szajbus Posted May 21, 2007 Posted May 21, 2007 A ja świczuszkę. Dawno mnie tu nie było, ale cały czas o was myslałam. Quote
szarotka11 Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Morusku, a ja daję Ci Twoje ukochane leśne klimaty i zarośnięte ścieżki, po których tak lubiłeś myszkować. Tylko tam się czułeś u siebie. Nie znosiłeś miasta, ulic, jazdy samochodem... Piesku, nie wiem, czy tęsknię za Psem, czy tylko za Tobą?? Quote
szajbus Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Tęsknisz i za tym i za tym. Przezywałam to samo. Quote
szarotka11 Posted May 27, 2007 Author Posted May 27, 2007 Dzisiaj przyszedł do mnie piękny pies - sunia bardzo przyjacielska i ułożona. Nie wiem skąd się wzięła, chyba się zgubiła. Zostawiłam swoje namiary w schronisku i czekam, aż właściciel się odezwie. Teraz śpi koło mnie a obok mój Rudy. NIkt jeszcze nie zgłaszał zaginięcia psa. Ale nie wierzę ,że taki kochany pies mógłby być porzucony. Jutro jadę na sprawdzenie, czy ma czipa. Jeśli jest niczyja, to zoastanie u nas. Czy to Twoje łapy brały w tym udział?? Morusku, jak z nią idę na spacer, to mam Ciebie przed oczami. Ona tak samo reaguje na głaskanie jak Ty, jest tak samo uśmiechnięta i przyjaźnie nastawiona do wszystkich. Wybierałam się do schroniska, tylko chciałam przeczekać remont, żeby był spokój w domu, a tu pies sam przychodzi.... Morusku kocham Cię Quote
zurdo Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Wiesz, ja nie jestem typem człowieka, który we wszystkim widzi cud i działanie sił wyższych. A jednak - wierzę, że nasze spotkania nie są czystym przypadkiem, nie mogą być, zbyt są wspaniałe. Cokolwiek będzie dalej, sunia miała wielkie szczęście, a dobro wyrządzone wraca zawsze ze zdwojoną siłą. Morusku <*> Quote
zdrojka Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Cieszę się, że trafiła na Ciebie. Czy znajdzie swojego właściciela, czy zostanie u Ciebie, to i tak wszyscy będą szczęśliwi. Quote
Monia70 Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Szarotko, los Ci ją zesłał ???? Jak dobrze by było , gdyby była już Twoja . Jesteśmy z Tobą i czekamy na rozwój wydarzeń. Quote
szarotka11 Posted May 29, 2007 Author Posted May 29, 2007 No niestety, po piękną Lunę zgłosiła się właścicielka. Sunia jest wędrowniczką i uciekła przez ogrodzenie. Zdążyła zawojować moje (i nie tylko) serce i pogryźć moją nową torebkę:lol:. Morusku, tak mi źle bez Ciebie. Dalej nie mogą spojrzeć w kąt ogrodu, gdzie Cię zakopali. Ale na pewno tam Ciebie nie ma. Jesteś zawsze ze mną, w moich myślach, w każdym moim działaniu, zawsze zaraz pod powieką... Quote
zurdo Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 A może to miała być próba - sprawdziłaś i przekonałaś się, że jesteś już gotowa pokochać nowego ogonka. Quote
szajbus Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Dokładnie o tym samym pomyślałam. Bałas sie zawsze, ze nie jestes gotowa na nowa miłość o 4 łapklach . Los ci udowodnił ( pewnie Morus maczał w tym łapy), że jednak jesteś gotowa. Decyzja jednak należy do ciebie. Ja osobiście cieszę sie, że miałaś takie doświadczenie. Morus zawsze będzie żył w twym sercu i żaden inny psiak tego nie zmieni. Innego pokochasz inaczej, ale równie mocno- uwierz mi. Morusku swiatełko dla ciebie Quote
Monia70 Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Szarotko, jestem z Tobą myślami.Dziękuję za wszystko ! Wiesz, kiedy odeszła Mela i kiedy po pół roku przyszłą ze schro mała Tosia, to przez piewrszy dzien patrzyłam na nia z niechęcią :oops: .Patzryłąm i to nie była Mela!!!!!! Nie mogłąm sobie tego poukładać , choc decyzja o piesku była tylko uzależniona od mojej gotowości na drugiego psa. A miłość do Tosi przyszła po tym , jak nastenego dnia podałam jej leki na odrobaczenie i po nich zaczęła sie źle czuć, zwracać , nie jadła i nie piła .A ja jak oszalałą prosiłam Boga, żeby sie nic nie stało...... Tak się zaczęła ta miłość.Zupełnie inna , choć rónie niepowtarzalna jak do Meli. Quote
