WiedźmOla Posted April 12, 2013 Posted April 12, 2013 No właśnie w Kakadu widziałam takie maleństwa :lol: A ten z linka evel jest taki sam jaki ja mam dla mojego Bestiowatego...tylko NIECO mniejszy :D Quote
Tree Posted April 12, 2013 Posted April 12, 2013 Ja kiedyś w łódzkim zoologicznym mierzyłam na moim psie takie małe kagańce, ale były jeszcze za duże, wchodziły mu niemal na oczy. Co prawda on jest w typie, więc możliwe, że ma jeszcze mniejszy pysk niż prawdziwe yorki. Właśnie mi się wydaje, że ten jego pysk to wielkości chi jest ;) Quote
Aleks89 Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 Kaganiec z linka Evel pasuje na niespełna 2kg yorczkę mojej ciotki:cool3:Co prawda tylko do weta używa ,ale pasuje i nawet może dyszeć ;) Quote
Beatrx Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 [quote name='evel']http://amido.pl/products/tatrapet-kaganiec-plastikowy-nr-1 :evil_lol: różowy:loveu: Quote
Beatrx Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 [quote name='Aleks89']rushofffy się mówi:diabloti:[/QUOTE] sorki:evil_lol: ale to taki idealny joreczkowy kolor:cool3: Quote
WiedźmOla Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 On nie jest różowy O.o Beżowy tudzież cielisty... :P Quote
Beatrx Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 jak dla mnie ewidentnie rushofffy na tym zdjęciu:eviltong: Quote
WiedźmOla Posted April 14, 2013 Posted April 14, 2013 [quote name='Beatrx']jak dla mnie ewidentnie rushofffy na tym zdjęciu:eviltong:[/QUOTE] Mam taki kaganiec i nie jest rushoffy. Na zdjęciu tak wygląda. Zapewniam, że nigdy bym nie założyła ani psu, ani sobie niczego różowego :diabloti: Quote
Victoria Posted April 14, 2013 Posted April 14, 2013 Ostatnio na srodmiesciu widziałam jakas rodzinke z labem. mama, tata i corka, ok. 8-10lat. Pies zaczal szczekac z sąsiedniego peronu na moja yorczyce (ktora tylko gapila sie na niego) za co prawie dostał mocnego kopa w brzuch od tatusia. Na szczescie uskoczył. Potem gosciu przywalil mu jeszcze w grzbiet. Mamusia i córunia staly i sie paczały jak na rzecz normalna i codzienną. Fajny sie teraz dzieciom przykład daje :roll: Ps. czekam na hejt ze nie wzielam mego jurka pod pache, nie przeleciałam peronu i nie zglanowałam gościa. Walcie śmialo, jestem gotowa :diabloti: Kiedy indziej w pociagu jakiś stary dziad zaczal szczekac na mojego psa. Suka oczywiscie nie pozostala dłużna, no bo jak to ktos bezkarnie moze jej pyskować. Nosz kurczaczki to trzeba być jakims niepełnosprytnym zeby w srednim wieku ze tak powiem wdawac sie w pyskówke z yorkiem i to w pociągu, gdzie sa inni ludzie. Facet chyba zrobil z siebie 'troche' debila sadzac po minach pasazerow.. tylko czemu mi ma byc wstyd za glupote obcych ludzi ;/ bo nie powiem zebym sie komfortowo czula starajac sie uciszyc drącego psa w pociągu.. Jakby byl kanar albo kto inny z ztmu to pewnie nam by sie dostalo a nie facetowi Quote
zaginiona sara Posted April 14, 2013 Posted April 14, 2013 Na mojego psa szczekała stara baba zza płotu ale w pełni władz umysłowych nie można być jak się tak rozmawia z psem. Quote
kol.mak Posted April 14, 2013 Posted April 14, 2013 ja mialem kiedys sasiada idiote, szczekal na mojego ONa....raz na niego tupnal i zaczal wyc:flaming:, jak go mijalismy na klatce schodowej..... ON byl bardzo stabilnym psychicznie psem, odwrocil morde i pokazal mu pelne uzebienie wzmacniajac mocnym warkotem i facetowi sie odechcialo, mial takie schizy potem ze sie bal wejsc do bloku jak widzial ze schodzimy na spacer nie wiem co ci ludzie maja z glowami Quote
