omry Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 Może i jestem burakiem prostakiem kibolem i bandytą ale wybiłabym mu zęby. Chociaż już w sumie prędzej mój TŻ. Quote
zmierzchnica Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 Aga*Lis napisał(a):Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami... Dlatego ja zweryfikowałam moje znajomości i z takimi osobami się nie zadaję ;) Uważam, że to nie jest nieważna sprawa, stosunek do zwierząt określa człowieka. Miałam znajomą, która wydawała się być bardzo dobrą koleżanką, ale zaczęła robić dziwne akcje: przygarniała koty, po jednym dniu je wyrzucała, bo jednak nie może, bo to dużo kosztuje itd. Potem chciała, żebym jej kota załatwiła, ale w końcu wzięła skądś indziej i go oddała po jednym dniu, bo miauczał i był aktywny. Wtedy mnie trafiło, bo gdyby to był kot ode mnie to bym miała wyrzuty, nie mówiąc o tym, że nie miałabym gdzie go ulokować...:roll: No i znajomość się ogranicza do kontaktu raz na miesiąc, nie mam ochoty na więcej. Mimo, że pół dzieciństwa i młodości z nią spędziłam. Mam w sumie albo psich znajomych, albo osoby neutralne, które mają otwarty umysł. Nie widzę sensu zadawania się z osobami, które traktują zwierzę jak rzecz albo nie przyjmują argumentu, że zwierzę jest czującą istotą, mimo że to naukowo potwierdzone od wielu lat. Po co się denerwować :p Dzisiaj się od uroczej Pani pod 60tkę dowiedziałam, że jestem śmierdzielem, bo mam psy :loveu: Quote
motyleqq Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 zmierzchnica, mam takie samo podejście do sprawy jak Ty ;) odcinam się od ludzi, którzy gdzieś po drodze okazują się być na innej orbicie emocjonalnej/empatycznej niż ja Quote
zmierzchnica Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 motyleqq napisał(a):zmierzchnica, mam takie samo podejście do sprawy jak Ty ;) odcinam się od ludzi, którzy gdzieś po drodze okazują się być na innej orbicie emocjonalnej/empatycznej niż ja Ja kiedyś usiłowałam tłumaczyć, uwrażliwiać, dyskutować... Ale nie warto ;) Ludzie mają swoje poglądy na te sprawy i nie chcą ich weryfikować. Jakby chcieli, to by sami to zrobili - weszli do internetu, poczytali o sprawie. Na pewno dyskusja z inną osobą ich poglądów nie zmieni, raczej utwierdzi w "jedynym słusznym przekonaniu". Jedynie osobiste doświadczenia zmieniają poglądy większości ludzi, na słowo nie uwierzą. Także nie ma sensu się denerwować ;) Quote
Franca81 Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 Mam obecnie szczeniorka boksera. Z 10 tygodni miała jak usłyszałam od Pani na ulicy, że koniecznie muszę szczylowi czerwoną kokardkę przypiąć. Mój TŻ skwitował dość głośno: No tak i na uszy nakleić. Już usłyszałam, że mój szczeniak to Broń Boże nie bokser... bo taki niepodobny... (dodam, iż posiadam jego metrykę ZKwP). :lol: Czyli kupiłam znacznie droższą podróbkę od "oryginalnego" boksera (który chodzi za 300pln). Quote
Amanecida Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 Ja ostatnio byłam świadkiem sytuacji, gdy psa potrącił samochód... Chyba mało szkodliwie, bo samochód jechał wolno (dopiero co ruszył), a pies uskoczył, ale nie stawał potem na jednej łapie i piszczał przez chwilę. W każdym razie, pies był z właścicielką... Która najpierw go dopadła, złapała na ręce i pyta mnie czy widziałam że jej ktoś psa potrącił i uciekł. Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że niezbyt widziałam, bo trochę mi samochód zasłaniał, a trochę patrzyłam na swoje psy - a jej pies wyskoczył spomiędzy aut wprost pod koła, więc nie można było winić kierowcy. Na co pani popatrzyła na mnie i moje psy i powiedziała, że to przez to, że do moich psów ten jej kundelek się tak rzucił biegiem... :/ Jakby to była moja wina, że ona psa nie trzyma na smyczy przy ruchliwej ulicy. Powiedziałam, że to nie moja wina, moje idą na smyczy, i poszłam, a ona coś tam jeszcze złorzeczyła za mną. Za chwilę usłyszałam jak znów woła psa (najwyraźniej go puściła i znów jej gdzieś poleciał) Quote
