Jump to content
Dogomania

Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!


Recommended Posts

  • Replies 723
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Nawet nie, myślałam, że może czasem na skrzypce, ale też nie :) Śmiejemy sie,że kotka jest melomanką, bo jak Ania gra dobrze to słucha, a jak zaczyna źle grać i fałszować to "zdegustowana" wychodzi ;)

Posted

No to rzeczywiście rodzina muzykalna.Ja też muszę się pochwalić,że TZ skończył szkołę muzyczną i do tej pory gra na akordeonie i ma zespół muzyczny,natomiast syn też jest uzdolniony muzycznie ale zrezygnował z zespołu ze względu na obowiązki rodzinne i pracę.A moja teraźniejsza tymczasowiczka podśpiewuje jak TZ gra a Miki boi się i najlepiej czuje się na dworze.Jest to prawdopodobnie spowodowane próbowaniem głośników o wielkiej mocy i od tej pory nawet jak TZ weźmie do rąk akordeon to ucieka.
Nie wiem czy wcześniej pisałam ale Majeczka na dworze też może być rozkojarzona,tyle zapachów,tyle dźwięków i w tej chwili jeszcze nie reaguje na aportowanie,natomiast mieszkanie jest ograniczone w przestrzeni a więc inaczej się zachowuje.Jednak Inka nie odpuszczaj,ćwicz z nią na dworze,ponieważ jak wyjedziecie latem do swojej posiadłości to pies przynajmniej nie będzie się nudził.

Posted

Poker - ja mam na youtube konto i jak się oglada filmik z psem to obok pokazują się miniatury filmików które wgrałam wcześniej. To sie nazywa "Występ Ani" mój login tam to inka672 ;)

Anula - No proszę, Ty mi tu gratulujesz córuni, a u Ciebie też uzdolnieni muzycznie . To ja też gratuluję muzykujacej rodzinki :) Fajnie, że Kama "podśpiewuje" do akordeonu, moze stworzą duet z TZ :)
A z tym aportowaniem to będę ćwiczyć, fajnie jakby sie dała namówić na zabawę na dworze. Choć akurat na wsi to myślę, że nudzić sie nie będzie. Nawet może mieć nadmiar wrażeń ;) My mieszkami na odludziu i niedaleko nas mają norke lisy,za płotem mnóstwo kuropatw i sporo zajęcy. Do tego jeszcze sporo kotów , krów czasem pieski, nie mówiac już o wycieczkach rowerowych, jeziorze i pięknych terenów do wybiegania :) Mam obawy że zajęcie bedzie miała od rana do wieczora, podobnie jak miała nasza Koka. Całymi dniami pilnowała naszego terenu i każda krowa, zajac czy kuropatwa była obszczekana ;) Ciekawa jestem jak Majeczka zareaguje na rowery, czy zechce biegać przy rowerze? No i na jezioro? Ciekawe czy lubi wchodzić do wody? Nasza staruszka niestety nie cierpiała wody, a na rowerze jeździła w koszyczku. Niestety Majeczka za duża na koszyczek ;) Oj rozmarzyłam sie, jakby się juz chciało tam jechać....

Posted

Wiem,wiem to są przepiękne tereny.Mój ojciec pochodził z tamtych stron i miałam mnóstwo wujków i ciotek w tamtych okolicach,teraz pozostali tylko kuzyni i to nieliczni.Spędzałam tam wakacje w dzieciństwie.Teraz tak się tam zmieniło,że chyba nie poznałabym.Moje rodzinne strony to Sztabin jeżeli kojarzysz od Augustowa chyba 30km.A najpiękniejszym ukochanym jeziorem to Sajno z przezroczystą wodą i złotym piaskiem wśród sosen i nie tylko.A Augustów zawsze jakoś kojarzy mi się z cyganeczkami na rynku nagabującymi o wróżenie.
Dzięki Tobie Iwonko wróciłam myślami do dzieciństwa!
No a Majeczka i Wy naprawdę spędzacie cudowne chwile na wschodzie,tam są przepiękne tereny,zalesione,suche,piaszczyste,czuje się tam takie czyste,rześkie powietrze.U nas bardzo brakuje mi jałowców co tam jest ich zatrzęsienie.
Jeżeli chodzi o koszyczek do roweru to można na allegro kupić większy i Majeczka na bank zmieści się do niego.Nasz Miki jeździ też z TZ w koszyczku.Bardzo lubi.

