Banda Rexa Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 Wprost przeciwnie. Mam zamiar tutaj zaglądać, chociaż zaszokowało mnie to co czytam :( Znowu jest inaczej niż się umawiałyśmy :( Podjęcie decyzji o zmianie domu Rexa była najtrudniejszą, jaką musiałam podjąć w ciągu ostatniego roku. I zdecydowałam się na to tylko i wyłącznie dlatego, że Rex POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻE CHODZIĆ PO SCHODACH. ŻADNYCH! A u nas jest kilkanaście i w dodatku w tej chwili diabelnie śliskich przez śnieg. A każdy poślizg grozi trwałym kalectwem psa. Pani Zosia powiedziała, że pies może zamieszkać u Jej Babci, która mieszka na parterze. No i Rex bardzo lubi Zosię. Poznałam go przez te kilkanaście tygodni dobrze i od samego początku mówiłam, że zmiana domu nie będzie korzystna dla jego psychiki. A teraz czytam, że ma trafić jeszcze do innego DT???? Nie tak się umawialiśmy! Po raz kolejny czuję się oszukana :( Teraz już zaczynam rozumieć co mówili mi koledzy z innej fundacji o tym, że głupio robię angażując się w pomoc wolnym strzelcom :( Quote
Banda Rexa Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 Po długiej rozmowie ze znajomymi z branży, zrozumiałam. Od lat pracuję w III sektorze i jestem skażona pomaganiem. Nigdy nie odmawiam, jak ktoś potrzebuje pomocy. I to mój błąd. Powinnam podchodzić do pewnych spraw bardziej profesjonalnie... Być asertywna i selektywna. Tutaj nie może być miejsca na emocje i uczucia. Szczególnie zwierząt. Liczy się liczba a nie jakość. Byłam chowana w duchu generała BP - uczono mnie, że najważniejsza jest jednostka, indywidualne podejście. Ale to staromodne i przestarzałe. Niemniej ja lubię być staromodna. Pokochałam Rexa, tak jak kocham Rosję czy Noemi. I liczy się dla mnie on, a nie kolejnych dziesięć psów wyciągniętych ze schronu. Tutaj mnie nauczono, że to złe podejście. Może i tak, ale ja nie zmienię swojego systemu wartości. Faktycznie nie ma sensu, żebym się tutaj udzielała. Mam koszmarną wadę - zawsze mówię to co myślę i nie szlifuję tekstu dla publiki "bo płaci". Niemniej miło mi było poznać co niektórych. I jeżeli ktoś będzie potrzebował wsparcia - mój numer telefonu jest dostępny, a co niektórzy znają mnie w realu. Nasza Fundacja mimo kociego zacięcia zawsze stoi otworem dla wszelkiego zwierza. Ale, że nie wolno mi się denerwować - zamykam wątek Rexa, na którego los nie mam i tak żadnego wpływu. I jeszcze finansowo: * ponieważ subkonto dla Rexa nikomu się nie przydało (jedyna wpłata zgodnie z prośbą została wydana na karmę) zostanie ono zamknięte, nie było akceptacji na zbiórkę publiczną, więc możemy zrobić to od ręki * ponieważ co niektórzy wiedzą, więc wyjaśnię: nie skorzystałam z jasnej sugestii wożenia Rexa tramwajem do lekarza, nawet nie dałby rady do niego wsiąść, więc 13 stycznia pojechałam z nim do neurologa taksówką, zapłaciłam z własnej, prywatnej kieszeni, tak więc nie obciążyło to budżetu psa To chyba tyle. Pozdrawiam ze szczerego serca. Tym razem sama - Ania Quote
piescofajnyjest Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 to ja tak w kwestii formalnej....na jakie teraz konto wplacamy na Reksia??? Quote
