Beatrx Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 klaki91 napisał(a):No to akurat nic dziwnego, chyba każdy człowiek w ten sposób się uczy i nie ma w tym nic złego moim zdaniem. Natomiast nieco ten przykład przekształcając żeby odnieść go do przykładu ugryzienia własnego dziecka żeby poczuło że psa boli gryzienie- już nie za bardzo rozumiałabym zachowanie rodzica który podpali zapałkę i ją przytknie dziecku do palca żeby pokazać że boli. Da mnie to co najmniej dziwna metoda, ale kazdy wychowuje swoje dziecko jak chce. Nie mam dzieci to nie wiem :D chodziło mi o pokazanie, ze 2latek jest w stanie pewne rzeczy zrozumieć, jeśli ich sam doświadczy. a akurat gryzienie psa to nie jest najlepszy pomysł i lepiej żeby dziecko dowiedziało się jakimikolwiek metodami, ze tak robić nie wolno, zanim pies mu to "wytłumaczy". Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 [quote name='Beatrx']chodziło mi o pokazanie, ze 2latek jest w stanie pewne rzeczy zrozumieć, jeśli ich sam doświadczy. a akurat gryzienie psa to nie jest najlepszy pomysł i lepiej żeby dziecko dowiedziało się jakimikolwiek metodami, ze tak robić nie wolno, zanim pies mu to "wytłumaczy". Zgadza się - dlatego mówi się, że przemoc stosują ludzie, którzy sami jej doświadczyli w dzieciństwie - niektórzy uczą się, że jest skuteczna o ile dorwie się słabszego od siebie ;) Quote
Fauka Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 U mnie jest taki problem, że dzieciaki i rodzice lgną do Larego. Lary dzieci czasami lubi, czasami ma ciekawsze sprawy do roboty i nie chce się ku rozczarowaniu dzieciaka zatrzymać i dać pogłaskać. Bardzo lubię podejście mojego psa do dzieci, jest spokojny, delikatny, uwielbia dziecięce rączki :lol: muszę go tylko pilnować, bo lubi dać dzieciakowi buziaka prosto w buzię. Czasami aż żałuję że dzieci nie planuję, bo mam fajnego psa do wychowywania. Ale mimo, że Lary jest dla dzieciaków taki fajny to zawsze w parku widząc rodziców z dziećmi psa odwołuję, bo nigdy nie wiem jak zareagują - czy mi psa postanowią zmaltretować, czy zrobią aferę o bydle wolnobiegające. Mój drugi pies - psychopata też o dziwo dla dzieci jest przyjazny i delikatny, ale i tak mu nie ufam więc kontakty ograniczam całkowicie. Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 ale przemoc pt. "ugryzę dziecko, żeby mu wytłumaczyć, ze pieska boli" ani krzywdy dziecku nie zrobi, ani go nie skrzywi na przyszłość. co innego gdyby za każdym razem lanie dostawał, bez tłumaczeń, bez niczego, no ale to nie metoda wychowawcza. Quote
Bogarka Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Hadara nikt nie chciał głaskac odkad chodzi po ulicy w kagancu a przedtem tez rzadko, moze dlatego bo jest duzy. A wczoraj moja mama wyszła na spacer z psem mojej siostry bedacym po operacji kolana (miał zerwane sciegno). Podbiegł do niego jakis wyzeł (tez samiec) psy warkneły na siebie, Vértes podskoczył a mama grzecznie powiedziała włascicielowi ze nie powinno sie takich duzych psów spuszczac (faktycznie wyzeł biegał luzem w miejscu gdzie nie wolno spuszczac psów) i ze jej pies jest po operacji. A facet na to odpowiedział, ze co go to obchodzi jak ugryzł to ugryzł. :mad: Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Beatrx napisał(a):ale przemoc pt. "ugryzę dziecko, żeby mu wytłumaczyć, ze pieska boli" ani krzywdy dziecku nie zrobi, ani go nie skrzywi na przyszłość Tego nie wiesz, czy go nie skrzywi na przyszłość ;) Nikt tak naprawdę nie wie, w jaki sposób przetwarza dane pamięć niespełna dwulatka, bo to wiek, w którym sprawy dla nas oczywiste