Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Keksio wczoraj wieczorem już normalnie chodził. Od 2 dni zabaw nie ma i Keks nieszczęśliwy i ja też, bo mnie w domu ciągle zaczepia, ale musimy poczekać. Zamiast tego uczę go chodzić przy nodze na smyczy (bo nam się całkiem zapomniało jak to się robi ;) ). Keksik szybko zrozumiał o co mi chodzi, teraz tylko musimy przypominać i utrwalać. On bardzo lubi pracę z człowiekiem, musi mieć misję i jest bardzo zadowolony jak mu wychodzi.

Później próbowałam z Simonem, ale ten ostatnio rozkojarzony i w ogóle nie wiedział co ja od niego chcę... jak to Simuś. Wprawdzie już ładnie chodzi jak ma "dobre dni", ale jak smycz jest napięta. Ale... bardzo ładnie przechodzi obok psów, jak tylko na nie popatrzy z pomarszczonym czołem muszę powiedzieć "nie wolno" zanim sam postanowi wziąć sprawy w swoje łapki i jest spokojny :loveu:

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Może te zabawy powinny być już takie spokojniejsze...o ile to jest odpowiednie słowo :roll:
To już nie jest młodzieniaszek. Łapka, to tzw. pół bidy, ale jakby (nie daj Boziu) coś mu trzasnęło w krzyżu, to...:shake:. Te jego wysokie skoki napawają mnie przerażeniem...
Niech sobie biega z drugim psem, bawi się, aportuje, ale tak stosownie do wieku i stanu zdrowia, bo w końcu jest już po dwóch kontuzjach.

Pora nabrać rozumu, piesku!!!!

Posted

dziewczyny ale jest roznica w wypadku jak pies łape położy niefortunnie albo spadnie skads a co innego jest przeforsowanie albo pretrenowanie. jesteśmy ludźmi i powinniśmy być za psa odpowiedzialni i jeśli coś co lubi, ba nawet kocha mu nie służy powinniśmy to ograniczyć. Ciekawe która z was psy swoje słodyczami czy chipsami karmi?a co pewnie lubią .... takie jest moje zdanie bynajmniej.


Dominika to mozemy i Semka tam ogłosić tak?

Posted (edited)

Keks w ten wieczór nic nadzwyczajnego nie robił, spacer 40 min, 20 bieganie za piłeczką. Nic na to nie wskazywało, nie pisnął, nie jęknął, nie zatrzymał się, nie zmęczył bardziej niż zawsze. Przecież gdybym zauważyła, że coś jest nie tak zaraz i na rękach bym go zaniosła do domu. Przyszliśmy normalnie do domu, zjadł, pochodził, położył się spać, nic nietypowego się nie działo. Po 3 godzinach jak wstał miał łapkę w górze. W książeczce jest napisane "kulawizna", nie ma nic o przetrenowaniu, po prostu wet użył takiej nazwy, żeby wyjaśnić, że nie jest to złamanie, zwichnięcie, zapalenie. Nie mam z 3 psami w mieszkaniu, pracą, praktyką, zajęciem się domem czasu na trenowanie z jednym psem godzinami. Wyjaśniam tylko, jeśli ktoś mnie źle zrozumiał i teraz myśli, że Keksa męczę do upadłego wymyślonymi treningami.

Przeszło mu po 1,5 dnia i do weta poszłam tylko dlatego, że bałam się, że może coś później wyjść, czego nie było widać. W końcu wetem nie jestem, ale chciałam się upewnić, że żadne złamanie, zwichnięcie, zapalenie. Zabawy już dawno mu ograniczam, absolutnie żadnych patyków, frisbee rzucam też nisko i to "przy dobrych wiatrach" raz na 2 tygodnie. Teraz już tylko piłeczka, spokojnie dziewczyny, ja również i to najbardziej z Was chcę, żeby był zdrowy, szczęśliwy i żeby mu żadna krzywda się nie stała, gdyby mu ktoś coś zrobił, udusiłabym własnoręcznie, a sobie bym tego nie wybaczyła.

Tak, jesteśmy za psy odpowiedzialni tak samo jak za nasze dzieci. Wasze dzieci bardziej kochacie niż psy i bardziej się o nie troszczycie. Która dziecku nie daje chipsów albo słodyczy, bo im to nie służy? Przecież są niezdrowe. Jeśli dziecko jest bardzo żywiołowe, a rodzice troskliwi, czy je to uchroni przed kontuzjami? Pomyślcie w dzieciństwie, czy w waszej klasie nie było zawsze takiej czarnej owieczki, która sobie coś ciągle zrobiła ? Ja nie stoję w drzwiach wypuszczając pieska, żeby sobie pobiegał albo szybko na siku i do domu. Gdyby tak wiele psów na DT nie siedziało w hotelowych boksach, z pewnością więcej byłoby takich przypadków i nie traktowałybyście tego jako wyjątku.

