tala24 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 podczytuje Was i jeśli mogę chciałabym się dowiedzieć kto z wypowiadający się tu osób ma dziecko ? Quote
motyleqq Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 ja tam nie twierdzę, że klaps jest tym samym co regularne znęcanie się. ale uważam że jedno i drugie jest niewłaściwie. tylko pewnie nie wolno mi tak uważać, a jak już uważam, to druga strona z przyjemnością przekręca i wyolbrzymia, ale to już taka tendencja na dogo ;) Quote
dog193 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 motyleqq napisał(a):ja tam nie twierdzę, że klaps jest tym samym co regularne znęcanie się. ale uważam że jedno i drugie jest niewłaściwie. tylko pewnie nie wolno mi tak uważać, a jak już uważam, to druga strona z przyjemnością przekręca i wyolbrzymia, ale to już taka tendencja na dogo ;) I zawsze tylko jedna strona wyolbrzymia, no nie? :) Ta 'przeciwna', oczywiście. Quote
motyleqq Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 dog193 napisał(a):I zawsze tylko jedna strona wyolbrzymia, no nie? :) Ta 'przeciwna', oczywiście. no wiesz... ja jakoś nie zauważyłam, by ktokolwiek poza Tobą samą napisał, że rodzice się nad Tobą znęcali, bijąc Cię na kwaśne jabłko, ale może jestem ślepa. jeśli tak, to cofnę to bez problemu Quote
dog193 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 Heh, post dajmy na to N&N w ogóle nie był wyolbrzymiony. Napisała dokładnie to co ja i kilka osób wcześniej. Odpowiedziałam w tym samym tonie. Quote
motyleqq Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 dog193 napisał(a):Heh, post dajmy na to N&N w ogóle nie był wyolbrzymiony. Napisała dokładnie to co ja i kilka osób wcześniej. Odpowiedziałam w tym samym tonie. może ja się nie znam, ale akurat ten post był w całości ironiczny. nie będę się tłumaczyć za kogoś, ale ja też uważam, że klaps to bicie. inne, niż zlanie, ale nadal bicie. cieszę się, że nikt nigdy nie podniósł na mnie ręki. nie mam zamiaru się tu w tej sprawie uzewnętrzniać :) powiem jeszcze tylko, że nie rozumiem, jak można się cieszyć z tego, że oberwało się od rodziców. i dla mnie to, że taka osoba jako dorosła robi dokładnie tak samo jest tylko świadectwem tego, że nie powinno się tak robić. Quote
dog193 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 motyleqq napisał(a):może ja się nie znam, ale akurat ten post był w całości ironiczny. No właśnie. I ja odpisałam dokładnie tak samo. Nie wszystko trzeba rozumieć. Cieszę się, że oberwałam? Nie, cieszę się że zostałam tym, kim jestem teraz. I za to jestem wdzięczna rodzicom, że mnie na taką wychowali - jakimi metodami? Widać skutecznymi. Quote
tala24 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 dziwne , nikt mi nie udzielił odpowiedzi ale ok :) Quote
pieskowfan Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 dog193 napisał(a):No właśnie. I ja odpisałam dokładnie tak samo. Nie wszystko trzeba rozumieć. Cieszę się, że oberwałam? Nie, cieszę się że zostałam tym, kim jestem teraz. I za to jestem wdzięczna rodzicom, że mnie na taką wychowali - jakimi metodami? Widać skutecznymi. I to właśnie jest najważniejsze :) Twoja historia mnie naprawdę zachęciła do rejestracji :D Quote
motyleqq Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 znaczy, cel uświęca środki? nie dla mnie. ale co kto lubi, prawda? Quote
motyleqq Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 pieskowfan napisał(a):I to właśnie jest najważniejsze :) Twoja historia mnie naprawdę zachęciła do rejestracji :D teraz to padłam... :roll: 'urocza' reklama. Quote
dog193 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 motyleqq napisał(a):znaczy, cel uświęca środki? nie dla mnie. ale co kto lubi, prawda? Ale jakie środki? :) Że oberwałam w dupę raz na jakiś czas? Tak, uważam że takie środki można uświęcić, ale co kto lubi, prawda? Quote
jonQuilla Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 dog193 napisał(a): Pies psem, może się odgryźć, ale króliki? Te to mają dopiero przerypane. mój mnie obsikał kilka razy :diabloti: Quote
