docha Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 faktycznie, z tych zdjęć widać, że ona już się zadomowiła. Quote
Inka67 Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Anulu –Olekardin jej oczywiście daje. Ale myślę, że aby były efekty to trzeba najpierw ściąć jej tą sierść. Podcięła bym ją chętnie, przede wszystkim, żeby zrównać jej te włosy, bo z tyłu choć jest zarośnięta to ma dużo krótsze włosy niż z przodu. Nie chciałam jej jednak stresować na razie fryzjerem, a przede wszystkim jest teraz tak zimno, że nie chcę jej na razie obcinać. Mimo tego kubraczka, który nosi. Jest taki mróz, że gdybym ją teraz ścięła to mam wrażenie ,że by marzła nawet w kubraczku. Trudno, poczekamy jak się zrobi cieplej. Będzie jeszcze trochę taka zarośnięta ;) Ogonek też już troszkę obrósł, ale jeszcze nie tak bardzo. Nie wygląda już w każdym bądź razie jak ogonek szczurka ;) Na zdjęciach tego tak nie widać, ale ma już trochę na nim sierści. Zaświadczenie o szczepieniu mają mi przesłać ze schroniska, ale na razie jeszcze nic nie dostałam. Dane zmienili już, bo sprawdzałam. Sama nie mogłam tego zrobić. Znalazłam jej profil, ale nie mogłam nic zmienić sama. W sumie to słusznie, bo gdyby tak było, to każdy mógł by bezkarnie zmieniać dane np. skradzionego psa. Ja tez uważam, że jest bardzo pojętnym psem Ogólnie się słucha, tylko jak jakiś „impuls błyśnie”w głowie typu kot, czy coś równie interesującego to leci za instynktem i wtedy trudno ją odwołać. Tez myślałam, żeby z nią ćwiczyć gdzieś na zamkniętym terenie. Ale to jeszcze trochę poczekamy z tym. Dobrze by było, żeby tez jakiś pies był, zobaczylibyśmy czy wróciłaby jakby bawiła się z psem. No, ale to jeszcze przed nami. Słyszałam, że jest gdzieś u nas takie szkolenie- pies przyjazny rodzinie- i ze właśnie tam jest nauka przywoływania psa w każdych warunkach, kontakty z innymi psami itp. Muszę poszukać. Zawsze jakieś rady by się przydały. Ciekawe tylko ile takie coś kosztuje? Nie mam pojęcia. Moja staruszka sunia słuchała się mnie bezwzględnie i nie potrzebowałam pomocy, ale była z nami od szczeniaka. Choć bardzo bała się strzałów i innych tego typu odgłosów i w tym jednym wypadku „głupiała”, była tak przerażona, że uciekała na oślep i nie reagowała wtedy na komendy. Tez puszczałam ją tylko jak wiedziałam, że nie ma nigdzie jakiejś strzelnicy, nie zbliża się sylwester, lub jest na tyle duży teren, że nawet jak trochę ucieknie to nic się jej nie stanie. Majeczka jest już dorosła i tak naprawdę nie wiemy czego była nauczona i jakie ma przyzwyczajenia. Niestety raczej na pewno była bita, co mówiła też Anula, ze to zauważyła i ja to potwierdzam. Reaguje panicznie wręcz na jakieś kije w ręku. Np. pogrzebacz czy kij od szczotki. Poza tym jeśli chodzi o zabawki, to myślę, że ona nie tyle nie umiała się bawić co była karcona a może i bita za zabawę. Bo ona na początku bała się tych zabawek, a szczególnie jak się chciała moja córka z nią pobawić. Natychmiast puszczała zabawkę i kuliła się ze strachu. Podejrzewam, że musiała być w domu gdzie były dzieci, bo lubi dzieci i nie boi się ich, ale ewidentnie się boi jak się chce z nią pobawić jakąś zabawką. Podejrzewam, że musiała zabierać zabawki dziecku, może je niszczyła i ktoś bezmyślnie ją za to bił. Tak samo jak się jej raz zdarzyło walnąć koo w domu jak mnie nie było. Wtedy jak ja pierwszy raz zostawiłam trochę samą. Ewidentnie ze stresu to zrobiła. Dla mnie była nauczka, żeby ją właśnie czymś zająć i przede wszystkim wyjść na dwór przed samym moim wyjściem. Nawet nic jej nie miałam zamiaru strofować bo przecież było już po fakcie i nie było najmniejszego sensu. Ale jak zobaczyła, że zauważyłam ‘przestępstwo” od razu się wystraszyła, skuliła i uciekła w najdalszy kąt i nie chciała wyjść. Co też świadczy o tym, ze musiała być bita po przyjściu kogoś do domu i zobaczeniu „szkody”. Teraz już się to jej nie zdarzyło więcej, poza tym co widać na zdjęciach bawi się już pięknie, nawet z moją córką. Nie wiadomo wiec jakich jeszcze innych rzeczy „jest nauczona”. Nie mówiąc już o tym ,że ewidentnie była szczuta na kota, bo tak jak pisałam wcześniej na hasło „szukaj” na dworze, zaczęła przeszukiwać piwniczne okienka i krzaki zamiast szukać swojej zabaweczki ;) Ale jest mądrą psinką i pojętną więc damy radę! A jak nie, to będziemy szukać pomocy. A tak apropos psiego fryzjera, to jak znaleźć tu kogoś z Kalisza kto może podałby namiary na jakiegoś miłego dla piesków fryzjera? Quote
