Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

maartaa_89 napisał(a):

Pies miał łańcuszek, niestety to był ekspresowa sytuacja, kobieta szarpnęła więc puścił ale co z tego skoro już tak dużą krzywdę dziecku zrobił.

Niestety to prawie zawsze są ekspresowe sytuacje...
Takich świrów, co się nie cofną gdy pies wyraźnie zawarczy, nawet wśród dzieci, jest mało.
Za to psów, które potrafią zaatakować bez wyraźnego dla człowieka ostrzeżenia jest więcej, niż niektórzy psiolubni działacze na rzecz wszelkich adopcji chcą przyznać.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Nawet nylonowy kaganiec byłby w takiej sytuacji dobry, wyregulować tak, żeby pies mój ciamknąć smaka, ale nie otwierać szerzej paszczy... Cokolwiek! A tak w ogóle ja nie rozumiem jak można psa z problemami od razu do dzieci dawać?! Do trochę starszych to jeszcze, ale takie maluchy, które też nie do końca rozumieją sytuacji...
Ta pani może być przejęta, może pokryć wszelkie koszty, ale dziecina do końca życia może bać się psów.

Posted

WiedźmOla napisał(a):
ale dziecina do końca życia może bać się psów.

To jest pół problemu a może i mniej. To dziewczynka - nie oszukujmy się - blizny na twarzy nie pomagają w życiu.
W dodatku jest malutka, buzia będzie jej rosnąć, chyba nie da się przewidzieć, jak "zachowają się" rosnące blizny.
O ryzyku bliznowców nie wspominając. Straszna historia, bardzo współczuję rodzicom :(

Posted

Zachowanie właścicielki co najmniej dziwne, mój Pamir mimo że dzieci kocha ponad życie do obcych ma zakaz zbliżania się, a nóż widelec przewróci i mama ( słusznie myślę) wezwie SM. Te dzieciaki co znam i wiem, że jak niechcący dupą popchnie czy zadrapie to sprawę oleją ignoruję i mogą robić z nim co chcą. Ale takie obce? Nie wyobrażam sobie :roll:

Posted

Trochu dziwne. Z drugiej strony, co tu się dziwić - babka poszła do behawiorysty, jej zdaniem zapewne - do fachowca, dostała radę - niech dzieci dają psu chrupki. No i bach - nieszczęście.
Behawiorysta powinien się dowiedzieć, co się stało. Bo albo nie rozpoznał powagi problemu, albo rady były jednak inne.

Posted

Ja zawsze protestuję gdy ktoś bez mojej wyraźnej zgody chce "odczulać" swojego psa. Niestety tam gdzie często spaceruję z psem aż roi się od "szkoleniowców" podchodzących z agresorkami czasami na odległość pół metra. Wielce oburzył się pan z kursantem jak kazałam im się wynosić z dużym, agresywnym psem ujadającym kilka centymetrów od mojego spokojnego szetlanda. Tłumaczenie było, że oni ćwiczą i tym podobne - zaszli mnie od pleców jak siedziałam nad bajorkiem i przystawili psa do mojego. Nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć gdy ma się do czynienia z psem agresywnym, uważam że park i obce osoby to nie miejsce do takich ćwiczeń.
Pani behawiorystka to powinna się w piekle smażyć za taką głupotę. Psa odczula się na dzieci na odległość a najlepiej gdy są one za ogrodzeniem np. ogródka jordanowskiego. Sposób na karmienie chrupkami przez całkowicie obce dzieci psa, który jest nieobliczalny, którego wręcz jeszcze dobrze nie znamy to coś całkowicie niewyobrażalnego.

Posted

filodendron napisał(a):
To jest pół problemu a może i mniej. To dziewczynka - nie oszukujmy się - blizny na twarzy nie pomagają w życiu.
W dodatku jest malutka, buzia będzie jej rosnąć, chyba nie da się przewidzieć, jak "zachowają się" rosnące blizny.
O ryzyku bliznowców nie wspominając. Straszna historia, bardzo współczuję rodzicom :(


Własnie to jest w tym wszystkim najgorsze :( a mała to na prawdę urocza dziewczynka, gdyby pozwolić żeby to wszystko się zrosło tak jak zostało narazie "posklejane" w szpitalu to by nie była w stanie normalnie funkcjonować nie zwracając na siebie uwagi ludzi.

