Chefrenek Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Mojej mamie śnią się mopsiki choć nie ma ich już 3 lata. Quote
szajbus Posted January 5, 2007 Posted January 5, 2007 Biegaj sunieczko po soczystych łakach za TM i baw się z naszymi psinkami. Bardzo mi przykro, że po tylu latach w taki dzień musiałaś pożeganać swoją sunię. To boli i będzie bolało, choć z czasem ból nie jest tak palący. Zrobiłaś wszystko co było w twojej mocy. Ona odeszła w kochających ramionach i choć wygladało to przerażająco to odeszła szczęśliwa. "Psia modlitwa A kiedy będę juz stary, kiedy nie będę mógł sie cieszyć dobrym zdrowiem słuchem i wzrokiem, nie rozpaczaj, nie staraj się mnie zatrzymać. Wydam ostatnie tchnienie i opuszczę Ziemię, Wiedząc, że mój los zawsze najbezpieczniej spoczywał w Twoich rękach" Quote
Iri Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 2 tygodnie temu o tej porze w nadziei pojechalam do pierwszej lecznicy,myslalam ze to nic powaznego, poprostu moze przeziebienie....zalozylam kurtke , ktora do tej pory wisi poplamona krwia Ernusi, nie mam sily jej wyprac, caly czas dotykam te plamki.... moja Maszka, ma 8 m-cy , caly czas szuka Erny.... a ja na kazdym spacerze placze i chodze po katach gdzie moja Kulka sie zawsze zalatwiala... ulge sprawia dlugie patrzenie na wierzcholki drzew... wtedy wiem ze za TM napewno sie spotkamy... zycie sie jakos zatrzymalo i wszystko jest nijakie, taka pustka wokol... patrze na zdjecie Ernusi, a obok lezy strzykawka z ktorej podawalam jej krople wody bo sama nie mogla sie napic, siedziala i tylko ciezko dyszala i pewnie nie rozumiala co sie dzieje ze Pani nie moze pomoc i dlaczego nie moge oddychac... widze jej wrok, bo patrzyla sie na mnie tak... Ernusiu... jestes juz wolna od bolu, mozesz oddychac.... nie zasluzylas na taka smierc, ale kto wie jak bedzie z nami? i tak sie spotkamy i znow bedziemy biegac po lesie razem, pojedziemy nad morze i bedziesz mogla ugryzc fale... tak Cie kocham bardzo i zawsze bede.... Quote
Iri Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 Przed chwila na spacerze z Maszka dowiedzialam ie od sasiadki ze po smierci swojej Pani zostala 6-letnia suczka BF , jest do oddania,.... jak tylko bede znala szczegoly, napisze! i zamieszcze pewnie tez post gdzie indziej tez.... ja bym chciala, ale sie boje ... zreszta zobaczymy, narazie trzeba pomoc , szukajmy jej nowego domu! Quote
Iri Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 Chefrenek napisał(a):Miał zapalenie krtani i teraz znów wróciło.Kasłał i cięzko mu było oddychać przez noc. W poniedziałek idę na kontrolę to zapytam. Choć pytałam o badania to lekarz powiedział, że nie ma sensu robić. Ja mam takiego weterynarza którego znam bardzo długo, takiego buldożkowego. Wiesz Chefrenku, nawracac lubi gronkowiec... a jak laduja ja antybiotykiem, to on na coraz to inny sie uodparnia! poki co , moja rada -lec zrobic wymaz z gardzla i antybiogram!!! zazwyczaj wet nie grzebie w gardzielku u BF bo zawrazliwe maja gardzielka.... znam ten spiew, slyszalam nie raz! ale mowie, po miesiacu maltretowania psa sama pojechalam na grochowska 172 (chyba numer dobrze pamietam)no i dr Dembele nie rozpoznal uczulenia, tez mi kazal zrobic wymaz, no i wyszlo ze ma gronkowca i jeszcze na niego uczulona byla Dziewczyna moja.. :mad:zabilismy go lekiem bardzo skutecznie i juz nigdy nie wrocil... Quote
Iri Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 Chefrenek napisał(a):Może to znak... no tak mysle, bo dzis jakos dziwnie mi sie drzwi od szafy same sie otworzyly, gdzie lezy koldra ernusi... nie moge jej wyprac... myslalam ze to Masza, ale ona by nie potrafila, i tak wierze ze to napewno Ernusia! dala mi znak ze jest obok, ze wie ze ja Kocham!! zawinekam ja w kocyk , dalam jej ulubiona zabawke, swoja ulubiona branzoletke, kosc i troche frolikow... przykrylam swoim sweterkiem ze ziemia jej nie zasypala oczki, i tak pochowalam... a pochowalam w Koniku Nowym, bylam tam juz dwa razy, narazie nie ma plyty i napisu, chce zrobic cos ladnego sama... a miejsce tam jest magiczne, naprawda.... :-(:-(:-( mam nadzieje ze bede miala swoj domek i wtedy przeniose Kulke pod swoje okno w ogrodku... Quote
