Beatrx Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka napisał(a):Ale powiedziałam jej, że pies pogryzie dzieciaka, to prawie to samo ;) ale to aż tak nie działa na wyobraźnie jak wizja przeorania własnym dzieckiem kawałka pola:evil_lol: Quote
Tessi&Tola Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Beatrx napisał(a):ale to aż tak nie działa na wyobraźnie jak wizja przeorania własnym dzieckiem kawałka pola:evil_lol: niektórzy nie są zdolni do wizualizcaji - przypuszczam, że ta Pani Matka należy do tych osób... a swoją drogą - tak sobie teraz myślę, że ja to muszę być dopiero chamska, skoro prawie w ogóle chamów nie spotykam... albo moja dzielnica taka kulturalna? hehe, chyba nie, raczej to pierwsze jednak...:diabloti: Quote
Sybel Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Kurcze, swoją drogą mój od dziś dziewięciomiesięczny syn regularnie próbuje ciągnąć rodzinne psy za sierść, uszy i ogon i ja go regularnie za to strofuję - mówię nie, zabieram jego rączkę, po czym prowadzę ją do głaskania. Co prawda Kaktus mojej siostry na widok Wita dostaje małpeigo rozumu i mam dziwne wrażenie, że lubi, jak Wit go ciągnie za wafle, za wąsiska. W zamian Kaktus mu przynosi pod nos zabawki :D A Kaktus to taka lekka wersja Rottweilera :) Quote
Tessi&Tola Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 pamiętam, że w tym wieku moja młoda regularnie próbowała wkładać swoje paluszki do nosa wszystkim gościom... dlatego mogę orzec: przejdzie mu:eviltong: Witowi oczywiście, co do Kaktusa - nie byłabym pewna:p Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Sybel, ja rozumiem, że dzieci w różnym wieku mają "zachcianki", ale co innego oduczać robienia psu krzywdy, a co innego nakłaniać obcych, by dzieciom na to pozwalali i jeszcze się z tego głupio cieszyć i oburzać na odmowę... Quote
Sybel Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka, ja wiem. Po prostu dość często łapię się na tym, ze szlag mnie trafia na myśl o dzieciach, z którymi mój Wit się będzie hodował... Quote
filodendron Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Sybel napisał(a):Litterka, ja wiem. Po prostu dość często łapię się na tym, ze szlag mnie trafia na myśl o dzieciach, z którymi mój Wit się będzie hodował... Nie daj się trafić szlagowi. To ma dobre strony ;) Można na żywym przykładzie pokazać, jak nie należy robić i podbudować samoocenę dzieciaka - "bo ty byś tak nie zrobił". To jest o wiele skuteczniejsze niż metoda "a dlaczego nie możesz być jak Zuzia?!" (w sensie układna, porządna, dobra, pilna, pracowita, empatyczna - niepotrzebne skreślić) ;) ;) Quote
Sybel Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Ja nie lubię porównywania. Chciałam tego unikać przy wychowaniu Wita, ale nie wiem, jak to będzie. Na razie porównuję, sama dla siebie, że jest duży - ponad 80 cm, ciągle powyżej 97' centyla :) I że mówi mama (co prawda również na sukę teściów, pudło zabawek itd., ale mówi :P ) i nie boi się obcych, jak inne dzieci w żłobku. Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Sybel napisał(a):I że mówi mama (co prawda również na sukę teściów, pudło zabawek itd., ale mówi :P ) Hahaha, padłam! :megagrin: Quote
Mapi Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Sybel napisał(a):Kurcze, swoją drogą mój od dziś dziewięciomiesięczny syn regularnie próbuje ciągnąć rodzinne psy za sierść, uszy i ogon i ja go regularnie za to strofuję - mówię nie, zabieram jego rączkę, po czym prowadzę ją do głaskania. Co prawda Kaktus mojej siostry na widok Wita dostaje małpeigo rozumu i mam dziwne wrażenie, że lubi, jak Wit go ciągnie za wafle, za wąsiska. W zamian Kaktus mu przynosi pod nos zabawki :D A Kaktus to taka lekka wersja Rottweilera :) Ja swojego , co prawda starszego syna, miał wtedy trochę poniżej 2 lat, ugryzłam po tym ja On ugryzł psa- ON. Wcześniej mówiłam, tłumaczyłam, że pieska boli, że tak nie wolno, ale nie działało. Dopiero jak poczuł ból po ugryzieniu, czyli po tym samym co On robił psu, to zrozumiał. Quote
