Shilomaniak Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Karilka napisał(a):"Shila" i "spokojna" w jednym zdaniu mi sie nie mieści :D! To desperacja :evil_lol:. Muszę być oazą spokoju, żeby stanowić silną konkurencję do uczuć mojego męża :diabloti: Quote
Rinuś Posted December 11, 2012 Posted December 11, 2012 co to za suka? jestem nie na czasie :eviltong: Quote
Karilka Posted December 13, 2012 Author Posted December 13, 2012 To tymczasowiczka. Szuka domu ;).Gamza w Nowym Domu. Ja mam teraz kogoś fajnego u siebie i jak dorwę Ayie to przedstawie tutaj. Quote
Sonka95 Posted December 20, 2012 Posted December 20, 2012 piękne foteczki :loveu: https://lh5.googleusercontent.com/-NNMTPuPSvM4/ULzUIdofBnI/AAAAAAAABNI/rl6fWwmFjdA/s720/DSC_0123.jpg ślicznotka :p Quote
Karilka Posted December 22, 2012 Author Posted December 22, 2012 Śnieżne pozdrowienia od Gamzy z Krynicy Zdrój :) Quote
Karilka Posted January 4, 2013 Author Posted January 4, 2013 (edited) Tak mnie wzięło na wspominki.. 09.12.2006r... - 08.08.2012r 5 lat i 7 miesięcy. Zaczęło się od zaproszenia od Vika_Bari na wątek ogólny, powstającej "Nadziei Dobermana". Wtedy zaczęłam "węszyć" w poszukiwaniu bezdomnych dobermanów i znalazłam ogłoszenie. Zdjęcie paskudne. Dziwnie chudy pies, w tle zielone kitle weterynarzy i smętne klatki kennel. Przeglądam, przeglądam.. i coś kazało mi zainteresować się tym psem. Może to była ambicja i żądza "sprawdzenia" się w roli wolontariusza Nadziei Dobermana? Na pewno był to napis: "Łódź". Kolejny krok: osoba kontaktowa.. którą okazała się przemiła osoba "z branży zwierząt bezdomnych". Przegadałyśmy na gadu-gadu godziny. Okazało się, ze mamy wspólnych znajomych.. podobnego jobla.. no i.. że pies z ogłoszenia ma niewiele czasu.. Informacja: "Doberman do pilnej adopcji" telepała się w mojej nastoletniej głowie. No i co zrobić? Dom Tymczasowy dla psa mordercy? Przecież jak to się wyda..Cholera. Jedynym sposobem było postawienie rodziny przed faktem dokonanym... Płaczem i dziecinnym głosem, ubłagałam tatę żeby pojechał ze mną zobaczyć tego psa. I pojechał. Pamiętam do dziś to podekscytowanie...wywołane uświadomieniem sobie, że przecież ja nigdy wcześniej nie widziałam na oczy dobermana. Nigdy nie prowadziłam na smyczy psa, większego od 6kg mopa. Dojechaliśmy. Wyszła Iwona, w której oczach przeczytałam, że dużo jest nie tak. Nie tak miałam wyglądać. To nie była odpowiednia osoba dla TAKIEGO psa. Powinnam być o przynajmniej 10 lat starsza a mój tata, nie powinien wchodzić do kliniki na trzęsących się jak galareta nogach... TO WSZYSTKO NIE TAK! Mimo tych przytłaczających faktów - wyrzucono nas na małe ogrodzone podwórko i wyprowadzono psa. Ojciec ledwo stał. Panika w oczach... Osuwał się po ścianie. Do tej pory mam ten widok przed oczami: facet 105kg, kulturysta, typ macho... Wymiękł. Przerosła go rzeczywistość. Rzeczywistość w postaci własnej córki - gówniary i psa, który yorkshire terriera nie przypominał. Iwonka, zajmująca się adopcją, ratowała go rozmową, uśmiechem, urokiem osobistym i wszystkim czym mogła... Jechaliśmy do domu. Bez psa. Ojciec bluźnił całą drogę. Nasłuchałam się bardziej niż zwykle.. dowiedziałam, że byłby w stanie prędzej kupić mi lwa (ah ta fascynacja Disneyem) niż to czarne bydle. Że nie będę miała tego psa i tyle. Nawet nie wiedział jak się mylił. Następnego dnia byłam w MPK z babcią. W trasie. Jechałyśmy po psa. Wchodząc do kliniki, od progu, dało się słyszeć pamiętne darcie mordy i rumot drucianej klatki kennel. Babcia - typowa twardzielka. Nie zmrużyła nawet powieki, kiedy