szajbus Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 I cos w tym jest Moniu. Moja miłość do Balbinki narodziła sie podczas pierwszych objawów ropomacicza. Myślałam, że oszaleję z niepokoju i nie przeżyję tego wszystkiego.Rozsypałam sie na małe kawałeczki. I choć to nie jest moja Psonia to nie wyobrażam sobie życia bez tego malucha. Po prostu bardzo ja kochamy. Morusku Quote
szajbus Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 Witaj morusku w ten smutny, deszczowy dzionek. Mam nadzieje, ze tam wygrzewacie sie w promykach niezachodzącego słońca. Quote
Aga76 Posted June 7, 2007 Posted June 7, 2007 [FONT=Georgia]Morusku, daj Szarotce siłę i wiarę, że kolejna miłość choć inna - na pewno będzie równie wspaniała, a ty będziesz kibicował swojej pani, aby już nie płakała w samotności. Warto kochać, mimo bólu i łez, warto otworzyć serce na kolejną niepowtarzalną miłość... bo każda miłość jest jedyna. Szarotko nie jesteś sama, masz Moruska i nas -jesteśmy z tobą. Morusku [/FONT] Quote
Iri Posted June 9, 2007 Posted June 9, 2007 <*> ja tez pamietam , Morusku! rzadko bywam, ale to przez brak czasu, ale pamietam Was! Quote
szarotka11 Posted June 15, 2007 Author Posted June 15, 2007 Nie było mnie tu tak długo, bo miałam remont w domu - do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Ale i tak nie było chwili bez myśli o Tobie. Wczoraj sprzątałam szafkę i znalazłam Twoje buty jeansowe uszyte do wózka:-(. Nie wyrzuciłam ich. Nie wiem dlaczego. Wózek też mam. A przecież nie zakładam, że nastepny pies będzie tego potrzebował. Rzeczy związane z Tobą , z Twoją chorobą przez ostatni rok, są dla mnie bardzo ważne. Tak jak mówi Monia i szajbus, moja miłość stała się bardzo mocna i dojmująco uświadomiona właśnie przy Twojej chorobie. Przedtem była zwyczajna bez słów, bo wszystko było przez 14 lat normalne. Po prostu byłeś z nami. Morusie to tak jeszcze boli Quote
szajbus Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Szarotko i będzie bolało. Tylko z czasem uczymy sie żyć z tym bólem i wydaje nam sie, że jest lżejszy. Do dziś czasami łapie mnie chandra i wylewam potoki łez. Staram sie tego nie robić, ale tęsknota bierze górę! Morusku Quote
szarotka11 Posted June 19, 2007 Author Posted June 19, 2007 Morusku, wpadam do Ciebie na chwilę żeby Ci powiedzieć, jak bardzo mi Ciebie brakuje. Do tej pory każde usłyszane szczekania psa stawia mój słuch w gotowości - czy to nie Twoje!!!! Zawsze tak nasłuchiwałam i rozpoznawałam Ciebie. I nie wychodząc z domu wiedziałam co się może dziać. Inaczej szczekałeś witając przechodzące znajome pieski, inaczej na listonosza czy ludzi od śmieciarki( groźnie i zajadle - nie wiem czemu ich nie tolerowałeś), inaczej witając domowników i przyjaciół...Ach tak mi tego brakuje. Morusie zostawiłeś wyrwę w moim sercu. Bądź szczęśliwy (ja znowu ryczę) Quote
szajbus Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Nie rycz, bo i jemu będzie ciężko. Łatwo się mówi nie? Ja tez czasami jak ściśnie mnie tęsknota to zalewam sie łzami. Nie dziw się, że szczekał na listonosza. Ona na swoim mundurku ma wybuchową ilość zapachów. Nozdrza psa czasami tego nie wyrabiają., stad to zajadliwe szczekanie. Morusku, tak bardzo za wami tęsknimy. Quote
Monia70 Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Morusku, usmiechnij się do pańci . Pamietam o Tobie. Quote
szarotka11 Posted June 26, 2007 Author Posted June 26, 2007 Morusku, tak teraz rzadko do Ciebiwe zaglądam, ale wiesz, że mysle o Tobie nieustanie. Teraz już mogę mówić o Tobie , mogę w rozmowie wymawiać twoje imię, opowiadać o Tobie i nie płaczę. Tylko czasem jak coś mnie sieknie, to nie mogę powstrzymać od łez. 2.07. minie pól roku bez Ciebie. Morusku tak mi żal, że już nigdy nie wrócą chwile razem spędzone. Wiem, że taka jest kolej rzeczy, ale tak trudno się z tym pogodzic. Bądź szczęśliwy i biegaj na zdrowych 4 łapach po lasach i łąkach i spójrz czasem na ziemię i na mnie. Quote
szajbus Posted June 27, 2007 Posted June 27, 2007 Nie zawsze możemy tu tyle razy, ile byśmy chciały. Z ich odejściem nie pogodzimy sie nigdy. Możemy tylko zaakceptować taki stan rzeczy, ale gdzieś w środku,ta zadra, że ich już nie możemy dotknąć. przytulić będzie zawsze. Morusku piękny pycholku Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.