asiak_kasia Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 a ja wczoraj padłam dosłownie. Głupota ludzka mnie nie przestanie zadziwiać... Idziemy sobie z pieskami, puszczone luzem, bo idziemy do NASZEGO lasu, naszą drogą, naszymi łąkami. Widzimy hen daleko jakaś spacerującą parę, no to psy odwołane i idą sobie około 5 m od nas. Nagle słyszymy ciumkanie, ciucianie, gwizdy, "no chodz chodz piesku" Suki stanęły popatrzyły, Joko olew, bo ona zasadniczo ludzi obcych nie lubi, ale Pola ogon w śmigiełko, bo "tam są ludzie! I oni wołają i ja pojde i ich ukocham". Na co usłyszała Wrrrrrróc i potem już musiała olać. Dotarlismy na miejsce, pieski sobie wojenki uskuteczniają, ganianego i takie tam, rozrywki dla plebsu, i widzimy ICH. Nadrochodzą z ryjem, znaczy się z głośnym zażaleniem, że dlaczego my piesków nie pozwalamy zawołać i sie z nimi pobawić. :mdleje: Dostaliśmy opiernicz, że nasze psy nie podbiegają sobie samowolnie i się słuchają nas. Argument o tym, że sobie nie życzymy, żeby nasze psy latały do obcych nie dotarł. Państwo odeszli z fochem, a szkoda, bo wtedy Joko mogła by się z nimi przywitać, po błotnej kąpieli akurat była :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [B]asiak_kasia -[/B] niesamowite :lol: Ja nie lubię takich ludzi, którzy czepiają się, że męczę pieski na smyczy, że czemu ich nie puszczam, czemu każę im komendy robić itd. Miło, że ktoś się nie czepia, że pies w ogóle żyje i chodzi po trawnikach, ale mimo wszystko - mój pies, moja sprawa, a nie chcę się czuć jakbym katowała swoje zwierzęta ;) Quote
asiak_kasia Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 No, ja z dwojga złego też wolę takich pozytywnie nastawionych, niż tych co to mają milion zastrzeżeń. :shake: chociaż do tej pory jestem w szoku, że ktoś się zwyczajnie nie boi wołać obcych, dużych psów. O ile Pola to jeszcze w granicach normy, o tyle Joko-kaukaz już średnio zachęca do kontaktu :roll: I teraz nie wiem czy to odwaga czy głupota, bo a nuż widelec pieski nie miały by pozytywnych zamiarów? Szczęście w tym wszystkim, że jednak suki są ogarnięte i obeszło się bezboleśnie. A co do obrońców zwierzat- zazwyczaj Ci co głośno krzyczą, że pieski biedne bo na smyczach, to równie głośno wrzeszczą, jak te same burki latają luzem :diabloti: Quote
evel Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Mojej przyjaciółce ostatnio dziewucha w wieku - na oko - licealnym centralnie [B]wlazła[/B] w psa siedzącego przy nodze, czekającego na wolne przejście na kładkę. I jeszcze machnęła mu ręką nad samym łbem. Skończyło się na tym, że pies wyskoczył i złapał laskę za rękę, było to tylko ostrzegawcze, ale zupełnie na poważnie, dobrze, że miała kurtkę. Niestety, maliniaczki mają to do siebie, że najpierw robią, a później myś... eee robią. Piesek zebrał burę, dziewczynę przeproszono, ale z drugiej strony... Kto jest tak genialny, żeby włazić w obcego, niemałego przecież psa, jeszcze mu nad łbem machając, gdy do dyspozycji jest jeszcze jakieś milion innych torów ruchu? :roll: Quote
klaki91 Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Do mojej kobieta w srednim wieku ktora nas mijala tez doskoczyla z łapami bez zadnego ostrzezenia. Ale ruda to strachopies więc odskoczyła od razu i nawet się nie wydarła bo też ją zamurowało. Bylam w szoku jak mozna byc w tym wieku pozbawionym mozgu. Dziecko jeszcze zrozumiem, ale dorosły człowiek? Quote
asiak_kasia Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [quote name='evel']Mojej przyjaciółce ostatnio dziewucha w wieku - na oko - licealnym centralnie [B]wlazła[/B] w psa siedzącego przy nodze, czekającego na wolne przejście na kładkę. I jeszcze machnęła mu ręką nad samym łbem. Skończyło się na tym, że pies wyskoczył i złapał laskę za rękę, było to tylko ostrzegawcze, ale zupełnie na poważnie, dobrze, że miała kurtkę. Niestety, maliniaczki mają to do siebie, że najpierw robią, a później myś... eee robią. Piesek zebrał burę, dziewczynę przeproszono, ale z drugiej strony...[B] Kto jest tak genialny, żeby włazić w obcego, niemałego przecież psa, jeszcze mu nad łbem machając, gdy do dyspozycji jest jeszcze jakieś milion innych torów ruchu? [/B]:roll:[/QUOTE] znam takich :diabloti: Mi kiedyś pewna kobieta, chciała usiąść na Rotku w tramwaju :evil_lol:, serio pakowała tyłek na niego tak chamsko, ze walnęłam tekstem ze ściągnę kaganiec, żeby pies mógł się bronić. :roll: Ludzie są dziwni. Ilość prób zaprzyjaźnienia się z moimi sukami bez mojego pozwolenia i kontaktu nie zliczę. Chociaż i tak najlepsze są mamusie w stylu "idz się przywitaj z pieskiem". Nie dość, że muszę swojego psa pilnować, to jeszcze cudzego bachorka, bo mama akurat koleżankę spotkała... :shake: następnym razem powiem " chodz, chodz piesek jeszcze nic nie jadł ,a młode miesko zawsze w cenie" :diabloti: ( borze, czemu ja na takie genialne riposty wpadam po fakcie :placz:) Quote
