Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Karilka napisał(a):
"Shila" i "spokojna" w jednym zdaniu mi sie nie mieści :D!


To desperacja :evil_lol:. Muszę być oazą spokoju, żeby stanowić silną konkurencję do uczuć mojego męża :diabloti:

  • 1 month later...
  • 2 weeks later...
Posted (edited)

Tak mnie wzięło na wspominki..

09.12.2006r... - 08.08.2012r
5 lat i 7 miesięcy.

Zaczęło się od zaproszenia od Vika_Bari na wątek ogólny, powstającej "Nadziei Dobermana". Wtedy zaczęłam "węszyć" w poszukiwaniu bezdomnych dobermanów i znalazłam ogłoszenie. Zdjęcie paskudne. Dziwnie chudy pies, w tle zielone kitle weterynarzy i smętne klatki kennel. Przeglądam, przeglądam.. i coś kazało mi zainteresować się tym psem. Może to była ambicja i żądza "sprawdzenia" się w roli wolontariusza Nadziei Dobermana? Na pewno był to napis: "Łódź".
Kolejny krok: osoba kontaktowa.. którą okazała się przemiła osoba "z branży zwierząt bezdomnych". Przegadałyśmy na gadu-gadu godziny. Okazało się, ze mamy wspólnych znajomych.. podobnego jobla.. no i.. że pies z ogłoszenia ma niewiele czasu..

Informacja: "Doberman do pilnej adopcji" telepała się w mojej nastoletniej głowie. No i co zrobić?
Dom Tymczasowy dla psa mordercy? Przecież jak to się wyda..Cholera. Jedynym sposobem było postawienie rodziny przed faktem dokonanym...

Płaczem i dziecinnym głosem, ubłagałam tatę żeby pojechał ze mną zobaczyć tego psa.
I pojechał.
Pamiętam do dziś to podekscytowanie...wywołane uświadomieniem sobie, że przecież ja nigdy wcześniej nie widziałam na oczy dobermana. Nigdy nie prowadziłam na smyczy psa, większego od 6kg mopa.
Dojechaliśmy. Wyszła Iwona, w której oczach przeczytałam, że dużo jest nie tak. Nie tak miałam wyglądać. To nie była odpowiednia osoba dla TAKIEGO psa. Powinnam być o przynajmniej 10 lat starsza a mój tata, nie powinien wchodzić do kliniki na trzęsących się jak galareta nogach... TO WSZYSTKO NIE TAK!
Mimo tych przytłaczających faktów - wyrzucono nas na małe ogrodzone podwórko i wyprowadzono psa.
Ojciec ledwo stał. Panika w oczach... Osuwał się po ścianie. Do tej pory mam ten widok przed oczami: facet 105kg, kulturysta, typ macho... Wymiękł. Przerosła go rzeczywistość.
Rzeczywistość w postaci własnej córki - gówniary i psa, który yorkshire terriera nie przypominał.
Iwonka, zajmująca się adopcją, ratowała go rozmową, uśmiechem, urokiem osobistym i wszystkim czym mogła...

Jechaliśmy do domu. Bez psa.
Ojciec bluźnił całą drogę. Nasłuchałam się bardziej niż zwykle.. dowiedziałam, że byłby w stanie prędzej kupić mi lwa (ah ta fascynacja Disneyem) niż to czarne bydle. Że nie będę miała tego psa i tyle.
Nawet nie wiedział jak się mylił.

Następnego dnia byłam w MPK z babcią. W trasie. Jechałyśmy po psa.
Wchodząc do kliniki, od progu, dało się słyszeć pamiętne darcie mordy i rumot drucianej klatki kennel. Babcia - typowa twardzielka. Nie zmrużyła nawet powieki, kiedy jej ukochana wnusia dostała smycz z 40kg torpedą na jej drugim końcu.
Poszło szybko - podpisanie umowy (na mojego, nieświadomego brata) i fru.

Pierwsza przygoda. Wspólna przygoda: przejazd całego miasta MPK a potem busem podmiejskim.
Pies zdębiał. Nawet on zgłupiał. Taki brak szacunku wobec psa mordercy? Phi!

W domu byliśmy o 19. Do 22 jeździłam na rowerze po okolicznych wsiach. Nikt nie chciał nas wpuścić do domu.
Z okazji zimy, śniegu i zawieruchy - ulitowano się i o 22:30 doberman, stał już uwiązany na dwóch smyczach i w kagańcu, przy kaloryferze. A ja z nim.

Było troche poruszenia wśród dobermaniarzy, ze względu na mój wiek.. Ze względu na brak doświadczenia..
Ze względu na trudną przeszłość psa..

Efekt był taki, że staliśmy się nierozłączni.

Edited by Karilka
Posted (edited)

Jak na razie mam coś takiego:







Codziennie pracujemy posłuszeństwo pod IPO.
Muszę dostosować się do tego co potrafi i pokazać mu więcej. Wyzwanie ;).

W każdym razie - dobcio, troszkę daje w kość. Co jak wszyscy wiedzą - kocham nad życie.:diabloti:.

Edited by Karilka
Posted (edited)





Zdjęcia - tak jak i pies, należą do hodowli de Terra Mirabili.

Do końca kwietnia, ogarniam sprawy "psie" i w maju/czerwcu wyjeżdżam zagranicę.
Jestem ciekawa, czy potrafię żyć bez psa. To będzie taki test osobowości ;).

