M&S Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 stokrotka.af napisał(a): lasek za pętlą autobusową na Nowodworach -Tarchomin :evil_lol: No to trochę daleko od nas.....szkoda Quote
stokrotka.af Posted November 23, 2011 Author Posted November 23, 2011 sądząc po avatarze masz groźna "bestyjkę" , która może "pożreć" mojego Ruficzka :evil_lol: Quote
stokrotka.af Posted November 24, 2011 Author Posted November 24, 2011 Cioteczki chciałam się pochwalić, że dziś pierwszy raz spuściłam Rufiego ze smyczy (jest u mnie 1,5 tygodnia); a on nie uciekł :multi: Na porannym spacerku leśnym, znaleźliśmy ustronne miejsce (bez innych psiaków i dzieci). Z przychodzeniem na zawołanie było różnie :evil_lol: , ale chyba jednak nie najgorzej, zwłaszcza jak argument smakowy miałam w ręku :razz: . Niestety nie wiem jak byłoby gdyby Rufi chciał pognać za innym psem... Próbowaliśmy aportu patyczkiem, ale efekt był...zamiast za patykiem, Rufi biegał po kole w odległości 2 metrów ode mnie :cool3: ; chyba chciał się wyszaleć za te wszystkie dni na smyczy :shake: A domku wszamał całą kostkę białego sera i poszedł spać :evil_lol: Quote
Kosmaty Gałganek Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 [FONT=Comic Sans MS]Co tam będzie za jakiś patolem biegał, co go jakieś obce psy memłały, piłkę mu kup to pobiega :evil_lol:[/FONT] [FONT=Comic Sans MS][/FONT] [FONT=Comic Sans MS]Fajnie się czyta co piszesz, tyle w tym radości :D[/FONT] [FONT=Comic Sans MS][/FONT] Rufi zyl 1,5 roku w schronisku [FONT=Comic Sans MS]Czekał na swoją Stokrotkę ;)[/FONT] Quote
Joann Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 stokrotka.af napisał(a):sądząc po avatarze masz groźna "bestyjkę" , która może "pożreć" mojego Ruficzka :evil_lol: hehe możliwe;p;p można kiedyś to sprawdzić, jak Rufi sie u ciebie zaaklimatyzuje;] Quote
M&S Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 stokrotka.af napisał(a):Cioteczki chciałam się pochwalić, że dziś pierwszy raz spuściłam Rufiego ze smyczy (jest u mnie 1,5 tygodnia); a on nie uciekł :multi: Na porannym spacerku leśnym, znaleźliśmy ustronne miejsce (bez innych psiaków i dzieci). Z przychodzeniem na zawołanie było różnie :evil_lol: , ale chyba jednak nie najgorzej, zwłaszcza jak argument smakowy miałam w ręku :razz: . Niestety nie wiem jak byłoby gdyby Rufi chciał pognać za innym psem... Próbowaliśmy aportu patyczkiem, ale efekt był...zamiast za patykiem, Rufi biegał po kole w odległości 2 metrów ode mnie :cool3: ; chyba chciał się wyszaleć za te wszystkie dni na smyczy :shake: A domku wszamał całą kostkę białego sera i poszedł spać :evil_lol: Brawo Rufi!!!! Mądry jest, gdzie mu będzie lepiej.....a za patyczkiem, to sobie sama biegaj;) Wygłaszcz Rufiego:) Quote
stokrotka.af Posted November 24, 2011 Author Posted November 24, 2011 No tak, następnym razem spróbujemy z piłeczką ;) Jak już się tak chwalimy :oops: sprzątałam mieszkanie :evil_lol: no i wyszło na to, że Rufi unika odkurzacza i mopa :razz: chcąc umyć podłogę, wskazałam mu "jego" kocyk" z komendą "na miejsce" i "zostań" ; no i on się na tym kocyku położył i leżał aż podłoga nie wyschła :crazyeye: :multi: ale to jeszcze nie koniec :razz: poszliśmy na zakupy na bazarek, przywiązałam go do furtki i zapięłam kaganiec...jak wróciłam ze sklepu to kaganiec leżał na ziemi a smycz była nadgryziona :mad: przecież muszę go przyzwyczajać do takich sytuacji :-( żeby nie było tak smutno na koniec dodam, że dziś wyszłam z domu (na chwilkę podsłuchać co robi Rufi jak jest sam :mad: ), na początku poskomlał i skakał na drzwi a potem cisza :roll: zanim wyszłam Rufi obserwował jak się ubieram i oczywiście już się ustawiał do wyjścia a ja do niego z