zmierzchnica Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [quote name='evel']Mojej przyjaciółce ostatnio dziewucha w wieku - na oko - licealnym centralnie [B]wlazła[/B] w psa siedzącego przy nodze, czekającego na wolne przejście na kładkę. I jeszcze machnęła mu ręką nad samym łbem. Skończyło się na tym, że pies wyskoczył i złapał laskę za rękę, było to tylko ostrzegawcze, ale zupełnie na poważnie, dobrze, że miała kurtkę. Niestety, maliniaczki mają to do siebie, że najpierw robią, a później myś... eee robią. Piesek zebrał burę, dziewczynę przeproszono, ale z drugiej strony... Kto jest tak genialny, żeby włazić w obcego, niemałego przecież psa, jeszcze mu nad łbem machając, gdy do dyspozycji jest jeszcze jakieś milion innych torów ruchu? :roll:[/QUOTE] Większość ludzi :p U mnie w Strzelcach jest duuży plac targowy, wyłożony kostką, jak jest wieczór to lampy się świecą, więc często tam ćwiczę jak jest już ciemno. WSZYSCY, którzy idą placem 500mx500m idą koło moich psów, mimo że terenu w bród. A 1/3 ludzi przechodzi MIĘDZY dwoma warującymi i zostawionymi na "zostań" psami. Chcą zobaczyć, czy wytrzymają, obejrzeć pieski, sprawdzić co robię i sprowokować psy, żeby móc się czepić - któreś z tych powodów zwykle działa. Ludzie to lemingi :loveu: Quote
Victoria Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [quote name='asiak_kasia']a ja wczoraj padłam dosłownie. Głupota ludzka mnie nie przestanie zadziwiać... Idziemy sobie z pieskami, puszczone luzem, bo idziemy do NASZEGO lasu, naszą drogą, naszymi łąkami. Widzimy hen daleko jakaś spacerującą parę, no to psy odwołane i idą sobie około 5 m od nas. Nagle słyszymy ciumkanie, ciucianie, gwizdy, "no chodz chodz piesku" Suki stanęły popatrzyły, Joko olew, bo ona zasadniczo ludzi obcych nie lubi, ale Pola ogon w śmigiełko, bo "tam są ludzie! I oni wołają i ja pojde i ich ukocham". Na co usłyszała Wrrrrrróc i potem już musiała olać. Dotarlismy na miejsce, pieski sobie wojenki uskuteczniają, ganianego i takie tam, rozrywki dla plebsu, i widzimy ICH. Nadrochodzą z ryjem, znaczy się z głośnym zażaleniem, że dlaczego my piesków nie pozwalamy zawołać i sie z nimi pobawić. :mdleje: Dostaliśmy opiernicz, że nasze psy nie podbiegają sobie samowolnie i się słuchają nas. Argument o tym, że sobie nie życzymy, żeby nasze psy latały do obcych nie dotarł. Państwo odeszli z fochem, a szkoda, bo wtedy Joko mogła by się z nimi przywitać, po błotnej kąpieli akurat była :diabloti:[/QUOTE] źle je wychowujecie.. :mad: sadyści mnie rozwalają ludzie ktorzy ciumkają mi na psy po kilkanaście/kilkadziesiat minut pomimo ze psy nawet głowy nie odwróciły :diabloti: Wymyślcie mi co mam mówić jak ktoś każe mi wziąć pieska na ręce/zarzuca sadyzm bo tego nie robię/sam chce wziąć pieska... bo nie mam jakoś weny na inteligentną odpowiedz a dostaje k@#$%^& jak setna osoba z rzędu wyskakuje mi z takim tekstem :angryy: no błagam nie miałam jeszcze spaceru, już nie wspominając o podróży srodkami kominukacji miejskiej, żeby ktoś się nie przyczepił. wczoraj jakis gościu kopnął mi psa w pociągu (niby niechcacy.. pominmy fakt ze tylko sie obejrzal i nawet przepraszam nie powiedział. Wazne ze psu nic sie nie stało) pomimo ze ten siedzial mi w nogach bedac zupelnie poza droga normalnie idacego czlowieka. na to facet siedzacy obok z oburzeniem wrecz kazal mi wziac psa na kolana, bo na podlodze czuje sie niepewnie. kocham tez jak ludzie na ulicy mnie zaczepiaja zeby poinformowac mnie ze moj pies sie trzesie :mdleje: Quote