Posted

Anulu - jak pojedziemy, to postaram się porobić zdjęcia i muszę Ci je koniecznie przesłać :) W Augustowie pozmieniało sie bardzo. Rynku byś nie poznała. Ja jeżdżę tam odkąd poznałam się z mężem, bo to jego rodzinne strony.Cyganeczek jednak nie kojarzę. Choć TZ potwierdza, że zawsze ich było dużo. Teraz juz nie nagabują, albo ja akurat na nie nie trafiam.;) Najbardziej chyba zmieniło sie na plazy nad Neckiem. Chociaż ja zdecydowanie wolałam starą plażę. Teraz tam parkingi, wybrukowane scieżki,wyciąg dla nart wodnych i przede wszystkim tłum ludzi. A wtedy było bardziej dziko i wg mnie przyjemniej. Sajno na szczęście się aż tak bardzo pod tym wzgledem nie zmieniło. My jeździmy teraz nad jez. Dreństwo do miejscowości o tej samej nazwie. Ciekawe jest to, że na niektórych mapach występuje jako Dreństwo, a na niektórych jako Dręstwo. Nie wiem czemu, może dlatego, że z jednej strony wsi jest taka nazwa, a z drugiej ta druga :)To jest jakieś 25 km przed Augustowem(od Warszawy), Sztabin jest, jadąc od tej strony za Augustowem, ale też niedaleko. Też znam te tereny, ale Augustów i okolice Dreństwa zdecydowanie lepiej ;)

A jeśli chodzi o ten koszyczek to to jest taki na bagażnik, czy z przodu montowany? Szczerze mówiąc nie widziałam takich wiekszych, nawet nie wiedziałam że są. Widziałam tylko u Dochy na zdjeciach taką fajną przyczepkę do rowera. Ale ona troche droga i dość duża. Widziałam taką w sklepie, ona jest na dwójkę dzieci. Ja mam taki koszyczek na przód roweru, ale on jest mały. Koka była gdzieś wielkości Mikiego, nawet chyba drobniejsza niż on. Będę się rozglądać za takim wiekszym. Jakbyś gdzieś na allegro trafiła pzrypadkowo na taki to podeślij proszę mi linka.

Posted

Okey.Koszyczek zawieszany z przodu koniecznie aby mieć na oku Majeczkę i jeszcze krótką smyczkę do przypinania tak na wszelki wypadek.Popatrzę na allegro.Czasami jeździmy na giełdę do Lubina to też rozejrzymy się i jeżeli będzie coś odpowiedniego to postaramy się kupić i przesłać.Teraz lecę do szukania osoby do wizyty p/a za Ozimkiem-ciężka sprawa.

  • 4 weeks later...
Posted

Inko, na wątku Majki napiszę, że Orlen już nie szczeka na obce psy. Dzisiaj wracając pieszo ze szkoły w szczególności to zaobserwowałam i byłam dumna jak mój pies leży (tj. waruje;)) przy mnie, a obok przeszedł pies. ostatnio przechodzimy wzdłuż posesji z ujadającymi onkami, bernardynami. mamy taki ciąg posesji. Orlen od jakiegoś czasu w ogóle nie reaguje na te jazgoty, gdzie jakiś czas temu prawie go roznosiło. Dobra szkoła posłuszeństwa otwiera nas na psy ze wzajemnością. Orlen nie należy do czołówki i wcale nie wymagam od niego świadectwa z czerwonym paskiem ale widzę znaczną różnicę w jego zachowaniu i ja stałam się pewniejsza jego.

Posted

[quote name='Anula']Okey.Koszyczek zawieszany z przodu koniecznie aby mieć na oku Majeczkę i jeszcze krótką smyczkę do przypinania tak na wszelki wypadek.Popatrzę na allegro.Czasami jeździmy na giełdę do Lubina to też rozejrzymy się i jeżeli będzie coś odpowiedniego to postaramy się kupić i przesłać.Teraz lecę do szukania osoby do wizyty p/a za Ozimkiem-ciężka sprawa.[/QUOTE]
Ineczko co u Was słychać?
Za koszyczkiem się rozglądam,ale wszystkie małe,nawet w Brico był plastikowy ale taki dla Yorka malutki.

