baster i lusi Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 [quote name='lika1771']Mam ketonal od sasiadki czy moge Gai dac, bo placze?[/QUOTE] z tego co wiem od mojego weta z ludzkich przeciwbólowych mogłam podać tylko pyralginę.może zadzwoń do weta. Quote
malawaszka Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 [quote name='lika1771']Mam ketonal od sasiadki czy moge Gai dac, bo placze?[/QUOTE] ketonal nie - można tramal - podawałam mojej Pepie :( Quote
Ewanka Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Lika, zerknij proszę, tu ktoś ma podkłady do oddania, może Ci się przydadzą. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230636-Duze-podklady-jednorazowe[/URL] trzymam mocno kciuki za Gajunię !!! Quote
Poker Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Serce mi pęka za Was obie. Ale nie daj jej cierpieć.:-( Powiem brutalnie ,że są małe nadzieje,żeby ona wyszła z tego. Nie walcz o przedłużanie jej życia tylko o godne odejście. Nie zasłużyła by tak cierpieć. Jestem z Wami. Quote
Kasia77 Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Lika.... "alvet" przyjechałby na telefon jakby trzeba było....do mnie przyjeżdżali o różnych porach, w różnych sytuacjach...(mimo, ze mają kawał drogi) Bardzo mi przykro, trzymam za Was kciuki Quote
marako Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Ja daję przeciwbólowy i przeciwzapalny Carprodyl na ten palec Grace (oprócz antybiotyku). Ale nie z apteki, tylko od weta. Biedna Gajeczka, cierpi, dzwoń do wetów, niech choć poradzą, co podać ludzkiego, np. Pyralgin (też kiedyś w kryzysie podałam, bo wet pozwolił). Serce pęka, gdy nie można pomóc. Quote
Basia Z. Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Strasznie mi przykro i żal suni i tak naprawdę jestem wściekła i rozżalona, bo to było do przewidzenia. Nie należało zwlekać z wyjazdem do Sekuły :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Lika zadzwoń do niego nawet o tej porze niech powie szczerze co robić. jeśli nie ma ratunku ulżyj Gaji w cierpieniu. Moja wetka przed uśpieniem pieska podaje mu głupiego jasia a później narkozę bardzo powoli i pies zasypia spokojnie bez strachu i żadnego wstrząsu nie wiem czy każdy wet tak robi... Quote
Poker Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 BasiaZ, nie pisz co należało zrobić, bo tylko rozdrapujesz krwawiące rany, a niczego to nie wnosi i nie pomaga.Lika robiła i pewnie robi co w jej mocy. Jest określona sytuacja i teraz trzeba Likę wesprzeć. Quote
zerduszko Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 Przykro się to czyta :( Niestety pewnych rzeczy nie przeskoczymy i czasem nie możemy nic zrobić :( Ech :( Ciekawe jak tam nocka mija, oby Gajunia nie płakała tej nocy! Quote
lika1771 Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Wczoraj wczesnie z Gajunia sie polozylam, spala ze mna....Prosilam zeby nie plakala,bo mi serce peka polozyla mi mordke na rece i tylko strasznie sapala pozniej troszeczke stekala,glaskalam,o Ona sie uspakajala.Prosilam zeby walczyla,ze ma dla kogo zyc,ze bardzo ja kocham,ale Gaja nie ma sil.........Dlaczego?JAK ZYC BEZ CIEBIE SUNIECZKO JAK? Quote
aida Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Lika może to tylko przesilenie może już będzie lepiej. Przecież Gajunia musi z tego wyjść i być zdrowa Quote
marako Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Lika, może wraca jej czucie, może unerwienie sięga dalej /widziałaś, jak skakały nerwy kilka cm dalej niż na początku/, dlatego te objawy bólowe, choć straszne, mogą być początkiem lepszego. Czy dostała antybiotyk na drogi moczowe? Jak zlikwiduje się zapalenie, to przestanie boleć, a wtedy ocenić możesz stan bardziej obiektywnie. Dawaj jej picie strzykawką, albo kroplówką nawodnić trzeba (ja się nie znam, ale tak miała Yorczka, jak już była na wykończeniu rok temu i teraz żyje cała i zdrowa). U dr Sekuły ratowane były też psy stareńkie - ta Yorczka miała 13 lat i wcześniej była zupełnie jak worek sparaliżowana, z zanikiem mięśni i nerwów, przednich łaperk też nie podnosiła, a widziałaś, jak przy nas zasuwała przez całe podwórko. Gaja też ma taką szansę, żeby tylko poprawił się stan dróg moczowych i nic nie bolało. Widziałam na jakimś wątku radę lekarza, że w przypadku paraliżu tylnej części, należy OPRÓŻNIAĆ pęcherz moczowy przez odpowiedni ucisk, a nie tylko, żeby ulewało się, jak popadnie. Wtedy mocz nie zalega w takich ilościach i nie dochodzi do zapalenia dróg moczowych. W ostateczności decyzję o eutanazji można podjąć, ale jeśli da się, by nie bolało Gajuni to, co bolało, to można jeszcze podjąć próbę tej rehabilitacji, która odwróci paraliż. Quote