Hahnoto Posted May 24, 2013 Posted May 24, 2013 Mam takie same podejście co zmierzchnica. Jakiś czas temu odbyłam rozmowę na temat, w jaki sposób traktuję swoje psy. Mówiąc, że traktuję je jak rodzinę, jak swoje dzieci, zostałam objechana i dodatkowo usłyszałam "część ludzi są za zwierzętami, a reszta jest normalna"...Myślałam, że nie wytrzymam:shake: I te przekonanie, że człowiek jest lepszy od psów, eh. Od takich osób trzymam się z daleka, bo jeśli w takim człowieku nie ma współczucia i miłości do zwierząt to również nie ma tego w stosunku do ludzi. Quote
Victoria Posted May 25, 2013 Posted May 25, 2013 ooo siema Klaudia :diabloti: apropo samochodów nie wiem czy juz tego kiedys nie pisalam xd szłam chodnikiem, po drugiej stronie babeczka ze srednim psem na flexi, jechal samochod, piesek zobaczyl nas i wbiegł prosto na samochód, odbił sie od boku, nawet nie pisnął na szczescie. Babka na to zaczela sie trząść, nie dziwie jej sie, i krzyczec na psa. Troche tez go poszturchala, chyba lekko. Chcialam je powiedziec ze nie psa wina ze jego pani nie umie korzystac ze smyczy, ale byla tak zdenerwowana ze chyba by i tak potem nawet nie pamietala ze cos do niej mowilam. Jak mi znikala z pola widzenia to jeszcze stala nad psem i przeżywała. Nadal prowadza psa przy ulicy na flexi :p Quote
zmierzchnica Posted May 25, 2013 Posted May 25, 2013 [quote name='Victoria']ooo siema Klaudia :diabloti: apropo samochodów nie wiem czy juz tego kiedys nie pisalam xd szłam chodnikiem, po drugiej stronie babeczka ze srednim psem na flexi, jechal samochod, piesek zobaczyl nas i wbiegł prosto na samochód, odbił sie od boku, nawet nie pisnął na szczescie. Babka na to zaczela sie trząść, nie dziwie jej sie, i krzyczec na psa. Troche tez go poszturchala, chyba lekko. Chcialam je powiedziec ze nie psa wina ze jego pani nie umie korzystac ze smyczy, ale byla tak zdenerwowana ze chyba by i tak potem nawet nie pamietala ze cos do niej mowilam. Jak mi znikala z pola widzenia to jeszcze stala nad psem i przeżywała. Nadal prowadza psa przy ulicy na flexi :p[/QUOTE] Ludzie się nie uczą :) Znajomej dość starszej pani pies uciekł, złapano go i wywieziono do schroniska. Była cała wielka akcja, żeby najpierw ją znaleźć (znałam ją z widzenia, ale nie wiedziałam jak się nazywa ani gdzie mieszka), a potem żeby psa jej zwrócono. Opowiadała potem, jaki on był biedny, jakie to straszne. Dwa dni po wydarzeniu chodził na flexi. Trzeciego dnia znowu go widziałam pomykającego gdzieś luzem, a w oddali krzyki starszej pani: "Kiiiler, Kiiiler, pogryyyzą cię, nieee idź taaaam!" :diabloti: Quote
evel Posted June 3, 2013 Posted June 3, 2013 Zastanawiam się, co powinnam zrobić z mega odpornymi betonowymi umysłami u mnie na dzielni. Ludzie są dorośli, po 30. Nie żeby jakaś patologia, wyglądają raczej na przeciętnych, normalnych. Mają psa przejętego od siostry czy od kogoś tam, suka ma chyba koło 8 lat. Jakaś taka bullowata, ale ni to staffik ni to AST. W każdym razie sunieczka ma kłopociki z innymi psami, objawiające się tym, że lubi się w nie wgryzać - Zu ma po spotkaniu z nią dwie urocze blizny na szyi, które już jej chyba zostaną do końca życia. Po tym sparingu mnie lekko krew zalała, bo moja suka na smyczy i w kagańcu, mimo 99% odwołania, a tamta luzem a właściciel gdzieś tam hen na horyzoncie, jak już łaskawie przyturlał się do nas to oświadczyłam, że jak jeszcze jeden raz zobaczę sukę luzem to dzwonię na policję. Spoko. Suka chodzi na smyczy. A kagańca nie nosi bo, uwaga, nie lubi! :cool3: No ale smycz jest, tak, więc wszystko byłoby niby dobrze... Problem w tym, że jej pańcia chyba nie ma mózgu. Bo mimo tego, że suka chce mordować wybrane pieski (z niektórymi o dziwo się jakoś