Na szczęście pies ugryzł tylko nosek i dużą część policzka, szczęśliwe ominął oko bo jakby jeszcze kłem o nie zahaczył to już w ogóle byłby dramat :(

mój mąż jest lekarzem, pomagamy im załatwić szybki zabieg w jednej z lepszych klinik w Polsce...ale koszty są przeogromne, kobieta póki co jest nawet skłonna wziąć kredyt ale chyba jednak jakoś prawnie trzeba będzie to rozegrać bo co jak się wycofa?

Posted

filodendron napisał(a):
Za to psów, które potrafią zaatakować bez wyraźnego dla człowieka ostrzeżenia jest więcej, niż niektórzy psiolubni działacze na rzecz wszelkich adopcji chcą przyznać.


Ja właśnie tego nie rozumiem.
Jest wiele przypadków pogryzień, ale ile z nich to psy, które naprawdę mają na bani, a ile atakuje, bo nikt nie zrozumiał ostrzeżeń?
Nie mówię o tej sytuacji, tylko ogólnie. Nie wymagam też, żeby każdy rozumiał ostrzeżenia dawane przez psa, ale żeby właściciel nie potrafił ich odczytać? Warczenie to jest ostrzeżenie ostateczne, mi przykładowo wystarczy jedno krótkie spojrzenie na każdego z moich psów by wiedzieć, co one o danej sytuacji myślą, by być w stanie zareagować zanim stanie się cokolwiek..

Posted

omry napisał(a):
Ja właśnie tego nie rozumiem.
Jest wiele przypadków pogryzień, ale ile z nich to psy, które naprawdę mają na bani, a ile atakuje, bo nikt nie zrozumiał ostrzeżeń?
Nie mówię o tej sytuacji, tylko ogólnie. Nie wymagam też, żeby każdy rozumiał ostrzeżenia dawane przez psa, ale żeby właściciel nie potrafił ich odczytać? Warczenie to jest ostrzeżenie ostateczne, mi przykładowo wystarczy jedno krótkie spojrzenie na każdego z moich psów by wiedzieć, co one o danej sytuacji myślą, by być w stanie zareagować zanim stanie się cokolwiek..


no tak, ale prawda jest taka, że większość osób nie zna swoich psów i nie widzi rzeczy, które dla Ciebie są oczywiste...

Posted

Bywają psy, które nie warczą a niechęć okazują bardziej subtelnie i dla niektórych znaki te mogą być nieczytelne. Bywają wręcz psy, które wogóle "nie gadają" ani z człowiekiem ani z innymi psami. Jeśli mamy psa od szczeniaka to uczymy się go "czytać" od początku a jeśli bierzemy psa dorosłego to mamy przed sobą chodzącą zagadkę. Niestet bywają też ludzie, którzy wogóle mają średnie pojęcie nawet o wlasnym psie. Ostatnio podczepiła się do mnie kobieta z psem twierdzaca, że jak pies macha ogonem to znaczy, że jest zadowolony.
Ja osobiście nie toleruję żadnego ostrzegania. Psy są nauczone, że mnie się schodzi z drogi i już. Tyle, że są to psy, które mam od szczeniaka więc mogłam je wychowac na swój sposób, wprowadzić zasady, zbudować więź.

Posted

motyleqq napisał(a):
no tak, ale prawda jest taka, że większość osób nie zna swoich psów i nie widzi rzeczy, które dla Ciebie są oczywiste...


No właśnie. Właśnie właśnie.
Ja widzę po psach znajomych. Nie dość, że w ogóle swoich psów nie znają, nie mają większych więzi, psy ich nie szanują i w sumie nie żyją razem z psem, tylko obok psa.
Gryzą własnych właścicieli, nie dają się wrzucić do wanny, zabranie własnemu psu piłki to jakaś abstrakcja. Ostatnio mi koleżanka powiedziała, że jak wrzuca swojego shih do wanny to zakłada kurtkę i rękawiczki, bo naprawdę mocno gryzie.
Suka rodziców TŻ, w typie yorka, gryzie po nogach jak się ją w nocy przez przypadek popchnie ;) Mnie raz tak drasnęła. Więcej się nie odważyła.


badmasi, ja mam właśnie psa, który potrafi ugryźć 'bez ostrzeżenia'. Ostrzega wzrokiem, miną, jak kto chce, ale spojrzę na niego i od razu wiem, że on na to czy na to nie ma ochoty. Musiałam się tego nauczyć, poznanie go tak, by być go pewnym zajęło mi dwa lata. Jeśli chodzi o jego kontakty z innymi ludźmi to dalej nie jestem pewna i pewnie nigdy nie będę i to właśnie jego pilnuję najbardziej z całej trójki, bo nie dość, że ma największe możliwości, to różne dziwne fazy też ma, a mimo to nie zdarzyła nam się nigdy żadna nieprzyjemna sytuacja.