Poker Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 biedne dziewczyny. cały czas myślę o Was, a szczególnie o Gai . Pewnie zaraz zbiorę na łeb cięgi,ale uważam ,że Gaja jak ogólnie psy,nie rozumie po co i dlaczego się męczy . Czy narażanie jej obecnie na straszne przeżycie nie jest spowodowane chęcią poczucia ,ze zostało wszystko zrobione , by ją uratować? Ona jest staruszką i być moze uratuje się jej życie na tydzień - dwa,ale czy to warte jest obecnej ceny cierpień? W moim odczuciu jest ważniejsza jakość życia , a nie jego długość. Zastanawiałam się też nad tym ,że właściciele zostawiają chore, bezradne psy w obcym środowisku,( dr Sekula) narażone na stres związany z cierpieniem podczas rehabilitacji. A ta przyniesie pożądane efekty lub nie. chyba nuie zrobiłabym tego swojemu psu, a szczególnie staremu. Ciekawe jaki procent psów "schodzi" u dr , a jaki wraca do właścicieli o własnych siłach. Quote
lika1771 Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Gaja lezy polprzytomna, nie bede Jej meczyc nie dam rady na to patrzec......... Quote
Poker Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Trzymaj się lika1771. Ty nie dasz rady patrzeć ,a ona nie może cierpieć.:-( Zrobiłaś co mogłaś. Quote
Ewanka Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Mądrze mówisz Pokerku, smutne to, ale prawdziwe. Jestem z Wami dziewczyny !!! Quote
marako Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 (edited) Lika, jesteśmy z Tobą. Jak z Gają źle - nie ma jej co męczyć. Sama widzisz najlepiej, jaki jest jej stan, nam trudno na odległość to ocenić. Dziś święto, ale jakaś lecznica chyba ma dyżury, albo prywatny wet jest w domu. Co do zostawiania psów w lecznicach, ja mam mieszane odczucia, zapewne wolałabym dojeżdżać, jeśli w promieniu 200 km, a gdyby dalej, to pojechać na kilka dni, mieszkać w pobliżu, a później rehablilitować sama. Ale jakby stan psa wskazywał, że jest np. 90% szansy na pełną sprawność, a potem pożyje jeszcze trochę i będzie tym życiem się cieszyć, a trzeba byłoby zostawić - kto wie, czy nie zostawiłabym. A co do dr Sekuli, to choć go prawie nie znam, to myślę, że nie wahałby się zakończyć cierpienia Gai (pytał Cię przecież czy nie uważasz, że tak byłoby najlepiej, dopytywał, czy na pewno chcesz ją próbować ratować z tego stanu, bo już jest zaawansowany i przedawniony). Ona ratuje psy, ale nie za wszelką cenę. Widział ją w stanie zupełnie innym, wpatrzoną w Ciebie, bez cierpienia na pyszczku, otrzepała się po zabiegu, jakby jej ulżyło, wsuwała jedzenie, piła. Edited August 15, 2012 by marako Quote
Basia Z. Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Może Gaji trzeba założyć cewnik. Jak nie można wydalić moczu to podobno jest potworny ból i mocz cofa się do nerek i zatruwa cały organizm - mocznica powoduje, że pies jest słaby i półprzytomny, może Gaja już to ma, w takim przypadku natychmiast trzeba założyć cewnik i podawać nawet co 8 godzin kroplówkę z furosemidem, żeby wypłukać organizm z trucizn (Gaja dodatkowo nie wydala przecież kału). Quote
Nadziejka Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Likuniu Gajuniu [IMG]http://supergify.pl/images/stories/Milosc%20gify/milosc1.gif[/IMG]:calus: jestemy z wami kochane ............... Quote
Pyrdka Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Trudna, ale mądra decyzja. Trzymaj się dzielnie. Quote
baster i lusi Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 [quote name='lika1771']Gaja lezy polprzytomna, nie bede Jej meczyc nie dam rady na to patrzec.........[/QUOTE] Lika wiem jak Ci ciężko.Miałam sytuację gdy prosiłam syna ,,pozwól odejść Oliwci mojej wnusi.......Psycholog potem powiedział ,że potrzeba odwagi by zdobyć się na taki gest.Nie raz tak trzeba gdy nie ma już ratunku. Quote
Poker Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 [quote name='baster i lusi']Lika wiem jak Ci ciężko.Miałam sytuację gdy prosiłam syna ,,pozwól odejść Oliwci mojej wnusi.......Psycholog potem powiedział ,że potrzeba odwagi by zdobyć się na taki gest.Nie raz tak trzeba gdy nie ma już ratunku.[/QUOTE] Ciarki mi przeszły ,ale czasem jest to jedyna możliwa pomoc. Quote
malawaszka Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Lika jestem z Tobą, z Wami całym sercem.... płaczę razem z Wami :calus: bądź dzielna - dla tego kochanego okruszka, bo kto wie czy nie jako jedyna na tym świecie pokazałaś Jej co to prawdziwa miłość i bezpieczeństwo! Quote
danka1234 Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Gajka przekroczyła już Tęczowy Most,nie można było dłużej czekać.... Była tak słabiutka ze zapewne niedługo odeszłaby sama tyle ze w cierpieniu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.