Anula Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 (edited) Inka wejdź w gogle wpisz:strzyżenie psów - wielkopolska-Kalisz albo psi fryzjer i znajdziesz tam a także opinie.Ja wynalazłam to w skromnym wydaniu. Salon Pielęgnacji Psów New York & Sklep Zoologiczny 795623666 Graniczna 78a, Kalisz Salon pielęgnacji psów. Zadbany pies jest wizytówką każdego właściciela , wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom oferujemy : - strzyżenie psów wszystkich ras według wzroców FCI, oraz psów nierasowych;… psi fryzjer - Psów - York - Salon Piękności TAJGA 721 430 500 Ul.Górnośląska 48, Kalisz Tajga : sklep wszystko dla zwierząt, salon pielęgnacji i strzyżenia psów i kotów, sklep internetowy, dystrybucja i dostawa karm do domu. Oferujemy rzetelne usługi, fachowe porady, dysponujemy szerokim … psi fryzjer - Psy - Koty - Royal Canin Jeppe Strzyżenie i pielęgnacja psów 501727175 Hanki Sawickiej 32, Kalisz Salon Groomingu JEPPE, w Kaliszu ul. H.Sawickiej 32,/za marketem Społem “Hanka”/, tel. 501727175. Strzyżenie, trymowanie, kąpiel, pielęgnacja psów przy użyciu najnowocześniejszego sprzętu renomowanych firm/ … psi fryzjer - Trymowanie Psów - Czyszczenie Uszu - Psów Fifi Strzyżenie i pielęgnacja psów tel.512 271 406 512 271 406 ul.Babina 6-7, Kalisz Fifi Strzyżenie i pielęgnacja psów,kotów,koni -strzyżenie -trymowanie -rozczesywanie skołtunionej sierści -kąpanie -czyszczenie oczu i uszu -obcinanie pazurów Fifi Strzyżenie i pielęgnacja psów oferuje … psi fryzjer - trymowanie - Psów - Strzyżenie A jeżeli chodzi o zachowanie Majki to na bank boi się huku,wystrzałów,nawet przed Sylwestrem dzieciaki bawiły się petardami to Maja wiła się w szelkach,chciała uciekać do domu.A tył powycinany to dzieło Kory i dzięki jej za to bo Majka wyglądała koszmarnie,zresztą widać na fotkach ze schronu.Natomiast jej zachowanie no cóż musi upłynąć trochę czasu aby poznać ją bardziej a ona Was jakie macie w stosunku do niej wymagania.Wiem,że może byś chciała widzieć w Majce poprzedniego pieska ale każdy pies jest inny i ma inny charakter,raczej nie ma klonów.Wiem jedno Maja kocha człowieka i chce przebywać u boku jego wciąż, a nie każdy pies taki jest,są psy co wolą żyć swoim życiem. Jeszcze coś chcę napisać może co niektóre Cioteczki to zbulwersuje ale jedyną moją miłością był nieżyjący już PON-Brutus.Oczywiście następców kochałam i kocham ale jedyną bezgraniczną moją miłością był on.To tak na marginesie a dotyczy to Twojej wypowiedzi Inka poprzedniego rezydenta. Edited February 1, 2012 by Anula Quote
Inka67 Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Anulu kochana dzięki Ci bardzo za te dane. Chociaż chodziło mi bardziej o taki polecony przez kogoś i sprawdzony salon, żeby był na pewno miły dla psów. No bo to tak jak z naszym fryzjerem, salonów pełno, a nie każdy jest fajny ;) A tak apropos mojej dawnej psinki to nie jest tak, ze chciałabym aby Majeczka była taka sama. Na pewno za nią tesknię, ale wiem, ze każdy piesek jest inny. Chodziło mi bardziej o to, ze ponieważ z tamtą nie miałam większych problemów, to czy w razie jakiś problemów teraz sobie sama poradzę. Dlatego pomyślałam o jakimś szkoleniu i ewentualnych radach. Na razie nie mam jakiś problemów, ale np. chciałabym wiedzieć jak dokładnie zachować się jak np. Majka pierwsza zaczepia psa. Wiem, ze nie należy wcale szarpać się z psem i krzyczeć i najlepiej odwrócić się i zmienić kierunek spaceru, ale czy na pewno dobrze robię? Wczoraj ją tak chwaliłam ,a dzisiaj właśnie na spacerku pierwsza wyskoczyła do psa. I to dwa razy tak powtórzyła. W ogóle dzisiaj jest bardziej jakaś „czujna” bo i w domu bardziej