dla niego mogą być kompletną abstrakcją - potem w dorosłym życiu wychodzą różne hocki klocki, ludzie poddają się regresingom, bo np. boją się kobiet, no i bach! Wychodzi, że mama pogryzła :D Trochę żartuję oczywiście, ale tylko trochę ;) Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 a znasz kogoś, kto za czasów dzieciaka nie doznał nigdy żadnej przemocy? bo ja nie;) Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Beatrx napisał(a):a znasz kogoś, kto za czasów dzieciaka nie doznał nigdy żadnej przemocy? bo ja nie;) No, ja ze strony rodziców nigdy. Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 ze strony rodziców. ale ja pytam ogólnie o przemoc, zarówno fizyczną jak i psychiczną. Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Nie wiem, myślę że trudno o coś takiego, bo nikt nie żyje w szklanej bańce. Ale jest zasadnicza różnica, czy podgryza Cię świat, czy mama ;) Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 ale o to chodzi, przemoc jest wszędzie i prędzej czy później to dziecko się na przemoc natknie. a osobiście uważam, ze lepiej, zeby takie dziecko zostało ugryzione przez mamę niż przez psa;) Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Abstrahując od tego konkretnego przypadku, żeby się już nie posunąć za daleko w analizach i interpretacji ;) ;) to jednak niezależnie od przemocy, z którą w ten czy inny sposób mamy do czynienia, statystyki wykazują, że dzieci są bite, karane klapsami przez rodziców, którzy sami w ten sposób byli wychowywani. Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 to mi się raczej oczywiste wydaje, w końcu skądś określone wzorce wynosimy i niekiedy trudno je przełamać. albo po prostu przełamywać ich się nie chce. mało tego, masa tych rodziców powie, ze oni przemocy nie stosują, bo to "tylko klaps". Quote
N&N Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 No nie wiem. Ja tam nie chciałabym być pogryziona przez własną mamę :-D Swoich dzieci też nie gryzę. :-) Żyją, mają się dobrze. Baaa, są nawet "dobrze wychowane". Ignorują obce psiska, nie lecą do nich z wrzaskiem i wyciągniętymi rączkami. Mają swoje futro i najwyraźniej im to wystarcza. Nie pałają rządzą wytarmoszenia każdego przechodzącego piesa. Jak jakiś wyjątkowo im się spodoba, to najpierw pytają mnie, czy można pogłaskać, a potem idziemy razem zapytać właściciela. Mając 2 latka unikały psów. Zwyczajnie się bały, bo nie znały. Nie mieliśmy wtedy psa. Dzieci nie straszyłam. Za to odkąd mamy swojego psa, maluchy już się nie boją. Wiedzą, kiedy pies jest spokojny, a kiedy go lepiej unikać. Na pewno moje dzieci nie są nadmiernymi, dzikimi entuzjastami KAŻDEGO napotkanego psa. Czują respekt. I to bez gryzienia. ;-) Quote
filodendron Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 No właśnie, z wzorcami trzeba uważać :) Jest takie powiedzonko: dziecko jest jak walizka - nie wyjmiesz z niej nic, czego wcześniej nie zapakowałeś. Trochę podobnie, jak z psami, nie? :) Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 N&N napisał(a):No nie wiem. Ja tam nie chciałabym być pogryziona przez własną mamę :-D Swoich dzieci też nie gryzę. :-) Żyją, mają się dobrze. Baaa, są nawet "dobrze wychowane". Ignorują obce psiska, nie lecą do nich z wrzaskiem i wyciągniętymi rączkami. Mają swoje futro i najwyraźniej im to wystarcza. Nie pałają rządzą wytarmoszenia każdego przechodzącego piesa. Jak jakiś wyjątkowo im się spodoba, to najpierw pytają mnie, czy można pogłaskać, a potem idziemy razem zapytać właściciela. Mając 2 latka unikały psów. Zwyczajnie się bały, bo nie znały. Nie