Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

doddy napisał(a):
Basiu, najlepsze będzie działanie. Samo wszystko dalej pójdzie. ;)
Jak posąg Manololo wygląda. :loveu:


Basia wypchala Manolka :placz:

















glupie zarty sie mnie trzymaja :eviltong:

Posted

Czas na osobiste wyznania...

Przyszedł taki moment gdzie swoje zachowanie na dogo a raczej jego brak, traktuję jako osobistą porażkę. Nie wchodząc w szczegóły postaram się wytłumaczyć o co chodzi. Nie musicie tego czytać ale muszę się po prostu wygadać. Ryzuję, że weźmiecie mnie za wariata albo przewrażliwioną panienkę ale na tym etapie już nie jest to takie istotne.
Nie wchodząc w szczegóły z mojego życia spróbuję wytłumaczyć mój dogomaniacki kryzys.
Cała historia zaczęła się 2 lata temu gdy musiałam pomóc znalezionemu szczeniakowi, weszłam wtedy na dogo zobaczyłam Śnieżynkę i złapałam bakcyla i cały rok żyłam dogo cały czas. I tu wchodzi wątek osobisty. Byłam wtedy sama (TZ za granicą) i chora. Dogo a raczej pomoc psom stała się pewnego rodzaju nałogiem. Po roku tej pasji-nałogu poczułam się wypalona ale starałam sie dalej coś robić choć wchodzenie na dogo przychodziło mi z coraz większym trudem. Muszę, że przyznać, że dzialalnośc pewnych osób na tym forum bardzo mnie zraziła. I tak stopniowo znikałam do momentu gdzie mogłam nie wchodzić na dogo przez kilka tygodni bo po prostu się bałam: tych smutnych psich oczu i gierek dogomaniackich cioteczek.
Poza tym mniej więcej w tym samym czasie moje życie osobiste zaczęło się układać i powracać do normy a do tego moje finansowe możliwości pomagania psom drastycznie się ograniczyły. Wróciło poczucie bezpieczeństwa i spokoju, a dogo jak wiecie nie zmieniło się:shake:, tym bardziej nie zniknęło psie nieszczęście. To zabrzmi okropnie ale to psuło mój osobisty spokój:oops:. Niestety a może stety wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju. Bo ja bardzo chce pomagać, szczególnie bullowatym ale gdy mam wejść na dogo to najzwyczajniej w świecie skręca mnie w żołądku. Wiem, że to cholernie egoistyczne ale ma być szczerze to jest!
No i tu jest problem:
wyrzuty sumienia kontra moje poczucie bezpieczeństwa.
Tak naprawdę to moja chęć pomocy psom gdzieś tam w środku wygrywa ale nie wiem jak tu wrócić. Nie wiem czy ja muszę się jakoś znieczulic? Nie wiem jak?! Dlatego Wam o tym piszę. Wiem, że możecie powiedzieć: "To Twój biznes! Radź sobie sama!" ale może ktoś mi coś poradzi:sad:
Zdaje sobie sprawę, że wcale nie musicie przejmować się moimi rozterkami wewnętrznymi i nie będę mieć pretensji gdy mnie z tym zostawicie ale bardzo chcę znów cieszyć się pomocą psom i zapomnieć o swojej psychicznej wygodzie.
Wiem, że jesteście dużo bardziej doświadczone odemnie i jeśli tylko byłyście tak miłe żeby to przeczytać to podzielicie się ze mną swoimi sposobami żeby nie zwariować w tym świecie psiego cierpienia.
No teraz wyszłam na potwora ale niech się dzieje wola nieba...:scared:

Posted

Basia - ale nie tylko ty masz czasem dosć - dosć bezdomności, dość poczucia bezsilności, dosć użerania się z coniektórymi tu, na dogo...nie tylko ty...

nie tylko ty łapiesz doła - ja go mam co trochę - a ostatnio przez Bubę...dałam dt kolejnemu psu i się okazało, że chyba źle, że to zrobiłam...źle, bo dostałam opieprz od tz, że biorąc psa, a potem wydając robię źle dla niego, od dzieci - bo wydaje psiaka, a one go kochają....no a potem powrót Buby z adopcji jeszcze bardziej mnie w tym dole utwierdził:-( ale pomarudzę, poprzeżywam, powyżalam się (ciotka doddy mi wybaczy;)) i za parę dni mi przejdzie...przejdzie mi jak zobaczę kolejnego biedaka, który przez ludzi cierpi i bez ludzi pójdzie na zastrzyk albo zginie w inny sposób....