filodendron Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Mapi napisał(a):Ja swojego , co prawda starszego syna, miał wtedy trochę poniżej 2 lat, ugryzłam po tym ja On ugryzł psa- ON. Wcześniej mówiłam, tłumaczyłam, że pieska boli, że tak nie wolno, ale nie działało. Dopiero jak poczuł ból po ugryzieniu, czyli po tym samym co On robił psu, to zrozumiał. No nie, takie metody to mnie jednak przerastają :crazyeye: Nie jestem pewna, co niespełna dwuletnie dziecko może zrozumieć z takiej lekcji, ale jak się wygada jakiejś nadgorliwej opiekunce, to możesz mieć policję na karku. Nasz pediatra usłyszawszy coś takiego na pewno powiadomiłby kogo trzeba. Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 filodendron napisał(a):No nie, takie metody to mnie jednak przerastają :crazyeye: Nie jestem pewna, co niespełna dwuletnie dziecko może zrozumieć z takiej lekcji, ale jak się wygada jakiejś nadgorliwej opiekunce, to możesz mieć policję na karku. Nasz pediatra usłyszawszy coś takiego na pewno powiadomiłby kogo trzeba. A ja uważam, ze to dość dobry pomysł. Przecież nie chodzi o to, żeby dziecko pogryźć do krwi, tylko o to, żeby poczuło choć troszkę to samo. Nie sądzę, żeby Mapi ugryzła do krwi - ot, tak pewnie złapała za rękę. Podobna metoda to coś, o czym kiedyś czytałam - jeśli dziecko zbyt często i chętnie bawi się przy piekarniku, należy go rozgrzać na tyle, żeby szyba była mocno ciepła, ale nie gorąca i pozwolić dziecku dotknąć (ale to trudna sztuka, żeby się dziecko nie oparzyło, tylko poczuło mocne ciepło) - dzieci doskonale w tym wieku uczą się na swoich błędach. A co do nadopiekuńczych lekarzy i opiekunek - no cóż, w takich głupich czasach żyjemy, że zdenerwowana matka może za klapsa trafić do więzienia, a ojciec wykorzystujący seksualnie swoje dzieci pozostanie bezkarny... Quote
Sybel Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Moje dziecko samo wsadza mi paluchy do buzi, a ja je przygryzam. On je wtedy z chichotem cofa, po czym znowu wsadza mi do buzi. I tak w koło macieju. Za to nie kojarzy jeszcze, ze jak on wsadza ojcu palec w ucho, to jest tak samo, jak wtedy, kiedy my wsadzamy mu czubek zakraplacza do ucha. Jakoś tata z palcem w uchu nie wyje, a Wit na widok zakraplacza dostaje spazmów :P A, co do Kaktusa, on tak uwielbia dzieci, ze aż się trzęsie na ich widok i obecnie na spacerach robi za terapeutę - rodzice z dziecmi do niego podchodzą (Za przyzwoleniem oczywiście) i oswajają dzieci z psem. Quote
Mapi Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 filodendron napisał(a):No nie, takie metody to mnie jednak przerastają :crazyeye: Nie jestem pewna, co niespełna dwuletnie dziecko może zrozumieć z takiej lekcji, ale jak się wygada jakiejś nadgorliwej opiekunce, to możesz mieć policję na karku. Nasz pediatra usłyszawszy coś takiego na pewno powiadomiłby kogo trzeba. Z tego co obserwuję teraz, a syn ma lat 12, zrozumiał wszystko, zapamiętał i z powodzeniem stosuje w praktyce już 10 lat. A z nadgorliwymi lekarzami czy nauczycielami poradziłabym sobie:evil_lol:. Bazsteresowe wychowanie dzieci czy psów jest mi kompletnie obce i pewnie tak zostanie. U nas w domu sprawdza się teoria dominacji:diabloti: Quote
zmierzchnica Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Mapi napisał(a):Z tego co obserwuję teraz, a syn ma lat 12, zrozumiał wszystko, zapamiętał i z powodzeniem stosuje w praktyce już 10 lat. A z nadgorliwymi lekarzami czy nauczycielami poradziłabym sobie:evil_lol:. Bazsteresowe wychowanie dzieci czy psów jest mi kompletnie obce i pewnie tak zostanie. U nas w domu sprawdza się teoria dominacji:diabloti: Brawo! :p (Choć może z tą TD to już przesada..:cool3:). Miałam już trochę problemów z bezstresowym wychowaniem. I z matkami-lwicami, które stawały zawsze po stronie swojego kochanego dzieciaczka, nawet jeśli ten akurat dźgał