Tree Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Osłonięcia psa przed wyrośniętym onkiem? Żeby dodatkowo swojego psa zmiażdżyć własnym ciężarem? Lepiej jest sprawić, że psa będzie piekł pysk przez jakiś czas niż żeby własny został kaleką do końca życia... To chyba oczywiste... Quote
dog193 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 A_niusia, a skąd ta zmiana nastawienia co do gazu? Bo z tego co ja pamiętam to się kiedyś chyba nawet na tym wątku śmiałaś z dziewczyny, która gaz nosiła w celu odstraszenia innych psów ;) Quote
Macia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Luzia']oj uwierz nie było by mi głupio, jest dużo sposobów osłonięcia swojego psa przed napastnikiem nie używając gazu. O ile kopniaka rozumiem, o tyle gazu w życiu nie zdzierżę.[/QUOTE] Serio? Gdy ja musiałam bronić swoich psów przed owczarkiem niemieckim, który nie poharatał ich tylko dlatego, że były dwa i się broniły to oddałabym wtedy wszystko za gaz. I od tego czasu go noszę. Gaz jest też bezpieczniejszy dla mnie, bo faktycznie najlepszy na świecie pomysł to kopnięcie nakręconego agresora. Ja tam lubię swoje nogi. Moje psy są pod kontrolą i tego samego wymagam. Tym bardziej, że moje psy też najzdrowsze i najmłodsze nie są. Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Tylko że gaz to nie tylko pieczenie ryja, każdego zwolennika tej metody zachęcam najpierw wypróbować go na sobie. Wet opowiadał kiedyś że miał właśnie pacjenta po gazie, leczył mu ostre zapalenie spojówek ponad miesiąc. Co najlepsze pies był na smyczy i w kagańcu. Pańci nie spodobało się że pan prowadzi pieska koło jej bloku.. Quote
Tree Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Co innego nadużywać gazu na mało szkodliwych natrętnych psach a co innego ratować życie swojemu. Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Tree']Co innego nadużywać gazu na mało szkodliwych natrętnych psach a co innego ratować życie swojemu.[/QUOTE] nie chodziło mi o samą sytuacje a o to że ten wasz cudowny gaz nie jest taki nie szkodliwy jak się większości wydaje Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='dog193']A_niusia, a skąd ta zmiana nastawienia co do gazu? Bo z tego co ja pamiętam to się kiedyś chyba nawet na tym wątku śmiałaś z dziewczyny, która gaz nosiła w celu odstraszenia innych psów ;)[/QUOTE] nadal nie uwazam, ze na spacery nalezy chodzic z miotaczem ognia, a pieska zamykac w kuli jak dla chomika byle zaden inny pies do naszego nie podbil. co wiecej: nadal sadze, ze najwazniejsze to panowac nad wlasnym psem, gdyz nie zyjemy w prozni i jesli ktos ma na smyczy agresywnego psa, to zamast z nim te agresje przepracowac i zabezpieczyc go odpowiednio, ma pretensje do calego swiata, ze jakis piesek podbiegl. moja suka, ze sie powtorze, ma obecnie tytan w lapie i wymaga ode mnie jako od osoby, ktora jest za nia odpowiedzialna, 100% ochrony przed wszelkimi dzialaniami psow, ktore mooglyby do niej podbiec na spacerze. Quote
Macia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Ale to przecież całkiem inna sytuacja. Wątpię żeby ktoś z dogo biegał po ulicach i psikał gazem w pysk każdemu napotkanemu psu. Jednak gdy życie może stracić mój pies (a przy okazji i mi się może oberwać) to nie mam zamiaru się wahać. Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Luzia']Tylko że gaz to nie tylko pieczenie ryja, każdego zwolennika tej metody zachęcam najpierw wypróbować go na sobie. Wet opowiadał kiedyś że miał właśnie pacjenta po gazie, leczył mu ostre zapalenie spojówek ponad miesiąc. Co najlepsze pies był na smyczy i w kagańcu. Pańci nie spodobało się że pan prowadzi pieska koło jej bloku..[/QUOTE] wole, zeby kundel mial ropne zapalenie spojowek niz zeby moj pies zostal w wieku niespelna dwoch lat kaleka do konca zycia. i tyle w temacie. Quote