Nie uratujemy wszystkich, ale dla tych, które grzeją teraz dupkę we własnych, dobrych domkach było warto;)

Posted

Basiu, chyba każda/y z nas to przeżył... Mnie jeszcze cały czas pomaga dział ' Już w nowym domu'... I świadomość o której, ktoś wyżej napisał, że te uratowane ŻYJĄ dzięki nam wszystkim, równiez dzięki Tobie i temu, że nie jesteś znieczulona. A to, że psiakom pomagają przeróżne osoby, niektóre całkiem niepoważne to taki jak dla mnie efekt uboczny wszystkich ludzkich grup... Staram się nie zwracać uwagi, nie wchodzić w tego rodzaju dyskusje, choć czasem aż coś się robi :angryy: Trudno, widocznie tak musi być a nawet jeden uratowany zwierzak jest tego wart.
Nie wiem co Ci napisać, oprócz tego, że świetne zdjęcia wkleiłaś, zajebiaszcze jak by powiedział niejaki Czesio :evil_lol: jakoś nie potrafię takich zrobić :lol:
Rób co możesz dla psiaków, resztę olej... A fajni i sprawdzeni ludzie też tu są ;)

Posted

Fasolka dziękuje za słowa wsparcia i zrozumienia, reszcie cioteczek też.:Rose::calus: Pomogłyście mi:loveu:
Ja bardzo cieszę, się z tych dobrych zakończeń, których byłam udziałem tylko mam trudność z powrotem po tej przerwie żeby dalej pomagać. Ale jak widać powoli oswajam się na nowo z atmosferą dogo, jego plusami i minusami. Mam nadzieję, że dam radę:kciuki:

A fotki same sie robią dzięki tym słodkim psim mordom:Dog_run:

Posted

Basiagk, róbmy swoje! Dgm to nie cały świat, to serwis społecznościowy, z przeróżnymi ludźmi. Pomaganie zwierzętom to nie tylko dgm. Jasne że nie pomożemy każdemu, to jest dołujące, ale jednemu konkretnemu... jak najbardziej. Uratowałaś Manola, to już powód do dumy!
Pomyśl jacy ludzie są okropni dla siebie, dla własnych dzieci, rodziców, cóz dopiero zwierzęta... Ale możemy zareagowac w konkretnych, najbliższych przypadkach. I uratowac jakieś istnienie. Róbmy swoje.

Posted

Ale Wy kochane cioteczki jesteście! Dzięki wielkie, naprawdę:loveu:

Jotpeg. W moim przypadku o tyle zależny mi na dgm bo ze względu na zdrowie (całe szczęscie jest juz duzo lepiej)nie za bardzo moge działać w "bezpośrednich akcjach" a to forum dostarcza mi takich sposobów pomocy, ktore sa na miare moich mozliwości. Teraz mam nadzieję, wróce tu na dluzej i bedę działać tak jak za dawnych lat;). Ale wszystko powolutku.:p

  • 2 weeks later...
Posted

basiagk napisał(a):
cisza...:shake: To ja fotek robić nie będę:obrazic:


tak bywa :cool1: ale recze ci, ze duzo osob wchodzi i oglada, tylko pisac sie nie chce :cool3:

Posted

jotpeg napisał(a):
tak bywa :cool1: ale recze ci, ze duzo osob wchodzi i oglada, tylko pisac sie nie chce :cool3:


no wlasnie ja tez zagladam ale nie zawsze jest czas zeby w kazdej galerii zostawic po sobie slad takze luzik Basia nie fochaj juz tylko foty dawaj nowe :eviltong:

Posted

no wlasnie chcialam pisac ze jakies takie duze :eviltong: a jak kiedys rozmawialysmy to mialy byc male i slodkie kuleczki :loveu: czyzbys podstawila fotki innych koteczkof :mad:




:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...