Posted

[quote name='badmasi']Bywają psy, które nie warczą a niechęć okazują bardziej subtelnie i dla niektórych znaki te mogą być nieczytelne. Bywają wręcz psy, które wogóle "nie gadają" ani z człowiekiem ani z innymi psami. Jeśli mamy psa od szczeniaka to uczymy się go "czytać" od początku a jeśli bierzemy psa dorosłego to mamy przed sobą chodzącą zagadkę. Niestet bywają też ludzie, którzy wogóle mają średnie pojęcie nawet o wlasnym psie. Ostatnio podczepiła się do mnie kobieta z psem twierdzaca, że jak pies macha ogonem to znaczy, że jest zadowolony.
Ja osobiście nie toleruję żadnego ostrzegania. Psy są nauczone, że mnie się schodzi z drogi i już. Tyle, że są to psy, które mam od szczeniaka więc mogłam je wychowac na swój sposób, wprowadzić zasady, zbudować więź.

W bloku obok naszego domu mieszka taki shih-tzu... Za każdym razem, kiedy widzi Damona po prostu biegnie i się rzuca- żadnego warczenia, niczego...

Posted

Ja mam koleżankę groomerkę i czasami jej pomagam w salonie jak ma obłożenie bądź trudnego lub bardzo skołtunionego psa. Kiedyś zapowiedziała się kobieta z ponoć bardzo agresywnym yorkiem, który nie daje dotknąć głowy ani łap a już o jakiejkolwiek pielęgnacji to nie ma mowy. Jak demonstrowała na psie jego agresję to faktycznie, strach sie bać. Tyle że ona za każdym razem jak pies na nią warknął, szczeknął odsuwała rękę i przeraźliwie piszczała a potem niuńkała i tuliła. O dziwo jak my się do niego dobrałyśmy to wystarczylo trochę stanowczości, żadnych zbędnych dźwięków i uników. Kompletnie ignorowałyśmy "grożenie" i okazało się, że pies dał ze sobą zrobić wszystko. Pewnie więcej oporów maiałybyśmy jakby to był bernardyn a nie yorcek ;) Potem pańcia wzięła pieska na rączki i natychmias ją udziabał przy próbie obejrzenia pazurów.

Posted

badmasi napisał(a):
Ja mam koleżankę groomerkę i czasami jej pomagam w salonie jak ma obłożenie bądź trudnego lub bardzo skołtunionego psa. Kiedyś zapowiedziała się kobieta z ponoć bardzo agresywnym yorkiem, który nie daje dotknąć głowy ani łap a już o jakiejkolwiek pielęgnacji to nie ma mowy. Jak demonstrowała na psie jego agresję to faktycznie, strach sie bać. Tyle że ona za każdym razem jak pies na nią warknął, szczeknął odsuwała rękę i przeraźliwie piszczała a potem niuńkała i tuliła. O dziwo jak my się do niego dobrałyśmy to wystarczylo trochę stanowczości, żadnych zbędnych dźwięków i uników. Kompletnie ignorowałyśmy "grożenie" i okazało się, że pies dał ze sobą zrobić wszystko. Pewnie więcej oporów maiałybyśmy jakby to był bernardyn a nie yorcek ;) Potem pańcia wzięła pieska na rączki i natychmias ją udziabał przy próbie obejrzenia pazurów.


Bo to dokładnie tak jest.
Ja powiedziałam koleżance, że jej shih wrzuciłabym do wanny bez mrugnięcia okiem. Nie wierzy.
Zresztą umówiłam się z nią na to. Znam tego psa, trochę stanowczości i będzie po wszystkim. Tylko co z tego, że ja mu pokażę, że takich rzeczy się nie robi, skoro z właścicielami dalej będzie robił co będzie chciał. Wszyscy członkowie rodziny musieliby zmienić swoje podejście, ale weź takim wytłumacz, że tak powinni :)

