Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No jasne, że można to traktować jako sesje szkoleniowe. Ale czasem nikomu do głowy nie przyjdzie, że prawie pełnoletnia pannica zamarzy sobie przejść niemal po psie, jak w opisywanym przeze mnie przypadku, chociaż każda normalna osoba przeszłaby po drugiej stronie właścicielki i byłby święty spokój. Pies też ma prawo do komfortu psychicznego i niekoniecznie ktoś musi go głaskać, szturchać, włazić na niego czy brać na ręce, jeśli uważa za słuszne, zwłaszcza, jeśli właściciel dokłada wszelkich starań, żeby jednak ustąpić ludziom (dziewczyna z maliniakiem zeszła na bok i poczekała, aż nastolatki zejdą z kładki, żeby wejść tam dopiero jak nikogo nie będzie, żeby się nie przepychać itd.). I nie uważam, żeby w tej sytuacji z psem było coś nie tak - to po prostu pies, pobudliwy, w reakcjach czasem szybszy niż mrugnięcie, taka specyfika rasy. I jak na malinę to i tak była reakcja light. Nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło, wręcz przeciwnie - gdy ktoś zagai przyjaźnie, zaczepi, pies idzie się witać i głaskać. I trochę to dziwne, ktoś mógłby się oburzyć, że pies ma chodzić w kagańcu - no ale co, tylko dlatego, że ktoś nie umie użyć mózgu?

[quote name='kol.mak']takie psy nie powinny jezdzic komunikacja miejska i ogolnie przebywac w miejscach w ktorych jest duzo ludzi. Przynajmniej nie do czasu dopoki sie nie nauczy ich dobrych manier[/QUOTE]

A ja uważam, że wręcz przeciwnie. Ale jeśli pies ma naprawdę coś nie halo w głowie, to od tego są kagańce na przykład i inne środki ostrożności. Jak idę z suką i widzę, że idzie ktoś z dzieckiem nie do końca pod kontrolą to zakładam psu kaganiec i wszyscy są spokojni - ja, że nic się nie stanie jakby coś, a rodzice jakoś od razu sprawniej łapią dzieci (bo idzie potwór przecież).

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja z szetlandem mam ogólnie spokojną głowę. Czy to tłok w autobusie, czy torba szurnięta po psie, ręka wyciągnięta znienacka, niepełnosprawni, wózki, dla mnie całkowity luz.
Collie od dawna nie nosi kagańca. Wydaje się że nauczyła się, że unikamy sytuacji niekomfortowych a nie je "atakujemy". Jednak pewności stuprocentowej nigdy nie mam i obawiam się takich sytuacji jak opisała evel z psem koleżanki. Teoretycznie pies dobrze wychowany ale co mu stuknie do łba jak ktoś na niego wdepnie, wywali się na niego, walnie w głowę. Mogę przewidywać, że prędzej ucieknie niż zaatakuje ale jak widać wypadki chodzą po ludziach. Czasami jak czytam takie opisy sytuacji to sama się zastanawiam czy nie lepiej na tłocznej ulicy jednak ten kaganiec założyć i mieć święty spokój.

Posted

[quote name='evel']

A ja uważam, że wręcz przeciwnie. Ale jeśli pies ma naprawdę coś nie halo w głowie, to od tego są kagańce na przykład i inne środki ostrożności. Jak idę z suką i widzę, że idzie ktoś z dzieckiem nie do końca pod kontrolą to zakładam psu kaganiec i wszyscy są spokojni - ja, że nic się nie stanie jakby coś, a rodzice jakoś od razu sprawniej łapią dzieci (bo idzie potwór przecież).[/QUOTE]

A ja uwazam ze taki pies nie ma wstepu do miejsc gdzie sa ludzie jesli odwala cyrki. Gdyby ten opisany przeze mnie york wazyl 10 razy wiecej to samym kagancem moglby komus zrobic powazna krzywde. Zreszta utrzymaj wielkiego psa ktorego nie kontrolujesz kompletnie w autobusie ktory jedzie. Dopoki sie nie panuje nad swoim psem na tyle ze odwala on szopke i nic do niego nie dociera bo mu dziecko po glowie reka przejechalo albo do autobusu wsiadl inny pies nie powinno sie w ogole jezdzic komunikacja miejska, przynajmniej nie w godzinach kiedy jest w niej tlok.