Chefrenek Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 W poniedziałek będę u weterynarza to zapytam o ten wymaz. Quote
Iri Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 Kochana Ernusuiu... zblizyla sie godzina , o ktorej dwa tygodnie temu Twoje serduszko przestalo bic... pamietam o Tobie i placze ... zawsze z Toba.... Quote
szajbus Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 Nasz psy nas kochały ale zauważ, że nie lubiły jak płakałyśmy. Jak to zobaczyły , gotowe były nas pocieszać i swoim jęzorkiem zlizywać te słone kropelni spływające z naszych oczu. Myślę, że jak nas widzą teraz , tez się martwią i pytają " dlaczego płaczesz, ja jestem szczęśliwy(a). A my płaczemy z bólu i niemocy. Nie jesteś sama, jesteśmy z tobą. Quote
Iri Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 szajbus napisał(a):Nasz psy nas kochały ale zauważ, że nie lubiły jak płakałyśmy. Jak to zobaczyły , gotowe były nas pocieszać i swoim jęzorkiem zlizywać te słone kropelni spływające z naszych oczu. Myślę, że jak nas widzą teraz , tez się martwią i pytają " dlaczego płaczesz, ja jestem szczęśliwy(a). A my płaczemy z bólu i niemocy. Nie jesteś sama, jesteśmy z tobą. tak zawsze robila Ernulka, zawsze jak lakalam siedziala przy mnie i tak wlasnie zlizywala moje lzy... byla ze mna tak dlugo, ale jakze strasznie zakrotko!! miala ze mna burzliwe zycie, niespokojne, a;e pelne wrazen:-(:-(:-(... czemu tak ciagle rycze, rycze i rycze i wcale mi nie pomaga mysl o tym ze jest juz szczesliwa???? przeciez bala szczesliwa ze mna!!! to jest niesrawiedlowe, a wlasnie w tej chwili przyszla Masza zlizywac slone kropelki moje.... zawsze tez ;izala mordke Ernusi, a ta sie odwracala i mowila- Mala, nie zawracaj mi glowy, chodz sie lepiej pobawimy kosteczka... tak bylo dzien przed smiercia , czemu czemu czemu ten obrzek pluc nagle sie pojawil????? jezeli mam wierzyc w t zo mowil mi ostatni lekarz, to byla ostra niewydolnosc serca... to do jasnej tak nagle??? w pare godzin pies umiera? czy ja znajde odpoweiedz na to pytanie? a nie zamierzam odpuscic. o nie. Ernusia, wybacz blagam bezradnosc ludzi, ktorym zaufalam.... ale Ty wiedzialas ze ja walcze, tak na mnie patrzylas blagalnie, caly czas do konca patrzylas mi w oczy, Promyczku moj .... az nie mialas juz sily oddychac, umarlas na moim lozku, tam gdzie rowniez zawsze spalas w moich nogach, bo Cie tam zanioslam .... tam pewnie odleciala Twoja Dusza, bo slyszalam Twoj ostatni wzdech i wydech.... Jestes ze mna tutaj i na zawsze w sercu.... Kocham Cie, Malenka, Serduzko Moje .... Masza tez teskni bardzo, czesto wacha to miejsce i patrzy sie na mnie z pytaniem w oczach... a dzis taka ladna pogoda, ide biegac do lasku Bielanskiego, bo mam urlop teraz.... wiesz jak bys miala dobrze? poszlybysmy we trojke na polanke i bylo by cudownie... zal mnie sciska ze nie doczekalas swojego ogrodka, moglas z nami jeszcze zostac, gdzie tak sie pospieszylas>???? czy Ty juz szczesliwa czy tez za mna placzesz? Dzis jade odwiedzic Marte i Pilvi, pozdrowie ich od Ciebie.... Kocham Cie .... Ty wiesz przeciez.... Quote
Iri Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 Chefrenek napisał(a):W poniedziałek będę u weterynarza to zapytam o ten wymaz. Chefreneczku! czekam co napiszesz , jak wrocisz od lekarza! powodzenia! Quote
Iri Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 Ernusiu, Serce Moje!! to ode mnie.... ten plomyk jest wieczny, tak jak moja milosc do Ciebie, a Twoja do mnie.... Quote