Posted

docha napisał(a):
Inko, na wątku Majki napiszę, że Orlen już nie szczeka na obce psy. Dzisiaj wracając pieszo ze szkoły w szczególności to zaobserwowałam i byłam dumna jak mój pies leży (tj. waruje;)) przy mnie, a obok przeszedł pies. ostatnio przechodzimy wzdłuż posesji z ujadającymi onkami, bernardynami. mamy taki ciąg posesji. Orlen od jakiegoś czasu w ogóle nie reaguje na te jazgoty, gdzie jakiś czas temu prawie go roznosiło. Dobra szkoła posłuszeństwa otwiera nas na psy ze wzajemnością. Orlen nie należy do czołówki i wcale nie wymagam od niego świadectwa z czerwonym paskiem ale widzę znaczną różnicę w jego zachowaniu i ja stałam się pewniejsza jego.


Dziękuje Docha za wiesci o Orlenku. Tez coraz bardziej skłaniam się do szkoły posłuszeństwa. Niestety Majusia tez czesto reaguje tak na inne psy,a szczególnie na nasza sąsiadke Yorka :( Tak się na nia juz zawzieła, że jak tylko usłyszy jej "jazgotanie" to ją roznosi. Pracuje ostatnio z behawiorystką, zeby ją trochę wyciszyć. Bardzo fajna pani. Pracuje też w naszym schronisku z psami. Na razie to początek, wiec niewiele jeszcze zmian. Ale mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie lepiej. Tym bardziej,że Majeczka jest naprawde kochana i w miarę posłuszna.

Posted

Anula napisał(a):
Ineczko co u Was słychać?
Za koszyczkiem się rozglądam,ale wszystkie małe,nawet w Brico był plastikowy ale taki dla Yorka malutki.

Zrobiło się ciepło i my coraz dłuzej na dworze. Czy to w lesie, parku czy na działce. Swoja drogą nie miałam przez jakiś czas internetu, ale głównie ładna pogoda sprawiła,że rzadziej zaglądam do komputera. Za koszyczkiem tez się rozgladam,ale też nie widziałam takich większych. Spróbowałam kiedyś w parku na Ani rowerze jak Majka zachowa sie przy rowerze. Na smyczy niestety nie bardzo. Ciagnie smycz i mozna sie przewrócić. Jest to pewnie kwestia treningu, ale nie była zachwycona. Natomiast bez smyczy pięknie biegła nawet przed rowerem, ale tego z kolei ja sie boje, bo o ile w parku mozna było tak chwilę pobiegać, to przy ulicy czy nawet na wsi przy szosie bym sie bała,żeby nie wpadła pod samochód.Także to odpada. No nic, najwyzej bedziemy tylko na spacerki chodzić ;)
Z nowości to wreszcie "pokój" między psem i kotem :multi: Wiedziałam,że w końcu to nastąpi, ale długo to trwało. Teraz nawet mają ochotę sie bawić razem, choć długo sie nie pobawia, bo Majka trochę nie delikatna jest wobec kotki i ta za chwilę juz ma dość, ale i tak zaczepia ją do zabawy. Bywaja jednak sytuacje,że Majka lubi pogonić kicie, ale to tak dla sportu. Na dworze jednak strasznie reaguje na koty. Mam nawet wrażenie,ze im bardziej lubi się z kotką w domu, tym bardziej goni koty na dworze.

Chodzi wciaż za mną, ale juz zdecydowanie spokojniej. Potrafi juz zostac np na balkonie mimo,ze ja wychodzę. Za chwile sprawdza gdzie jestem, ale wraca na balkon bo bardzo lubi obserwowac swiat z góry;) Poza tym naprawdę ładnie potrafi juz zostac sama w domu. Nie zostaje na długo, góra 3-4 godz. ale naprawdę pieknie zostaje, bez problemu. Z samochodem też jest już lepiej, nawet sama wskakuje już do samochodu i go poznaje. Jeszcze sie troche denerwuje sama jazdą, ale jest juz zdecydowanie lepiej. Natomiast jak juz sie wybiega i wracamy do domu, to juz jest całkiem spokój. Dalej pilnuje bardzo "swojego stada". Nie lubi jak wychodzimy razem, a ktoś potem chce odejść. Bardzo sie wtedy denerwuje niezależnie od tego kto to jest. Jak wychodzimy razem, to wszyscy muszą być dalej też razem, bez żadnego odchodzenia;)
Postaram się wrzucic parę zdjeć, no ale jak zwykle najlepsze nie są. Zresztą Majeczka też chętnie nie pozuje. Jak już jej robię zdjęcie to prawie zawsze się odwróci :/

Posted

aż wyczuwa się tą wspólną więź między Wami, same dobre nowiny.
Widziałam w Niemczech w wypożyczalni rowerów takie koszyki jakie byś zapewne chciała, tj. do osadzenia na kierownicy, dość obszerny i jednocześnie płytki, z przeźroczystą pleksą z przodu - to jest wiatrołapem, wyłożone kraciastą tkaniną;) Oczywiście te kosze mają zabezpieczenia dla psów aby nie wypadły.