Podobnie z cmokaniem, gwizdaniem itd. jesli pies na takie zachowanie obcego czlowieka reaguje agresja i nie idzie go w zaden sposob uspokoic to raczej wypadaloby sie zastanowic nad tym co my robimy zle a nie obwiniac wszystkich dookola ze ma sie takiego a nie innego psa.

Jeszcze raz podkreslam- mowie o typowych zachowaniach, nie o czyms takim jak ty opisywalas. Ja stosuje zasade ograniczonego zaufania, zawsze psa prowadze tak zebym to ja sie mijal z ludzmi a nie on, a w miejscach tlocznych chodzi w kagancu na wszelki wypadek choc to wielkie ciele i by zalizal kazdego.
O ile wlasciciele duzych psow na ogol maja ze soba kaganiec (bo nie wszyscy) o tyle wlasiciele tych malych maja to w dupie. A jak maly uzre to tez moze bolec

Posted

[quote name='evel'] Ale czasem nikomu do głowy nie przyjdzie, że prawie pełnoletnia pannica zamarzy sobie przejść niemal po psie, jak w opisywanym przeze mnie przypadku, chociaż każda normalna osoba przeszłaby po drugiej stronie właścicielki i byłby święty spokój. [/QUOTE]
No, teraz już przyjdzie do głowy ;)
Mnie nie przychodziło do głowy, że dorosły facet może znienacka wyskoczyć zza winkla ze szczerym i bardzo energicznym zamiarem wzięcia obcego psa na ręce. A jednak :D Pies mi się o mało o ścianę nie zabił.
Świat jest dziwny :)

Posted

[quote name='kol.mak']A ja uwazam ze taki pies nie ma wstepu do miejsc gdzie sa ludzie jesli odwala cyrki. Gdyby ten opisany przeze mnie york wazyl 10 razy wiecej to samym kagancem moglby komus zrobic powazna krzywde. Zreszta utrzymaj wielkiego psa ktorego nie kontrolujesz kompletnie w autobusie ktory jedzie. Dopoki sie nie panuje nad swoim psem na tyle ze odwala on szopke i nic do niego nie dociera bo mu dziecko po glowie reka przejechalo albo do autobusu wsiadl inny pies nie powinno sie w ogole jezdzic komunikacja miejska, przynajmniej nie w godzinach kiedy jest w niej tlok.

Podobnie z cmokaniem, gwizdaniem itd. jesli pies na takie zachowanie obcego czlowieka reaguje agresja i nie idzie go w zaden sposob uspokoic to raczej wypadaloby sie zastanowic nad tym co my robimy zle a nie obwiniac wszystkich dookola ze ma sie takiego a nie innego psa.

Jeszcze raz podkreslam- mowie o typowych zachowaniach, nie o czyms takim jak ty opisywalas. Ja stosuje zasade ograniczonego zaufania, zawsze psa prowadze tak zebym to ja sie mijal z ludzmi a nie on, a w miejscach tlocznych chodzi w kagancu na wszelki wypadek choc to wielkie ciele i by zalizal kazdego.
O ile wlasciciele duzych psow na ogol maja ze soba kaganiec (bo nie wszyscy) o tyle wlasiciele tych malych maja to w dupie. A jak maly uzre to tez moze bolec[/QUOTE]

A gdzie taki pies ma się uczyć? Uważam, że wylewasz dziecko z kąpielą. Czy jeśli pies jest problemowy to na wieś na łańcuch i tyle? Bo chyba nie o to chodzi.

Rzeczywiście, często ludzie mają problemy na własne życzenie i kłopot nie w psie, a w jego niemyślącym właścicielu. Sytuacja z yorkiem to dla mnie kosmos. Ale część psów jest przyjęta od drugiego właściciela, z ulicy czy schroniska. Mają jakieś swoje wkręty, nad którymi normalny, odpowiedzialny właściciel pracuje.