Zosia123 Posted January 17, 2013 Author Posted January 17, 2013 Widzę, że muszę napisać parę słów, chociaż chciałam tego uniknąć. Zbyt wiele osób zaangażowalo się w pomoc dla Rexa (ja przecież płacę tylko 20 zł miesięcznie) i chyba pewne wyjaśnienia są konieczne. Pamiętajcie proszę jednak, że nie mam zamiaru wzbudzać negatywnych emocji na tym wątku, którego wyłącznym celem jest pomoc dla biednego psa, który naprawdę ma pecha w życiu. Pamiętajcie także, że bardzo doceniam pomoc Pani Ani i jej zaangażowanie w los naszego biedaczka. Dzięki niej pies od października ma normalny kontakt z ludźmi, mieszka w ciepłym i je normalną karmę, a nie pomyje schroniskowe. Naprawdę bardzo dziękuję! Z mojego punktu widzenia oczywiście, współpraca nasza nie układała się z powodu przede wszystkim chyba rozbieżności w rozumieniu pojęcia "dom tymczasowy" i na pewno pewnych niedomówień. Ja zakładałam, że DT przejmuje opiekę nad psem, z wizytami u weterynarza włącznie, chociaż oczywiście mogę zawsze pomóc w miarę możliwości. Pani Ania uważała, że należy to do mnie; opiekę nad psem przejąć powinnam także wówczas, gdy DT chciałby wyjechać. Nie ukrywam także, że komunikację między nami określiłabym jako utrudnioną. Podam tylko jeden przykład: W ubiegłą środę umówiłyśmy się (przynajmniej ja tak to zrozumiałam), że p. Ania załatwi badanie krwi u najbliższego weterynarza, a ja umówię wizytę u neurologa i pojadę do niego z psem. Wydzwaniałam zatem do dra Wrzoska, którego numer stacjonarny znalazłam w internecie. W piątek wysłałam do p. Ani SMS-sa z informacją, że nie udało mi się dodzwonić i że poprosiłam panią Julię o pomoc w ustaleniu terminu wizyty. W odpowiedzi dostałam informację, że pani Ania wszystko załatwiła. Zadzwoniłam wówczas, aby się dowiedzieć, co zostało załatwione, a ponieważ nie dodzwoniłam się, równocześnie wysłałam maila z tym samym pytaniem. Dowiedziałam się dopiero w poniedziałek, płacąc rachunek w ambulatorium, ktory okazał się być rachunkiem za wizytę u dra Wrzoska, a nie za badanie krwi (jak zakładałam). Oczywiście musiałam zadzwonić do p. Julii i odwołać akcję z neurologiem. (To jest jedynie przykład na utrudnioną współpracę. Oczywiście to wspaniale, że p. Ania załatwiła tę wizytę, i że nikogo nie prosząc pojechała taksówką, i za to bardzo dziękuję!) (Nb. a propos wzmianki o tramwaju: Wtedy w środę powiedziałam pani Ani, że jak nie mam do dyspozycji auta, to wożę moje psy tramwajem). Teraz na temat ostatnich wydarzeń. Rex został zabrany właściwie w trybie awaryjnym po tym, jak dowiedziałam się, że spadł ze schodów i że nie jest wobec tego wypuszczany na zewnątrz. Przyznam się, że jechałam po niego z duszą na ramieniu. Na szczęście panikowałam na wyrost, bo pies jest ogólnie w dość dobrej kondycji. Pan dr Szczypka, którego wczoraj odwiedziliśmy, powiedział, że z wszystkich stworów, które do niego do tej pory przyprowadziłam, ten wygląda najlepiej! Co więcej, ocenił go na 7-8 lat! Pies oczywiście nie mógłby zostać u mojej mamy, która ma 80 lat. Przez ostatnie dni "obsługiwałam" całą czwórkę (Bruno i Tola - moje osobiste 4-letnie dzikusy [oczywiście ze schroniska], 14-letni Sułtan [od 13 grudnia u mnie w BDT] i Rex). U mamy był Sułtan, natomiast do siebie wzięłam Rexa, żeby go dokładnie obserwować. (Bruno i Tola zamknięci w sypialni, Rex na pokojach; Bruno z ADHD, wredna Tola i nerwowy Rex to jednak mieszanka wybuchowa w jednym pomieszczeniu). Pierwszego dnia Rex trochę bał się schodów (mieszkam w mieszkaniu na 1. piętrze), ale założyłam mu szelki i asekurowałam, no i potem już