Posted

I z działki. Trochę nam już Majeczka "zarosła" i chyba na lato będzie znów u fryzjera :)



URL=http://www.fotosik.pl]

Działeczka juz nie taka piękna, bo wszystkie wiosenne kwiatki i krzewy już przekwitły. Nie mam letnich kwiatków,bo potem nas nie ma prawie dwa miesiace i niewiele ich by przezyło bez podlewania. Jedynie lawenda wytrzymuje, ale ta z kolei jeszcze nie zakwitła.

Posted

No same prawie dobre wiadomości.Z tymi kotkami to mnie zaskakujesz.U mnie chodzą kotki po ogrodzie i Maja ich nie goniła jedynie tylko obserwowała.Nie wiem co jej się poprzestawiało.Uważam,że musisz za każdym razem reagować na zachowanie Majki wobec kotów tak i też w przypadku yorka.Nie można jej pozwolić na wszystko.Ona musi nauczyć się,że słowo nie wolno czy inne to jest święte.Kilka komend pies musi wykonywać bez względu na to czy chce czy nie,bo to jest potrzebne dla dwóch stron.
Fotki bardzo fajne.Majka mnie zauroczyła od początku swoimi oczami takimi czarnymi perełkami i często je wspominam,że ma przepiękne oczy i spojrzenie.A z koszyczkiem nie wiem co poradzić.Może w Niemczech by się taki kupiło no ale trzeba jechać do Niemiec.Ja wciąż rozglądam się na giełdzie lubińskiej ale jeszcze nie spotkałam coś takiego jak opisuje docha.

  • 3 months later...
Posted

No i już po wakacjach. Szkoda,że tak szybko minęły... Byliśmy z Majusią prawie dwa miesiące nad jeziorem w okolicach Augustowa. Było super Majka szczęśliwa, wybiegana i wykąpana w jeziorze :) Martwiłam się trochę jazdą tam, bo to jednak od nas daleko,prawie 8 godz. jazdy, a Majka tak daleko jeszcze nie jeździła. Sama jazda jednak minęła bardzo dobrze. Trochę na początku się denerwowała, ale potem położyła się i spała. Niestety chcieliśmy jej zrobić dobrze i zrobiliśmy postój z myślą, żeby się trochę przeszła. I to był niestety błąd. Okazało się,że Majka wpadła a totalną panikę i za nic nie chciała odejść od samochodu. Bardzo się denerwowała bidulka, że ją chyba tam zostawimy. Odeszła na chwilę na sio, ale każdy trzask zamykanych drzwi jakiegoś samochodu wpędzał ją w panikę. Wzięliśmy ją szybko do samochodu i się trochę uspokoiła. Jeszcze jakiś czas nie mogła zasnąć, ale w końcu się uspokoiła. Nie robiliśmy już żadnych przerw żeby jej nie stresować i spokojnie już dojechaliśmy na miejsce. Zdaje się,że wyjaśniło się czemu tak bardzo bała się samochodu na początku, jak nic ktoś ją musiał wywieźć samochodem i zostawić. Nie widziałam jeszcze psa, który by się tak bardzo bał postoju w drodze :( No ale potem już było tylko lepiej :) Duży teren do biegania koło domku no i spacery luzem po łąkach,szukanie zająców w koniczynie, kąpiel w jeziorze, same radości :) Majusia była tam naprawdę szczęsliwa i wszystkie stresy z drogi poszły w niepamięć. W drodze powrotnej już w ogóle nie robiliśmy postoju i wszystko było ok :) Martwiłam się nawet, że po tych dwóch miesiącach pobytu na wsi, trudno będzie sie Majce przestawić znów na miasto,ale niepotrzebnie. Majeczka była tak szczęśliwa, że jest znów w swoim domku, że nie była wcale smutna bez swojej łąki ;)
Postaram się wkleić choć parę zdjęć.
Na werandzie - najlepszy punkt obserwacyjny ;)