I jak ja mam problem z psem w mieście to biorę psa, kaganiec, linkę, żarcie i zabawki i jadę do miasta ćwiczyć. A nie zakopuję się na wsi z poczuciem, że "pies tak ma" i że wstyd do ludzi wyjść, bo mnie zdanie obcych ludzi w tej materii mało interesuje. Wiadomo, że nie jest przyjemnie, jak pies robi wioskę, ale jeśli dajemy mu okazję do nauki w takich warunkach i robimy cokolwiek, żeby sytuację zmienić to jest OK. Ja swojego burka wiejskiego, który nie lubi innych psów, ludzi, nie przepada za dziećmi, miałam czelność zabrać do centrum miasta na wystawę psów. Z pełną świadomością, co robię i na co się decyduję. I o ile przez pierwsze pół godziny pies był sztywny jak pinokio, o tyle później się rozluźnił i myślę, że był to ważny krok w naszej resocjalizacji.

I nie dziel z łaski swojej właścicieli psów na właścicieli małych i dużych - jak ktoś jest nieodpowiedzialnym idiotą to naprawdę wielkość jego psa ma drugorzędne znaczenie. Mój pies ma 40 cm wzrostu a traktowany jest jak normalny, "pełnowymiarowy" pies i większość tutaj opisywanych sytuacji, że pies podbiega, dziamgoli, łapie za nogawki nie mieści mi się w głowie po prostu.

Posted

[quote name='evel']A gdzie taki pies ma się uczyć? Uważam, że wylewasz dziecko z kąpielą. Czy jeśli pies jest problemowy to na wieś na łańcuch i tyle? Bo chyba nie o to chodzi.

Rzeczywiście, często ludzie mają problemy na własne życzenie i kłopot nie w psie, a w jego niemyślącym właścicielu. Sytuacja z yorkiem to dla mnie kosmos. Ale część psów jest przyjęta od drugiego właściciela, z ulicy czy schroniska. Mają jakieś swoje wkręty, nad którymi normalny, odpowiedzialny właściciel pracuje.

I jak ja mam problem z psem w mieście to biorę psa, kaganiec, linkę, żarcie i zabawki i jadę do miasta ćwiczyć. A nie zakopuję się na wsi z poczuciem, że "pies tak ma" i że wstyd do ludzi wyjść, bo mnie zdanie obcych ludzi w tej materii mało interesuje. Wiadomo, że nie jest przyjemnie, jak pies robi wioskę, ale jeśli dajemy mu okazję do nauki w takich warunkach i robimy cokolwiek, żeby sytuację zmienić to jest OK. Ja swojego burka wiejskiego, który nie lubi innych psów, ludzi, nie przepada za dziećmi, miałam czelność zabrać do centrum miasta na wystawę psów. Z pełną świadomością, co robię i na co się decyduję. I o ile przez pierwsze pół godziny pies był sztywny jak pinokio, o tyle później się rozluźnił i myślę, że był to ważny krok w naszej resocjalizacji.[/QUOTE]

a czytasz ze zrozumieniem?
przeciez napisalem ze trzeba najpierw zapanowac nad psem a potem sie bawic w zabieranie go w tloczne miejsca
no chyba ze mowisz o zabieraniu w tloczne miejsca psa nad ktorymi sie fizycznie i psychicznie nie panuje bo tu i teraz wlasnie w mega tlocznym miejscu/autobusie w szczycie gdy wszyscy wracaja z pracy trzeba cwiczyc, dla mnie kosmos


[quote]

I nie dziel z łaski swojej właścicieli psów na właścicieli małych i dużych - jak ktoś jest nieodpowiedzialnym idiotą to naprawdę wielkość jego psa ma drugorzędne znaczenie. Mój pies ma 40 cm wzrostu a traktowany jest jak normalny, "pełnowymiarowy" pies i większość tutaj opisywanych sytuacji, że pies podbiega, dziamgoli, łapie za nogawki nie mieści mi się w głowie po prostu.[/quote]

dlaczego nie moge dzielic? wiekszosc spotkanych przeze mnie duzych psow ma wlasicieli ktorzy psa traktuja jak psa a nie popierdulke co to se moze bez smyczy latac i bez kaganca bo jest male, natomiast wlasicicieli tych malych...no coz...moze z 4 znam takich ktorzy rzeczywiscie cos od malucha wymagaja