mieliśmy wtedy psa. Dzieci nie straszyłam. Za to odkąd mamy swojego psa, maluchy już się nie boją. Wiedzą, kiedy pies jest spokojny, a kiedy go lepiej unikać. Na pewno moje dzieci nie są nadmiernymi, dzikimi entuzjastami KAŻDEGO napotkanego psa. Czują respekt. I to bez gryzienia. ;-) cóż, każde dziecko jest inne i na każde działa co innego. Twoje dziecko unikało psów, dziecko Mapi psa gryzło, mimo tłumaczeń, że tak nie wolno. dopiero jak poczuło na własnej skórze, ze boli to przestało. i lepiej, że poczuło to w ten sposób, niż miałby mu pies pokazać, ze takie zachowanie nie jest okej. Quote
Sybel Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Ja się jeszcze nie moge na temat efektów mojego wychowania Młodego wypowiedzieć. Jak na razie robi furrorę jako najweselsze dziecko w żłobku, najbardziej otwarte i towarzyskie, znajomi go uwielbiają, bo się ich nie boi, tylko chce poznawać. Zobaczymy, co będzie dalej. Quote
Hanako Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Bogarka napisał(a): Vértes podskoczył a mama grzecznie powiedziała włascicielowi ze nie powinno sie takich duzych psów spuszczac. a co ma rozmiar do wiatraka? Quote
N&N Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Beatrx napisał(a):cóż, każde dziecko jest inne i na każde działa co innego. Twoje dziecko unikało psów, dziecko Mapi psa gryzło, mimo tłumaczeń, że tak nie wolno. dopiero jak poczuło na własnej skórze, ze boli to przestało. i lepiej, że poczuło to w ten sposób, niż miałby mu pies pokazać, ze takie zachowanie nie jest okej. Mam dwoje dzieci. Diametralnie od siebie różnych. To nie są dwa "Aniołeczki", tylko, żywe, pewne siebie, wesołe, ciekawskie dzieciaki. Dało się je nauczyć, jak traktuje się zwierzęta, bez "gryzienia" ich. Kwestia podejścia i motywacji. Można pyrgnąć dzieciaka idąc po najmniejszej linii oporu. A można pomyśleć i nauczyć bez gryzienia. Na pewno będzie trudniej i będzie dłużej to trwało, ale cóż..... To wybór rodzica. Moje młodsze miało skończone 4 lata jak wzieliśmy psa. Było już po etapie brania wszystkiego do buzi. Dlatego na pewno było mi łatwiej. Quote
Beatrx Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 N&N napisał(a):Mam dwoje dzieci. Diametralnie od siebie różnych. To nie są dwa "Aniołeczki", tylko, żywe, pewne siebie, wesołe, ciekawskie dzieciaki. Dało się je nauczyć, jak traktuje się zwierzęta, bez "gryzienia" ich. Kwestia podejścia i motywacji. Można pyrgnąć dzieciaka idąc po najmniejszej linii oporu. A można pomyśleć i nauczyć bez gryzienia. Na pewno będzie trudniej i będzie dłużej to trwało, ale cóż..... To wybór rodzica. Moje młodsze miało skończone 4 lata jak wzieliśmy psa. Było już po etapie brania wszystkiego do buzi. Dlatego na pewno było mi łatwiej. nie każde dziecko jest takie same, nie na każde to samo działa. nawet jak masz dwójkę całkowicie od siebie różną to kolejne dziesięć będzie inne od Twoich i co innego na nie zadziała. tak jak już wcześniej mówiłam, chroniąc dziecko przed ugryzieniem przez psa (bo nawet najspokojniejszy może się w końcu wkurzyć, jak go mocniej zaboli i po prostu dziecko po psiemu skarcić) nie wahałabym się pokazać mu na własnej skórze, dlaczego tak zachowywać się nie wolno. co nie znaczy, że pogryzłabym dziecko do krwi, czy nawet tak żeby siniaka miał albo bym go zbiła. Quote