psa przez płot albo rzucał badylami w mojego psa. W tym ostatnim przypadku matka mało spazmów nie dostała: "uważasz, że mój syn jest źle wychowany? tak myślisz? tak uważasz?!". Zatkało mnie, tylko zwróciłam uwagę, żeby dzieciaka pilnowali, bo próbuje dręczyć mojego psa. Potem zapytała go "Rzucałeś w psa czy obok?", na co dzieciak rezolutnie odpowiedział, że obok. Matka cała radosna: "Obok rzucał! Obok! Nie czepiaj się!". Ta, szkoda, że we Frotka trafił, ale to pewnie przypadek... Tak teraz myślę, że chyba podpita była. W każdym razie jej mąż miał nietęgą minę, też bym nie chciała, żeby mój partner tak się zachowywał... Dlatego zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Zresztą, ja trochę rozumu mam, głowę na karku też raczej, staram się być raczej grzeczna i miła. Klapsa nieraz w życiu dostałam, trochę stresu z powodu rodziców miałam :diabloti: Nie mam traumy na całe życie, ale dużo wpojonych zasad, i to nadal - a mam już trochę lat na karku, nastolatką dawno nie jestem ;) Także nie uważam, żeby klaps czy lekkie ugryzienie/uszczypnięcie dziecka było czymś strasznym, jeżeli zdarza się raz i to w celach wychowawczych. A dzieci takie lekcje pamiętają. Quote
klaki91 Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 zmierzchnica napisał(a): Dlatego zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Zresztą, ja trochę rozumu mam, głowę na karku też raczej, staram się być raczej grzeczna i miła. Klapsa nieraz w życiu dostałam, trochę stresu z powodu rodziców miałam :diabloti: Nie mam traumy na całe życie, ale dużo wpojonych zasad, i to nadal - a mam już trochę lat na karku, nastolatką dawno nie jestem ;) Także nie uważam, żeby klaps czy lekkie ugryzienie/uszczypnięcie dziecka było czymś strasznym, jeżeli zdarza się raz i to w celach wychowawczych. A dzieci takie lekcje pamiętają. Mnie nikt nie gryzł, nie bił, nie szczypał a mimo to nauczyłam się że psom się nie wtyka palców do nosa czy uszu. Rodzice potrafili mi to wytłumaczyć bez uciekania się do tego typu metod. No ale z dziecmi jak z psami- metodę pod dziecko trzeba dostosować a nie odwrotnie. Quote
Yorkomanka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Mnie suka dziadków - wielki mix bernardyna nauczyła że nie można za pieskiem chodzić i go męczyć:lol: okropnie mnie wtedy wystraszyła, jeszcze następnego dnia się bałam do niej podejść aż do wieczora kiedy przyszła do mnie na mizianko:lol: a ona tylko na mnie warknęła, to było jakoś w 1 klasie podstawówki. Potem jeszcze dużo później jak nie radziła sobie z czymś do jedzenia i chciałam jej złamać przywaliła mi z zamkniętego ryja. W normalnej sytuacji spokojnie dała by sobie zabrać ale to było od ukochaego pana:roll: Quote
Guest wolfheart Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Od jakiegoś czasu wpada na nas dog niemiecki,podbiega na polach,jego pańciu ma to w d*pie bo jego piesek przecież nic nie zrobi. Bydle bez kagańca,nieodwoływany,pana swojego ma w głębokim poważaniu. Ja mam w d*pie takie tłumaczenie,że pies łagodny itp. Moja sunia tego psa nie lubi,atakuje go,odpędza od nas. Pies podbiegł dziś do nas,naszczekał,warczał ,nie chciał odejść,ciągle nas zaczepiał. Z całej siły rąbnęłam go wielkim kijem w doope.Pies zwiał z piskiem.Naprawdę porządnie oberwał.Żałuję ,że nie dałam rady go zgazowac.Moja sunia stała za blisko niego bałam się ,że gaz ją dosięgnie. Mamy do diabła,prawo czuć się bezpiecznie. Nie rozumiem jak można być tak głupim. Quote
klaki91 Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 marta.k9080 napisał(a):Z całej siły rąbnęłam go wielkim kijem w doope.Pies zwiał z piskiem.Naprawdę porządnie oberwał.Żałuję ,że nie dałam rady go zgazowac.Moja sunia stała za blisko niego bałam się ,że gaz ją dosięgnie. A co jego pan na to? Quote