Posted

Zależy od psa. Moja babcia miała takiego jamnika długowłosego. Jak się ostro go potraktowało to się od razu odwijał. Mój ojciec raz musiał psu przystrzyc łapy i własnie stwierdził, że trzeba być stanowczym to pies ulegnie. Dziarsko złapał łapę jamnika w rękę a jamnik zatopił mu w niej zęby. Ojciec mu się odwinął i pies dostał plaska przez łeb, wtedy jamnior użarł go w nogę i to nie na żarty bo krwi się sporo polało. Koniec końców ojciec miał poważny problem bo go jamnior tak zapamiętał, że potem trzeba go było w osobnym pokoju zamykać taką żądzę mordu przejawiał :) nie mówiąc już o tym że w ogóle nie dawał sobie majstrować przy łapach dopóki mu się kagańca nie założyło

Posted

maartaa_89 napisał(a):
Zależy od psa. Moja babcia miała takiego jamnika długowłosego. Jak się ostro go potraktowało to się od razu odwijał. Mój ojciec raz musiał psu przystrzyc łapy i własnie stwierdził, że trzeba być stanowczym to pies ulegnie. Dziarsko złapał łapę jamnika w rękę a jamnik zatopił mu w niej zęby. Ojciec mu się odwinął i pies dostał plaska przez łeb, wtedy jamnior użarł go w nogę i to nie na żarty bo krwi się sporo polało. Koniec końców ojciec miał poważny problem bo go jamnior tak zapamiętał, że potem trzeba go było w osobnym pokoju zamykać taką żądzę mordu przejawiał :) nie mówiąc już o tym że w ogóle nie dawał sobie majstrować przy łapach dopóki mu się kagańca nie założyło


Iwana do tej pory za długo po łapach nie pomacam, bo tego nie lubi. Ma prawo nie lubić, nie dotykam go tam, jeśli nie muszę. Jak muszę to nie ma wyjścia i mnie nie interesuje co on ma na ten temat do powiedzenia. Ugryzł mnie nie raz, a ugryzienie przez rotta to jednak co innego niż jamnika, a jednak da się i nie muszę go nigdzie zamykać :)
Wszystko zależy od psa, bo każdy pies jest inny, ale jeśli mój pies gryzie bo ma taki kaprys, to na pewno nie będę do niego cmokać, tylko pokażę mu, że tak się nie robi w trochę inny sposób.

Posted

maartaa_89 napisał(a):
Tylko w jaki sposób? :) nie wiem jak mocno cię ugryzł, mój ojciec miał założonych 6 szwów :)


Niee, tak źle nie było.
Iwan jest psem po przejściach, nauczyłam się po prostu szanować to, że w niektórych sprawach ma swoje zdanie. Uważam, że ma do tego prawo i jeśli jego zdanie mi nie przeszkadza w zrobieniu czegoś, to nie protestuję. Całkiem fajnie nam się teraz żyje, dogadujemy się, ale nie było łatwo.
Jak było trzeba to dostał w łeb, a za każde postępy nagroda. Standardowo. Z tym, że dla Iwana akurat najbardziej liczyło się zaufanie, bo on ludziom po prostu nie ufa. A to trwało najdłużej i było najtrudniejsze.

Posted (edited)

Pewnie, że każdy pies jest inny. Mój też nie bardzo lubi jak się go za łapy...łapie ;) Jednak albo po prostu odsuwa/zabiera łapę, albo bardzo delikatnie łapie za rękę zębami. Tak naprawdę anioł nie pies ;) Jak dodam do tego odrobinę stanowczości, to pies truchleje i mogę mu robić co mi się żywnie podoba. Miałam to szczęście, że mój znajdek to przyjazny psiak. Jednak nawet taki milusiński potrzebuje czasami opierdziel zgarnąć, bo sobie pozwoli na to albo na tamto.
To mój pierwszy pies, i cały czas uczymy się wspólnego życia. Na początku nie wiedziałam co się jak robi, ale po kilku miesiącach już potrafię kilka rzeczy odczytać/zainterweniować w pewnych sytuacjach. Ba, kiedyś utwierdzona byłam, że mój ma coś ze sznupa, a guzik prawda ;) Strasznie dziwię się niektórym ludziom jak mogą mieć psa i nic o nim nie wiedzieć... To tak jak z niektórymi dzieciakami: mamo kup mi psa/chomika/rybki. Jak są tydzień to dzieciak dba. A później się nudzi :shake:

Edited by WiedźmOla
dopiski
Posted

Moje ttb też miało swoje zdanie na temat kąpieli, oglądania uszu, łap itd. Teraz już wie, że człowiekom ze stada można ufać, ale to dwa lata pracy nad nim. Jeszcze jest trochę do zrobienia, ale to tzw ostanie 5 kg ;-)

