Jump to content
Dogomania

Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1


Recommended Posts

Posted

Jak brałam w piątek z działki dwa maluszki , miało byc tak pieknie:cool3:.
Ten biało-rudy miał jechac w niedzielę do Lublina, a czekoladowy miał tez mieć domek w Kielcach na 90% .
Do nowego domu miała też jechać Mini. Jeszcze w piątek dzwoniłam do przyszłej właścicielki, odebrała koleżanka i miała jej przekazać,że sunia przyjeżdża w sobotę wieczorem lub niedzielę.
Wszystko zapowiadało się wspaniale:cool1:.

Już w piątek wieczorem dostałam telefon,że z 90% domku dla czekoladki jest 0% . Jeszcze miałam nadzieję na dom dla niego, bo po drodze pani aptekarka sie nim zachwyciła, ale w sobotę rano dostałam odpowiedź,że po rodzinnej debacie jednak nie:shake:.
Cieszyłam się,że chociaż biało-rudy będzie miał dom, ale za chwile dostje telefon od Sagi_86, która miała go zawieźć do Lublina,że ona będzie w Lublinie o 15, a przyszła właścicielka wraca do Lublina dopiero o 19 i przez te kilka godz. nie ma co zrobic ze szczeniorkiem.
Saga nie mogła go przechować, a ta pani powiedziała,że też nie może znaleźć nikogo, kto by mógł to zrobic i w takim razie będzie musiała zrezygnowac z psiaka.
No cóż, pomyślałam,że w takim razie nie zależy jej chyba za bardzo na piesku i chyba jednak nie jest to dobry dom.:nonono2: .
Czyli zostałam na lodzie z dwoma szczeniakami , a na DT przeciez jeszcze Tunia. :eviltong:

Ale chociaz Mini miała jechać, bo jayo potwierdziła,że pojedzie jednak w sobotę o 19. Andzia69 podwiozła sunię na obwodnicę , a ja dzwonię do nowego domku, aby tylko poinformować ,że sunia juz jest w drodze. Nikt nie odbiera, dostaję tylko sms,że nie może odebrać Mini, bo jest w pracy do 3 w nocy i żeby ją gdzieś przechować:mad:.
Naprawdę wpadłam w panikę:crazyeye:, nawet nie dzwoniłam do jayo, bo nie chciałam jej denerwowac, a wiedziałam,że ona raczej nie może przechować suni. Miałam dwie godz. na zanalezienie DT.
Gorączkowo zaczęłam wydzwaniać do różnych osób w Wa-wie, które mogły by sunie przechowac, ale nic tego:shake:. Perfetii nie było wtedy jeszcze w domu , na szczęście wróciła zanim jayo dojechała do Wa-wy i problem na szczęście chwilowo rozwiązany.
Jeszcze wymiana sms z przyszła właścicielką MIni, która tłumaczy się,że koleżanka jej przekazała ,że sunia przyjedzie w niedziele i na moje pytanie, kiedy odbierze sunię napisała,że w niedzielę rano.
Niedziela rano, czekam na jakąs wiadomośc od niej... , nic. Dałam jej czas na wyspanie sie do 11, dzwonię , nie odbiera, dopiero po jakimś czasie sms,żeby jej podać adres, to po pracy odbierze sunię. Proszę ja o telefon, nic....
No i juz wiadomo ,że sunia jednak domu nie ma, chociaz po kilku godz, dziewucha sobie przypomniała i sms, ze po 18 może Mini odebrać:cool3:, nawet jej nie odpowiedzaiłam,ona też się więcej sie nie odezwała:angryy:.

Jedynie udało się jednak ze szczeniaczkiem, bo pani z Lublina zadzwoniła,że bardzo jej zależy na piesku,, ale jest daleko od Lublina na ważnej uroczystości i nie może wrócic wczesniej, a osoby , które prosiła tez nie moga go przechowac.
W takim razie zaczęłam szukać na te kilka godz, DT w Lublinie i udało się, Tiger przechowała szczeniorka, za co bardzo jej dziękuję:loveu::loveu::loveu:.

Ale do Lublina nie pojechał biało-rudy, jak miało być, tylko czekoladowy.
Jak je zabrałam do domu, zauważyłam że Dinuś/biało-rudy/ kaszle, tak , jak przy robalach, a przeciez odrobaczałam je w poniedziałek:roll:. Odrobaczyłam więc je jeszcze raz i były jesze robale u Dinusia. I tak się pochorowały po tym odrobaczeniu, Dino mial aż krwawą biegunkę, Bodo przechodził to lżej i dlatego on pojechał do Lublina, bo w niedzielę był juz zupełnie zdrowy.
Niestety Dinus do dzisiaj nie czuje sie najlepiej , nie ma apetytu, wet twierdzi,że to zatrucie toksynami z rozłożonych robali.