było dobrze, zwłaszcza że to są schody drewniane i starte (poniemieckie), zatem o dużej przyczepności. Ogólnie chodzi całkiem dobrze, najwyraźniej nie ma bolesności, bo np. rano, po dłuższym leżeniu, podrywa się ładnie, żeby wyjść na spacer. (Sułtan jest w dużo gorszej formie jeśli chodzi o stawy). Byliśmy już nawet z Rexem na dłuższym (półgodzinnym) spacerku i fajnie sobie radził. Badanie krwi nie wykazało niczego niepokojącego. Zatem nie ma żadnej poważnej choroby, wątroba jest zdrowa. Powody wychudzenia mogą być różne: alergia pokarmowa, nadmiar bakterii w jelitach, niewydolność trzustki... Zalecenie dra Jonkisza oraz dra Szczypki: Trzeba zacząć od zmiany karmy. To będzie procesem bardzo stopniowym, bo pies łatwo reaguje biegunką na cokolwiek. Po swoich tabletkach na stawy ma lekko rozluźniony stolec, ale na szczęście nie jest to prawdziwa biegunka. Na pewno będzie to karma weterynaryjna, nie bytowa. Kupiłam mu na próbę 2 kg karmy Boscha sensitive, którą doradził dr Szczypka (podobno bardzo dobrze się sprawdza, a jest dwa razy tańsza od Royala). Punktem wyjścia będzie oczywiście dotychczasowa karma, do której będziemy mieszać inną karmę, zaczynając od minimalnych ilości. Nie wiem jednak, co on jadał do tej pory (nie widziałam jeszcze ani jednej faktury, a w poniedziałek dostałam karmę przesypaną do worka foliowego [Rosja rozdarła worek]). Zatem muszę panią poprosić, pani Aniu, o tę informację, ewentualnie o zamówienie jeszcze jednego worka na mój adres, bo tej karmy, którą dostaliśmy, starczy chyba na 2 tygodnie. Od dra Szczypki kupiłam także preparat wzmacniający (rachunek wkleję później). Nie będziemy go jednak na razie podawać, priorytetem jest dobranie odpowiedniej karmy. Pies waży 35 kg, na pewno nie powinien bardzo dużo przytyć ze względu na stawy - ale powiedzmy tak do 38 kg. Mam nowe zdjęcia Rexa, już po dogłębnym wyczesaniu (Ciocia Kocurkowa czesała, ale chyba zbyt delikatnie :)). Jednak z powodu zawiłych okoliczności mój aparat znajduje się obecnie u Ulvhedinn :) Jak go odzyskam, to wkleję zdjęcia. I jeszcze jedna dobra informacja: LiluTosi była we wtorek u Onka/Olusia (bardzo dziękuję Lilu, która jak wiemy ma na głowie kilkanaście psów i pracę). Wszystko jest dobrze, pies zostaje zatem w DS. Bardzo dziękuję pani Ani za opiekę nad psem i rozgryzienie jego charakteru! Adopcja schroniskowa mogła się skończyć natychmiastowym zwrotem, gdyż pies nie należy do łatwych. Zatem jest tutaj bardzo duża zasługa pani Ani - zwłaszcza, że nie było łatwo i doszło nawet do pogryzienia się Rexa z Onkiem. Jeszcze raz dziękuję! Quote
Kocurek Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 Ciocia Kocurkowa delikatnie czesala bo sie bala co by Reks sie nie rozjechal.....Zosiu pisalas wczesniej o tym,ze masz na oku nastepny DT dla Reksa...?Oczywiscie prosze ladnie wymiziac i wyprzytulac piesy ode mnie.... Zosiu ja mam przeczucie ,ze ta chudosc jest zwiazana z trzustka...owczarki bardzo czesto choruja na ta przypadlosc.... Quote
Zosia123 Posted January 17, 2013 Author Posted January 17, 2013 O nowym DT nic na razie nie piszę, bo (jak pisałam wcześniej) wszystko się ostatnio zmienia w zadziwiającym tempie. Bardzo proszę o cierpliwość! :) Quote
Zosia123 Posted January 18, 2013 Author Posted January 18, 2013 Zdaje się, że Rex będzie miał cudowny DT. Ale na razie tfu tfu! :) Jutro wieczorem napiszę Wam więcej :) Nowa karma sprawdza się, zatem nie ma potrzeby kupowania tej dotychczasowej. Quote
