Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

katasza1 napisał(a):
Dzisiaj ide sobie z psem, zaczal cos tam wachac pod blokiem sasiadow. No to czekam bo moze mu sie kupe chce czy cos.
A na parterze na balkonie stal facet i wywiazal sie dialog :P
-Bezczelnosc! Zeby tak z psem na trawnik przychodzic, zeby tu sral.
-A co to za roznica czy zrobi tu czy 5 metrow dalej skoro i tak sprzatam po swoim psie?
-Ja tez mam psa. W ktorym bloku mieszkasz, to pojde z nim i tez tam bedzie kupe robil, nie przeszkadzaloby?
-Gdyby Pan posprzatal to w czym mialoby mi przeszkadzac?
-pff, a pani sprzata? prosze sie nie osmieszac!
-mam pokazac worki czy jakies zaswiadczenie?
-zalosna!
usmiechnelam sie ladnie i odeszlam, ale jak wkoncu Frodo zrobil kupe to mialam ochote rzucic mu workiem w okno.
(...)

Lepiej kupą w okno :diabloti:

Mnie dzisiaj starsza pani uświadamiała, żeby nie krzyczała na swojego psa.
Nie krzyczałam, tylko wydawałam komendy zdecydowanym głosem, bo mój pies się rwał do jej psa.

"Nie krzyyyyczy pani na niego, on taki grzeczny jest" a j sobie myślę: "Nie krzyyyyczy pani na niego, a on mi później nasra na głooowę" :roll:
Nie była to żadna chamska sytuacja, bo porozmawiałyśmy sobie miło z tą panią. Musiałam jej wytłumaczyć, że pies się mnie mniej słucha niż mojego partnera, dlatego muszę tak, a nie inaczej. Pies waży połowę tego co ja, jest młody i silny. Może mi powybijać barki jak nagle szarpnie, dlatego muszę go opanować podnosząc nieco głos, bo on jak zaklęty, itd, itd. Ale on taaaaki grzeeeeczy...i prawie mnie wlecze po trawniku, bo koniecznie się z innym pieskiem musi przywitać :lol:

I teraz się zastanawiam: czy ludzie mnie mają za terrorystkę jakąś? :-?

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja ostatnio wsiadlam do windy i Frodo byl juz o krok od skoczenia na reklamowke jakiejs babki ktora tez jechala winda, wiec go chcialam przywolac do pozadu i kazalam usiasc. Jakis dziadek i ta babka stwierdzili ze jeszcze takiego madrego psa nie widzieli. 'Pani to on tresowany jak z cyrku' :crazyeye:
A wczoraj szlam z dwojka znajomych i jakis zmutowany jamnik z rottkiem na fleksi zaczal obskakiwac kolezanke i kolege, uwalil im spodnie a wlascicielka ze on tylko sie tak wita bo on to lofcia wszystkich ludzi :roll:

Posted

No piesek mial szczescie ze na mnie nie skoczyl (widzialam co sie dzieje wiec odeszla na bok ;p ), bo babka dostala by opierdziel za to ze skacze a pewnie dostalaby podwojny bo mialam wtedy rajstopy wiec pewnie mialabym juz po nich.

Ostatnio klocilam sie za facetem bo chcialam zostawic psa pod zabka a tam biegal jakis maly bez smyczy i musialam je rozdzielac bo tamten sie na froda rzucil a gosc po wyjsciu ze sklepu stwierdzil ze on moze bo dluzej mieszka na osiedlu :lol:

Posted

[quote name='katasza1']
Ostatnio klocilam sie za facetem bo chcialam zostawic psa pod zabka a tam biegal jakis maly bez smyczy i musialam je rozdzielac bo tamten sie na froda rzucil a gosc po wyjsciu ze sklepu stwierdzil ze on moze bo dluzej mieszka na osiedlu :lol:
Znaczy uwiązać i pójść po zakupy?
Nie rób tego.