Ja i tak mu ograniczam zabawy, troszcząc się o niego, ale nie będę tłumić w nim jego energii, żeby był nieszczęśliwy. Dopóki będzie u mnie na DT nikomu nie gwarantuje, że znowu nie wylądujemy u weta. Trzeba się z tym pogodzić.

Tak, Simona też tam możemy ogłosić.

Edited by Dominika84
Posted

Pozdrowię, coś przyszłemu DS nie nagli się do spacerów z nim. Miała przyjść na weekend pospacerować a cisza. Gdybym to ja miała wziąć psa, chciałabym z nim jak najwięcej już czasu spędzać i go poznawać. Może coś jej wypadło, a może każdy inaczej do tego podchodzi.

Posted

[quote name='Dominika84']Pozdrowię, coś przyszłemu DS nie nagli się do spacerów z nim. Miała przyjść na weekend pospacerować a cisza. Gdybym to ja miała wziąć psa, chciałabym z nim jak najwięcej już czasu spędzać i go poznawać. Może coś jej wypadło, a może każdy inaczej do tego podchodzi.[/QUOTE]
Hmm, nie chcę być złym prorokiem ale taki zbieg okoliczności tuż przed adopcją jest dla mnie zadziwiający....Chyba się cyniczna robię ale ostatnio jakoś tak mam...

Posted

Dziś byliśmy na spacerze z przyszłą Pańcią Keksa i jej przyszłym współlokatorem, który ma suczkę (z interwencji TOZu) i kota. Następne spotkanie będzie już z suczką. Przypuszczają, że pod koniec października najpóźniej Keksa wezmą. Chłopak załatwia w tej chwili kredyt na mieszkanie, stąd opóźnienia w adopcji.

Posted

[quote name='Dominika84']Dziś byliśmy na spacerze z przyszłą Pańcią Keksa i jej przyszłym współlokatorem, który ma suczkę (z interwencji TOZu) i kota. Następne spotkanie będzie już z suczką. Przypuszczają, że pod koniec października najpóźniej Keksa wezmą. Chłopak załatwia w tej chwili kredyt na mieszkanie, stąd opóźnienia w adopcji.[/QUOTE]
No to trzymam kciuki.....

Posted

Dziękuje w imieniu Keksika.

No to trzymajcie też za mnie w miarę możliwości, bo co innego oddać z dnia na dzień, a co innego męczyć się z tą myślą codziennie, tzn mając jej realną perspektywę ciągle w głowie i widząc Keksa przed sobą. Też wolałabym, żeby poszedł już w tamten czwartek do domu stałego. Teraz męki przeżywam.

Jutro jadę z Keksikiem na zapoznanie z suczką.

Posted

[quote name='Dominika84']Dziękuje w imieniu Keksika.

No to trzymajcie też za mnie w miarę możliwości, bo co innego oddać z dnia na dzień, a co innego męczyć się z tą myślą codziennie, tzn mając jej realną perspektywę ciągle w głowie i widząc Keksa przed sobą. Też wolałabym, żeby poszedł już w tamten czwartek do domu stałego. Teraz męki przeżywam.

Jutro jadę z Keksikiem na zapoznanie z suczką.[/QUOTE]

Zdecydowanie Cię rozumiem. ;(

Posted

Dziękuję za zrozumienie.

Keks dziś spotkał się z suczką. Od soboty nie miał żadnego ruchu oprócz spacerów.

(Oczywiście w domu wchodzi na głowę i sam nie może zrozumieć swojego stanu, nie potrafi sobie poradzić z rozpierającą go energią. Wracamy po spacerze a on dalej za mną po domu chodzi, w ogóle nie chce spać, nie jest zmęczony, dużo można jeszcze opowiadać, generalnie bardzo męczący jest w tej chwili.)

I jak od tygodnia kumulował w sobie całą energię, wyobrażacie sobie co się działo jak zobaczył suczkę, która ma ochotę z nim się bawić, do tego w ogromnym parku, gdzie jest pełno przestrzeni do biegania... jednym słowem - dzik.

Oczywiście super wobec niej się zachowywał oprócz tego, że ja zamęczyć chciał. Poszliśmy też do domu poznać kota i go nie zjadł. Więc wszystko ok jest.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...