szajbus Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 Dlaczego się tak pośpieszyła? Na to pytanie nikt ci nie odpowie, mnie też. Przecież nikt się nie spodziewał, że Psonia za chwilę wyda ostatnie tchnienie. Jej stan pod wpływem podawanych leków, wlewów dożylnich i tlenu się stabilizował. W czwartek wykluczono chorobę serca, płuc, nerek, watroby itd. Po wynikach i badaniach nikt nam nie wierzył, że ten psiak ma 10 lat. Mielismy być spokojni, a w niedzielę o 13:00 odeszła za TM. Swoim odejściem zaskoczyła dosłownie wszystkich. Leżąc pod tlenem, kroplówkami też na mnie patrzyła błagalnym wzrokiem, a ja jej szeptałam do uszka ciepłe słowa dodajac jej otuchy. Błagałam, żeby walczyła. Przez myśl mi nie przyszło, że za chwilę jej nie będzie. Nawet podczas reanimacji wzywałam Boga na pomoc i krzyczałam. Nie mogłam uwierzyc w to, co sie stało. Iri, podejrzewam,że one były bardzo potrzebne tam, na górze i nie miałysmy na to zadnego wpływu, żeby je tu zatrzymać. Pozostała nam ogromna tęsknota i żal. Quote
Iri Posted January 9, 2007 Author Posted January 9, 2007 Myszko Kochana... Moja!!!! snialas mi sie dzis po raz pierwszy! nagle zaczelas biegac i ja sie zdziwilam, przeciez ostatni nie mialas sily... znowu mnie bardzo zaskoczylas , tak samo jak swoim odejsciem... ale potem s[padlas z gorki i prosto w wykopany dolek i ja zaczelam krzyczec zebys stamtad wyszla szybko, zbieglam do Ciebie i sie obudzilam... Boze! czy to oznacza ze sie poczulas juz lepiej? ale bieglas do mnie, z takiego lasku jak tam kolo cmentarza gdzie Cie pochowano... albo to znacza ze nie znalazlas jeszcze spokoju? ze tz nie mozesz sie pogodzic z nagla smiercia? tesknisz za mna? co ja mam zrobic??? Ernusiu! Kocham Cie! w sobote jade do Ciebie na grobek, zapale znicz.... calymi dniami pale swieczki w domu... chce zebys byla tam szczesliwa!!! Quote
szajbus Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Iri, ona biegła do ciebie dając ci znak, żebyś się nie martwiła. Jest już zdrowiutka. Tam psiaki odzyskują zdrowie i dawny wigor. Są szczęsliwe.Dała ci znak, że ona tam nie leży. Tam spoczywa jej ciałko. Ona żyje nadal. To, że wpadła w dołek i nie dobiegła do ciebie może oznaczać jedno, że nie możesz jej dotknąć fizycznie, ale duchowo jesteś z nią związana i tak już zostanie. Pamiętaj o jednym. Jej odejście nie było twoją winą i ona o tym doskonale wiedziala. Ona widziala, że za wszelką cenę chciałaś ją ocalić. Przeanalizuj jej ostatnie dni krok po kroku i dojdziesz do wniosku, że ona czuła zbliżający się koniec. Psy to wyczuwają swoimi zmysłami. Wiele z nich jest z tym pogodzonych, ale my , ludzie nie dajemy im wiary, albo po prostu tego nie zauważamy przerażeni ich chorobą. Walczymy do końca. Często bywa tak, że pies , który wyczuwa swoje odejście za TM odchodzi od swej zagrody, miejsca, które jest mu bliskie, by zakonczyć swój żywot w samotności. Zanam takie przypadki. Dziś wiem, że moja Psonia wysyłała mi delikatne sygnały, ale ja przerażona jej złym samopoczuciem nie chciałam tego dostrzec.Byłam zajęta szukaniem wetów, szpitala jej ratowaniem. Przecież widziałam, że mimo opinii wetów. rewelacyjnych wyników coś było z nią nie tak. Zanim dostała wstrząs "odwiedzała" każde ze swoich ulubionych miejsc w domu. Kładła się przez chwilę i odchodziła do następnego. Obeszła całe mieszkanie, nawet łazienkę. Potem podchodziła do każdego z nas, lizała, a jej oczy???? W szpitalu, zanim straciła przytomnośc zamachała ogonkiem. To był jej ostatni z nami kontakt. Psonia się z nami żegnała , ale zajęło mi to sporo czasu, żeby sobie to uświadomić. Może jestem głupia ,ale zastanawia mnie data jej odejścia. Urodziła się 10 lipca, odeszła 10 lipca w dniu swoich 10 urodzin. Co mi chciała przekazać. Czuję w sercu, że to cos oznacza, ale do dzis nie wiem co. Quote