komendą "zostań" to on zrobił w tył zwrot i poszedł do salonu :crazyeye: normalnie walnął focha :evil_lol: wyszłam z domu bez asysty psa, potem dopiero się uaktywnił. Normalnie zostawiam mu kong i włączone radio a ta próba była "na sucho". Jak wracaliśmy z bazarku szliśmy druga stroną ulicy od strony łąk; znów puściłam Rufiego. Odbiegał dosyć daleko, ale zawsze się pilnował i patrzył gdzie jestem. Znów sobie poszalał :razz: Przychodził na zawołanie a nie miałam usmaczków :multi: szkoda, że TZ zabrał aparat to bym Wam cioteczki pokazała tą morduchnę jak wali prosto na mnie :evil_lol: No i idziemy jeszcze odebrać foto do jego książeczki zdrowia :razz: Ale się rozpisałam :oops: Quote
M&S Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 Rewelacja:multi::multi::multi::multi: Geniusz zwyczajnie:lol::lol::lol: Drapanki dla mądrali!!! Quote
Kosmaty Gałganek Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 [FONT=Comic Sans MS]Brawo dla Was, no może poza tą nadgryzioną smyczą ale za zdjęcie kagańca brawo podwójne :evil_lol:[/FONT] [FONT=Comic Sans MS][/FONT] szkoda, że TZ zabrał aparat to bym Wam cioteczki pokazała tą morduchnę jak wali prosto na mnie :evil_lol: [FONT=Comic Sans MS]Pewnie serce rośnie ;)[/FONT] [FONT=Comic Sans MS][/FONT] Quote
kora78 Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 stokrocia... tylko ja sie przyczepie, jak widze. ale prosze, nie puszczaj go luzno, prosze. to za wczesnie przeciez. on mial tyle zmian w ostatnim miesiacu, 3 dni u mnie, 3 tyg w hotelu, 2 dni u mnie, teraz u Ciebie 1,5tyg. za szybko stanowczo. jak ucieknie to ja sobie nie podaruje... p.s. umowe mam, jutro wysylam taki rozowy swistek z danymi dotyczacymi czipa. do bazy danych wprowadza w schronie dopiero za miesiac, wiec jakby Rufi uciekl to pies pogrzebany. ma chociaz adresowke porzadna, grawerowana? Quote
Joann Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 tak tez miałam to napisać. linka 20 m i niech szaleje;] Quote
stokrotka.af Posted November 24, 2011 Author Posted November 24, 2011 Oj cioteczki za grosz zaufania do Rufiego nie macie :shake: :mad: :evil_lol: wytłumaczcie mi proszę łopatologicznie czemu miałby uciec??? skoro taka wasza wola niechaj będzie na smyczy :-( adresówka zamówiona mam linkę 10 m, sorki, ale z dłuższą sobie w lesie nie poradzę :oops: Quote
kora78 Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 10m to bardzo duzo, bardzo :) spokojnie mu wystarczy, zanim te 2 tyg jeszcze miną. dacie rade, wierzymy w Was :) Quote
Joann Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 lepiej dmuchać na zimne;] teraz sie zbliżają wybuchy petard i takie tam, a z linka bedzie mu dobrze;] mam nadzieje że sie spotkamy bo bardzo bym chciala wy czochrać włochacza Quote
paulaa. Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 Czekam na nowe fotki przystojniaka. :D Quote
stokrotka.af Posted November 25, 2011 Author Posted November 25, 2011 no z pewnością się spotkamy w końcu :evil_lol: z petardami rzeczywiście trzeba uważać :shake: Rufi ma w sobie coś z kota, skrada się jak kot :evil_lol:, piłeczką też bawi się jak kot machając łapkami :crazyeye: dziś na porannym spacerku spotkaliśmy malutką sunię i obyło się bez ofiar :multi:; niestety potem nie było już tak różowo :shake: fotek póki co nie będzie bo TZ zabrał ze sobą mój aparat :-( będą dopiero przed świętami więc już zimowe :oops: dziś wycięłam Rufiemu kołtuny koło siusiaka i pod ogonem (w kagańcu), no i pierwszy raz myliśmy łapki po spacerku :razz: Rufi był niepewny, ale zniósł to dzielnie :multi: no to zmykamy na wieczorny spacerek a potem lulu spać :evil_lol: Quote