reaguje na hałasy z zewnątrz. Ale może to dlatego, że „pan” wyjechał i poczuła się, że musi nas teraz bronić przed wszystkim? Bo wyraźnie dzisiaj jest bardziej „czujna”. Pancia uwielbia równie mocno jak mnie i na pewno martwi się, że wyjechał. A jeśli chodzi o „pierwsze i najmocniejsze psie miłości” to u mnie tez nie była to Koka. Jako dziecko miałam swoja ukochaną sunię Czikę. Miłość była obopólna ja kochałam ją bezgranicznie a ona mnie, mimo, że byłam wtedy tylko 13 letnim dzieckiem. Niestety zginęła na moich oczach pod samochodem :-( Była to straszna trauma dla mnie, bardzo długo nie mogłam do siebie dojść, bo to był naprawdę mój największy przyjaciel. Chyba nie miałam już więcej tak bezgranicznie oddanego psa. Niestety rodzice nie pozwolili mi nigdy więcej już mieć psa, bali się, że w razie czego znów będę przeżywać rozstanie. Ale wyrządzili mi tym krzywdę, bo ja strasznie chciałam mieć psa i bardzo cierpiałam z tego powodu, że nie mam. Dlatego zżymam się jak ktoś chcąc chronić dziecko przed przeżyciami z rozstaniem nie pozwala mu mieć w ogóle zwierzęcia. To bzdura! Nic tak nie rozładuje smutku jak nowy przyjaciel. Zawsze pamięta się tego dawnego, ale nowy tez potrzebuje miłości i nawzajem się sobie pomaga :lol: Zresztą widzę to po mojej Ani. Bardzo rozpaczała po stracie Koki , była z nią od urodzenia. Jednak teraz kocha Majeczkę i bardzo cieszy się że jest z nami. O Koce mówi często i ją wspomina, ale już bez łez. Ostatnio zresztą sama przyznała mówiąc mi jak bardzo cieszy się, że jest z nami Majka. Przyznała, że chyba by się zapłakała jakbyśmy wyjechali na wakacje na mazury i nie byłoby z nami psa… Tak szczerze to ja tez nie mogę się już doczekać wyjazdu tam. Raz, ze będzie już ciepło, bo teraz mi mróz strasznie dokucza.Ale ciekawa tez jestem jak Majka się będzie tam czuła? Powinna być przeszczęsliwa:) Wszystkie moje zwierzaki uwielbiaja tam jeździć, mam nadzieje,że jej tez się spodoba:lol: Quote
Anula Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Inko już nie wiem jak pomóc z fryzjerem.Może wejdź na wątek Kaliski i napisz,tam są Ciotki z Kalisza może doradzą albo napisz do Ciotki,która przeprowadzała wizytę u Ciebie p/a.Ja przez swoje tymczasowiczki mam też wspaniałego fryzjera w Legnicy zupełnie przez przypadek odkrytego. Podam wątek: http://www.dogomania.pl/threads/203542-Schronisko-w-Kaliszu-pom%C3%B3%C5%BCmy-w-szukaniu-zwierzakom-dom%C3%B3w!-Potrzebne-og%C5%82oszenia-i-DS Quote
docha Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Inko, widzę, że Twoje problemy z Mają są podobne do moich z Orlenem. Prawdopodobnie, jeśli nie stanie nic na przeszkodzie, będę z Orlenem w sobotę u behawiorystki, która ma mi pomóc w wyprowadzeniu Orlena na prostą. Czego się dowiem to zamieszczę tu na wątku. Quote
Inka67 Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Anulu dziekuję Ci za ten link, własnie o to chodziło,zeby znaleźć kogoś z Kalisza :) Jakoś nie mogę tu sie połapać jak cos wyszukać, czy to bazarki, czy co innego. Jak mam link to od razu idę tam gdzie trzeba :lol: Docha i jak tam po wizycie u behawiorystki? Ja bardzo chętnie poczytam o wszystkich radach:lol: Quote
docha Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 zapomniałam napisać, że wizytę odłożyliśmy na po mrozach. Quote
Inka67 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 No to czekam cierpliwie, aż sie skończą mrozy i bedą jakieś wieści od behawiorystki. Quote
Inka67 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 [FONT=Times New Roman]Majeczka się juz całkiem swobodnie czuje,a nawet powiedziałabym, ze dopiero teraz pokazuje co potrafi :evil_lol: Niby wciąż jest z nami, grzecznie leży lub sie bawi, wciąz za nami chodzi, a jednak znajduje taki moment, żeby cos zbroic. Nie wiem kiedy to robi! Juz pare razy wykradła czekoladę i ją pozarła. Jak i kiedy to zrobiła nie mam pojecia. Znalazłam tylko podarte puste opakowania. Ja staram sie chować wszystko i niby inni też chowaja, a jednak jakos to znajduje i wykrada. Teraz jest wszystko pod zostrzona kontrolą. Najgorsze