Tree Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Luzia']nie chodziło mi o samą sytuacje a o to że ten wasz cudowny gaz nie jest taki nie szkodliwy jak się większości wydaje[/QUOTE] Ja tam nie uważam, że gaz jest cudowny i nieszkodliwy. Sama mam wątpliwości, czy w ogóle gaz kupować. Ale chodzi o samo nastawienie, że własny pies jest najważniejszy i od właściciela zależy jego bezpieczeństwo. Gdybym miała gaz to w takiej sytuacji jaką opisała a_niusia też bym się nie wahała Quote
dog193 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Po prostu trochę mi to nie pasuje z tamtą dyskusją, bo byłaś generalnie na nie, jeśli chodzi o gaz. Widać, że jednak nigdy nie można niczego wykluczać, bo nie wiadomo, w jakiej się znajdzie sytuacji :) Quote
Fauka Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Gaz jest dobry jeżeli jesteśmy w realnym niebezpieczeństwie. Przetrzymałam mieszkanie z psem w podłej dzielnicy gdzie dresiki miały swoje "amstaffy" i wcale nie unikali takich starć i autentycznie bałam się, że pewnego razu wrócę z trupem. Lepiej nosić gaz przy tyłku, kupiła go na drugi dzień po tym, jak musiałam uciekać przed ogromnym agresywnym samcem. Jak się potem okazało ten pies porzadkie pogryzł właścicieli i dziecko, mój starcia z nim by nie przeżył. Mam go na sytuacje, kiedy chce nas zaatakować pies z którym sobie nie poradzę. Quote
Aleks89 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Jak jeszcze raz przeczytam ,że gordon Aniusi jest po operacji wiązadeł to się pochlastam.WSZYSCY JUŻ TO WIEDZĄ!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Jak jeszcze raz przeczytam ,że gordon Aniusi jest po operacji wiązadeł to się pochlastam.WSZYSCY JUŻ TO WIEDZĄ!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] tylko jednego wiezadla, wiec chyba do ciebie jednak nie dotarlo:))) Quote
filodendron Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='a_niusia'] ale jak masz psa, ktory jest po prostu chory to inaczej patrzysz na pewne sprawy.[/QUOTE] Rozumiem to, bo mój psiak - z o wiele bardziej błahego powodu (choć było też podejrzenie o zerwanie więzadła, szczęśliwie potem niepotwierdzone) - miał od ortopedy zalecenie, żeby maksymalnie ograniczać ruch do niezbędnego i nie dopuszczać do nagłych ruchów, tym bardziej skoków itp. I wtedy - jak to mówisz - na dzielni jest 200% trudniej. Zanim się wytłumaczy jednemu czy drugiemu tłumokowi, który z definicji uważa, że jego psu wszystko wolno, bo jest taki sympatyczny, kochany i tylko chce się bawić - to już można mieć po psie, niestety - w sensie ortopedycznym / chirurgicznym. Quote
zaba14 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Jak jeszcze raz przeczytam ,że gordon Aniusi jest po operacji wiązadeł to się pochlastam.WSZYSCY JUŻ TO WIEDZĄ!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Ja nie wiedzialam :) za malo aktywna na dgm jestem ;) Quote
Ejre Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Wybaczcie ale nie wiem gdzie Wy spotykacie takie delikatne pieski (i podobnie delikatnych ludzi). Mój osobisty pies dostał gazem (przypadkowo), jego reakcja to prychnięcie i wielkie zdziwienie, nie umarł ani nie miał później ŻADNYCH problemów, nawet skórnych mimo, że jest strasznym uczuleniowcem. Więcej szkody robi mu świeżo skoszona trawa czy stara woda stojąca na polach, bo od tego od razu pryszczy dostaje. Quote