Posted

A znasz zasady uczenia się psów, wprowadzanie rozproszeń i takie tam? Można sobie zapanować nad psem w jakichś warunkach, a później wypadałoby te warunki zmienić, żeby doprowadzić do zgeneralizowania zachowania. Wtedy czasowo obniżamy kryteria, jeśli jest to sytuacja nowa, stresująca, inna niż zwykle. Ja swojego psa ciągałam przez nasze wspólne 3 lata i ciągam dalej wszędzie, gdzie mogę. Zjeździł ze mną pół Polski, od morza po Śląsk. Nie jest psem idealnym. Ma swoje odpały. Ma psy, których nienawidzi i gdyby mógł, to poszedłby się z nimi tłuc na 150%. Nie lubi dzieci. Niektórych sytuacji się boi. Czy to oznacza, że powinnam z nim siedzieć w domu, ewentualnie na wsi, żeby nie łazić z nim "do ludzi"? Nie sądzę.

A mnie spotyka co i rusz chamstwo ze strony właścicieli dużych psów, którzy uważają, że skoro ja mam małego psa to mogę sobie go wziąć pod pachę i spoko. A mój pies po to ma nóżki, żeby ich używać. I nie życzę sobie przykładowo, żeby do nas podbiegał labiszonek i wgniatał moją sukę w glebę, bo "chce się tylko pobawić" i "ma dopiero dwa latka", a tak w ogóle "to jest rasa do dogoterapii, proszę pani". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Posted

[quote name='evel']A znasz zasady uczenia się psów, wprowadzanie rozproszeń i takie tam? Można sobie zapanować nad psem w jakichś warunkach, a później wypadałoby te warunki zmienić, żeby doprowadzić do zgeneralizowania zachowania. Wtedy czasowo obniżamy kryteria, jeśli jest to sytuacja nowa, stresująca, inna niż zwykle. Ja swojego psa ciągałam przez nasze wspólne 3 lata i ciągam dalej wszędzie, gdzie mogę. Zjeździł ze mną pół Polski, od morza po Śląsk. Nie jest psem idealnym. Ma swoje odpały. Ma psy, których nienawidzi i gdyby mógł, to poszedłby się z nimi tłuc na 150%. Nie lubi dzieci. Niektórych sytuacji się boi. Czy to oznacza, że powinnam z nim siedzieć w domu, ewentualnie na wsi, żeby nie łazić z nim "do ludzi"? Nie sądzę.

A mnie spotyka co i rusz chamstwo ze strony właścicieli dużych psów, którzy uważają, że skoro ja mam małego psa to mogę sobie go wziąć pod pachę i spoko. A mój pies po to ma nóżki, żeby ich używać. I nie życzę sobie przykładowo, żeby do nas podbiegał labiszonek i wgniatał moją sukę w glebę, bo "chce się tylko pobawić" i "ma dopiero dwa latka", a tak w ogóle "to jest rasa do dogoterapii, proszę pani". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.[/QUOTE]
:fadein: nic więcej do dodania

Posted

[quote name='evel']A znasz zasady uczenia się psów, wprowadzanie rozproszeń i takie tam?[/QUOTE]
to najpierw wypadałoby od nauczenia np. siad w domu, potem na własnym podwórku (chociażby pod blokiem), potem w parku, potem na nieruchliwej ulicy, potem na ulicy o większym natężeniu ruchu, na widok psa z daleka, na widok ludzi z daleka, potem coraz bliżej i bliżej, a nie na zasadzie, ze wrzucam nieogarniętego psa w sam środek mega bodźców, bo on się musi uczyć. jak ogarniasz psa to możesz sobie z nim wszędzie chodzić, socjalizować, wszystkiego uczyć. ale jak go nie ogarniasz to dla dobra tego zwierzęcia i innych zwierząt oraz ludzi najpierw go ogarnij trochę, a potem wprowadzaj dodatkowe bodźce.

