asiak_kasia Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 [quote name='katasza1']Ja uwielbiam u mnie na osiedlu babcie (spokojnie kolo 80tki) z rzucajacym sie amstafkiem na smyczy :loveu: Szczescie w nieszczesciu ze ma kaganiec ale chyba nastepnym razem zwroce babci uwage, bo pies byl zziajany a mial kaganiec z materialu w ktorym nie mogl otworzyc pyska ani na milimetr. Dzisiaj ide sobie z Frodem, w jednej rece smycz, w drugiej papieros a pieskowi kupke sie zachcialo tuz przy placu zabaw, to sie miotam zeby to ogarnac i wyciagnac worek z kieszeni. Wyciegnalam, schylam sie po kupe i nagle slysze ze cos mi na drugim koncu smyczy warczy i klapie zebami. Okazalo sie ze podlecial jakis dzieciak, zaczal pacac Froda po grzebiecie i sie cieszyc a tatus dziecka (ok. 3lat) siedzial sobie zacieszony w piaskownicy. Chyba nie lubi swojego synka :lol: Kocham takich niefrasobliwych rodziców. Suka moich rodziców, skaranie boskie, spanielka w wersji mini (12kg :diabloti:) kocha dzieci, tak na swój sposób, to znaczy, na zimno i w galarecie. A rodziców pt. "idz pogłaszcz pieska" " zobacz synuś jaki slicznie pieseczek, chcesz się pobawić?" pełno u nich w okolicy. Ludziom cięzko uwierzyć w to, że pomimo długich uszu i minki wiecznie bitego psa ( http://cockerspaniel2008.blox.pl/resource/cockerspaniel.jpg ) to ona jednak nie chce czułości. Oj wiele razy ratowałam dzieciaczka przed traumą na całe życie. Szczególnie, że te dzieci na ogół się pojawiają znikąd :diabloti: Quote
omry Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 Nas przed chwilą dwa ONy dopadły, po ciemku, bez zapoznania, dwa kloce zaczęły gonić Avril co chwilę ją przydeptując. Avril oczywiście w ryk, bo nie wie co się dzieje w ogóle. Ja widziałam, że te psy nie są agresywne, ale gówno mnie to szczerze obchodzi, skoro wdeptują mojego małego w ziemię. Kura nawet nie miała jak do mnie zawrócić, bo jej drogę odcinały. TŻ się bardzo zagotował, mało sympatycznie zwrócił uwagę na zabranie psów, a w zamian usłyszeliśmy, że pieski muszą się przecież poznać. Na szczęście Avril zdołała do mnie dobiec, wskoczyła mi na ręce, a psy jakoś raczyły wrócić do pańciów. A co do dzieci i psów. Wczoraj w tym samym miejscu przyszły trzy dzieciaki z beaglem. Bigielek po kilku minutach zniknął, nie było go nigdzie. Dzieciaki się nie przejęły, nawet nie szukały i poszły do domu :razz: Quote
Tree Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 Załamuje mnie głupota ludzi ;) Ja powiem tylko, że ostatnio szła na nas kobieta ze sznaucerem i chyba miała ochotę na zapoznanie piesków, bo mimo, że najpierw posadziłam psa i czekałam aż sobie pójdzie (nie poszła), a potem zaczęłam omijać dużym łukiem, to szła prosto w naszym kierunku, nawet na drugą stronę ulicy przeszła za nami :lol: ale tam już dystans się zwiększył między nami i chyba odechciało jej się nas gonić xd Quote
Dioranne Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 Nie wiem, jak w Waszych miejscach zamieszkania, ale u mnie przyjęło się, że na furtce tabliczka "Uwaga groźny pies", a brama na full otwarta, pies wybiega na ulicę, podbiega do przechodniów. :roll: Raz w syna mojego siostrzeńca, wyleciał taki pies, dziecko miało z trzy lata i oczywiście zaliczyło upadek. Do teraz ma traumę, chwilami boi się przechodzić obok psa za płotem. Panów i Panie idących całą szerokością chodnika, po prostu kocham! :p Jak jeszcze środkiem chodnika na rowerku jadą, a w koszyczku jazgocze im ich "york", a ja nagle zdobywam umiejętność latania to w ogóle. Ba!, u nas w okolicy są