jej ukochana wnusia dostała smycz z 40kg torpedą na jej drugim końcu. Poszło szybko - podpisanie umowy (na mojego, nieświadomego brata) i fru. Pierwsza przygoda. Wspólna przygoda: przejazd całego miasta MPK a potem busem podmiejskim. Pies zdębiał. Nawet on zgłupiał. Taki brak szacunku wobec psa mordercy? Phi! W domu byliśmy o 19. Do 22 jeździłam na rowerze po okolicznych wsiach. Nikt nie chciał nas wpuścić do domu. Z okazji zimy, śniegu i zawieruchy - ulitowano się i o 22:30 doberman, stał już uwiązany na dwóch smyczach i w kagańcu, przy kaloryferze. A ja z nim. Było troche poruszenia wśród dobermaniarzy, ze względu na mój wiek.. Ze względu na brak doświadczenia.. Ze względu na trudną przeszłość psa.. Efekt był taki, że staliśmy się nierozłączni. Edited January 4, 2013 by Karilka Quote
gops Posted January 4, 2013 Posted January 4, 2013 piękna historia , trzymam kciuki żebyś kiedyś znalazła jeszcze takiego drugiego Dolca w innym psim ciele bo jestem pewna że taki istnieje . Quote
Karilka Posted January 4, 2013 Author Posted January 4, 2013 (edited) Jak na razie mam coś takiego: Codziennie pracujemy posłuszeństwo pod IPO. Muszę dostosować się do tego co potrafi i pokazać mu więcej. Wyzwanie ;). W każdym razie - dobcio, troszkę daje w kość. Co jak wszyscy wiedzą - kocham nad życie.:diabloti:. Edited January 4, 2013 by Karilka Quote
Karilka Posted January 4, 2013 Author Posted January 4, 2013 (edited) Zdjęcia - tak jak i pies, należą do hodowli de Terra Mirabili. Do końca kwietnia, ogarniam sprawy "psie" i w maju/czerwcu wyjeżdżam zagranicę. Jestem ciekawa, czy potrafię żyć bez psa. To będzie taki test osobowości ;). Edited January 4, 2013 by Karilka Quote
Karilka Posted January 4, 2013 Author Posted January 4, 2013 (edited) [FONT=book antiqua]Jeszcze wczoraj byłeś tutaj To nie był sen Wszystko było takie proste Jak noc i dzień Jeszcze wczoraj byłam z Tobą Ty jak Mój cień Lecz wszystko zmieniło się... Pewnie jutro Cię dogonię Zatrzymam sen Wszystko będzie takie proste Jak noc i dzień Pewnie jutro się spotkają Mój i Twój cień...[/FONT] Ten dom źle na mnie wpływa. Zawsze jak tutaj jestem - mam przed oczami wspólne chwile.. ...Kiedy patrze na podwyższony do 3,5m, płot sąsiada, który hoduje króliki - nie sposób jest mi opanować łez. Ile razy ja sie tych królików naganiałam.. ...Ten załatany jakąś poxyliną kaloryfer - pamiątka po tym, jak Dolce wystawił go ze ściany, żeby dorwać się księdzu do gardła. ...To łóżko, do którego przyjeżdżał, bardziej nawet niż do klatek z królikami. Jego ukochane, łoże małżeńskie, w moim dawnym pokoju. ...Otworzyłam szafę i znalazłam dwie piłki: do koszykówki i do siatkówki. Zawsze miałam ich zapas, bo każdy na tej wsi, wiedział czyj jest zbój, który właśnie wypatroszył piłkę i tym samym zakończył mecz. W ciągu życia upolował ich dziesiątki. Mimo moich maksymalnych zabezpieczeń. ...Te rozłupane drzwi wejściowe. Ta piwnica, w której ganialiśmy się w deszczowe dni. Te badziewne, plastikowe bombki na choince (wszystkie szklane "wyszły")... on tak kochał święta. Mama zawsze coś przypaliła i .. to był jedyny okres, kiedy nie było zakazu karmienia psa. Zawsze oboje wracaliśmy do domu tacy zatuczeni.. Edited January 4, 2013 by Karilka Quote
Shilomaniak Posted January 4, 2013 Posted January 4, 2013 Ech, Karilka...co tu gadać... ale daję Ci 100% gwarancję, że przyjdzie taki moment w życiu gdy jakieś psie spojrzenie rozbudzi na nowo miłość w Twoim serduchu. Sama mówiłaś: NASTĘPCA nie ZASTĘPCA, a kocha się równie mocno i zwariowanie. Quote