Posted

[quote name='motyleqq']evel, naprawdę weszłabyś w jakiekolwiek tłoczne miejsce z psem, nad którym zupełnie nie panujesz?[/QUOTE]

A napisałam o tym? Chyba nie ;)

[quote name='Beatrx']to najpierw wypadałoby od nauczenia np. siad w domu, potem na własnym podwórku (chociażby pod blokiem), potem w parku, potem na nieruchliwej ulicy, potem na ulicy o większym natężeniu ruchu, na widok psa z daleka, na widok ludzi z daleka, potem coraz bliżej i bliżej, a nie na zasadzie, ze wrzucam nieogarniętego psa w sam środek mega bodźców, bo on się musi uczyć. jak ogarniasz psa to możesz sobie z nim wszędzie chodzić, socjalizować, wszystkiego uczyć. ale jak go nie ogarniasz to dla dobra tego zwierzęcia i innych zwierząt oraz ludzi najpierw go ogarnij trochę, a potem wprowadzaj dodatkowe bodźce.[/QUOTE]

Ależ oczywiście. Dlatego napisałam o stopniowaniu bodźców. Po prostu nie zgadzam się z tezą, że nie można z psem pracować wśród ludzi, bo jest problemowy. Bo osobiście uważam, że nie "nie można", a nawet trzeba, jeśli ten pies ma się zmienić i jeśli chcemy mu pomóc. To, że ludzie przyjmują "on tak ma", bo im się najzwyczajniej na świecie nie chce, to już inna sprawa ;)

Wczoraj mój pies chodził na kontakcie, a obok bawiły się głośno i dynamicznie inne psy. Jakiś czas temu byłoby to nie do pomyślenia, bo Zu by poszła albo się dołączyć, albo się tluc. Pies bawił się też i robił sztuczki na parkingu pod marketem, gdzie było pełno ludzi, samochodów, biegające dzieciaki, wydzierający się kwiat młodzieży, etc. Kiedyś piesek by się zamknął w swojej skorupce i stwierdził, że on nie będzie. Myślę, że gdybym nie próbowała stawiać nam wyzwań, to w życiu bym nie doszła do takiego etapu. A nie zamierzam przestawać ciągać psa wszędzie gdzie mogę ;)

[quote name='badmasi']Evel czy twój pies umie "siad"? To, że fika z "koziołkiem" to jeszcze przecież o niczym nie świadczy:evil_lol:[/QUOTE]

:evil_lol:

Posted

[quote name='evel'] Po prostu nie zgadzam się z tezą, że nie można z psem pracować wśród ludzi, bo jest problemowy.[/QUOTE]
jak dla mnie psa, nad którym się nie panuje nie powinno się prowadzać do miasta, a nie, ze nie można z nim pracować wśród ludzi. krok po kroku i osiągnęłaś to co masz, a gdybyś od razu od niej wymagała sztuczek na parkingu w centrum miasta to nic byś nie wskórała. i tak samo z całą resztą trzeba to stopniowo psu przedstawić, ale zaczynając od ogarnięcia psa, a nie od wrzucenia go na głęboką wodę i niech się uczy.

Posted

[quote name='Beatrx']jak dla mnie psa, nad którym się nie panuje nie powinno się prowadzać do miasta, a nie, ze nie można z nim pracować wśród ludzi. krok po kroku i osiągnęłaś to co masz, a gdybyś od razu od niej wymagała sztuczek na parkingu w centrum miasta to nic byś nie wskórała. i tak samo z całą resztą trzeba to stopniowo psu przedstawić, ale zaczynając od ogarnięcia psa, a nie od wrzucenia go na głęboką wodę i niech się uczy.[/QUOTE]

No ja dokladnie o tym pisze

niech sobie i pies ma wyskoki ale musi to byc pies nad ktorym jego wlasciciel panuje, a nie ze sobie wsiada do tramwaju a pies w szał wpada bo obok stoi dziecko ktore podrzuca pilke (taki tez przypadek widzialem) i jego wlasciciel sie z nim szarpie, zupelnie go nie kontroluje ( i potem na forum takim jak te wylewa swoje pretensje do dziecka co mu niby psa draznilo)

Posted

Beatrx- a jak się mieszka w mieście? Ja mieszkam w Warszawie, niemalże w centum. Musiałam z psem przetrenować wszystko bo inaczej nie wyszłabym "za płot". Początkowo oszczędzałam "stresu" i efekt był taki, że otrzymałam schizola z którym nie mogłam iść na normalny spacer.