No i tak właśnie spędziłam weekend, tracąc masę nerwów i zdrowia, nie mówiąc o ilości telefonów, jakie musiałam wykonać:cool1:.
Dlatego też postanowiłyśmy z Elwirą,że musimy odpocząć, ona też jest wykończona. Postaramy się jeszcze wydac te psy, które są i musimy troche odetchnąć. Jeżeli nie znajdzie się nikt do pomocy , a raczej nie:shake:, widac to było , jak prosiłyśmy o pomoc w wyprowadzaniu Gigi/tylko jedna ewelinka_m/, to my tak dłużej nie damy rady. Ja tez tak dalej nie moge ze względów finansowych, wydaje 1/3 pensji na same telefony.
DT u p.Ani też już prawie nie wchodzi w rachubę ze względu na jej stan zdrowia a innych DT jak do tej pory nie ma.:shake:

  • Replies 5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Postaramy się jeszcze wydac te psy, które są i musimy troche odetchnąć. Jeżeli nie znajdzie się nikt do pomocy , a raczej nie:shake:

Erko ja pamiezam jak elwira mowiala na zebraniu tozu czy ktos moze jeej pomuc na dzialce... 3 minuty i temat sie zamknal :-(
ale nie mozemy tyu psow zostawiac :-(

Posted

to ja tu jeszcze zdjęcia Fago nowe zamieszcze
Fago:






























dobrze, ze chociaż maluch jeden w nowym domku

DuDziaczek, psami zajmuję sie zaledwie kilka osób, wszystkiego jest za dużo jak na jedną Erkę i Elwirę :shake:
znikąd pomocy..adopcję sie komplikują, chciałoby się pomóc tylu psom ale nawet nie ma gdzie ich umieszczać :shake:

Posted

Od jutra moje dzieci będą wypuszczać psy od pani Ani - raz dziennie, wieczorem. Nie wiem, jak długo, ale przez jakiś czas postaramy się pomagać. Łatwe to nie jest, bo mamy w domu dwa swoje psy i cztery koty (plus Dexter na wiecznym tymczasie), więc jest co robić, ale przez jakiś czas chyba damy radę to zorganizować.

Posted

Erko głowa do góry! Staram sie jakoś pomagać, ale wiem że to maleńka kropelka w morzu.Ale na razie poza ogloszeniami nie dam rady nic wiecej zrobić i to na to nie zawsze mam czas. Od rana do wieczora praca, a weekendy szkoła!:shake:

Posted

A to kilka fotek szczeniorków z pobytu u mnie:p.















Dinuś, czy biało rudy, który jest u mnie, już lepiej się czuje, chociaz jeszcze ma kiepski apetyt. Dzisiaj bylismy w lesie, zasuwał równo z sukami, nawet nie chciał być noszony na rekach:lol:.

Bodo, czyli czekoladka trafił bardzo dobrze, dzwoniła pani , wszystko ok, Bodo w mig się wszystkiego uczy, sa nim zachwyceni:loveu:

Posted

Mini po wszystkich perypetiach znalazła juz cudowny dom u teściowej betel:loveu::loveu::loveu:.
Ale za to przybyły wczoraj następne szczeniaczki - dwie ratlerkowate sunieczki z mamusią.
Jutro postaram sie zrobić zdjęcia.

Posted

Ach, jakie cudne te maluchy od dzikiej :loveu:, świetne zdjęcia. Erko , zwolniło mi się na allegro miejsce po Mini więc mogę "cosik" wystawić:cool3:

Posted

A Bodo , jak go odebrałam od Sagi86 to nie wiedziałam jak ma na imię i od razu ochrzciłam Choco :)

Ale już po kilku godzinach, nowi państwo nazwali go HEKTOREM ...

Moim zdaniem Hektor trafił do wspaniałego domku , młodego małżeństwa , które każde z osobna posiadało w domu rodzinnym psa ...........

Bodo vel Choco vel HEKTOR urzekł mnie od pierwszego wejrzenia .
Cudowny klusek , ogromny pieszczoch :loveu:
Moim zdaniem świetnie rokuje charakterologicznie:)
To będzie wspaniały pies .......
Bardzo się cieszę , że mogłam go poznać i poprzytulać :)

Posted

Tak ,te szczeniaki są cudowne. Myślę,że po tatusiu odzidziczyły nie tylko urodę , ale i charakter.
To sa dzieci suki , która z cieczka pojawiła sie koło mojej pracy i niestety mój Dingo dołączył do psów, które ja adorowały:cool3:.
Suka niestety musiała mieć jakies traumatyczne przeżycia z ludźmi, bo jest makabrycznie wystraszona i nieufna. Jak zobaczyła człowieka na horyzoncie od razu uciekała. Mogłam jej tylko zostawiac jedzenie i dopiero jak odeszłam na dużą odległośc , podchodziła. Niestey taka pozostała do dzis, a w czasie kiedy miała szczeniaki zrobiła się jeszcze agresywna.
Natomiast szczeniaczki, które od początku starałam się przyzwyczajać do człowieka nie były nigdy wystraszone, mimo,że słyszłay, jak matka szczeka na mnie , warczy i rzuca się . Zawsze radośnie reagowału na mój widok, a przecież mogłam im tylko poświecic po pare minut dwa razy dziennie.
Ale tatuś, do którego bardzo jest podobny Dinuś , ten biało-rudy, to super łagodny, zrównoważony pies, o wspaniałym charakterze, jest niesamowitym oryginałem:lol:. Kilka lat temu przywlókł sie do mojej pracy, na trzech łapach , bo jedna zaplątała mu się w taśmę, którą był przywiązany do drzewa, skóra i kości.

Mam nadzieję,że Dinuś, który juz jest w coraz lepszej formie, znajdzie też dobry domek.:p

Posted

Jakby dla mnie domek robili też bym asystowała:evil_lol:. A tsk serio- widze ,że dobrze się miewa , urósł i łapka już zdrowa:lol:

Posted

Mag.do , jak tu zajrzysz, to bardzo proszę wstaw do pierwszego nowe dzieciaki, czyli Melę i Felę i może nowe zdjęcie juz starszego o kilka dni:razz: Dinusia.

Posted

Tak, tam jest mamusia, taka biduleńka, chyba niezbyt młoda już.

Zawsze wszyscy szukali maleńkich szczeniaczków, a tu nikt nie zagląda. :placz:

Czeka również przecudnej urody Dinuś, będzie trochę większym psiakiem.:lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...