jest to, ze zaczęła kraść buty i je gryźć :shake: I tez nie wiem kiedy to robi! Zdarzyło sie to trzy razy ostatnio. Dwa razy tylko znalazłam już buta w pokoju. Ona na pewno musiała to robić kiedys wczesniej bo jak tylko zauwazyłam buta to od razu uciekła przerazona. A ja nawet sie na nia nie zdenerwowałam, tylko bardziej mnie zaskoczyła, bo nigdy wczesniej tego nie robiła. Najlepsze jest to, że uciekła na swoje miejsce, na którym nigdy nie chce leżec. Próbowałam juz pare razy ja zachecać nagrodami, ze to jest jej miejsce, ale za każdym razem ze strachem wręcz uciakała z tamtąd. Teraz chyba rozumiem dlaczego. Musiała niestety gryźć buty czy zabawki dziecku i jak ktoś to znalazł musiał ja naprawde bic, bo tak przerazonego psa jeszcze nie widziałam. I pewnie wtedy odsyłana była na swoje miejsce. I w ten głupi sposób ktoś jej wcale nie oduczył gryzienia, tylko strachu przed znalezieniem przez pana szkody. No i strachu przed własnym miejscem. Nawet jej nic nie powiedziałam, bo nie złapałam ja na tym jak kradnie buta lub go gryzie, tylko jak juz lezał pogryziony. Następnym razem znów to samo, mimo ze chyba cały dzień ją pilnowałam i sie z nią bawiłam. Znów nie wiedziałam kiedy zdazyła to zrobić! Spryciula!;) Dziś w końcu odkryłam kiedy to robi. Cały czas własciwie jest z nami, ale dzis odkryłam, ze jak jemy kolację, ona wtedy zwykle leżała po stołem, cichutko sobie wyszła. Ja na to nigdy nie zwracałam uwagi bo i po co, jak chciała sobie wyjść do pokoju to sobie szła. Ale dzis mnie tknęło i jak za chwilę skojarzyłam, że jej nie ma, postanowiłam sprawdzic co robi. No i bingo! Siedziała już z butem pod stołem. Oczywiscie jak usłyszała, ze ktos idzie pusciła buta i jak gdyby nigdy nic wyszła z pod stołu. Jak tylko ja zaczęłam strofowac uciekła bidula znów ze strachem tak bardzo,ze az sie posikała. A ja tylko powiedziałam "nie wolno!". No ale jak juz wiem kiedy to robi, to moze złapie ją bardziej na goracym uczynku, zeby oduczyć ją brania butów. Oczywiscie chowam juz buty, zeby ją nie kusiły, ale przyjechał syn i on te buty jak zwykle nie schował, no wiec podkusiły znów. Strasznie mnie tym szczerze mówiac zaskoczyła, bo ona naprawde jest w miarę grzeczna. Ostatnio tez zdarzyło jej się nasikać na łózko Ani. Czemu?? Nie mam pojecia. Była juz po wieczornym spacerze, a poza tym ona spi z nia w tym łóżku, wiec tym bardziej mnie to zaskoczyło. Moze poczuła zapach kota tam i chciała zaznaczyć, że to jej miejsce? Nie mam pojecia?? Z kotem nadal nie bardzo. Tzn tak jak wczesniej pisałam. Sa dni kiedy spokojnie podchodzi i ja wącha, a innym razem znów goni. Najgorzej, że kotka zaczęła jej sie bać i woli już jej unikać. Czasem żałuje że jej troche nie pacnie łapą. Jakby tak raz czy drugi zareagowała, to i Majka byłaby ostrożniejsza. Ale tak jak wczesniej pisałam źle nie jest. Z królikiem natomiast jest zupełnie dobrze. On sie jej po prostu zupełnie nie boi i chyba nie ma świadomosci, ze mogłaby mu zrobic krzywdę. Ostatnio, ponieważ na niego nie reagowała juz w klatce. Postanowiłam puscic go przy niej, ale na wszelki wypadek zapiełam Majke na smycz. Zdziwiła sie bardzo, ze nagle królik, którego widziała zawsze w klatce chodzi luzem. Ale jeszcze bardziej była zaskoczona jak spokojnie do niej przyleciał i powąchał. Naprawde była zaskoczona :) I nic, nawet nie skoczyła za nim. Podejrzewam, ze gdyby tak kotka podeszła bez stresu do niej, to tez by inaczej ją traktowała. Na pewno wyczuwa jej lęk i dlatego przegania, zeby pokazac że ona tu rządzi. Udało mi się zrobic zdjecie Majki i królika. Najlśmieszniejsze jest to,że Majka się jakos tak zwinęła, a królik wyciagnał,że wyglada jakby był co najmniej tak duzy jak ona :lol: On nie jest taka malutka miniaturka, ale tak wielki to tez nie jest. :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Jest mniej więcej wielkości kota,może nawet troche mniejszy. A na zdjęciu wyglada jak jakis olbrzym :lol:[/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] Quote