czi_czi Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Ejre']Wybaczcie ale nie wiem gdzie Wy spotykacie takie delikatne pieski (i podobnie delikatnych ludzi). Mój osobisty pies dostał gazem (przypadkowo), jego reakcja to prychnięcie i wielkie zdziwienie, nie umarł ani nie miał później ŻADNYCH problemów, nawet skórnych mimo, że jest strasznym uczuleniowcem. Więcej szkody robi mu świeżo skoszona trawa czy stara woda stojąca na polach, bo od tego od razu pryszczy dostaje. To ja się schowam lepiej bo sama potraktowałam gazem dwa psy....i ok 3 potraktowałam z na prawdę solidnego kopa. I wszystkie żyją, dalej sobie pląsają luzem po ulicy ale na szczęście na mój widok uciekają. O ile w większości przypadków kop/psiknięcie następowało gdy drugi pies łapał spinę na moją sukę a właściciel nad nim nie panował/ w ogóle właściciela nie było o tyle w jednym przypadku zachowałam się po chamsku. Pies wskakiwał na moją sukę próbując ją zgwałcić. Właściciele haha-hihi, chodź Kacperku, ale Kacperek nie reagował. Został więc ściągniety butem z mojej suki, właściciele już lekki bulwers, ale dalej w dupie psa mieli, więc pies dostała strzała w pysk z gazu. I od razu udało się go złapać! Wywiązała się lekka słowna przepychanka ale teraz państwo jak mnie widzą to psa od razu na smycz łapią Ale z wątku o kocie wiadomo że jestem degeneratką :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 Ej, ja serio kapuje, pies po operacji, zagrożenie zycia itd. To są sytuacje, w których nie ma się co zastanawiać. Ja bym się tez nie szarpała z agresorem. Pogryzł mnie pies, wiem co to za "przyjemność". Natomiast, (może jak jakas głupia jestem, ale ja tak to zrozumiałam) Olek mowił, ze gdyby ktoś za samo podbiegnięcie jego psa potraktował go gazem, to by było nieprzyjemnie. I serio jak dla mnie można skalować "przewinienia", podbiegacz, ale niegroźny, na ogól reaguje na krzyk, albo tego przysłowiowego buta. Oczywiście zakładając taka sytuację, ze właściciel nie będzie reagował. Nie sądzę, żeby Olek miał w dupie swoje psy do tego stopnia, ze mogły by robić co im się podoba i zupełnie bez kontroli. I gaz a gaz, są różne wartosci % gazu w gazie, że tak powiem, silniejsze działanie ma tzw gaz w żelu, a taki zwykły tez może byc mniej lub bardziej drażniacy. Także to wcale nie jest takie oczywiste. I tolerancja tez u każdego osobnika różna. Także trzeba wiedziec z czego się korzysta i jakie konsekwencje tego mogą być. Quote
a_niusia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 tylko ze zauwaz, ze tu nie ma gadki z olkiem. dobra: czyjes psy podbiegaja, prosze, zeby je zabral. nie jest w stanie ich zabrac lub tez w moim zasiegu nie ma wlasciciela, to jestem zmuszona dzialac sam. krotka pilka. opisalam wyzej sytuacje, w ktorej dla mnie uzycie gazu bylo po prostu jedyna forma obrony mojego psa. a ktos na wiesc o tym, ze wlascicielka psa mnie przeprosila, pisze, ze baba byla nieogarnieta i sugeruje, ze w takiej sytuacji nie wiadomo co by mi zrobil. no sorry...troche trzeba sobie w glowie poukladac chyba ze sie w niej ma trociny... Quote
asiak_kasia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 [quote name='a_niusia']tylko ze zauwaz, ze tu nie ma gadki z olkiem. dobra: czyjes psy podbiegaja, prosze, zeby je zabral. nie jest w stanie ich zabrac lub tez w moim zasiegu nie ma wlasciciela, to jestem zmuszona dzialac sam. krotka pilka. opisalam wyzej sytuacje, w ktorej dla mnie uzycie gazu bylo po prostu jedyna forma obrony mojego psa. a ktos na wiesc o tym, ze wlascicielka psa mnie przeprosila, pisze, ze baba byla nieogarnieta i sugeruje, ze w takiej sytuacji nie wiadomo co by mi zrobil. no sorry...troche trzeba sobie w glowie poukladac chyba ze sie w niej ma trociny... no i ta konkretną sytuację ja rozumiem. Bo jeżeli ktoś sobie bimba na swojego pieska, a ten ewidentnie nie ma dobrych zamiarów, to ja zupełnie, ale to całkowicie rozumiem użycie