofik jest przepiękny, kochany pysiu :loveu:

Bardzo się cieszę, że leki już poszły w odstawkę. :)

A jak lęki Tofika? Pokonane?

  • 1 month later...
  • 3 months later...
Posted

Ciekawe czy ktoś jeszcze nas pamięta :hmmmm:
Na początek kilka fotek Tofika z naszej jesiennej wyprawy w góry, a potem powiem co się u nas działo...

Taki dumny jestem, że tak wysoko się wdrapałem...

A oni jedzą a mi nie dają...

To się wspomogę zielskiem...

Tyle ciekawostek a oni zmuszają do pozowania...

No to teraz malutki skrót i zobaczymy czy cioteczki nam się nie poobrażały za nasze milczenie :oops:

Po pierwsze nadal jesteśmy bez leków. Fakt, że cały czas musimy uważać żeby jedzonko nie było zbyt tłuste, ale poza tym... Tofik je wszystko: warzywa, owoce, mięso, karmy, przysmaki. Czasami się zdarza rewolucja żołądkowa i wtedy pańcia musi lecieć w nocy na spacer...ale generalnie trzustka pracuje prawidłowo bez wspomagania 9 miesięcy :multi:

Po drugi nasze lęki nadal są :placz: Nie wiem czy przeraźliwy strach młodego przed ludźmi da się opanować. Jest lepiej... zdecydowanie lepiej. Jednak nadal omija ludzi szerokim łukiem, z podkulonym ogonem... Sama nie wiem co z tym dalej robić. Jednak jest kilka osób, które go do siebie przekonały (no dobra przekupiły go) i jest ok...

A po trzecie to się poskarżę na niego i nie ukrywam liczę na pomoc cioteczek. Od dłuższego czasu Tofik mi się straszliwie rozszczekał, ale tylko w dwóch sytuacjach. Po pierwsze jak jesteśmy w domu (nie ważne czy u nas, czy u kogoś) jak ktoś idzie po klatce, hałasuje to się uaktywnia. Jednak dzieje się to tylko jak ktoś jest w domu, jak nikogo nie ma to siedzi cichutko jak mysz pod miotłą. Po drugie siedzimy sobie np. w ogródku, na ławce w parku (tylko jak jest na smyczy) i ktoś się zbliża to też zaczyna szczekać. Nie potrafię go opanować wtedy, próbuję go wziąść na smakołyka, ale łyka go i dalej swoje. Uspokaja się dopiero jak "intruz" znika. Jakieś pomysły?

Pozdrawiamy cioteczki i machamy łapką :loveu:

Posted

obrazić to chyba się nie obraziliśmy ale należy się :mad:za tak długie milczenie , ale jak się po górach lata to czasu na dogociotki brakuje :cool3:

na szczekanie to mu pomysłu nie posiadamy bo u nas też awantura pod drzwiami okrutna jak ktoś do domu przychodzi :angryy:

witamy się ponownie i mamy nadzieję że Tofik i Tofikowa już zostaną :loveu:

Posted

O matko, któż to wróćił z zaświatów? :O

Kochani, stęskniliśmy się za Waaami :loveu:

Tofiik, Ty przytojniaku :loveu:

Cieszymy się, że z trzustką jest dobrze :)

Hmm.. u nas na szczekanie pomaga "Zamknij ryja", ale to trzeba wyćwiczyć :P. Może jak siedzicie w domu to jak pies szczeka, to mówicie "NIE" i wychodźcie z pokoju? Dopiero jak si,ę uspokoi wracacie, ale nie nagradzacie psa tylko powracacie do swoich zajęć. Natomiast, gdy jesteście w ogrodzie to może warto Toffika wziąć na sznurek i niech sobie z nim lata, ale jak się rozjazgocze to mówicie "NIe" i porwadzic ie go do domu? A za ciszę nagradzacie, tzn. ZANIM zacznie szczekać skupiacie jego uwagę na czymś innym i nagradzacie? Tylko, że taka praca jest pracochłonna.

