Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lika, zerknij proszę, tu ktoś ma podkłady do oddania, może Ci się przydadzą.

[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230636-Duze-podklady-jednorazowe[/URL]

trzymam mocno kciuki za Gajunię !!!

Posted

Serce mi pęka za Was obie.
Ale nie daj jej cierpieć.:-(
Powiem brutalnie ,że są małe nadzieje,żeby ona wyszła z tego. Nie walcz o przedłużanie jej życia tylko o godne odejście. Nie zasłużyła by tak cierpieć.
Jestem z Wami.

Posted

Lika.... "alvet" przyjechałby na telefon jakby trzeba było....do mnie przyjeżdżali o różnych porach, w różnych sytuacjach...(mimo, ze mają kawał drogi)
Bardzo mi przykro, trzymam za Was kciuki

Posted

Ja daję przeciwbólowy i przeciwzapalny Carprodyl na ten palec Grace (oprócz antybiotyku). Ale nie z apteki, tylko od weta.

Biedna Gajeczka, cierpi, dzwoń do wetów, niech choć poradzą, co podać ludzkiego, np. Pyralgin (też kiedyś w kryzysie podałam, bo wet pozwolił). Serce pęka, gdy nie można pomóc.

Posted

Strasznie mi przykro i żal suni i tak naprawdę jestem wściekła i rozżalona, bo to było do przewidzenia. Nie należało zwlekać z wyjazdem do Sekuły :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Lika zadzwoń do niego nawet o tej porze niech powie szczerze co robić. jeśli nie ma ratunku ulżyj Gaji w cierpieniu. Moja wetka przed uśpieniem pieska podaje mu głupiego jasia a później narkozę bardzo powoli i pies zasypia spokojnie bez strachu i żadnego wstrząsu nie wiem czy każdy wet tak robi...

Posted

BasiaZ, nie pisz co należało zrobić, bo tylko rozdrapujesz krwawiące rany, a niczego to nie wnosi i nie pomaga.Lika robiła i pewnie robi co w jej mocy.
Jest określona sytuacja i teraz trzeba Likę wesprzeć.

Posted

Wczoraj wczesnie z Gajunia sie polozylam, spala ze mna....Prosilam zeby nie plakala,bo mi serce peka polozyla mi mordke na rece i tylko strasznie sapala pozniej troszeczke stekala,glaskalam,o Ona sie uspakajala.Prosilam zeby walczyla,ze ma dla kogo zyc,ze bardzo ja kocham,ale Gaja nie ma sil.........Dlaczego?JAK ZYC BEZ CIEBIE SUNIECZKO JAK?

Posted

Lika, może wraca jej czucie, może unerwienie sięga dalej /widziałaś, jak skakały nerwy kilka cm dalej niż na początku/, dlatego te objawy bólowe, choć straszne, mogą być początkiem lepszego.
Czy dostała antybiotyk na drogi moczowe? Jak zlikwiduje się zapalenie, to przestanie boleć, a wtedy ocenić możesz stan bardziej obiektywnie.
Dawaj jej picie strzykawką, albo kroplówką nawodnić trzeba (ja się nie znam, ale tak miała Yorczka, jak już była na wykończeniu rok temu i teraz żyje cała i zdrowa).

U dr Sekuły ratowane były też psy stareńkie - ta Yorczka miała 13 lat i wcześniej była zupełnie jak worek sparaliżowana, z zanikiem mięśni i nerwów, przednich łaperk też nie podnosiła, a widziałaś, jak przy nas zasuwała przez całe podwórko. Gaja też ma taką szansę, żeby tylko poprawił się stan dróg moczowych i nic nie bolało.

Widziałam na jakimś wątku radę lekarza, że w przypadku paraliżu tylnej części, należy OPRÓŻNIAĆ pęcherz moczowy przez odpowiedni ucisk, a nie tylko, żeby ulewało się, jak popadnie. Wtedy mocz nie zalega w takich ilościach i nie dochodzi do zapalenia dróg moczowych.

W ostateczności decyzję o eutanazji można podjąć, ale jeśli da się, by nie bolało Gajuni to, co bolało, to można jeszcze podjąć próbę tej rehabilitacji, która odwróci paraliż.