gazu. Malo tego, zrobiłabym to samo. Ja się bardziej odniosłam do tego, co Olek napisał. I pewnie gdyby mojej suce zdarzyło się do pieska wystartować, i nie zdarzyłabym jej odwołać, to serio nie była bym obrażona za sprzedanie jej kopa. Ale gdyby mi ktos moją sukę, na która trzeba mocniej tupnać i ona przeprasza, że zyje, potraktował gazem, byłabym mniej przyjemna. I tu z kolei ja go rozumiem, bo jestem więcej niż pewna, ze jego psy nie lataja sobie bez kontroli i on nie ma ich w doopie. A wiadomo, czasami każdemu może się zdarzyć jakas wpadka i piesek podbiegnie, naszczeka czy jeszcze inaczej zhańbi właściciela ;) I o ile rozumiem, że pies po operacji i tu jest walka o jej zdrowie, o tyle coś za często widze uzywanie gazu bez myślenia, bo to w koncu taka "mało szkodliwa i bezpieczna" metoda. Są uzasadnione przypadki, jak Twój, ale coś zbyt modne się to ostatnio zrobiło. Quote
Tree Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 Dzisiaj w jednym momencie spotkalam sie z bezmyslnoscia dwoch wlascicieli. Najpierw dlugie flexi i natretny pies. Mowie ze moj jest agresywny ale flexi opornie sie skracala i musialam soba odgrodzic pieska bo przeciez on taki przyjazny. Przez to nie zauwazylam mojego ulubienca, pana agresora ktory pojawil sie tuz obok w celu zjedzenia mi psa. Gdy malego bronilam, agresor probowal mnie ugryzc, ale na szczescie mial kaganiec. Wlasciciel na horyzoncie. Pies dostal kopa, lekkiego bo sie odwinal i uciekl. Co myslicie o tym zebym kupila smycz i nastepnym razem poczekala z agresorem na smyczy az pan się do nas pofatyguje? Krew mnie zalewa jak widzę tego psa. Quote
a_niusia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 tylko ze wiesz: pies moze podleciec do kogos, kto sie po prostu boi, jest np z wozkiem czy tam malym bachorem "luzem" i swoim psem, nie chce awantury itd i inny pies "startuje" to ta osoba nie musi wiedziec, ze jak tupnie to ten pies bedzie "przepraszal ze zyje". i wiesz moglabys byc nieprzyjemna, ale wtedy phone call ze straza miejska i jeszcze dostalabys mandacik. sytuacje sa naprawde bardzo rozne, dlatego przede wszystkim nalezy pilnowac swojego psa. i ja noszac w tej chwili gaz na spacery wlasnie to robie. mimo ze moja suka nie ma problemow behawioralnych i na "prawie 4 lapach" jest tak samo wesolym, zabawowym pieskiem jakim byla wczesniej. Quote
asiak_kasia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 [quote name='a_niusia']tylko ze wiesz: pies moze podleciec do kogos, kto sie po prostu boi, jest np z wozkiem czy tam malym bachorem "luzem" i swoim psem, nie chce awantury itd i inny pies "startuje" to ta osoba nie musi wiedziec, ze jak tupnie to ten pies bedzie "przepraszal ze zyje". i wiesz moglabys byc nieprzyjemna, ale wtedy phone call ze straza miejska i jeszcze dostalabys mandacik.[/QUOTE] I dlatego robię wszystko, żeby moj pies sobie nie podlatywał beztrosko do kogo mu się podoba i w 9,5 sytuacji na 10, moje "wróc" skutkuje psem z dupą posadzoną obok nogi, ale to tylko pies, i ja tez jestem tylko człowiekiem. I nadal podkreślam, w takiej sytuacji jak Twoja bym pewnie przełknęła potraktowanie mojego psa mało fajnie, ale tez bedac z tej drugiej strony nie byłabym szczesliwa, gdyby mi ktoś pieska gazem potraktował. I tu rozumiem Olka. I tyle. Dzięki bogu mieszkam na wsi i tutaj takich problemów nie mam ;) Quote
a_niusia Posted June 5, 2013 Posted June 5, 2013 no wlasnie: wszyscy jestesmy tylko ludzmi. dlatego pilnujmy swoich zwierzat. serio ja uwazam, ze sa sytuacje, w ktorych nalezy polozyc uszy po sobie i przeprosic zamiast sie stawiac jak duren. wlasnie dlatego, ze ludzie to ludzie a psy to psy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.