Posted

znaczy uwiazac przy drzwiach otwartych i kupic fajki, gdzie kasa jest przy drzwiach. zostawiam go pod sklepem tylko w tej jednej sytuacji i mam dogadane z babka ze zostawiam drzwi otwarte ta ze dwoma lapami pies jest w sklepie ;) spokojnie, nie zostawiam go na dluzej niz minute i mam na wyciagniecie reki.

Posted

Soko - ja myślę, że ludzie mają duuużo do czynienia z problemowymi psami, bo w Polsce świadomość wychowywania i szkolenia psa jest na poziomie prawie zerowym ;) Na każdym spacerze spotykam 2-3 psy naprawdę problemowe i kilka po prostu niewychowanych. Co nie zmienia faktu, że nie uważam, że każdy pies powinien być łagodny jak baranek, potulny i milutki, bo to w ogóle zaprzecza naturze wielu psów (moich też). Tylko czasem trzeba pomyśleć, na ile warto w takiego psa inwestować - Tobie się udało, poznałaś swoją pasję, gratuluję. Mój pies był nie do życia z cyrkowaniem i świrowaniem, włącznie z ryczeniem i staniem na tylnych łapach na widok czegokolwiek psopodobnego (np człowiek z teczką = na pewno człowiek z małym psem, wraaau! :roll:). Też go z tego wyciągnęłam, nauczyłam się od niego wiele i nie żałuję tych godzin treningów zupełnie. Ale moja znajoma ostatnio znalazła na ulicy psa, który pogryzł jej męża, miał straszne odpały (dostawał szału i gryzł) i nie zainwestowała w niego, oddała go do schronu (mówiąc co i jak), gdzie stwierdzono u psa poważne zaburzenia - możliwe, że zostanie uśpiony, bo jednego dnia jest normalny,a drugiego gryzie do krwi wolontariuszy. I ani trochę jej się nie dziwię, bo nie była zupełnie gotowa na psa, nie ma w ogóle doświadczenia, nikt normalny takiego psa nie zaadoptuje sam z siebie. Możliwe, że u tego psa człowiek coś zepsuł, ale to nieważne, skoro umiał się rzucić do twarzy i gryźć jak oszalały...

[quote name='zaginiona sara']Wiele osób uwiązało psa na chwilę pod sklepem. Zrobili to po raz ostatni...

Nie przesadzajmy, akurat katasza opisała sytuację - psa ma pod ręką, widzi go cały czas, praktycznie jest tuż obok i tak dalej :) Jednak to fakt, że u nas w mieście kilka właścicieli w ten sposób straciło swoje psy, swego czasu to była plaga - kradzieże kundli, pewnie jako worki treningowe dla astowatych, bo i walki tu się odbywały. Jakoś teraz to minęło, albo o czymś nie wiem... Więc nigdy nie można psa stracić z oczu, szczególnie jeśli jest w typie rasy, ale tak jak pisałam - kundle czasem też kradną, nie warto psa narażać.

Posted

zmierzchnica napisał(a):


Nie przesadzajmy, akurat katasza opisała sytuację - psa ma pod ręką, widzi go cały czas, praktycznie jest tuż obok i tak dalej :) Jednak to fakt, że u nas w mieście kilka właścicieli w ten sposób straciło swoje psy, swego czasu to była plaga - kradzieże kundli, pewnie jako worki treningowe dla astowatych, bo i walki tu się odbywały. Jakoś teraz to minęło, albo o czymś nie wiem... Więc nigdy nie można psa stracić z oczu, szczególnie jeśli jest w typie rasy, ale tak jak pisałam - kundle czasem też kradną, nie warto psa narażać.