Posted

jak dla mnie glupota jest branie psa po przejsciach czy ogolnie o nieznanej przeszlosci i zachowaniach gdy mieszka sie w centrum duzego miasta, no ale to moje zdanie, wiem ze duzo jest osob ktore patrza na to inaczej

jesli mnie albo moje dziecko zaatakowalby wlasnie taki pies, nawet gdyby tylko uderzyl kagancem to nic by mnie nie obchodzilo ze on jest po przejsciach tylko wyciagnal z tego konsekwencje

Posted

[quote name='badmasi']Beatrx- a jak się mieszka w mieście? Ja mieszkam w Warszawie, niemalże w centum. Musiałam z psem przetrenować wszystko bo inaczej nie wyszłabym "za płot". Początkowo oszczędzałam "stresu" i efekt był taki, że otrzymałam schizola z którym nie mogłam iść na normalny spacer.[/QUOTE]
czy Twój pies rzucał się na ludzi czy inne psy i nie byłaś w stanie nad nim zapanować jak wpadał w szał na środku ulicy, w centrum Warszawy?

Posted

Fizycznie zawsze no i miał kaganiec...Tylko, że siła nie tkwi w fizis a w umyśle. Żeby psa naprostować, nie można zamknąć go w czterech ścianach co nie znaczy, że musi on stwarzać zagrożenie. Uczenie zwichrowanego psa prawidłowych zachowań to nie jeden dzień a cały proces. Nie wystarczy nauczyć "siad" w domu, musimy to przetrenować na zewnątrz, potem w rozproszeniach i w końcu w sytuacjach ekstremalnych.

Posted

ale od nauki siad w domu trzeba zacząć, a nie od razu od ciągania psa po centrum, żeby się uczył. prowadziłaś psa na smyczy i w kagańcu, nie użarł nikogo, sprawowałaś nad nim kontrolę, miałaś psa ogarnietego. a jak ktoś idzie sobie z rzucającym się na wszystko pieseczkiem, który w dodatku gryzie co mu się pod zęby w pobliżu nawinie, bo nie może np. dopaść przechodzącego pieska to dla mnie to żadna nauka, a jedynie głupota.

Posted

Demonizujecie psy, jakoś nie widuję na ulicach potworów z rozdziawionymi paszczami, które atakują każdą ruchomą rzecz na horyzoncie. Jeżeli taki pies się zdarza, a pewnie się zdarza, to jest to wyjątek i zwykle właściciela szybko się za to karze. Miasto jest dla ludzi, hm... Zagarniamy tereny zwierzętom, budujemy coraz większe osady, a wystarczy głupie tornado, żeby zmieść miasto w sekundę z powierzchni ziemi. Trochę pokory. W mieście jest i miejsce dla ptaków, i dla myszy i szczurów, i dla kun i lisów (a tego tu pełno), a także dla psów. Nie lubię traktowania ludzi jak świętych krów - ktoś świadomie prowokuje psa do ataku i nagle się okazuje, że winny jest pies. Znajoma miała ogromne problemy przez taką prowokację, ślepa znajda zakłapała zębami na nogę prowokatorki, babka wynalazła jakieś siniaki i znajomą miesiąc szantażowała. No bo jest Człowiekiem, a bestia śmiała ją tknąć.. Nie przesadzajmy.