Na ogródku



Majka w koniczynie :)

Posted

I dalej zdjęcia

Majka mnie bardzo pilnowała, nawet w wodzie nie dała samej popływać ;) Wszędzie razem :)



Zresztą uwielbiała pływać :)



A tu łakomczuch, który zrobi wszystko, zeby dostać smakołyk ;)



A tu śmieję się,że obydwie w pozie "proszenia" :)




I tak nam mijały wakacje :) Pozdrawiamy wszystkie cioteczki po wakacyjnie i życzymy miłego dnia! :lol:

Posted (edited)

Cześć Inka, zapomniałam, że faktycznie planowaliście dwumiesięczne wakacje na końcu świata;) i ostatnio zastanawiałam się dlaczego u Was tak cicho. To historia z tą podróżą, a Majka jakby wyrosła, na pewno zmężniała. Śliczne jesteście.

edit. jeszcze raz zajrzałam sobie w zdjęcia i czytam o zajączkach w koniczynie i zastanawiam się, że to jakieś maleństwa musiały być, patrzę na tę koniczynę i zastanawiam się, co to za zmutowana roślina jest? :)

Edited by docha
Posted

Przepiękne zdjęcia,cudo.Aż mi łezka zakręciła się w oku ale to ze wzruszenia,że Maja ma tak wspaniały dom.Maja miała przepiękne wakacje,wodę,las,łąki,piasek,który tam przeważa,jałowce,których mi bardzo brakuje w naszych rejonach,no i koniczynę,która na wschodzie jest autentycznie duża,siana na paszę dla zwierząt.Na wschodzie to jest normą.Majeczka przecudownie wygląda.Wspaniałe wakacje.

Posted

docha, ja tez tak ostatnio myslalam o tej ciszy, identycznie :)

smieszne ma Maja uszy i ogon, mokre i dlugie, rozprostowane w kapieli :)
madrala wie, ze plywanie to samo zdrowie i przyjemnosc :)

czesto slysze, czytam, jak pies po przejsciach pozniej reaguje, juz w normalnym zyciu, na rozne sytuacje. ale teraz jakos mną ta Wasza podróż tąpnęła. tak doslownie to zrozumialam wszystko wreszcie.
i mowia, ze pies zyje tylko dniem dzisiejszym..........

tak mnie bardzo ucieszyl ten wpis, czasem inne tak na mnie nie dzialaja. wpisy, czy wiesci z nowych domkow psow z naszego schroniska, ktorym jakos tam pomoglam. teraz nadzwyczaj milo mi sie to czytalo i cieplo na sercu zrobilo :)))))))

Posted

Dziękuje za miłe słowa :) Faktycznie tez tak pomyślałam,że długo się nie odzywałam... Niestety tam mam problem z internetem, zresztą nawet telefon często nie łapie tam zasięgu. Ale też, tak mówiąc szczerze, zapomniałam tam o całym świecie. Błogie lenistwo i naprawdę wypoczynek. Mai tez to się udzieliło ;) Nawet za patykami zaczęła tam ganiać, gdzie wcześniej tego nie robiła.

Docha - " edit. jeszcze raz zajrzałam sobie w zdjęcia i czytam o zajączkach w koniczynie i zastanawiam się, że to jakieś maleństwa musiały być, patrzę na tę koniczynę i zastanawiam się, co to za zmutowana roślina jest? :) "

Ta koniczyna jest rzeczywiście bardzo duża, Majka jest przecież prawie cała schowana, a nie jest taka mała. Ale teraz jestem mądra i mogę to wyjaśnić ;) Córka miała za zadanie na wakacjach znaleźć 20 roślin, zasuszyć i opisać je. Między innymi dwa rodzaje koniczyny. Oczywiście razem to robiłyśmy;) Są różne rodzaje koniczyny. Koniczyna biała - to ta mała, czasem z czterema listkami. Ta na zdjęciu to - koniczyna łąkowa. Jest dużo większa i troszkę inaczej wygląda. I jak pisała Anula, często siana na paszę dla zwierząt. A zające tam są naprawdę ogromne. Jak je pierwszy raz tam zobaczyłam to nie mogłam uwierzyć,że tak wygląda zając. Kojarzył mi się zawsze z królikiem, który jest dużo mniejszy. Majka raz przegoniła takiego zająca i potem już zawsze przeszukiwała tę koniczynę :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...