dogaduje) pańcia jest wyprowadzana na spacer przez psa, a nie odwrotnie. I za każdym, absolutnie każdym razem jak ma do wyboru iść w jedną stronę, gdzie jest "czysto" albo iść w drugą, gdzie ktoś idzie z psem, to zgadnijcie, co wybiera :grins: Za każdym razem schodzę z moją suką na bok, sadzam i czekam aż jaśnie księżna sobie przejdzie, prosząc błagalnym tonem swojego psa, żeby poszedł za nią (piesek niestety się zresetował i chyba nie pamięta, jaki zebrał od mnie łomot za nadgryzienie Zu - reakcja nie do końca zamierzona, ale myślałam, że mi ją tam zagryzie i NIGDY wcześniej nie słyszałam takiego skowytu własnego psa, no emocje raczej duże :roll: mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz...). Zu mnie zadziwia i chyba powinnam jej pomnik postawić, bo mimo że śmiertelnie boi się tej suki, wytrzymuje dzielnie w siadzie mimo sapania tamtej. Pańcia najwyraźniej uważa, że wszystko spoko. Jakieś pomysły na rozwiązanie tej sytuacji? Zastanawiam się czy każdorazowe zwracanie uwagi "zabieraj pani tego psa, ale już" z gazem pieprzowym w ręku na wszelki wypadek da jakikolwiek rezultat, skoro wtedy gadałam z kobietą chyba z 15 minut i rezultat jak widać - marny :roll: Aha, to wieś, więc nie ma SM a policja ma raczej w poważaniu takie klimaty. Dzisiaj wybuchłam i zbluzgałam babsko, bo autentycznie stała chwilę i się namyślała i zamiast iść w swoją stronę to praktycznie na nas wlazła - efekt żaden. Poczłapała dalej, prosząc swojego psa, żeby poszedł za nią. Cytując pana Mecwaldowskiego - borze, czy ty to widzisz? :mdleje: Miotacz ognia brzmi całkiem rozsądnie. Albo tygrys bengalski. Albo, ja wiem, trzy kaukazy? Quote
Amber Posted June 3, 2013 Posted June 3, 2013 Może babka się naczytała dogomanii, że nie można uciekać przed wyzwaniem, tylko stawiać mu czoła? :eviltong: A ta suka atakuje twoją jak się mijacie? Quote
evel Posted June 3, 2013 Posted June 3, 2013 Spina się, sapie i się stroszy a baba... no, zgadnij :diabloti: Stoi i się patrzy jak szpak w ... :roll: Quote
Amber Posted June 3, 2013 Posted June 3, 2013 No to jest wkurzające ale chyba nic na to nie poradzisz ;) Zastanawiam się jak ludzie reagują na mnie, bo Jari zawsze się spina do psów na maxa i mija je na sztywnych nogach, no ale ja go trzymam przy nodze, robię wielki łuk + pies ma kaganiec. Niestety sralnik jest mały, a psów dużo. Jednak sama na ludzi nie wchodzę i nienawidzę jak wchodzą na mnie, choć jest to nieuniknione i wpisane w ryzyko zawodowe :p Dziś np. idę po ścieżce, siedzą ludzie na trawie przy niej (btw ciekawe ile kup mieli na spodniach po tym pikniku? :evil_lol:) z szitsu, chyba szczeniakiem na flexi. Jari przy nodze, ale szitsu leeeci na flexi do mojego. No kurczę na drzewo nie wejdę, żeby uniknąć spotkania. Słyszę tylko "ojojoj nie idź tam" ale guzik zatrzymujący smycz jest chyba nieodgadniony, bo NIC nie zrobili żeby szitsa powstrzymać :splat:. Jari pieska obwąchał i olał, no bo kaman, co to jest w ogóle? ;) Ale odchodząc usłyszałam "no, dobrze, że kaganiec miał w ogóle" z takim wyrzutem, jak śmiem wychodzić z taka bestią na światło dzienne, żeby inne pieski nie mogły podbiec spokojnie? :diabloti: Kocham ludzi, kocham sralnik :loveu: :evil_lol: Quote
evel Posted June 3, 2013 Posted June 3, 2013 Wiesz, jakby ona chociaż smycz tej suce skracała to bym to miała daleko i głęboko w poważaniu, bo już wyrosłam z czasów srania się każdym mijającym nas burkiem ;), a mój pies się na tyle ogarnął, że potrafi minąć jakiegoś japacza na jednym chodniku i szlus. Problem w tym, że ona idzie jak hrabina i ja jej muszę ustępować, chociaż to ona ma potencjalnie groźnego i agresywnego psa, nad którym ma tyle kontroli, ile wytrzyma akurat karabińczyk smyczy. Martwię się czasem co będzie, jak jej ta smycz puści, czy szelki się odepną, czy nie wiem, wyślizgnie się jej pies z ręki czy cokolwiek. I czy tym razem też zdążę swojego psa wyjąć z mordy tamtego zanim stanie się coś poważniejszego niż dwie powierzchowne dziury na szyi i obślinione powyrywane futro z psa :roll: Quote
