gops Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 wiesz nie zdążyłam spytać czy miał rodowód :p byl dobermanem ,patrz mogłam wyjąć komórke i to nagrać no nie pomyślałam jakoś ;) Quote
Amber Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Mało miła sytuacja, ale miałaś "szczęście", że doberman tylko dominował na swój dobermani sposób, a nie faktycznie gryzł. Quote
gops Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Amber napisał(a):Mało miła sytuacja, ale miałaś "szczęście", że doberman tylko dominował na swój dobermani sposób, a nie faktycznie gryzł. domyśliłam się że to nie był prawdziwy atak bo on tylko trzymał mojego psa i większej krzywdy nie zrobił , nie łapał w inne miejsca , nie zmieniał pozycji tylko go unieruchomił i trzymał. ale przyznam że wyglądał niesamowicie groźnie , i żaden pit bull czy inny owczarek chyba nie robi takiego wrażenia. zwyczajnie się go balam. jeszcze co do dobermanów to u nas jest ich sporo , nawet 2 mieszkają w pobliżu i dość często się mijamy ale to nie był żaden z nich . Quote
Amber Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 W końcu groźna rasa :lol: I bezmózgi właściciel niestety :roll: Quote
Dioranne Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Tacy idioci mogliby napisać instrukcję pod tytułem "Jak zepsuć swojego psa"... Rozumiem, że mogła się zerwać np. smycz, ale odwołanie psa mogłoby wszystkiemu zapobiec. Szczerze mówiąc sama bym się wystraszyła, gdyby biegł na mnie i mojego psa doberman, mimo że te psy lubię. Jednak w niewłaściwych rękach na prawdę mogą być niebezpieczne dla otoczenia. O, więc mogą idioci napisać drugą książkę pod tytułem "Jak stworzyć psa mordercę i zniszczyć opinię rasie w 5 minut". Quote
zaba14 Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Ja ze dwa trzy tygodnie temu miałam podobną sytuację jak gops i pierwszy raz w życiu bałam się o siebie, a nie o swojego psa ;) i pierwszy raz w życiu taka sytuacja doprowadziłam mnie do trzęsących się nóg... spotkałam mieszańca/rasowego mało ważne bo pies/suka była w typie akity czyli wielkie bydle, samo sobie szło w naszą stronę, nie miałam nawet jak zawrócić bo pies był za blisko .. miałam tylko nadzieje że nas minie bo był po drugiej stronie ulicy ale zaczął podchodzić i co dziwne był spokojny i zaatakował kilka cm od nas.. od tak po prostu,ani nie zjeżony, nawet nie napręzony...i nie wiem jak bym sobie poradziław tej sytuacji gdyby mój pies był o wiele większy, bo oczywiście Miya w takich sytuacjach nie będzie stała i się gapiła, wiec jedną ręką trzymałam krótko wijącego się stafika a nogą odganiałam obcego psa i zastanawiałam się czy mi jej nie odgryzie :D :D pies widocznie nie chciał nas zlikwidować bo sobie poszedł podbuzowany ale to nie zmienia faktu że cała się trzęsłam :D Także jeśli ktoś mi powie że staffik jest zły i wygląda na groźnego to go wyśmieje :D :D pomijając fakt że jeśli ten pies złapałby moja suke to byłoby na pewno po niej... Quote
Aleks89 Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Z akitą akcji współczuję.W Poznaniu miałem akitę w bloku:diabloti:i tak jak mi latające luzem i zaczepiające psy nie wadzą tak Akit samiec budził we mnie niepokój.On mega dominant ja z Czarkiem i Lucasem +Kaja i cudem unikaliśmy dymów.W sumie głownie dlatego ,że pies miał ogarniętych właścicieli i staraliśmy się sobie schodzić z drogi i wychodzić o innych porach.:loveu:Ale raz widziałem jak ładnie zamiatał parking DONką (taką samą zrytą jak Lucas:evil_lol:)no imponujące to było ,bo latała jak ścierka i dłuuuuuuuuugi czas na jego widok starała się "zniknąć":diabloti: Quote
Victoria Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 ja dzisiaj byłam chamska i wydarłam się na faceta jak na ścieżce rowerowej jego blabladorka wpadła na mojego biegnącego przy rowerze psa. Do dzisiaj nie wiedziałam że da sie tak głośno krzyczeć :evil_lol: nic sie nie stało, tylko kłapnięcie mojej, jeż tej drugiej i pies się mnie chyba wystraszył i sobie poszedł :lol: ale mało co nie straciłam zębów i troche sie przestraszyłam Quote