Beatrx Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Victoria, masz yorka? taką maliznę to i ja brałabym na ręce w pociągu/autobusie/tramwaju właśnie po to, żeby nikt mu krzywdy nie zrobił nawet przypadkowym kopnięciem. Quote
Victoria Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [quote name='Beatrx']Victoria, masz yorka? taką maliznę to i ja brałabym na ręce w pociągu/autobusie/tramwaju właśnie po to, żeby nikt mu krzywdy nie zrobił nawet przypadkowym kopnięciem.[/QUOTE] tak , ale jak jestem z drugą suka (10kilo) to jest to samo.. :roll: a yorczyce biore na rece kiedy jest duzo ludzi, sama stoi tylko jak siedzimy w tych poczwórnych siedzeniach i jesteśmy tylko my. albo w autobusie przy takiej ruchomej połowie gdzie autobus sie 'łamie', sa 2 miejsca siedzace i nie ma opcji zeby ktokolwiek poza mna mogl psa dotknac ;) komentarze, ze mam wziac psa na rece słysze niemal wszedzie.. jak czekam na pasach na zielone, siedzimy na przystanku, nawet jak ide ulica czy stoje na peronie.. czy ludzie nie widza ze małe też posiada łapy? Quote
Beatrx Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 ja bym wtedy zadała pytanie "czemu?" z miną debila:evil_lol: Quote
filodendron Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 A mnie jakoś bardzo nie przeszkadza że ludzie podchodzą, witają, komentują itp. Jak się ma młodego psa to trudno samemu zaaranżować tyle przeróżnych sytuacji w celach socjalizacyjnych. Rozumiem niezadowolenie osób, które mają psy problemowe, ale jeśli pies nie ma nic za bardzo przeciwko, to chyba nie ma o co kruszyć kopii. Gdyby wszyscy grzecznie ustępowali z drogi, wszyscy zachowywali się super racjonalnie, to psiarze bardzo szybko straciliby czujność. A czujnym trzeba być, bo życie zaskakuje, a za psa to jednak my odpowiadamy a nie przechodnie. Na feriach zimowych zdarzyło mi się parę razy korzystać z komunikacji miejskiej i naprawdę autobus musi być wyludniony, żeby nic się nie przytrafiło. Zawsze coś - a to dziecko wyciągnie łapkę, a to jakiś starszy pan, co też miał kiedyś takiego psa. Rekord świata padł w autobusie, którym jechała grupa niepełnosprawnych umysłowo. Był tłok, weszliśmy do środka bez świadomości, że tam taka wycieczka - 8 albo 10 dorosłych osób z łagodnymi zaburzeniami, Down itp. - no i oczywiście pies natychmiast w centrum uwagi. Wszyscy wyciągają ręce, wszyscy ciumkają, każdy chce pogłaskać, wszyscy zagadują, niektórzy prawie krzyczą, bo chcą się przepchać - no i trzeba sobie radzić, przecież nie wypyszczę na nich. Czasem przydaje się taka szczepionka przypominająca, że świat miejski jest generalnie dla ludzi, a pies jest gościem, za którego odpowiadamy - to rozwija wyobraźnię w temacie, a co gdyby ;) Quote
kol.mak Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Wiadomo ;) ja na przyklad nie wyobrazam sobie miec w miescie psa ktory sprawia problemy, moze dziabnac dziecko za to ze podeszlo do niego bez ostrzezenia (nie mowie o drastycznych przypadkach dziecka podbiegajacego i kopiacego psa, wsadzajacego mu patyk w oko, ucho) albo rzucic sie na kogos w autobusie bo mu ktos reka po grzbiecie przejechal. Dla mnie taki pies nie nadaje sie do zycia w miescie, od miastowych psow jednak trzeba wymagac czegos wiecej niz od typowych wiejskich burkow, za duze natloczenie ludzi po prostu. Ostatnio widzialem scene w autobusie bo wsiadl facet z jakims wielkim kundlowatym psem i jechala tez pani z malym kurduplem a la york. I ten maly wpadl w taki szal jak zobaczyl tego duzego ze go kobieta nie mogla uspokoic...uzarl ja w reke z tej frustracji, odwinela mu sie i znowu ja uzarl po czym rzucil sie na siedzacego obok faceta. Dobrze ze male to wiec utrzymala ale ludzie...takie psy nie powinny jezdzic komunikacja miejska i ogolnie przebywac w miejscach w ktorych jest duzo ludzi. Przynajmniej nie do czasu dopoki sie nie nauczy ich dobrych manier Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.