Inka67 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Nie wiem czemu tylko taka miniaturka z tego zdjecia. Ale jak sie kliknie na zdjecie to otwiera sie duze na fotosiku Quote
Anula Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 [quote name='Inka67']Nie wiem czemu tylko taka miniaturka z tego zdjecia. Ale jak sie kliknie na zdjecie to otwiera sie duze na fotosiku Inka dzięki za wieści o Majce.Z tymi butami to jakaś nowość a zesikaniem łóżka Ani to już w ogóle.Nie rozumiem? Tylko jak dotrzeć do Majki aby tego nie robiła? Na pewno trzeba ją karcić słownie,może nie krzyczeć ale stanowczym tonem powiedzieć: nie wolno,nie ruszaj,zostaw,fee.Może w tym czasie jak jecie dać jej jedzonko,czy jakiś gryzak,kong sama nie wiem. No tak teraz jak się zadomowiła Maja to pokazuje swoje ego! Wstawię w normalnej formie fotkę.Króliczek jest prześliczny i chyba bardzo oswojony,zresztą widać po relacji Twojej Inka.Cudeńko! Quote
kora78 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 ja sie tam na wychowaniu psow zupelnie nie znam. przy butach i niszczeniu trzeba ja zawsze skarcic na goracym uczynku. nie bic. ale z sikaniem to nic nie doradze. bo na goracym uczynku sie chyba nie da. jak bedzie to powtarzac to zdetronizowac ja- nie pozwalac w ogole wchodzic na zadne lozko, nigdy. moze znaczy teren, bo sie czuje juz taka wazna. Quote
Inka67 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 [FONT=Times New Roman]Dziękuje Anulu za to duże zdjecie. Nie wiem czemu teraz mogę wklejać tylko miniaturki. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Mnie z tym zasikaniem łóżka też kompletnie zaskoczyła, bo nigdy jej się to nie zdarzyło. Zresztą do tej pory już tez więcej nie zrobiła. Jedyne co mi przyszło do głowy to tez to, ze zaznaczyła teren. Buty tez mnie zaskoczyły, ale chyba jeszcze bardziej to kiedy to robi :crazyeye: Ona na prawdę jest cały czas przy mnie. Gdzie się nie ruszę to ona za mną, jak mnie nie ma to za panem. Albo się przy nas bawi, albo leży przytulona. Naprawdę nie mogliśmy „wyjść z podziwu” jak nas tak zmyla, ze nie wiemy kiedy to robi ;) Dopiero wczoraj to odkryłam, ze to podczas kolacji. Także teraz na pewno cos jej dam do zajecia, ale wczesniej naprawdę nie wiadomo było kiedy ją czymś zająć bo przecież ciągle była z nami.;) Z tym łózkiem to faktycznie może nie pozwolic jej po prostu w ogóle wchodzić. Ja generalnie nie pozwalam jej wchodzić w nocy do łóżka, tylko rano na przywitanie, ale znalazła sobie szybko łóżko An,i a ta była zachwycona, ze piesek z nią śpi. Ja się jakoś specjalnie nie sprzeciwiałam, bo obie były z tego faktu zadowolone :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] W każdym bądź razie spryciula z niej wielka. Czy to z butami, czy czekolada, której nie odkryłam do tej pory gdzie i jak ja znajduje. A nie leży po prostu na ławie. Zazwyczaj jeśli jest, to gdzieś wyżej. Słodka jej tajemnica jak to robi. Tym bardziej, ze przy nas oczywiście nawet nie tknie jej, nawet jeśli lezy pod nosem na ławie. Prawdziwa czekoladoholiczka :evil_lol: Mam tylko nadzieje, że krzywdy sobie tym pozarciem sporej czekolady nie zrobiła. Inny przykład jej sprytu, to jak idę do łazienki. Przychodzi do mnie rano, idzie oczywiście ze mna do łazienki, a potem zwykle piszczała pod drzwiami. Uczyłam ja, smakołykami, żeby była cicho i rzeczywiście do łazienki już mogę bez problemu wchodzic ,ale…Okazało się, ze szybko odkryła, ze jak ja jestem rano w łazience to przeciez jest wolne cieplutkie łóżeczko :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] I tak kiedyś odkrylam to, jak była wyjątkowo długo cicho i chciałam ja nagrodzic. Wychodzę, a jej nie ma.. Poszłam do sypialni, a ona oczywiście tam rozłozona na łóżku. Kazałam jej zejść, żeby nie było, ze wolno jej tam być. Oczywiście zeszła. Ale od tej pory zauważyłam, że robi taki przekręt. Odprowadza mnie do łazienki, chwile odczeka i myk do łóżka, jak tylko usłyszy, że kończe się myć i będę wychodzić to jest już pod drzwiami jakby tam była zawsze :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Rozbawiła mnie tym bardzo, wobec czego ja udaję że nie wiem że ona jest w łóżku, a ona udaje że jej tam nie ma .[/FONT][FONT=Times New Roman] I wszystko gra ;) Ciekawe, że w tym czasie nigdy nie bierze się za gryzienie butów. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Dzisiaj nas zasypało śniegiem. Strasznie była zaskoczona jak wyszła na balkon, że jest go aż tyle. Wcale nie była z tego powodu zachwycona, ale na dworze lubi się bawic w śniegu.[/FONT] Quote