Zosia123 Posted January 18, 2013 Author Posted January 18, 2013 Dopisałam kolejne wpłaty: [SIZE=2][SIZE=2]+50 zł Urszula P. [SIZE=2]+20 zł egradska +10 zł maggie Bardzo dziękuję! :loveu: Quote
piescofajnyjest Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 z niecierpliwoscia bedziemy czekac na info o Dt:))) Quote
Zosia123 Posted January 18, 2013 Author Posted January 18, 2013 Państwo od Olusia także kibicują Reksowi :) Przy okazji: Pani Aniu, oni bardzo czekają na dokumenty i wyniki Olusia, nie mają przecież nawet świadectwa szczepienia... Quote
Zosia123 Posted January 19, 2013 Author Posted January 19, 2013 No to opowiadam ;) Nie pisałam do tej pory, bo DT nie było pewne, a równocześnie wyłaniał się DS, z którego jednak rezygnujemy i Rex zostaje tam, gdzie teraz jest. Rex od środy wieczorem przebywa w nowym DT we Wrocławiu. Pani Ewa jest miłośniczką wielkopsów, zwłaszcza owczarków, rottweilerów i bernardynów. Widać, że ma za sobą lata praktyki i patrzy na psa okiem znawcy. Jest to także praktyka w odratowywaniu psów zabranych ze złych warunków. Po kilkakrotnych rozmowach telefonicznych z panią Ewą i dzisiejszej wizycie u Rexa, a równocześnie mając poręczenie kochanej Ulvhedinn, mogę dać głowę, że Rex nie mógł lepiej trafić. Rex mieszka obecnie z całym stadem kotów, z bernardynką (wszystkie zwierzęta z odzysku!), z czwórką dorosłych i trójką dzieci w dużym mieszkaniu na parterze z własnym ogrodem. Psychika Rexa jest ustabilizowana, pies jest rozluźniony, czuje się spokojny i bezpieczny w nowym domu. Co najważniejsze, chodzi za panią Ewą krok w krok. Gdy pani Ewa wyszła na papierosa, on siadl pod drzwiami i czekał, aż wróci (na mnie ani spojrzał!). Nowy worek karmy zawiozłam dzisiaj do DT i przywiozłam z powrotem do domu. Moje psy go zjedzą. Dlaczego? Pani Ewa gotuje Rexowi jedzenie (tam jest mięsko, ryżyk, marchewka...), pies zjada 1,5 normalnej porcji i kupy ma piękne (oglądalam na własne oczy!!!). Czyli pies ma normalne trawienie, nie jest na nic chory. Pani Ewa odmówila pieniędzy na jedzenie dla Rexa, prawie mnie objechała :) (to jest bardzo energiczna i stanowcza kobieta) :) Muszę przyznać, że futro Rexa już wygląda lepiej. Oczywiście nie przytył jeszcze, ale jego futerko zrobiło się jakby bardziej miękkie. Oczywiście wzorem miękkości jest jego nowa przybrana siostra, bernardynka, która jest przytulanką nie z tej ziemi (60 kg życzliwości dla świata w miękkim futerku :)). Natomiast stawy Rexa nie są w dobrym stanie. Pani Ewa ze łzami w oczach powiedziała, że gdyby zacząć podawać mu różne preparaty nawet rok temu, to może by to coś jeszcze dało, a teraz jest już za późno. Jej zdaniem, należy się ograniczyć do środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Niemniej jednak namówiłam ją, żeby podawała mu ten preparat od dra Szczypki (aparatu jeszcze nie odzyskałam, więc nie mogę Wam pokazać zdjęcia). 29 stycznia jedziemy do dra Wrzoska na czyszczenie ucha (tzn. pojedzie pani Ewa i mój mąż, a ja postaram się dotrzeć do nich po pracy). Chociaż przyznam, że jeśli chodzi o ucholce to pani Ewa odwalila już kawał dobrej roboty (uszy są o wiele czystsze niż były). Poza tym okazuje się, że Rex ma chore dziąsła - są jakby opuchnięte z przodu, to trzeba pokazać koniecznie weterynarzowi, bo to może być coś niedobrego. To jest jeden z powodów, dla których Rex je gotowane żarciuszko. I jeszcze ma na szyi bolesną gulkę. To nie może być tłuszczak, bo go boli. Także to trzeba sprawdzić u weterynarza. Zrobiłam zdjęcia komórką. Nie są dobrej jakości, ale myślę, że pokazują, że Reksiowi nie jest źle ;) Quote