Posted

biedne dziewczyny.
cały czas myślę o Was, a szczególnie o Gai .
Pewnie zaraz zbiorę na łeb cięgi,ale uważam ,że Gaja jak ogólnie psy,nie rozumie po co i dlaczego się męczy . Czy narażanie jej obecnie na straszne przeżycie nie jest spowodowane chęcią poczucia ,ze zostało wszystko zrobione , by ją uratować?
Ona jest staruszką i być moze uratuje się jej życie na tydzień - dwa,ale czy to warte jest obecnej ceny cierpień?
W moim odczuciu jest ważniejsza jakość życia , a nie jego długość.

Zastanawiałam się też nad tym ,że właściciele zostawiają chore, bezradne psy w obcym środowisku,( dr Sekula) narażone na stres związany z cierpieniem podczas rehabilitacji. A ta przyniesie pożądane efekty lub nie. chyba nuie zrobiłabym tego swojemu psu, a szczególnie staremu.
Ciekawe jaki procent psów "schodzi" u dr , a jaki wraca do właścicieli o własnych siłach.

Posted (edited)

Lika, jesteśmy z Tobą. Jak z Gają źle - nie ma jej co męczyć. Sama widzisz najlepiej, jaki jest jej stan, nam trudno na odległość to ocenić.

Dziś święto, ale jakaś lecznica chyba ma dyżury, albo prywatny wet jest w domu.

Co do zostawiania psów w lecznicach, ja mam mieszane odczucia, zapewne wolałabym dojeżdżać, jeśli w promieniu 200 km, a gdyby dalej, to pojechać na kilka dni, mieszkać w pobliżu, a później rehablilitować sama.
Ale jakby stan psa wskazywał, że jest np. 90% szansy na pełną sprawność, a potem pożyje jeszcze trochę i będzie tym życiem się cieszyć, a trzeba byłoby zostawić - kto wie, czy nie zostawiłabym.

A co do dr Sekuli, to choć go prawie nie znam, to myślę, że nie wahałby się zakończyć cierpienia Gai (pytał Cię przecież czy nie uważasz, że tak byłoby najlepiej, dopytywał, czy na pewno chcesz ją próbować ratować z tego stanu, bo już jest zaawansowany i przedawniony). Ona ratuje psy, ale nie za wszelką cenę. Widział ją w stanie zupełnie innym, wpatrzoną w Ciebie, bez cierpienia na pyszczku, otrzepała się po zabiegu, jakby jej ulżyło, wsuwała jedzenie, piła.

Edited by marako
Posted

Może Gaji trzeba założyć cewnik. Jak nie można wydalić moczu to podobno jest potworny ból i mocz cofa się do nerek i zatruwa cały organizm - mocznica powoduje, że pies jest słaby i półprzytomny, może Gaja już to ma, w takim przypadku natychmiast trzeba założyć cewnik i podawać nawet co 8 godzin kroplówkę z furosemidem, żeby wypłukać organizm z trucizn (Gaja dodatkowo nie wydala przecież kału).

Posted

[quote name='lika1771']Gaja lezy polprzytomna, nie bede Jej meczyc nie dam rady na to patrzec.........[/QUOTE]

Lika wiem jak Ci ciężko.Miałam sytuację gdy prosiłam syna ,,pozwól odejść Oliwci mojej wnusi.......Psycholog potem powiedział ,że potrzeba odwagi by zdobyć się na taki gest.Nie raz tak trzeba gdy nie ma już ratunku.

Posted

[quote name='baster i lusi']Lika wiem jak Ci ciężko.Miałam sytuację gdy prosiłam syna ,,pozwól odejść Oliwci mojej wnusi.......Psycholog potem powiedział ,że potrzeba odwagi by zdobyć się na taki gest.Nie raz tak trzeba gdy nie ma już ratunku.[/QUOTE]

Ciarki mi przeszły ,ale czasem jest to jedyna możliwa pomoc.

Posted

Lika jestem z Tobą, z Wami całym sercem.... płaczę razem z Wami :calus: bądź dzielna - dla tego kochanego okruszka, bo kto wie czy nie jako jedyna na tym świecie pokazałaś Jej co to prawdziwa miłość i bezpieczeństwo!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...