holmina Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 wszystko super....Rufik jest madrym psiakiem i ma super Pańcie ale......ja z wlasnego doswiadczenia ostrzegam,przed puszczaniem psa w lesie,sama w ten sposob jednego stracilam/od tej pory spuszczam psy tylko na terenach ogrodzonych ,lub w znajomym parku/ a było tak miałam 4 letniego kudłacza od lat chodzilam z nim do lasu ale zawsze byl na lince,czasem puszczalam na polance zawsze wracal na zawolanie az pewnego razu poczul świeży trop sarny pogalopowal jak szalony absolutnie nie sluchal i nie reagowal na moje wolanie,zniknal w zaroslach,szukalam go pomagali mi znajomi,myslalam ze wroci do domu/znal droge z lasu/ nic,nie pojawil sie,po tygodniu dowiedzialam sie ze do lecznicy wet przywieziono psa z wypadku do sasiedniej miejscowosci odleglej o 15km.... no i niestety to byl moj pies stracil orientacje biegal po dalszej okolicy ktorej nie znal i wpadl pod tira...nie mozna bylo nic juz zrobic jedynie tylko to ze bylam przy nim ja przepraszam ze takie smutki tu wciskam na radosny watek Rufiego ale w zwiazku z tym ze baaaaaaaaaardzo go lubie ostrzegam przed spuszczanie ze smyczy psa w lesie Quote
stokrotka.af Posted November 25, 2011 Author Posted November 25, 2011 strasznie mi przykro z tego powodu :-( nasz lasek jest mały, ale obiecuję, że będę baaaaaaaardzo uważać :cool3: Quote
holmina Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 no jak maly to pewnie sarenek tam nie ma,,,cos przestalam lubic sarenki! Quote
kora78 Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 w Warszawie chyba sarny po lasach nie biegają, co? moze kroliki? tak, tak zabawy za zabawka jak kot, machanie lapkami na przemian, pamietam :))))))))))) a koltuna na pysku jeszcze ma, czy juz nie? Quote
M&S Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 kora78 napisał(a):w Warszawie chyba sarny po lasach nie biegają, co? moze kroliki? To zależy, w którym lesie....;) U nas są sarny, dziki i inne źwierzunta:) Cześć Rufi!!! Quote
rashelek Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 Witamy się u Ruficzka :loveu: Świetny z niego sierściuch, uwielbiam takie włochate kulki :D Czekam na zdjęcia psiaka :loveu: Co do tego puszczania - ucz go już teraz przywołania i przychodzenia do ciebie, ale bardzo go pilnuj. Może uciec, kiedy poczuje nadmiar wolności po tak długim czasie w schronisku... Tylko nie popadajmy też w paranoję, że pies puszczony = pies martwy. Ja swoją od roku spuszczam w lesie (gdzie są sarny i trasa w pobliżu) oraz na łące (psy) i jest dobrze. Trzeba też zaufać swojemu psu i nauczyć go przychodzenia na zawołanie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że miałabym psa nie puszczać w ogóle - chyba rozniosłaby mi mieszkanie. Wczoraj mi na łące pobiegła do kuropatw i znikneła w trawie, ale po 5minutach darcia ryja wróciła cała zdrowa i dumna z siebie. Jak jest pies nauczony i przywiązany do właściciela, to wróci ;) Więc ćwicz z Rufim już teraz i szalejcie razem na spacerach! :D Quote
kora78 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 ale najpierw trzeba cos wycwiczyc i byc tego pewnym. dopiero wtedy mozna powiedziec, ze jest to bezpieczne. bo wypadki sie zawsze zdarzaja i nie jest tak, ze to zawsze nie nam. ja z kolei mialam cudo suczke Korę, uciekla ojcu, auto potracilo, no i na koniec historii calej, bo jeszcze rozne przejscia z tym byly, pies uspiony :((((( a pies moj najwspanialszy ze wszystkich, pewnie juz wyidealizowany :) a dzis mialam tel adopcyjny o Rufiego. pani z Hamburga :) widziala go juz kiedys tam na ogloszeniach, wtedy sobie pozwolic nie mogla, szukala go teraz, szukala, znalazla, a on juz ma dom, pani zawiedziona. ale historia, co? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.