Ile to było historii jak psy z rąk wyrywali i uciekali?
Sorki ale ja jak idę z psem to idę z psem a jak na zakupy to na zakupy. Nie mam problemu z fajkami bo ich nie palę.
Teraz nie przesadzajmy a później będzie szukanie psa. Lepiej dmuchać na zimne.
Raz uwiązałam psa tak jak katasza1 pod maleńkim osiedlowym sklepikiem i też miałam go na oku ale co się ostresowałam to moje a trwało to chwilę i powiedziałam sobie, że albo zakupy albo spacer.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Ile to było historii jak psy z rąk wyrywali i uciekali?.

czyli co? jak się ma małego psa to z nim nie można wychodzić, bo z rąk wyrwą?:roll:

Posted

Wiecie co, pokrótce opowiem historię, która mi się przydarzyła zeszłego lata, odnośnie zostawiania psów pod sklepem. Moja mama wyszła w niedzielę koło siódmej rano z naszą dwunastoletnią suczką. Sunia była grzeczna, dobra, zostawała na minutę pod sklepem, a mama kupowała bułki i wracała. No sekundy. Tej niedzieli wyszła, a Tiny nie było... przybiegła z płaczem do domu, całą rodziną jej szukaliśmy, policja, pół osiedla. W międzyczasie okazało się, że jakiś podejrzany facet odwiązał smycz i zabrał ją (była ufna, w dodatku starsza, słaby węch, wzrok) - nie wiadomo dokąd. Ustaliliśmy szybko, że mieszka w barakach (takie meliny...), policja je przeszukała, wypytywała gościa, ten zaprzeczał, potem stwierdził, że tak, wziął psa, ale pies uciekł. KOSZMAR.
Koło południa (po pięciu godzinach...) naszą sunię, wystraszoną, zmęczoną, przyprowadziła na osiedle jakaś pani, która napotkała ją biegnącą ze smyczą za działkami... trzy kilometry od domu. Wyrwała się typowi i w przerażeniu biegła przed siebie, my ciągle jeździliśmy samochodem, na rowerach, wołaliśmy, ale nie mogliśmy jej znaleźć. Szczęśliwie do nas wróciła, ale co się potem okazało... szajka gości z tych baraków przepijała wszystko, co mieli, a potem kradli psy... na obiad. Przepraszam za obrazowość, ale gdy się tego dowiedziałam, myślałam, że z nerwów zwymiotuję. Kiedy ją zobaczyłam, piętnaście minut klęczałam koło niej na podłodze i płakałam, a ona się do mnie tuliła... później kilka nocy przez sen piszczała i przebierała łapkami, jakby biegła.
Nie potępiam ludzi, którzy zostawiają psy na sekundkę przed sklepem, wchodząc na maleńkie, szybkie zakupy. Ale ostrzegam po własnym koszmarnym doświadczeniu - NIE RÓBCIE TEGO, nawet na chwilę, zwłaszcza, jeśli nie macie możliwości obserwować psa, np. przez szybę. Może się okazać, że nie po prostu dotychczas nie mieściło się Wam w głowach, do czego są zdolni ludzie.

Posted

Nie zostawiam psa pod sklepem z uwagi na innych ludzi. Moje rude tak jest do nas przywiązane, że pewnie odstawiłby wycie z tęsknoty. Obcy pies, który skoczyłby na mnie zostałby albo spacyfikowany przez moje, albo potraktowany gazem.

Posted

Piszecie teraz o tym z punktu widzenia właściciela psa i tego, co się może stać psu przywiązanemu pod sklepem. I tak dokładnie jest - psu może się stać krzywda z wielu powodów - agresywnych ludzi, luzem biegających psów, złodziei psów.
Ale jest jeszcze druga strona medalu - tyle było na tym wątku o ludziach z lekko "poprzestawianym" światopoglądem i dziwnym zachowaniem wobec psów, o dzieciach, które zachowują się nieobliczalnie. To się zdarza i czasem wystarczy sekunda, żeby pies kogoś skrzywdził w obronie własnej lub z innych znanych tylko sobie powodów. Albo nawet i nie to. Całkiem niedawno mieliśmy tu wątek psa, który przywiązany pod sklepem po prostu drapnął po rajstopach kobietę, która do niego podeszła. Nic wielkiego się nie stało, ale właścicielce psa zagrożono sądem. Nie wiem, czy tak się sprawa ostatecznie skończyła, ale pewne jest, że gdyby podrapana kobieta chciała sprawę zgłosić, to miała by ona ciąg dalszy ze wszystkimi konsekwencjami.
Nie zostawia się psów pod sklepem i tyle.