Posted

maartaa_89 napisał(a):
ale koszty są przeogromne, kobieta póki co jest nawet skłonna wziąć kredyt ale chyba jednak jakoś prawnie trzeba będzie to rozegrać bo co jak się wycofa?

oczywiście, ze tak. póki co jest w szoku, obwinia się, stara się sprawę załagodzić, a co będzie jak naprawdę przyjdzie do płacenia? tego nikt nie wie. a kiepsko by było, gdyby tuż przed operacją trzeba było ją odwołać, bo babie się odwidziało, nie zapłaciła i dopiero wtedy trzeba się z nią po sądach włóczyć.
już nie mówiąc o tym, że trzeba ludzi przestrzec przed tym psem.

Posted

Ja też bym była za prawnym rozwiązaniem. Ja też się na "gębę" umawiałam co prawda w innej sprawie a dotyczącej spadku i zobaczyłam figę z makiem. Tak jak Beatrx pisze, najpierw są emocje, żal a potem następuje otrzeźwienie i przeliczanie czy mnie się to opłaca.
Pies chyba, z tego co zrozumiałam został oddany do schronu.

Posted

badmasi napisał(a):

Pies chyba, z tego co zrozumiałam został oddany do schronu.

no tak, tylko żeby znowu u kogoś nie wylądował jako grzeczniutki milutki piesek, co jedynie trochę dzieci nie lubi.

Posted

maartaa_89 napisał(a):


mój mąż jest lekarzem, pomagamy im załatwić szybki zabieg w jednej z lepszych klinik w Polsce...ale koszty są przeogromne, kobieta póki co jest nawet skłonna wziąć kredyt ale chyba jednak jakoś prawnie trzeba będzie to rozegrać bo co jak się wycofa?

Na pewno warto zasięgnąć opinii prawnika (jednorazowa wizyta to jest koszt 150-200 zł), żeby ustalić, co robić i jak się zabezpieczyć. Takie sprawy przedawniają się chyba (?) po dwóch latach i do tego czasu można założyć sprawę cywilną, ale im dłużej się z tym zwleka, tym bardziej powództwo staje się mniej wiarygodne. Nawet jeśli nie chcą wchodzić na drogę sądową, to być może prawnik doradzi, co i jak załatwić na piśmie, żeby w razie wycofania się właścicielki psa z odpowiedzialności, można było skutecznie zadziałać. Może to jest kwestia pisemnej umowy - nie wiem - ale jakieś zabezpieczenie by się przydało. Może właścicielka psa jest ubezpieczona tak, że ubezpieczyciel weźmie na siebie część kosztów, może dziecko gdzieś w przedszkolu było ubezpieczone polisą, która obejmowała pogryzienie - warto sprawdzić.
Zabieg to jedno, a leczenie później to druga sprawa - czasem laseroterapia, czasem maści, a to co przepisują w ramach NFZ jest śmiechu warte. Trzeba leczyć się prywatnie. Maluśka tubka żelu do leczenia blizn (której rodzinny nie przepisze) - 15 g - kosztuje ponad 100 zł a terapię prowadzi się przez rok co najmniej.
Powinni zasięgnąć fachowej opini - i nie chodzi o to, żeby pogrążyć właścicielkę psa, ale żeby się zabezpieczyć na różne ewentualności, bo ludzie są różni.

Posted

Moja czarna nie lubi jak ją dotykać po łapach w sensie łapać i je zabiera, zaglądać do pyska, uchyla się trochę. Ostatnio mnie skubnęła przy jedzeniu bo ruda się kręciła obok i nie odróżniła mnie od rudej, bezkrwawo i bezboleśnie ale korekta słowna i podsunięcie ręki wystarczyło, żeby zajarzyła że to nie ruda.
Ruda nie przepada za dotykaniem brzucha mimo, że sama nadstawia to jak się przepukliny dotknie to powarkuje. Przepuklinę chcę wyciąć przy kastracji ale boję się to chuchro usypiać... Czesanie obie nudzi i może delikatnie ciągnie i nie do końca przepadają ale poddają się.
Nie lubią czyszczenia uszu otosolem ale też się poddają :). Ruda znosi obcinanie pazurów i sierści między palcami a czarna potrafi zabierać łapki. Wniosek z tego nie lubią dbać o siebie :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...