kora78 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 jak tylko spojrzalam na fotki, zanim przeczytalam, pomyslalam, ze moze jakas biedule wynalazlas gdzies, potrzebujaca domku, zmarznieta gdzies, podobna do Majki. a to ona. haha psiak pakuje sie do lozek, pozniej mysli, ze wolno mu to, co wolno panstwu, czuje sie wazniejszy w pozycji stada. do tego ew podsika, zeby zaznaczyc swoja waznosc. mi to tak wyglada. ale ja sie wcale nie znam, mowie po raz kolejny. jak pies nie niszczy, jak nie jest agreswyny, problematyczny, to czemu nie pozwolic mu czasem wejsc do lozka ;) Quote
docha Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Inko, NIE wolno dawać CZEKOLADY psom, jest bardzo szkodliwa, a nawet trująca. Enzymy psie nie rozkładają zawartej w niej teobrominy. na googlach jest takie hasło pamiętne: pies i czekolada, jak szybko zabić pupila. Nie można podawać również rodzynków, cebuli, pestek z jabłek. Co do butów to maiłam kiedyś psa, który wyżerał wkładki z nich i nie było innego sposobu jak buty chować. To było b.dawno. W między czasie czytałam, że psom gryzącym wkładki brakuje jakiegoś mikroelementu w żywieniu (nie pamiętam jakiego). U Maji może być to zachowanie, które pozostało jej w pamięci jako coś miłego. Quote
Inka67 Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Qrcze, Docha, wiedziałam, ze czekolady pies jeść nie powinien, ale ze jest az trująca to nie:shake: Na szczęscie wiecej juz nie znalazła. Ale generalnie tamte tez nie leżały na wierzchu,a je jakoś znalazła i niezauwazona pozarła... Teraz bardziej jej pilnuje, bo przyznaje,że swoja "niewinnoscia" mnie troche uśpiła;) Muszę być bardziej czujna, bo ja na prawde nie wiem jak ona to zrobiła. Butów na razie wiecej nie chwyciła, ale pilnuje juz ja i wymyslam zajecia. Choc gryzaków za bardzo wtedy nie chce, a z kolei konga chciałam zostawiac tylko na wyjscia, zeby jej sie dobrze kojażyły z czyms wyjatkowym. Na razie nic nie wzieła, jak będzie trzeba to i konga dam wtedy. Quote
docha Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Inko, nie zarzucam Ci nic, tylko bądź ostrożna, po co Ci problemy z wetem. ja nie byłam taka mądra;) od zawsze. o tym dowiedziałam się w psiej szkole. mój pies z przeszłości, o którym wspominałam pożerał, oprócz wkładek do butów, różne cukierki, które koty w ramach zabawy wyciągały z klosza na podłogę, a on im słodko dziękował zjadając zawartość, a zostawiając do zabawy szeleszczący papierek. ile on się na żarł tych słodyczy, trudno sobie wyobrazić, na pewno nabawił się cukrzycy, ale o tym w tamtych czasach też się nie wiedziało. Quote
Anula Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Majkę u mnie buty w ogóle nie interesowały,przeważnie stoi rząd w przedpokoju.Natomiast zaraz zauważyłam,że za słodkim była bardzo.Kupiłam jej w sklepie takie ciasteczka psie w kształcie kosteczek i to wsuwała.Kiedyś musiała być faszerowana na bank słodkimi rzeczami.Docha ma rację co do czekolady nawet małego psa może czekolada uśmiercić.Nie chciała też gryźć na zęby Pedigre nad czym bardzo ubolewałam,ponieważ gro psów ma kamień na zębach.Maja chyba jeszcze ma dość w dobrym stanie ząbki.A ta czekolada to nie sprawka Ani,może gdzieś zostawiła przypadkowo i Majka wsunęła,chociaż równie dobrze mogła ściągnąć ze szafki,ponieważ Maja opierała się o szafki kuchenne łapkami i wywąchiwała przyjazne jej zapachy.Ze względu na Majkę z szafek i ze stołu wszystko było chowane aby nie kusiło zapachem.Ja to zwalam na to,że jak zwykle psy przyjeżdżają wygłodzone do DT i stąd ich takie zachowanie,ale z drugiej strony moje blaty wyglądają jak za komuny tj.puste pułki.Jeszcze