Oczywiście, pies tak skrajnie agresywny, jak opisujecie, nie ma miejsca wśród żywych istot, nawet w naturze byłby wyrzutkiem i sam by zdechł - wilki odrzucają zbyt agresywne osobniki ze stada. Ludzie też takich przedstawicieli własnego gatunku izolują. Ale pies po przejściach? Kaganiec, trzeba go poznawać, zrozumieć jego reakcje i wychowywać, a nie skazywać na łańcuch czy schronisko, bo "nie wiadomo co w nim tkwi" :roll:

Tak szczerze, spotykamy się z kilkudziestoma - kilkustoma psami dziennie. Gdyby drzemały w tych zwierzętach bestie, prawdopodobnie co drugi dzień bylibyśmy pogryzieni. Jak dotąd nie ugryzł mnie żaden pies, za to słowne zaczepki ludzi słyszę ciągle, ostatnio byłam nawet szarpana i grożono mi biciem (za psy własnie). Nie wiem, który gatunek jest bardziej agresywny.

Posted

[quote name='Beatrx']ale od nauki siad w domu trzeba zacząć, a nie od razu od ciągania psa po centrum, żeby się uczył. prowadziłaś psa na smyczy i w kagańcu, nie użarł nikogo, sprawowałaś nad nim kontrolę, miałaś psa ogarnietego. a jak ktoś idzie sobie z rzucającym się na wszystko pieseczkiem, który w dodatku gryzie co mu się pod zęby w pobliżu nawinie, bo nie może np. dopaść przechodzącego pieska to dla mnie to żadna nauka, a jedynie głupota.[/QUOTE]
Beatrx - zazwyczaj te osoby o których piszesz mają to całkowicie w zadzie i nie dbają o to żeby czegokolwiek nauczyć swojego psa, mam w okolicy mnóstwo takich osób wyprowadzających swoje agresywne, wręcz czasami bardzo niebezpieczne psy i bynajmniej nie w celach szkoleniowych. Osoby, które się starają, szkolą zazwyczaj mają jakiś plan, wiedzę, przynajmniej mam taką nadzieję. Osoby, którym nie zależy zawsze będą miały dyszącego z wściekłości burka uwieszonego na smyczy a te, które się postarają (przykładem moja sąsiadka, która adoptowała dwie bestie schroniskowe), pójdą na porządne szkolenie otrzymają zwierzątko w miarę socjalne a wręcz może nawet "geniusza" psich sportów (w pakiecie z posłuszeństwa było frisbee).

Posted

[quote name='badmasi']Beatrx - zazwyczaj te osoby o których piszesz mają to całkowicie w zadzie i nie dbają o to żeby czegokolwiek nauczyć swojego psa, mam w okolicy mnóstwo takich osób wyprowadzających swoje agresywne, wręcz czasami bardzo niebezpieczne psy i bynajmniej nie w celach szkoleniowych.[/QUOTE]
ja o takich "przyjemniaczkach" właśnie mówię. jak dla mnie dla takich zwierząt miejsca w mieście nie ma. a jak ktoś ćwiczy z psem, chce go naprostować i widać, ze wie co robi to jak najbardziej jestem za tym. bo taka osoba nie pozwoli na to, żeby zwierze komuś zagrażało.

[quote name='zmierzchnica']Demonizujecie psy, jakoś nie widuję na ulicach potworów z rozdziawionymi paszczami, które atakują każdą ruchomą rzecz na horyzoncie. [/QUOTE]
a ja mam takiego u siebie na osiedlu, normalnie rzuca się na wszystko co się rusza, nieważne czy pies, człowiek, samochód, otwierająca się brama, przelatujący papierek czy cokolwiek innego. o tyle dobrze, że tak na oko z 1,5kg waży:evil_lol:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Demonizujecie psy, jakoś nie widuję na ulicach potworów z rozdziawionymi paszczami, które atakują każdą ruchomą rzecz na horyzoncie. Jeżeli taki pies się zdarza, a pewnie się zdarza, to jest to wyjątek i zwykle właściciela szybko się za to karze. Miasto jest dla ludzi, hm... Zagarniamy tereny zwierzętom, budujemy coraz większe osady, a wystarczy głupie tornado, żeby zmieść miasto w sekundę z powierzchni ziemi. Trochę pokory. W mieście jest i miejsce dla ptaków, i dla myszy i szczurów, i dla kun i lisów (a tego tu pełno), a także dla psów. Nie lubię traktowania ludzi jak świętych krów - ktoś świadomie prowokuje psa do ataku i nagle się okazuje, że winny jest pies. Znajoma miała ogromne problemy przez taką prowokację, ślepa znajda zakłapała zębami na nogę prowokatorki, babka wynalazła jakieś siniaki i znajomą miesiąc szantażowała. No bo jest Człowiekiem, a bestia śmiała ją tknąć.. Nie przesadzajmy.