Mapi Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 (edited) Ilu ludzi tyle metod wychowawczych. Ja jako dziecko nieraz dostałam w tyłek, musiałam być w domu o 20 i raczej bałam się swoich rodziców i z nimi nie rozmawiałam. Syna wychowuje inaczej, jestem i partnerem ale i rodzicem, z którym czasami nie da się dyskutować. Ja to normalna inaczej jestem. Gryzienie, czy przyłożenie w d...ę kilakrotnie się zdarzyło i żyjemy i mamy się dobrze. Z synem mam świetny kontakt, dogadujemy się, mówi mi wszystko, razem bawimy się, gadamy ale i kłócimy. Nie raz i nie dwa były bitwy, ale ogólnie to świetny dzieciak. Syn wychowywał się od urodzenia z psem i kotem. Teraz mamy bydlątko, które jest partnerem do szleńczych zabaw nastolatka. Jestem też rozsądna. Mój syn nie wychodzi z psem, bo pomimo moich nauk nigdy go sobie nie wychował, dlatego stanowi dla Diego partnera do zabawy i w sytuacji zagrożenia Młody nie będzie miał tyle sił i autorytetu aby psa utrzymać. Ale tak w ogóle to niewiele wspólnego z chamstwem psiarzy ma. No chyba, że podciągniemy pod to gryzienie dzieci przez psiarzy:evil_lol: Edited March 14, 2013 by Mapi Quote
N&N Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 [quote name='Mapi'](....) Ale tak w ogóle to niewiele wspólnego z chamstwem psiarzy ma. No chyba, że podciągniemy pod to gryzienie dzieci przez psiarzy:evil_lol: Wszystko ładnie pięknie, ale SKĄD Wam wziąć chamskich psiarzy?:niewiem: Na spacerach widuję nie dość, że miłych, to jeszcze kulturalnych i myślących. Takich do pogadania i do pospacerowania. Nie ma się do czego przyczepić.... Może na wiosnę uda się kogoś spotkać. :-P :lol: Quote
evel Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Sybel napisał(a):Ja się jeszcze nie moge na temat efektów mojego wychowania Młodego wypowiedzieć. Jak na razie robi furrorę jako najweselsze dziecko w żłobku, najbardziej otwarte i towarzyskie, znajomi go uwielbiają, bo się ich nie boi, tylko chce poznawać. Zobaczymy, co będzie dalej. Dobrze zsocjalizowane dziecko :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 evel napisał(a):Dobrze zsocjalizowane dziecko :evil_lol: i oby więcej takich :razz: Quote
Jetrel Posted March 14, 2013 Posted March 14, 2013 Moje suczydło chodzi 3/4 czasu na spacerach bez smyczy (Oho, niektórzy mnie tu zjedzą). Dlaczego?* Ano dlatego, że prawdopodobnie była trzymana na łańcuchu i na smyczy robi się mega spięta i wystraszona(teraz i tak jest lepiej, choć zapięta na smyczy widać że jest 'nie swoja'). Oczywiście, gdy ktoś się boi, albo ma takie życzenie, lub widzę psa którego nie znamy sucz jest zapięta na smyczy bez gadania. Jako że mam pewne wymagania względem mojego psa, Sonia po prostu nauczona jest kilku komend i jest wybitnie pojętnym i posłusznym psem. Zna takie komendy jak "zostaw pieska" i "równaj" to drugiej jest równoznaczne z "do nogi". Przy pierwszej komendzie, sucz po prostu odpuszcza sobie kontakt z innym psem, omija go w odpowiedniej odległości i idzie dalej. Czy w tym coś dziwnego? Otóż idzie sobie Pani z ciągnąco/szarpiącym labusiem. Ja mówię do mojej Sonii"Zostaw Pieska" a chwilkę później "równaj". Psica jak zwykle zrównała się ze mną i spokojnie przeszłyśmy dalej.* Przeszłyśmy kilka kroków i dotarłyśmy do naszego celu-mruków na skwerku nieopodal, gdzie Sonia skacze po tych murkach, ot, taka jedna z ulubionych form zabawy.* Oglądam się dyskretnie, a baba stoi, stoi, Labek się ciągnie, a ona dalej stoi. Po jakiejś minucie-dwóch, wreszcie zamyka otwartą buzię i wyciąga telefon. Słyszę taki tekst: "Janek, Janek! Miałeś rację! Ona psa na jakiś nadajnik z prądem ma! To trzeba na policję na nią dzwonić!" Dalej niestety nie słyszałam, bo labek zwyciężył i pani pokłusowała w siną dal, w głąb osiedla. Czy to takie dziwne, że mam posłusznego psa? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.