coś mi się nasunęło na myśl,że Majka może się nudzić i dlatego broi.U mnie miała zajęcie,mój rezydent,częste wychodzenie na ogród.Z Mikim spędzała czas na zabawie a u Ciebie Inka nie ma za bardzo z kim się pobawić bo dwa zwierzaki nie bardzo chcą urozmaicić czas Majce.No ale sądzę,że czas zrobi swoje i Majeczka pomału dostosuje się do nowych warunków.Inka zabierasz Majkę samochodem gdzieś?Dobrze by było ją przyzwyczajać chociaż na krótkie trasy aby później nie było niespodzianek tego typu jak wymioty.Rozmawiałam kiedyś w Klinice we Wrocławiu o problemach choroby lokomocyjnej i powiedział mi profesor,że pies jak będzie często jeździł samochodem to się przyzwyczai i to mija.Często myślę o Majce to była jedna z najsympatyczniejszych moich tymczasowiczek. Quote
Inka67 Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Ja tez pomyslałam, ze z Mikim miała duzo zabawy. Chociaż ja staram sie tez z nią bawić, ale najbardziej to ona i tak lubi leżeć przytulona i miziana :lol: Ale wiadomo z drugim pieskiem jest więcej zabawy.Wieczór to jedyny czas kiedy chce jej sie coś zbroic, bo przecież jestem tez w łazience, jemy obiad i nigdy wtedy nic nie wymyslała. Myślę,że jest po spacerze rozbrykana i cos by się jej jeszcze chciało porobic, a tu jedzą i nudy;) Ale teraz jak wiem kiedy to, to już na razie nic nie zbroiła. Ale jestem pewna, ze musiała to robić wcześniej, bo jej reakcja po fakcie, była naprawdę przerazajaca. Normalnie pies który by tego wcześniej nie robił, nie zareagowałby tak. Bo i dlaczego? Bawiłaby sie dalej, a nie uciekała w popłochu i z przerazeniem w oczach. A ja nawet nie zdążyłam jakkolwiek zareagować. Aż mi jej żal było.Naprawdę musiała być mocno bita:-( Samochodem jeżdże z nią, ale wciąż sie denerwuje mimo, ze potem jest spacerek.Mniej jak już wracamy. Choc szczerze mówiac za często tego nie robimy, tak z raz na tydzień, bo mróz i zimno, a teraz jeszcze naprawde dużo sniegu i ja nie bardzo lubię i umiem tak jeździć :shake: Ale jak tylko zrobi sie trochę cieplej to to nadrobimy:lol: Zresztą ona wcale tak za długo po tym sniegu nie chce biegać. Ale z tym przyzwyczajeniem do choroby lokomocyjnej jest różnie. Jeśli to tylko z nerwów to mozna przyzwyczaić, ale jeśli to prawdziwa choroba lokomocyjna to juz tak nie koniecznie sie przyzwyczai. Moja Koka miała bardzo mocną chorobę lokomocyjną. Wymiotowała i śliniła sie bardzo. Jeździła przecież przez 15 lat i nigdy sie nie przyzwyczaiła, mimo że uwielbiała jeździć na mazury. Ale miałam tabletki i po prostu przesypiała drogę. Myślę, że Majka bardziej stresuje sie jazdą niz ma chorobe lokomocyjną bo wymiotowała tylko raz w drodze do domu z Polkowic. I myślę,że to też ze stresu. Dlatego pewnie łatwiej bedzie ja przyzwyczaić. Ale musimy jeszcze trochę pojeździć. Czekamy wiec juz bardzo, aż sie ociepli. Bo to i spacerki dłuższe i psów wiecej na spacerze do zabawy. A z tą czekoladą to na pewno skądś ściagnęła, bo nie zostawiamy wogóle słodyczy w jej zasięgu. No ale mogła sie Ania zapomnieć i gdzieś zostawić. Sama jej nie dała na pewno, bo wie że nie wolno. Chociaż bardziej podejrzewałabym męża, że gdzieś zostawił tę czekoladę bo to była taka z mietą, a Ania takiej nie znosi;) Quote
Inka67 Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Zapomniałabym o najwazniejszym. Wyglada na to, że uszko sie w końcu doleczyło:multi: Dziś byłam na kolejnej kontroli i było juz czyste:lol: Za tydzień tak na wszelki wypadek idę jeszcze raz,żeby sprawdzić czy napewno nic nie wraca, ale myslę że bedzie juz dobrze:lol: :lol: Quote