Hej Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 ostatnio ciągle spotykam w parkach ludzi, którzy biją swoje psy :( najczęściej to jest podstarzały facet, który swoją męskość wspomaga "tresowaniem" psa. wygląda to zazwyczaj tak: woła psa, kiedy ten się bawi z innymi psami, kiedy pies nie przychodzi to: a). idzie do niego i go uderza/ciągnie za ogon, pies się kuli b). woła go "chodź, masz" wsadza rękę do kieszeni i udaje, że coś wyciąga, kiedy pied podchodzi zapina go na smycz, uderza za nieposłuszeństwo i śmieje się, że pies dał się nabrać Uświadomiłam tego faceta, że zrobi jest jeszcze parę razy i pies w ogóle przestanie do niego przychodzić. Ale co tam, przecież jak nie przyjdzie to oberwie :( Quote
Fauka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Hej napisał(a):ostatnio ciągle spotykam w parkach ludzi, którzy biją swoje psy :( najczęściej to jest podstarzały facet, który swoją męskość wspomaga "tresowaniem" psa. wygląda to zazwyczaj tak: woła psa, kiedy ten się bawi z innymi psami, kiedy pies nie przychodzi to: a). idzie do niego i go uderza/ciągnie za ogon, pies się kuli b). woła go "chodź, masz" wsadza rękę do kieszeni i udaje, że coś wyciąga, kiedy pied podchodzi zapina go na smycz, uderza za nieposłuszeństwo i śmieje się, że pies dał się nabrać Uświadomiłam tego faceta, że zrobi jest jeszcze parę razy i pies w ogóle przestanie do niego przychodzić. Ale co tam, przecież jak nie przyjdzie to oberwie :( Mnie w takich przypadkach puszczają nerwy. Raz widziałam faceta z ogarem, pies na wielkiej kolczatce, wącha coś w trawie a facet z całej siły szarpie go na tej kolczacie i tłucze. Podbiegłam i opieprzyłam równo bo nerwy mi puściły, na przystanku obok stali ludzie i w bardzo wymowny sposób zmierzyli wzrokiem tego faceta, zrobiło mu się głupio. Jakiś miesiąc później spotkałam go z psem na szerokiej skórzanej obroży :) Myślę że podziałało. Quote
Hej Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Fauka napisał(a):Mnie w takich przypadkach puszczają nerwy. Raz widziałam faceta z ogarem, pies na wielkiej kolczatce, wącha coś w trawie a facet z całej siły szarpie go na tej kolczacie i tłucze. Podbiegłam i opieprzyłam równo bo nerwy mi puściły, na przystanku obok stali ludzie i w bardzo wymowny sposób zmierzyli wzrokiem tego faceta, zrobiło mu się głupio. Jakiś miesiąc później spotkałam go z psem na szerokiej skórzanej obroży :) Myślę że podziałało. Dobrze, że podziałało. Najgorzej jak spotykasz takiego gościa, który wie wszystko najlepiej i nie przyjmuje do nic do wiadomości, a jeszcze jak kobieta mu zwraca uwagę i do tego młodsza to już w ogóle zrobi całkiem odwrotnie. Quote
Fauka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Bo takich trzeba piętnować publicznie tak żeby wstyd im się zrobiło. Pewnie ja też zostałabym olana gdyby nie ludzie na przystanku. Ale opieprzać trzeba, zawsze jest nadzieja że zadziała, niech delikwent wie że jest durniem. Quote
zmierzchnica Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Hej napisał(a):Dobrze, że podziałało. Najgorzej jak spotykasz takiego gościa, który wie wszystko najlepiej i nie przyjmuje do nic do wiadomości, a jeszcze jak kobieta mu zwraca uwagę i do tego młodsza to już w ogóle zrobi całkiem odwrotnie. Ja opieprzyłam wczoraj kolesia, którego pies ciągle biega luzem po dość ruchliwej ulicy. Ma nawet na szyi łańcuszek zaciskowy - nie wiem po co. Kiedyś kundel poszedł za mną na najbardziej niebezpieczną ulicę w mieście, zaczął skakać "w wiadomych celach" na moje psy (byłam z 4), a jak na niego kłapały, to wskakiwał prosto pod pędzące auta...:shake: Dostał ode mnie dwa kopniaki, w celu ratowania mu życia. Dwa razy tłumaczyłam facetowi, jak się sprawa ma. Olał mnie zupełnie. "A co, nie może biegać luzem?" Powiedziałam, że oczywiście, że nie może, bo wbiega pod auta, może spowodować wypadek, bo auta się gwałtownie zatrzymują, żeby go nie zabić. Facet olał sprawę. Mówię, że to się skończy na policji. Zaczął się śmiać: "A to dzwoń sobie!". No i nic. Dziś kundel znowu do mnie podbiegł, znowu przez ulicę. Pewnie w końcu zabije go auto, i to na moich oczach, bo biegnie na oślep do moich psów. Policja ma takie rzeczy gdzieś. Nie mam pomysłu, szkoda mi psa :roll: Nie chcę drugi raz czuć się winna za śmierć latającego luzem kundla, już jeden tak zginął, jak do moich psów biegł, to była masakra :shake: Quote