gops Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 a ja zaraz wyjeżdzam na 4 dni z samcem akity (z rodowodem ) 7 letnim i moim dorastającym ciągle staficzkiem na działke . i ufam właścielowi akity bo tak ogarniętego psa to przed nim nigdy nie znałam(swoje ma za uszami ale teraz to prawie anioł). jak się chce to się da nawet z akitą. akity nigdy nie wzbudzały mojego strachu może to przez tą puchatą sierść :diabloti: Quote
asiak_kasia Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Aleks89 napisał(a):Z akitą akcji współczuję.W Poznaniu miałem akitę w bloku:diabloti:i tak jak mi latające luzem i zaczepiające psy nie wadzą tak Akit samiec budził we mnie niepokój.On mega dominant ja z Czarkiem i Lucasem +Kaja i cudem unikaliśmy dymów.W sumie głownie dlatego ,że pies miał ogarniętych właścicieli i staraliśmy się sobie schodzić z drogi i wychodzić o innych porach.:loveu:Ale raz widziałem jak ładnie zamiatał parking DONką (taką samą zrytą jak Lucas:evil_lol:)no imponujące to było ,bo latała jak ścierka i dłuuuuuuuuugi czas na jego widok starała się "zniknąć":diabloti: tej Oleczku gdzieś Ty w Poznaniu mieszkał? My tez za czasów naszej bytności w P-ń mielismy wroga własnię Akitę. I kurde właściciele też w miarę ogarnięci byli. Gadaj gdzie żeś się chował ze swoimi pieseczkami :cool3:? A w temacie akit, ja nie wiem czy to jakoś powiązane jest z rasami, ale najwięcej wrogów mamy własnie wsród pierwotniaków, akity, malamuty, haszczaki To były top 3 rasy, na które musiałam uważać szczególnie. I nie wiem na ile to wina właścicieli, a na ile samej natury tych psów, ale jak widziałam cokolwiek pierwotniakowego, to na ogól było nieprzyjemnie. No i ONki, to chyba standard, tyle, że ONki mają tą fajną cechę ze jak wydrę ryj, to się stopują i chyba tracą odwagę.:diabloti: A najbardziej hardcorowa akcja była z udziałem kundla jakiegoś, pito-asto-czegoś, bo trudno ocenić co to miało w genach. Do dziś mi się to śni po nocach. Gnojek był tak zawzięty, że dopóki TZ nie puścił (tak, celowo) Joko ze smyczy to szanse mój Rot miał marne. Pomimo, że nadrabiał wielkością, to jednak nie ten temperament. A zaczęło się od tego, że piesek sobie szedł z pańciem na smyczy, i jak Pańcio zobaczył mnie z psem to smycz puścił i piesek wystartował prosto do mojego ramienia, na który z resztą zawisł (do dziś mam pięęękną bliznę). Rot wiadomo zareagował poprawnie psa "ściągnął" na siebie, ja w szoku bo w sumie nie bardzo wiedziałam co jest grane, Gośc stoi jak słup, TZ kilka metrów za nami był w sklepie, po fajki wiec leci, I jak załapał co jest grane to wiele nie myśląc puścił naszą sukę. Joko załatwiła sprawę dość brutalnie, ale bezkrwawo. kundel skończył z połamaną łapą, bo jednak jak wpada w ciebie kilkadziesiąt kg, to nie ma mocnych. Do tej pory w sumie nie wiem jak nam się udało to ogarnąć, ale po chwili wszystkie psy były już pod kontrolą. Właściciel zachował się bardzo fair, bo całe leczenie moje i psów opłacił, a jego psa po tej akcji juz nie widziałam. I powiem szczerze, nigdy przenigdy się tak nie bałam jak wtedy. Pomimo tego, że to były sekundy to kurde długo potem miałam problem, żeby w ogóle z psami wyjść. Nikomu nie życzę spotkania z takim psem i takim właścicielem. Quote
ailema Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Jestem na etapie poszukiwania mieszkania do wynajęcia .Dzwonie pod numer z ogłoszenia i mówię kobiecinie czy jej pies nie przeszkadza odpowiedziała że kojec na podwórku jest .Więc jej grzecznie podziękowałam (co jej mam tłumaczyć że mój pies posiada własną poduszkę ) Inna sytuacja wracam z suką i biegnie na nas pies(mały kundel) właściciela nigdzie nie ma .Patrze na Łajkę macha ogonem i ogólnie wysyła pozytywne sygnały wiec pozwalam się im obwąchać (w sumie tak bym nie miała gdzie uciec ) Nagle pies (okazało się że to suka -moja ich nie toleruje )rzuca się bez ostrzeżenia na moją .Moja się broni któraś zaczyna skowyczeć .Intruza odgoniłam torebką (dostał parę razy i uciekł) .W trakcje "bicia" ukazała się właścicielka zawołała swojego psa .Zapytałam co jej pies robi bez smyczy na polu całkowicie sam ...odpowiedziała że uciekł (pies typowo podwórkowy ) W sumie jak ma nie uciekać jak tam jest otwarta brama co 2 dzień Quote