Edited by Karilka
Posted (edited)

[FONT=book antiqua]Jeszcze wczoraj byłeś tutaj
To nie był sen
Wszystko było takie proste
Jak noc i dzień
Jeszcze wczoraj byłam z Tobą
Ty jak Mój cień
Lecz wszystko zmieniło się...

Pewnie jutro Cię dogonię
Zatrzymam sen
Wszystko będzie takie proste
Jak noc i dzień
Pewnie jutro się spotkają
Mój i Twój cień...[/FONT]






Ten dom źle na mnie wpływa. Zawsze jak tutaj jestem - mam przed oczami wspólne chwile..


...Kiedy patrze na podwyższony do 3,5m, płot sąsiada, który hoduje króliki - nie sposób jest mi opanować łez.
Ile razy ja sie tych królików naganiałam..

...Ten załatany jakąś poxyliną kaloryfer - pamiątka po tym, jak Dolce wystawił go ze ściany, żeby dorwać się księdzu do gardła.

...To łóżko, do którego przyjeżdżał, bardziej nawet niż do klatek z królikami. Jego ukochane, łoże małżeńskie, w moim dawnym pokoju.

...Otworzyłam szafę i znalazłam dwie piłki: do koszykówki i do siatkówki. Zawsze miałam ich zapas, bo każdy na tej wsi, wiedział czyj jest zbój, który właśnie wypatroszył piłkę i tym samym zakończył mecz.
W ciągu życia upolował ich dziesiątki. Mimo moich maksymalnych zabezpieczeń.

...Te rozłupane drzwi wejściowe. Ta piwnica, w której ganialiśmy się w deszczowe dni. Te badziewne, plastikowe bombki na choince (wszystkie szklane "wyszły")... on tak kochał święta. Mama zawsze coś przypaliła i .. to był jedyny okres, kiedy nie było zakazu karmienia psa. Zawsze oboje wracaliśmy do domu tacy zatuczeni..

Edited by Karilka
Posted

Ech, Karilka...co tu gadać...
ale daję Ci 100% gwarancję, że przyjdzie taki moment w życiu gdy jakieś psie spojrzenie rozbudzi na nowo miłość w Twoim serduchu. Sama mówiłaś: NASTĘPCA nie ZASTĘPCA, a kocha się równie mocno i zwariowanie.

  • 3 weeks later...
Posted (edited)

Aleks Ciebie ktoś powinien już dawno skopiować.:diabloti: Najlepiej o głowe i coś jeszcze.:eviltong:

Shilomaniak - sceniątko. Nie wiem co z tego wyniknie. Jestem.. tak na raczej "nie" niż na
"TAK! BIORĘ NATYCHMIAST"..alle ..zobaczymy jutro ;)

Edited by Karilka
Posted

Doberman z ogonem i uszami to już nie doberman.To gończy ew.jamnik na długich łapach.Jeszcze uszy bez ogona mógłbym znieść ,ale komplet krzywdzi moje oczy:eviltong:

Posted (edited)

Mnie nie robi różnicy. Liczy się charakter - z tatusiem tego malca zdarzyło mi się pracować, przetestować pod względem odwagi, zajoba na pracę, poziomu pobudliwości...
Mamusia jest dominująca.
To dziecko ma duże szanse być takie jak chce.
Dobrze poprowadzić.. tu wyciszyć, tam pobudzić..
z ogarem chyba nie miałabym o czym "porozmawiać"

Ba! Powiem Ci szczerze, że dawno nie podobał mi się szczeniak. Ten mi się podoba - fizycznie, oczywiście. Psychicznie - muszę sprawdzić.. chociaż wierzę, że jest OK.
Wiem jakiego chce psa. I jaki powinien być już jako szczeniak.

...żaden owczarek nie jest w stanie zapewnić mi tego, co kocham (a stety/niestety ciągle ktoś mi poleca niemca użytka lub malinois).

ZOBACZYMY.

Edited by Karilka
Posted

Pierwszy raz u Was piszę... Przeglądam i podziwiam od dawna...
Dobermany to moja platoniczna miłość, bo na dobre wsiąkłam w wyżły...
Ale pamiętam, kiedy pokochałam dobki. Było to jakieś 18 lat temu, zanim w wieku 11 lat dostałam swojego pierwszego psa... O psie marzyłam chyba od zawsze, pewnego dnia w parku zobaczyłam faceta z czarnym cudem na smyczy i wiedziałam, że kiedyś takiego będę mieć (obecnie to "kiedyś" trochę przesunęło się w czasie;)). Kwintesencja piękna, elegancji, dumy, honoru...
Namiętnie przeglądałam ogłoszenia w gazecie, aż któregoś razu znalazłam: kobieta odda 3-letniego dobermana z powodu wyjazdu. Ponieważ tata równie mocno co ja chciał takiego diabła - pojechaliśmy. To, co zostaliśmy w domu tej babki, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania:D.
Już w korytarzu zauważyłam poobgryzane do granic możliwości meble:evil_lol:, no i wtedy pani wypuściła z pokoju psa: co to za bydle było! Przeogromny:loveu:
Niestety, wtedy jeszcze moja mama była zupełnie na "nie", więc marzenie musiało poczekać.
Potem życie potoczyło się zupełnie inaczej, w skutek czego trafił do nas spaniel bretoński...
Nadal jednak z tyłu głowy siedzi mi doberman i mam nadzieję, że kiedyś, kiedyś... Marzenie się spełni.


Pięknie piszesz o Dolarze... Łza w oku się kręci... Trzymam kciuki za następcę Dolca:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...