Zosia123 Posted January 19, 2013 Author Posted January 19, 2013 Pani wyszła! Wróciła! To moja nowa siostra: Quote
Kocurek Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 ale zmiany...jak w kalejdoskopie:)))tak bym chciała,zeby ten nasz Reks znalazł wreszcie przystan na stale....:((((najważniejsze,ze zachowuje się normalnie....pomimo tak czestych ostatnio w jego zyciu zmian...ale tu on jest najważniejszy i musi mieć jak najlepsze warunki czy to w DT czy stalym.....Zosienko liczymy potem oczywiście na następne wiadomości o pycholku....:) Quote
Cantadorra Posted January 20, 2013 Posted January 20, 2013 Skąd znalazłyście dom tymczasowy dla Rexa? Czy będzie mógł tam być do końca swoich dni? Osobiście mało mam wiary, że znajdzie się dom stały. Z opisu wcześniej wynika, że był robiony rtg, czy jest może opis? Jeśli Rex jest faktycznie stabilny po tych zmianach, to cieszę się, bo nie ukrywam, że bardzo mi to leżało na sercu. Jakie leki na stawy bierze Rex? Czy cchodzi tylko o stawy, czy też o kręgosłup? Ma dziwną postawę..... Dobrze, że w ciepłym jest Rexiu. Quote
Zosia123 Posted January 20, 2013 Author Posted January 20, 2013 Dom ugadała Ulvhedinn, pani Ewa już nieraz brała różne bidy "z odzysku". Myślę, że będzie tam już mógł zostać, ale będzie problem w marcu, bo pani Ewa idzie wtedy do szpitala, a potem jedzie do sanatorium. Opis dra Wrzoska wkleiłam wcześniej. Zdjęcia i opis dra Kniata ma mi jeszcze przesłać pani Ania. Wiadomo na razie, że chodzi o stawy i kręgosłup. Lek nazywa się Carprodyl. Nie znam się na lekach, wiem tylko, że jest przeciwbólowy i przeciwzapalny. Muszę zapytać weterynarza, czy można go podawać cały czas, czy trzeba robić przerwy. Quote
Zosia123 Posted January 21, 2013 Author Posted January 21, 2013 [quote name='Mysza2']ale tu dobre wiadomości:)[/QUOTE] Zależy od punktu widzenia, Myszko... Quote
Zosia123 Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 Wklejam zdjęcia z ubiegłej środy (16 stycznia) - u mnie w domu i na spacerku: Quote
Zosia123 Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 Tutaj są te 2 kg karmy Boscha i preparat. Jak pisałam, pani Ewa sama mu gotuje jedzenie i odmówiła pieniędzy na karmę, więc to jest prawdopodobnie koniec wydatków na jedzenie. Quote
egradska Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 Zosiu, a co z tymi stawami? Słyszałam, że preparaty dla koni dają wymierne rezultaty, może warto zapytać lekarza? Reksiu taki śliczny i ufny psiak jest Quote
Zosia123 Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 Będziemy pytać dra Wrzoska - jak pisałam, 29 stycznia mamy wizytę. Z drem Szczypką też jestem w kontakcie - to jest neurochirurg, a równocześnie złote serce :) Quote
Cantadorra Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 Zosia, zapytaj proszę o preparat dla koni Aptoflex i Cortaflex dla Reksa. Mój psiak i Bros muszą brać te mocniejsze niż dla piesów. Reks jest bardzo ładny :) A szeleczki do asekurowania? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.