Guest wolfheart Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 klaki91 napisał(a):A co jego pan na to? Pana ...nie było...jak zwykle.Pan lezie sobie dołem,pies biega sobie górą.Wrzeszczałam żeby zabrał psa,odzewu nie było..tylko gwizdanie...:-o Kiedyś jak ostrzegałam ,że pies oberwie jak będzie się nam naprzykrzał usłyszałam "ale on niegroźny jest" totalna olewka i kłamstwo. Quote
klaki91 Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 marta.k9080 napisał(a):Pana ...nie było...jak zwykle.Pan lezie sobie dołem,pies biega sobie górą.Wrzeszczałam żeby zabrał psa,odzewu nie było..tylko gwizdanie...:-o Kiedyś jak ostrzegałam ,że pies oberwie jak będzie się nam naprzykrzał usłyszałam "ale on niegroźny jest" totalna olewka i kłamstwo. Łee to słabo :mad: ja jak zdzieliłam z kopa psiego gwałciciela który wspinał sie na moją sucz zostałam zwyzywana od pier..pi.zd :cool1: Quote
Beatrx Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 filodendron napisał(a): Nie jestem pewna, co niespełna dwuletnie dziecko może zrozumieć z takiej lekcji, mój młodszy brat właśnie w wieku mniej więcej dwuletnim miał niemalże obsesje na punkcie zapałek. tłumaczone mu było nie raz nie dwa nie dziesięć, że nie można, że będzie bolało, że będzie kuku, krewka, bla bla bla. nic to nie dawało, zawsze jak tylko miał okazję to zapałki z blatu i już się nimi bawił, pomimo próśb i gróźb. niestety wszystko jest do czasu i po prostu pewnego dnia każdy był zajęty sobą, on się bawił klockami, coś tam sobie gaworzył i w pewnym momencie słychać pisk, krzyk, dzieciak w płacz, ja się na niego patrzę a on rzuca zapaloną zapałką, bo jakimś cudem udało mu się ją zapalić. zapałka oczywiście zgasła, jemu się nic nie stało, ale tak się wystraszył, że już nigdy więcej po zapałki nie sięgał, więc jak dla mnie metoda, kiedy dziecko samo doświadcza, dlaczego pewnych rzeczy robić nie można jest okej. Quote
klaki91 Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Beatrx napisał(a):mój młodszy brat właśnie w wieku mniej więcej dwuletnim miał niemalże obsesje na punkcie zapałek. tłumaczone mu było nie raz nie dwa nie dziesięć, że nie można, że będzie bolało, że będzie kuku, krewka, bla bla bla. nic to nie dawało, zawsze jak tylko miał okazję to zapałki z blatu i już się nimi bawił, pomimo próśb i gróźb. niestety wszystko jest do czasu i po prostu pewnego dnia każdy był zajęty sobą, on się bawił klockami, coś tam sobie gaworzył i w pewnym momencie słychać pisk, krzyk, dzieciak w płacz, ja się na niego patrzę a on rzuca zapaloną zapałką, bo jakimś cudem udało mu się ją zapalić. zapałka oczywiście zgasła, jemu się nic nie stało, ale tak się wystraszył, że już nigdy więcej po zapałki nie sięgał, więc jak dla mnie metoda, kiedy dziecko samo doświadcza, dlaczego pewnych rzeczy robić nie można jest okej. No to akurat nic dziwnego, chyba każdy człowiek w ten sposób się uczy i nie ma w tym nic złego moim zdaniem. Natomiast nieco ten przykład przekształcając żeby odnieść go do przykładu ugryzienia własnego dziecka żeby poczuło że psa boli gryzienie- już nie za bardzo rozumiałabym zachowanie rodzica który podpali zapałkę i ją przytknie dziecku do palca żeby pokazać że boli. Da mnie to co najmniej dziwna metoda, ale kazdy wychowuje swoje dziecko jak chce. Nie mam dzieci to nie wiem :D Quote
ajeczka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Dzieci uczą się na własnych doświadczeniach. Wiem po sobie. Po niektórych mam blizny. Do mojego kundla raczej nikt się nie zbliża, on natomiast kocha ludzi, a dzieci w szczególności ku mojemu utrapieniu. Quote
klaki91 Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Ja bym chciała żeby moja była dzieciolubna :roll: kiedyś była, ale się schrzaniło na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i teraz wykazuje jedynie duże zainteresowanie zupełnie małymi dziećmi które jeszcze nie chodzą ale to raczej zwykła ciekawość Jestem ciekawa jak będzie wyglądało wprowadzanie nowego domownika w postaci niemowlaka za te kilka lat. Może "swoje" polubi.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.