zaba14 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Evel a nie lepiej Ci unikac babki? Jak ja widzisz to idz w inna strone .. Coz pies jest na smyczy wiec nic nie zrobisz po co sie stresowac i szukac wiekszych problemow Quote
Beatrx Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 ja też bym ją omijała. trzeba było działać tuż po pogryzieniu, zażądać potwierdzenia szczepienia, kazać płacić za dojazd do weta plus za weta plus za leki to może parę stówek mniej w portfelu by ją czegoś nauczyło. a takto nie ma szans. Quote
motyleqq Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 ja to zawsze widząc psa, którego moja Etna nie lubi, zmieniałam trasę ;) a mieszkała taka jedna suczka z nami w klatce i nigdy nie doszło do poważnego spięcia. tyle, że jej właściciele byli ogarnięci i pilnowali swojego psa Quote
WiedźmOla Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 A ja bym babę złapała jakby gdzieś szła bez psa i dała do słuchu. Najpierw normalnie, a jakby to nic nie dało to bym ją opier..dzielała do skutku za każde jej idiotyczne zachowanie. Kto to widział...Niektórzy serio mają coś z głowami nie tak.. :shake: Quote
asiak_kasia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 No i dobra Evel ją ominie, a na ile osób nieświadomych z tą swoją suką wlezie? Ile jeszcze futer naszarpie jej piesek? evel, a może by jej tak wygarnać listownie, w sensie wypisać co masz do powiedzenia i dac w kopercie do poczytania, może predzej dotrze? :roll: Quote
zaba14 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Sory ale jak dla mnie szukacie dziury w calym ... Pies z innymi sie dogaduje tak pisala evel , z jej suka nie .. Coz trudno wasze psy nie maja antypatii? Moja suka nie lubi duzych bialych psow to znaczy ze mam jej zakladac kaganiec? Jest na smyczy... A to ze jakis pies sie jej boi to nie moj problem ja wiem gdzie ide i nie zmienie trasy owszem suka jest na krotkiej smyczy ... Quote
asiak_kasia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 No ja wyczytałam, że z niektórymi się dogaduje. Czyli to nie jest kwestia tylko Zu. I jasne można mijać, można kombinować, ale czasami są sytuacje, kiedy pies wylatuje zza rogu, i w takiej sytuacji, no sory kaganiec żadnego agresora jeszcze nie zabił. A jeżeli ma ewidentnie problem z innymi to jest to warunek konieczny. I jak dla mnie to pańciostwo ma w zadzie swojego psa, nie robi z nim nic, i wychodzi z zalożenia, ze ten typ tak ma. A reszta się musi dostosować. Quote
zaba14 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Pies chodzi na smyczy od ostatniej akcji wiec nie powinien wybiec zza rogu ;)) Quote
Aleks89 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Dobrze ,że u mnie nie ma nikogo z dogo ,bo pewnie byłby na nas hejt nad hejty:diabloti:NIE SCHODZĘ nikomu z drogi ,Luc sie drze ,Kaja biega luzem:lol: Quote
asiak_kasia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Dobrze ,że u mnie nie ma nikogo z dogo ,bo pewnie byłby na nas hejt nad hejty:diabloti:NIE SCHODZĘ nikomu z drogi ,Luc sie drze ,Kaja biega luzem:lol:[/QUOTE] Księżniczek się nie hejtuje :loveu: Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 ja powiem tak: mam teraz psa poskladanego po zerwaniu wiezadla krzyzowego, z ktorym chodzimy na emeryckie spacerki do parku. wlasciciel potencjalnego podbiegacza ma dokladnie 15 sekund na zabranie swojego pieska niezaleznie od tego jakie ten piesek ma zamiary. kazdy z nas ma na to swoja metodke: ja nosze gaz, moj chlopak wali z treka. i nie pisze do nikogo liscikow, z nikim sie nie wyklocam ani nie wymieniam bluzgami. mam to w dupie. tylko eksterminacja:)))) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.