I wierzę, że lęki pokonacie tak czy inaczej :)

Posted

Cieszymy się, że cioteczki jeszcze o nas pamiętają :loveu:

Pogrzebałam trochę w fotkach młodego i oto co wynalazłam :lol:

Piękna poza dla kochanych cioteczek...

Jestem, czuwam, obserwuję...

Zapatrzony w pańcię...

Zmęczony życiem ;)

ale zawsze gotowy na zabawę :evil_lol:


Wczoraj spotkałam znajomego z osiedla i dowiedziałam się dwóch rzeczy, których nie mogę wybić sobie z głowy :shake:

Po pierwsze... Na niedzielnym spacerze Tofik został zaatakowany przez znajomego goldena. Tamten zaatakował bez ostrzeżenia mimo, że zna Tofika od ponad roku czyli od kiedy przyjechał z hodowli. Młody podkulił ogon i piskiem spierdzielił. Oprócz tego, że Fado go trochę nastraszył i poturbował nic się nie stało, bo właściciel szybko zareagował. Jednak wczoraj się dowiedziałam, że w poniedziałek Fado odgryzł spory kawałek ucha labkowi, z którym też się znał od małego i również bez sygnałów ostrzegawczych. Nie wiem co się z nim stał, ale mam stracha. Mam nadzieję że będą go teraz trzymać na smyczy. chociaż nie wiem czy to ma znaczenie, gdyż jego pani i tak nie jest w stanie go utrzymać :shake:

Po drugie...i to mi tak naprawdę nie daje spokoju, ale od początku. Jak wzięłam Tofika przez kilka miesięcy dzień w dzień spotykaliśmy się na spacerach z labkiem w wieku mojego kudłacza. Pies cudny, wzorcowy, tylko małe adhd i niszczyciel :diabloti: Potem jak naszły te "sławetne zmiany w moim życiu" spotykaliśmy się sporadycznie, bo godziny mojej pracy się zmieniły, a co za tym idzie godziny spacerów z Tofciem. Wczoraj dowiedziałam się, że psiak został oddany, bo właściciele sobie nie radzą i mają wiecznie zdemolowaną chatę :placz: Teraz jest u znajomej znajomego, ale nie wiadomo na jak długo, bo dziewczyna się uczy i pracuje i nie za bardzo ją stać na "luksus" posiadania psiaka. Póki co "starzy" właściciele sponsorują karmę dla psiaka, ale jak długo? Wiedziałam, że pan sobie jako tako daje radę, ale pani w ogóle (do tego stopnia, że jak pan jechał w 3-dniową delegację psiak szedł do hotelu). Nie potrafię tego za bardzo zrozumieć...jak można czekać, aż psiak się urodzi, jeździć do niego do hodowli, szkolić, uczyć kennela i tak postępić po dwóch latach bycia razem...smutno mi :-(

Posted

Cudowne zdjęcie Tofika :lol:
http://i47.tinypic.com/2a65e89.jpg

Kolejny labrador w potrzebie a może to ten sam o którym napisane jest na wątku zielonogórskim:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/174329-Schronisko-w-ZIELONEJ-GÓRZE-Może-tutaj-znajdziesz-swojego-wiernego-przyjaciela?p=20291365#post20291365

Przy okazji poproszę o głos. W styczniu 2013 Fundacja Bono w koalicji ze schroniskiem w Szczecinku startuje jako kandydat dogomanii w konkursie na krakvecie.
Białasy z fundacji oraz wszystkie psiaki i kociaki ze Szczecinka proszą o głosy :modla:

http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=16166

Posted

Tofik wczoraj przeszedł samego siebie... byliśmy na popołudniowym spacerze, młody sobie biegał i niuchał... nagle przybiega do mnie z czymś w pysku...i rzuca mi telefon pod nogi :crazyeye: Okazało się, że właściciel telefonu szukał go w śniegu kilkaset metrów dalej. Zaczyna mnie przerażać co jeszcze Tofciak przytarga z krzaków, bo zabawek cudzych w domu już mamy więcej niż swoich. :evil_lol:

Odpoczywam po spełnieniu dobrego uczynku...

czasem trzeba zmienić pozycję...

i tak najpiękniejszy jestem jak śpię

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...