Karilka Posted January 21, 2013 Author Posted January 21, 2013 Hmmm.... dostałam taką "informację" na maila.. Quote
Shilomaniak Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 ło matko!!! a co to za piękność??? :crazyeye: Quote
Aleks89 Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 Niekopiowane więc nie może być piękne:diabloti: Quote
Karilka Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 (edited) Aleks Ciebie ktoś powinien już dawno skopiować.:diabloti: Najlepiej o głowe i coś jeszcze.:eviltong: Shilomaniak - sceniątko. Nie wiem co z tego wyniknie. Jestem.. tak na raczej "nie" niż na "TAK! BIORĘ NATYCHMIAST"..alle ..zobaczymy jutro ;) Edited January 23, 2013 by Karilka Quote
Aleks89 Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 http://images04.olx.pl/ui/20/45/94/1334011544_349034194_1-Zdjecia--GOCZY-POLSKI-szczenieta-po-Championie-Pracy.jpg No pacz to samo ,ino mniej żre.:diabloti: Quote
Karilka Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 Nie porównuj gówna do twarożku. Może jeszcze do szkockiego collie porównasz? ;) Quote
Aleks89 Posted January 23, 2013 Posted January 23, 2013 Doberman z ogonem i uszami to już nie doberman.To gończy ew.jamnik na długich łapach.Jeszcze uszy bez ogona mógłbym znieść ,ale komplet krzywdzi moje oczy:eviltong: Quote
Karilka Posted January 23, 2013 Author Posted January 23, 2013 (edited) Mnie nie robi różnicy. Liczy się charakter - z tatusiem tego malca zdarzyło mi się pracować, przetestować pod względem odwagi, zajoba na pracę, poziomu pobudliwości... Mamusia jest dominująca. To dziecko ma duże szanse być takie jak chce. Dobrze poprowadzić.. tu wyciszyć, tam pobudzić.. z ogarem chyba nie miałabym o czym "porozmawiać" Ba! Powiem Ci szczerze, że dawno nie podobał mi się szczeniak. Ten mi się podoba - fizycznie, oczywiście. Psychicznie - muszę sprawdzić.. chociaż wierzę, że jest OK. Wiem jakiego chce psa. I jaki powinien być już jako szczeniak. ...żaden owczarek nie jest w stanie zapewnić mi tego, co kocham (a stety/niestety ciągle ktoś mi poleca niemca użytka lub malinois). ZOBACZYMY. Edited January 23, 2013 by Karilka Quote
Czekunia Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Pierwszy raz u Was piszę... Przeglądam i podziwiam od dawna... Dobermany to moja platoniczna miłość, bo na dobre wsiąkłam w wyżły... Ale pamiętam, kiedy pokochałam dobki. Było to jakieś 18 lat temu, zanim w wieku 11 lat dostałam swojego pierwszego psa... O psie marzyłam chyba od zawsze, pewnego dnia w parku zobaczyłam faceta z czarnym cudem na smyczy i wiedziałam, że kiedyś takiego będę mieć (obecnie to "kiedyś" trochę przesunęło się w czasie;)). Kwintesencja piękna, elegancji, dumy, honoru... Namiętnie przeglądałam ogłoszenia w gazecie, aż któregoś razu znalazłam: kobieta odda 3-letniego dobermana z powodu wyjazdu. Ponieważ tata równie mocno co ja chciał takiego diabła - pojechaliśmy. To, co zostaliśmy w domu tej babki, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania:D. Już w korytarzu zauważyłam poobgryzane do granic możliwości meble:evil_lol:, no i wtedy pani wypuściła z pokoju psa: co to za bydle było! Przeogromny:loveu: Niestety, wtedy jeszcze moja mama była zupełnie na "nie", więc marzenie musiało poczekać. Potem życie potoczyło się zupełnie inaczej, w skutek czego trafił do nas spaniel bretoński... Nadal jednak z tyłu głowy siedzi mi doberman i mam nadzieję, że kiedyś, kiedyś... Marzenie się spełni. Pięknie piszesz o Dolarze... Łza w oku się kręci... Trzymam kciuki za następcę Dolca:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.