Oczywiście, pies tak skrajnie agresywny, jak opisujecie, nie ma miejsca wśród żywych istot, nawet w naturze byłby wyrzutkiem i sam by zdechł - wilki odrzucają zbyt agresywne osobniki ze stada. Ludzie też takich przedstawicieli własnego gatunku izolują. Ale pies po przejściach? Kaganiec, trzeba go poznawać, zrozumieć jego reakcje i wychowywać, a nie skazywać na łańcuch czy schronisko, bo "nie wiadomo co w nim tkwi" :roll:

Tak szczerze, spotykamy się z kilkudziestoma - kilkustoma psami dziennie. Gdyby drzemały w tych zwierzętach bestie, prawdopodobnie co drugi dzień bylibyśmy pogryzieni. Jak dotąd nie ugryzł mnie żaden pies, za to słowne zaczepki ludzi słyszę ciągle, ostatnio byłam nawet szarpana i grożono mi biciem (za psy własnie). Nie wiem, który gatunek jest bardziej agresywny.[/QUOTE]

ja akurat mam prace zwiazana z ubezpieczeniami i pogryzienia przez psy wcale do rzadkosci nie naleza, wrecz sa za czeste w moim odczuciu

i to nie sa pogryzienia w stylu pies zlapal za nogawke czy urzadzil ataka straszaka, ale powazne rany szarpane

do tej pory najbardziej mna wstrzasnal przypadek dziecka zaatakowanego przez kundelka (btw wlascicielka sie tlumaczyla ze pies ze schroniska, u poprzednich wlascicieli byl bity i dreczony przez dzieci, ponoc chodzila z nim na szkolenie), koszmar co temu dziecku ten pies zrobil z twarza zanim go odciagneli.... a wina dziecka byla taka ze sobie na rolkach jechalo chodnikiem, pani szla z tym psem i on mocniej szarpnal, wypadla jej smycz z reki i skonczylo sie jak skonczylo

Posted

tego dochodzi tez czesto, gęsto wyolbrzymianie faktów, to co dla mnie jest zwykłym warknieciem, dla niektórych urasta do rangi ataku dzikiej bestii.
I w drugą stroną, to co dla mnie jest przegięciem, dla właściciela psa bedzie jego zwykłym zachowaniem. I wcale nie mowie tu o kłapaniu zębami.

Przykład.
Moje suki bawią się bardzo brutalnie, do tego stopnia, że dla niektórych ludzi to wygląda jak scena z walk psów i to tak na serio. Z kolei mam sąsiadów z kilkumiesiecznym dobkiem i on jest oczarowany takim sposobem zabawy. I potrafi byc jeszcze bardziej "walnięty" niz moje psice. I jak a moje oko to jego sposób wyżywania się na zabawkach jest ciut zbyt hm, silny.

Także wiele zalezy od punktu widzenia, znajomości tematu itd.

A co do psa po przejsciach w mieście. JA wzięłam sukę kaukaza mieszkając w centrum Poznania. I psica mieszkała ze mną tam jakies 3 lata. I sytuacją ekstremalną było wyjscie z klatki schodowej na chodnik. I musiałam, bo nie dało się jej trzymać w domu. Musiałam jechać do weta, a nie miałam auta, i dało się. Kwestia tylko wyrozumiałości innych ludzi, przygotowania i myślę empatii.
Co innego jazgoczący jork czy owczarek, który chce zrobić wszystkiemu kuku-i zero reakcji włąsciciela, a co innego pies z problemami, nad którym ktoś próbuje pracować. To widac wbrew pozorom. :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...