Luzia Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 ja to mam jakiegoś pecha do jorcków i ich pierd****ętych właścicieli :angryy: Wczoraj jedno takie małe gówno chciało się uwiesić Pamirowi na tylnej noce, obok siedzieli właściciele sącząc piwo, na mój komentarz, że pies powinien być na smyczy powiedział żebym nie *******iła... Żałuję że Pamira nie puściłam to by z jorczka szmatka do podłogi została :angryyy: Choć z drugiej strony nie po to uczę psa by inne olewał żeby później całą pracę jednym "bierz go" zepsuć :shake: buta też szkoda na takie małe pachruście, bo z drugiej strony co pies winny, że właściciele idioci :roll: Quote
vege* Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Luzia napisał(a):ja to mam jakiegoś pecha do jorcków i ich pierd****ętych właścicieli :angryy: Wczoraj jedno takie małe gówno chciało się uwiesić Pamirowi na tylnej noce, obok siedzieli właściciele sącząc piwo, na mój komentarz, że pies powinien być na smyczy powiedział żebym nie *******iła... Żałuję że Pamira nie puściłam to by z jorczka szmatka do podłogi została :angryyy: Choć z drugiej strony nie po to uczę psa by inne olewał żeby później całą pracę jednym "bierz go" zepsuć :shake: buta też szkoda na takie małe pachruście, bo z drugiej strony co pies winny, że właściciele idioci :roll:Ja już jednych właścicieli jołeczków nauczyłam, że jak się ma agresywne i nieobliczalne słitaśne jołeczki to się je trzyma na smyczy, dotarło dopiero wtedy jak jeden zawisł Nuce na szyi. Ja Nukę trzymałam ale jak zobaczyłam, że on jej wisi na szyi i ją szarpie to smycz poluzowałam, Nuka psa złapała i wyrzuciła go w powietrze i spokojnym krokiem poszła dalej, oczywiście po oglądaniu jak jołeczek spada 'z nieba'. Nic się nikomu nie stało, tylko jołeczek narobił krzyku :evil_lol: Quote
Luzia Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 jak by Pamir się do joreczka dopadł to raczej nie skończyło by się szczęśliwie dla tego małego dziamgacza :diabloti: Quote
ghostrecoon11 Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 vege* napisał(a):Ja już jednych właścicieli jołeczków nauczyłam, że jak się ma agresywne i nieobliczalne słitaśne jołeczki to się je trzyma na smyczy, dotarło dopiero wtedy jak jeden zawisł Nuce na szyi. Ja Nukę trzymałam ale jak zobaczyłam, że on jej wisi na szyi i ją szarpie to smycz poluzowałam, Nuka psa złapała i wyrzuciła go w powietrze i spokojnym krokiem poszła dalej, oczywiście po oglądaniu jak jołeczek spada 'z nieba'. Nic się nikomu nie stało, tylko jołeczek narobił krzyku :evil_lol: Mi wczoraj pewna "Pani" zwróciła uwagę że do psa należy mówić grzecznie gdy swojej suni głośno powiedziałem nie wolno, żeby nie podeszła do tej pani psa który skakał i robił co chciał, ale jakby moja sunia poszła na całość i tamtego psa ogarneła to by były pewnie pretensje że to moja sunia jej psa zaatakowała. Quote
vege* Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Luzia napisał(a):jak by Pamir się do joreczka dopadł to raczej nie skończyło by się szczęśliwie dla tego małego dziamgacza :diabloti: Wiem, że Nuka nie chciała mu zrobić krzywdy, tylko go złapała lekko w zęby i po prostu wyrzuciła do góry, czego dziamgacz się wystraszył :eviltong: ghostrecoon11 napisał(a):Mi wczoraj pewna "Pani" zwróciła uwagę że do psa należy mówić grzecznie gdy swojej suni głośno powiedziałem nie wolno, żeby nie podeszła do tej pani psa który skakał i robił co chciał, ale jakby moja sunia poszła na całość i tamtego psa ogarnęła to by były pewnie pretensje że to moja sunia jej psa zaatakowała. Zawsze 'winny' jest większy pies :angryy: Ja nie mam nic do małych psów jeśli nie