Tree Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 A myślałaś o gazie pieprzowym? Wiele psów po takiej niespodziance unikałaby jakiegokolwiek kontaktu z Tobą. Ja nie wiem skąd się tacy idioci na świecie biorą, kompletnie bez wyobraźni. Po co takim ludziom pies? Quote
zmierzchnica Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Mam gaz, ale póki co działa na niego moje warczenie i rzucanie kamykami czy śniegiem o ziemię (nie w psa, spokojnie). Mówię, dla mnie nawet może stado kóz za mną łazić, co mi tam. Tylko że ja przechodzę potem przez bardzo ruchliwą ulicę, gdzie jeżdżą ciężarówki, auta itd. Taki mały piesek ma tam małe szanse na przeżycie. Poza tym okropnie mnie denerwuje, że ten pies musi cierpieć za głupotę, obojętność i zwykłą złośliwość właściciela... Dlatego mam opory, żeby takiego zwierzaka traktować gazem. To właściciel powinien nim dostać. Co do gazu, to się nie rozstaję z nim - kolejne chamstwo... Po ulicach biega amstafowaty pies. Pojawia się raz na tydzień, kiedy atakuje i próbuje zabić kolejnego psa. Prawdopodobnie ktoś go czasem puszcza. Jednego psa zabił, moje zaatakował, ale zaczęłam kopać i wrzeszczeć to uciekł... Dwa kolejne zaatakował, żeby zabić. Za pierwszym razem facet obronił małego pieska, uderzając agresora deską. Za drugim razem pies rzucił się na samojeda, do szyi, uratował psa przechodzeń kopiąc agresora. Właścicielka też kopała, ale za lekko chyba, bo pies to olał.. Od stycznia w moim mieście dzieją się dziwne rzeczy. Ogromne ilości psów luzem, pełno po prostu. Ten amstafowaty zabójca biega po mieście i atakuje co się rusza. I nie ma na niego sposobu, bo potem znika, nie wiem w ogóle skąd ten pies się bierze... Żyję w dzikim mieście chyba :shake: Quote
Hej Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 zmierzchnica napisał(a):Ja opieprzyłam wczoraj kolesia, którego pies ciągle biega luzem po dość ruchliwej ulicy. Ma nawet na szyi łańcuszek zaciskowy - nie wiem po co. Kiedyś kundel poszedł za mną na najbardziej niebezpieczną ulicę w mieście, zaczął skakać "w wiadomych celach" na moje psy (byłam z 4), a jak na niego kłapały, to wskakiwał prosto pod pędzące auta...:shake: Dostał ode mnie dwa kopniaki, w celu ratowania mu życia. Dwa razy tłumaczyłam facetowi, jak się sprawa ma. Olał mnie zupełnie. "A co, nie może biegać luzem?" Powiedziałam, że oczywiście, że nie może, bo wbiega pod auta, może spowodować wypadek, bo auta się gwałtownie zatrzymują, żeby go nie zabić. Facet olał sprawę. Mówię, że to się skończy na policji. Zaczął się śmiać: "A to dzwoń sobie!". No i nic. Dziś kundel znowu do mnie podbiegł, znowu przez ulicę. Pewnie w końcu zabije go auto, i to na moich oczach, bo biegnie na oślep do moich psów. Policja ma takie rzeczy gdzieś. Nie mam pomysłu, szkoda mi psa :roll: Nie chcę drugi raz czuć się winna za śmierć latającego luzem kundla, już jeden tak zginął, jak do moich psów biegł, to była masakra :shake: Jak właściciel ma w dupie psa to może go nie obchodzi że wpadnie pod samochód, może pozbyłby się "problemu" w ten sposób :( Quote
Fauka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 To może weź kogoś ze sobą na spacer, zabierz smycz i pewnego pięknego dnia złap takiego psa i odwieź do schroniska. Tam będzie mu lepiej, może trafi do normalnego domu. Quote
socurek Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Fauka napisał(a):To może weź kogoś ze sobą na spacer, zabierz smycz i pewnego pięknego dnia złap takiego psa i odwieź do schroniska. Tam będzie mu lepiej, może trafi do normalnego domu. Też tak pomyślałam... Quote
katasza1 Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Nie ma to jak dyskusja na wysokim poziomie :multi: wlasciwie motyleqq napisala wszystko z czym sie zgadzam, wiec koncze ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.