Anula Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Ja też po zachowaniu Majki u mnie uważam,że Majka musiała być bardzo karcona i bita i to solidnie,ponieważ TZ chodził w tym czasie o kulach i Majka na nie reagowała ogromnym strachem,pomimo,że TZ do niej przemawiał słodziutko to to nic nie dawało,nawet do siebie wołał to Majka nie podeszła,dopiero jak chował kule to było wszystko okey.Pies,który nie zaznał bicia nie reaguje tak.Jednym słowem miała nieciekawych opiekunów,no ale właśnie tym sposobem psy lądują w schroniskach.No ale teraz zmieniło się Majeczki życie o 360* i będzie dobrze.Ma wspaniałych opiekunów,kochającą rodzinę u boku swojego,że to co w jej życiu było złe pójdzie w zapomnienie a czas tylko będzie działał na jej korzyść. Wszystkie Ciocie się bardzo cieszą,że udało się pomóc Majeczce a ile jeszcze takich psów czeka w schronach na tą jedyną szansę to szkoda gadać.Teraz też mam na tymczasie tak fajną sunię Iśkę,przeuroczą i nie rozumiem ludzi dlaczego porzucili ją.Nie wiem jak ona tyle czasu wytrzymała w schronie bez zabawy,bez ruchu,jednym słowem koszmar. Bardzo cieszę się,że uszko się doleczyło,ponieważ jest to bardzo ważne aby całkowicie wyleczyć bo jak wiem choroba lubi wracać i jak pies chorował już raz to trzeba być czujnym w tym temacie.Sprawdzać uszy.I jeszcze coś chcę napisać,że Maja nie lubi ani zima ani deszczu to jest wróg nr.1 u niej dlatego zaraz na dzień dobry kupiłam jej kubrak aby bardziej się czuła komfortowo na spacerach.Inka dziękuję z całego serca za danie domu dla Majeczki i za troskliwą opiekę - takich ludzi powinno być więcej! Quote
Sarunia-Niunia Posted March 1, 2012 Posted March 1, 2012 !!!Kiermasz dla Sopelka już otwarty!!! MIX-KIERMASZ dla leciwego jamniczka Sopelka do 12.03.2012r. do 21.00 Quote
Inka67 Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 [FONT=Times New Roman]Muszę Majeczkę pochwalić, naprawdę jej się należy. Tak się niestety nagle złożyło, że musiałam wyjechać na pogrzeb. Co prawda załatwiałam to wszystko w jednym dniu, ale wiedziałam, że nie będzie mnie w sumie ok. 6-7 godz. Tyle jeszcze Majka nie zostawała sama:shake:[/FONT][FONT=Times New Roman] Mąż był na wyjeździe, a Ania jechała ze mną i zmuszona byłam zostawić ją samą. Co prawda, gdybym chodziła do pracy, to zostawałaby pewnie dłużej, ale nie była do tego przyzwyczajona, Na razie najdłużej została ok. 3 godz. Staram się przyzwyczajać ją do dłuższego zostawania bo to różnie bywa, ale jeszcze nie zostawała tyle godzin. Niestety musiałam jechać i nie było innego wyjścia. Jechałam pełna obaw. Zostawiłam jej załadowany Kong wołowinką, gryzaki, pochowane smaczki(taką mamy zabawę, że chowam jej smaczki po kątach, a ona je potem szuka) Wymyśliłam ta zabawę, żeby hasło „szukaj” kojarzyło jej się inaczej niż z kotem. Bo niestety na „szukaj” szukała cała podekscytowana kota :shake:[/FONT][FONT=Times New Roman] Ale już tego nie robi! :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Teraz „szukaj” to szukanie smaczków lub zabawki :multi:[/FONT][FONT=Times New Roman] Ale wracając do wyjazdu, zostawiłam nawet otwartą sypialnię żeby mogła tam spać jak jej będzie tęskno. Pochowałam wszystkie buty i co tylko mogłam, żeby nie kusiło. No ale wiadomo, że jakby chciała coś zrobić lub pogryźć to by to zrobiła. Przygotowałam się na to, choć odkąd ją pilnowałam to nic już nie pogryzła. No ale zostawała sama, wiec nie wiedziałam jak zareaguje. No i co? NIC!!! Zupełnie nic! Grzecznie sobie spała, nawet nie piszczała za bardzo, bo pytałam się sąsiadów i nic nie słyszeli .[/FONT][FONT=Times New Roman] Wyjadła Konga, smaczki i poszła grzecznie spać. Super ! :multi:[/FONT] [FONT=Times New Roman]Wkleje jeszcze pewnie ostatnie zdjecie „zarośniętej” Majeczki, bo w piątek jesteśmy umówione do fryzjera :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Zrobiło się już cieplej, a przede wszystkim jest już marzec, a w połowie marca Majka ma umówiona sterylkę. Chciałam, żeby jeszcze przed sterylką ją obciąć i wykąpać, bo potem znów musiałabym trochę odczekać, a zarosła już bardzo. Także w przyszłym tygodniu może wkleje już zdjęcia po fryzjerze :lol:[/FONT] [FONT=Times New Roman]A tak przy okazji dzięki -engelina_88 - za namiar na fajnego fryzjera;)[/FONT] [FONT=Times New Roman]Obiecane zdjęcia: [/FONT] [FONT=Times New Roman]Majka księżniczka w gumce:lol: [/FONT] [FONT=Times New Roman] a tak się ułożyła ostatnio spać :lol: [/FONT] [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings][/FONT][/FONT] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.