podbiegają do mnie i nie chcą zabić mi psa. Moja sąsiadka jest nienormalna i dziwna (chora umysłowo nie jest). Kiedyś opiekowała się takim chłopczykiem, miał on chyba 4 lata. Jak z Nuką szłam to ona akurat była z nim na dworze, a że ciągle gada, że Nuka to taki wielki pies i pewnie głośno szczeka to chciała dzieciakowi pokazać, jak Nuka faktycznie szczeka i mi zaczęła tupać nogami, drzeć się, machać rękami (Nuka tego nie lubi) i mówiła "zobacz pawełku jak piesek głośno szczeka, no zobacz jak szczeka", w tym momencie się zapytałam "a czy ja teraz mogę zobaczyć jak pani szybko ucieka jak Nukę dla zabawy spuszczę ze smyczy?" :diabloti: Mina bezcenna, zamknęła i uspokoiła się od razu :diabloti: Quote
ghostrecoon11 Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Może by warto otworzyć szkołę dla takich cudownych posiadaczy małych piesków "Weź go ku.... ogarnij":diabloti: Quote
vege* Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 ghostrecoon11 napisał(a):Może by warto otworzyć szkołę dla takich cudownych posiadaczy małych piesków "Weź go ku.... ogarnij":diabloti: bysmy się dorobiły fortuny:loveu: Quote
ghostrecoon11 Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 vege* napisał(a):bysmy się dorobiły fortuny:loveu: I spokoju ducha na spacerze z psem :cool3: Quote
Unbelievable Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 A ja wczoraj byłam świadkiem pewnej sytuacji. Siedziałam sobie w parku ze znajomymi, słyszę pisk- odwracam się i widzę jak na zwolnionym filmie człowieka podnoszącego za fraki do góry małego, kudłatego psa, rzucającego go o ziemię, później bijącego go rękoma, kopiącego... pies piszczy, chce uciec ale nie może bo jest na smyczy. Człowiek się uspokoił trochę, ale bez szarpania psem się nie obyło. Szli sobie, weszli do bramy i pies dostał jeszcze parę kopniaków.... "i nie żryj mi więcej padliny k*wa".... Myślałam że takie rzeczy nie dzieją się na prawdę. Ja nie byłam w stanie nic zrobić... pie**olony kutas z kompleksami... Quote
WiedźmOla Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 Tragedia, biedny psiak :shake: Nic tylko do TOZu dzwonić... Ja czasami mam wyrzuty sumienia jak ignoruję swojego psa, albo wrzasnę na niego, a tu takie rzeczy. Przecież tylko złapać faceta i zrobić z nim to, co on z tym biednym psiakiem... Ludzie to najgorsze zwierzęta. Potworność. Quote
Aga*Lis Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 WiedźmOla napisał(a):Ludzie to najgorsze zwierzęta. Potworność. Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami... Quote
motyleqq Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 Unbelievable napisał(a):A ja wczoraj byłam świadkiem pewnej sytuacji. Siedziałam sobie w parku ze znajomymi, słyszę pisk- odwracam się i widzę jak na zwolnionym filmie człowieka podnoszącego za fraki do góry małego, kudłatego psa, rzucającego go o ziemię, później bijącego go rękoma, kopiącego... pies piszczy, chce uciec ale nie może bo jest na smyczy. Człowiek się uspokoił trochę, ale bez szarpania psem się nie obyło. Szli sobie, weszli do bramy i pies dostał jeszcze parę kopniaków.... "i nie żryj mi więcej padliny k*wa".... Myślałam że takie rzeczy nie dzieją się na prawdę. Ja nie byłam w stanie nic zrobić... pie**olony kutas z kompleksami... brak słów... :shake: Aga*Lis napisał(a):Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami... noo, czasem można się zdziwić jak przychodzi co do czego. Quote
WiedźmOla Posted May 23, 2013 Posted May 23, 2013 Aga*Lis napisał(a):Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami... Niektórzy uważają, że skoro człowiek jest inteligentny, nie jest zwierzęciem. Zwierzęta też mają inteligencję - mniej lub bardziej rozwiniętą. Czym bardziej tym gorzej - co na przykładzie człowieka można pokazać... A koleżankom można powiedzieć, że gdyby małpi przodkowie (czyli zwierzęta) się nie rozwinęli to koleżanki jadłyby bnany i robaczki na drzewach :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.