Iri Posted January 9, 2007 Author Posted January 9, 2007 Wiesz Szajbus, dociera do mnie pomalu co mowisz... wiem, ze dala znak ze nie ma mi za zle nic... a dzien przed..... hmmm... ona sie dobrze czula, bawila sie koscia z Maszka, gryzla kosteczke, potem spala jak zawsze na swoim miejscu. a w nocy spala kolo mnie , tylko slyszalam ze ma dziwny krotszy oddech.... pomyslalam ze jak jej nie przejdzie to pewnie przeziebienie... a ona jak nigdy przyszla do mnie , usiadla w nogach i patrzyla.... ja pomyslalam ze prosi o pomoc i pojechjalam do weterynarza.... ale juz potem wieczorem, Kula przyszla ledwo za mna do sypialni, kiedy ja tam wyszlam na chwile i znowu sie przytulila do mnie.... caly czas chciala ze mna byc... ja znow pojechalam na tlen, po godzinie ernusia odstawila, nie chciala tlenu... odwracala sie ,.... wet powiedzial ze mam dac jej spokoj, jewchac dodomu, a rano na kontrole... i za 15 min Kulki juz nie bylo..... polozyla sie na boku w domu przed drzwiami i jakos wyciagnela lapki i zesztywniala..... zaczela odchdzic... dobrze ze ja szybko polozylam na lozko swoje, tam gdzie ona w nogach moich spala... i tam juz juz odeszla..... powoli .... zabraklo jej powietrza, Boze wszystko bym dala zeby jej pomoc!!!!!!!!! Ernusiu, czy naprawde wiesz ze sie staralam??? a moze sama chcialas odejsc bo pora przyszla? w to akurat watpie..... Quote
szajbus Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Iri, to my sobie wmawiamy, że one tego nie chciały. Uwierz mi one czują i chyba czasami nam sie dziwią, że robimy coś wbrew naturze. Popatrz, ile suk odtrąca swoje np. jedno szczenię , aby wykarmić resztę. Pózniej okazuje się, że maluszek nie miał szans na przeżycie , bo miał wady wrodzone. Skąd ona to wie????????? Instynkt. One więcej wiedzą niż nam się wydaje. Człowiek to niedowiarek, musi mieć coś udowodnione i udokumentowane, bo zatracił dawno to, co dała mu kiedyś matka natura. Quote
Iri Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 Myszko moja... biegalam dzis w lesie tymi naszymi sciezkami.... pamietasz strumyczek ktory tak kochalas? jak chodzilas jeszcze niedawno przez caly strumyk nie wychodzac z wody i czerpalas pyszczkiem wode? a Twoja Pani stala, krecila kijkiem, i myslala jak to wezmie Cie na pokaz fair show.... patrzyli sie na nas jak na dziwakow .... a ja cale swoje zycie planowalam z Toba i dla Ciebie.... jak ze tak wszystko moglo tak szybko sie skonczyc? nie mam zadnych planow, stracilo wszystko swoja barwe i sens... pomoz mi wrocic do zycia, daj znak jeszcze raz ze jestes blisko... dzis nie przyszlas do mnie we snie, a ja tak tesknie za Toba.... Quote
Iri Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 szajbus napisał(a):Iri, to my sobie wmawiamy, że one tego nie chciały. Uwierz mi one czują i chyba czasami nam sie dziwią, że robimy coś wbrew naturze. Popatrz, ile suk odtrąca swoje np. jedno szczenię , aby wykarmić resztę. Pózniej okazuje się, że maluszek nie miał szans na przeżycie , bo miał wady wrodzone. Skąd ona to wie????????? Instynkt. One więcej wiedzą niż nam się wydaje. Człowiek to niedowiarek, musi mieć coś udowodnione i udokumentowane, bo zatracił dawno to, co dała mu kiedyś matka natura. Dzieki Tobie Szajbusku zaczynam troche narawde trzezwiec.... naprawde wiem ze jest tak jak piszesz, mam nadzieje ze bede mogla normalnie funkcjonowac i myslec o Ernusi mojej z usmiechem ... bo na razie moge tylko wyc do ksiezyca .... Quote
Iri Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 http://img486.imageshack.us/img486/4379/spiacaernusia2004fn9.jpg Rybciu Moja Kochana! Jezeli po tamtej stronie, za Teczowym Mostem... masz tez takie fajne lozeczko i tak mozesz sobie slodko pospac, to ja jestem spokojna.... ale wiesz ile bym dala zeby cofnac czas i sie znalesc w tej sekundzie , dwa lata wstecz, i dotknac Cie.... powachac za uszkiem.... i lapki ucalowac moje najdrozsze,,,, obeszlam dzis pol Warszawy ... wszystkie parki gdzie bylas ze mna..... plakam strasznie i placze dalej... Kocham i Tesknie .....i Zawsze Bede.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.