Posted

Z tego co wiem według prawa pies musi być pod kontrolą, zostawianie psa pod sklepem nawet na smyczy i w kagańcu nie gwarantuje kontroli. Poza tym może stać się WSZYSTKO, z jakiś powodów rowery przypinamy bo boimy się że nam ukradną, ja osobiście mam w dupie rower, ważniejszy jest dla mnie pies.
Czasami wchodzę do sklepu, trzymam w ręku smycz ale każę psu zostać przed drzwiami. Nie wyobrażam sobie natomiast zostawić psa przed biedronką czy innym hipermarketem, a to częsty widok.

Posted

Pies może być nieobliczalny.
Moje rude pogodne dla obcych i nie wykazujące agresji jak ktoś tylko zechce pogłaskać, gotowa zalizać na śmierć, miało zamiar ugryźć znajomą, zapraszała na wesele, a ja przed czarną ostrzegłam żeby uważać bo może chcieć skubnąć a tu mój łagodny baranek pierwszy raz chciał kogoś ugryźć!
Pod sklepem może podejść dzieciak coś psu zrobić a pies może zareagować różnie. Ja mojej rudej znajdki byłam pewna co do głaskania przez obcych. Byłam...

Posted

Fauka napisał(a):
Nie wyobrażam sobie natomiast zostawić psa przed biedronką czy innym hipermarketem, a to częsty widok.

w zaginionych psach był wątek o bodajże maltańczyku zostawionym pod marketem, a po powrocie z zakupów psa nie było i wielkie poszukiwania. nie minęło parę dni i pańciostwo już następnego psa szukali do kupna, bo dzieci płaczą...

Posted

Beatrx napisał(a):
w zaginionych psach był wątek o bodajże maltańczyku zostawionym pod marketem, a po powrocie z zakupów psa nie było i wielkie poszukiwania. nie minęło parę dni i pańciostwo już następnego psa szukali do kupna, bo dzieci płaczą...


Mojej koleżance spod biedronki skradziono mieszańca shar peia, po tygodniu miała nowego szczeniaka, po dwóch zadzwoniło schronisko że ktoś oddał jej psa. Teraz ma dwa, na szczęście odebrała swojego.

Posted

Dobrze, że go odebrała.. Ja nie rozumiem ludzi, którym zaginie pies, a oni sobie odpuszczają.. Albo w ogóle nie szukają, albo kupują nowego, a o starym zapominają. Gdyby zaginął mi pies, szukałabym go przez następne kilkanaście lat, a pewnie do końca życia miałabym odruch zwracania uwagi na psy podobne do niego, mimo że nie miałby szans już żyć... Nawet jeśli wzięłabym drugiego psa, to byłoby miejsce dla tego pierwszego... Niestety nie wszyscy ludzie są przywiązani do swoich zwierząt..

Posted

Ja cały czas oglądam się za czarnymi psami, patrzę po okolicznych podwórkach- mimo, że to już 2 lata prawie Kazik śni mi się po nocach. Jego obroża i kocyk cały czas czekają. W każdej chwili jechałabym po niego na drugi koniec świata.

Posted

Haha, prosze Cie. Skoro z rak wyrywaja to moga mojego ukrasc jak biega po lace np. luzem albo podleciec i wyrwac mi smycz.
Moja sytuacja wyglada tak jak u Fauki, pies siada przy otwartych drzwiach, zaczepiam o nie smycz i stoje pol metra od niego.

Co innego jakbym przywiazala gdzies obok sklepu, zamknela drzwi i weszla tez na sekunde, wtedy psa na oku nie mam.

Paranoja,paranoja.

Posted

cóż, ja dziś widziałam psa przywiązanego pod Złotymi Tarasami. no tam to się na minutę nie wchodzi na pewno.

każdy robi jak uważa. dla mnie zostawianie psa pod sklepem jest idiotyczne. nawet na pół minuty. nawet jak go widzimy cały czas. różne rzeczy mogą się stać, a udawanie że nie, jest średnio mądre.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...