takie mądre pieski, co same siebie na spacery wyprowadzają. :loveu: Wracając do sprawy sprzątania po psie. W mojej okolicy praktycznie każdy ma psa, a miejsca, żeby się wybiegały - brak. Są pola, ale wiadomo - "yorki", "owczarki", "labradory" to nie psy, nie potrzebują ruchu, przecież "piesek" się zmęczy i co wtedy? Dodatkowo właściciel będzie musiał się nachodzić... Dobra, niech sobie chodzą chodnikami, jak pies zrobi centralnie w krzaki (pod moim domem) to OK. W krzakach tego nie widać, nikt nie wdepnie - nie ma problemu. Ale gdy idzie taki "labrador" i centralnie na środku chodnika zrobi koooopę to chyba wypada posprzątać? Sama po swoim psie nie sprzątałam, bo robił w krzaki, albo na trawę (nie ma u nas miejsca, gdzie można to z czystym spokojem wyrzucić). Jednak, jak zrobił na chodnik (raz, w całym swoim 6-letnim życiu) to to posprzątałam... Już nie mogę się doczekać, aż ludzie będą na mnie wytrzeszczać gały, jak z pinczerem będę na polach biegać i uwaga, uwaga - ćwiczyć! Ja chyba tego psa zamęczę, na śmierć! :evil_lol: Quote
katasza1 Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 Mnie denerwuja podlatujace dzieciaki bo Frodo juz ma na koncie mojego kuzyna, a najczesciej jezdzimy do moich dwoch rodzin i w jednej i drugiej sa dzieci, wiec cwiczylam z nim przy dzieciakach, kazalam im sie z nim bawic zeby zobaczyl ze dzieci nie sa takie 'fuj' (no sa ale pieseczek wiedziec nie musi :P) i czasami mozna dac sie poglaskac, to na spacerach wylatuje jakis gowniarz i mi go 'paca' po plecach i cala praca idzie na marne. No ale przeciez on taki slodki i napewno nie ugryzie :roll: Quote
czi_czi Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 A u mnie dzieci nie zaczepiają w ogóle psów, co najwyżej podejdą i z pewnej odległości się zapytają czy mogą pogłaskać ;) bardzo często słyszę gdy mijamy rodziców ze swoimi pociechami "zobacz jaki śliczny piesek! ale pamiętaj że nie wolno głaskać, trzeba się najpierw zapytac czy mozna". MIło się coś takiego słyszy :) niewychowani są natomiast ludzie w okolicach 30tki, 40tki- już nie raz miałam sytuację, że nagle ktoś przechodząc koło mnie schylał się do psa a ja kompletnie tego nie przewidywałam. Gdybym miała problemowego czworonoga stanowiłoby to dla mnie duży problem bo pies łapał by spinę przed obcymi osobami. Mam sąsiadkę, która ma labradora. Pies nienawidzi dzieci (tylko dwójkę maluchów sąsiadki toleruje), a lata bez smyczy po osiedlu. Kobieta jest przekonana, że skoro jej dzieci nie krzywdzi to innym też nie zrobi krzywdy. Co z tego że pies warczy, jeży się i pokazuje zęby mijanym dzieciom. Efekt jest taki, że ma teraz sprawę w sądzie bo labrador kilka miesięcy temu zaatakował kobietę, która szła z wózkiem (w nim niemowlak) i ze swoim synkiem za rękę w okolicach osiedlowego placu zabaw. Dziecko jak to dziecko sobie skakało i coś tam piszczało, labrador hasał z dziećmi sąsiadki na placu zabaw, wkurzył się na tego chłopczyka i rozszarpał mu rękę, przewrócił wózek (na szczeście maluszkowi nic się nie stało), poturbował kobietę która stanęła w obronie dziecka. Swoją drogą to nie wiem co się z psem stało, już go nie widuję od kilku tygodni. Z moim psem się bardzo lubił, ogólnie nie miałam mu nic do zarzucenia jeśli chodzi o kontakty z innymi psami, ale kto pozwala biegać luzem psu o którym doskonale wie, że ma problem z akceptacją dzieci? W gazetach o tym nie pisano-labrador atakujący dzieci źle by się sprzedał ;) Quote
N&N Posted March 9, 2013 Posted March 9, 2013 [quote name='czi_czi'] (........) Efekt jest taki, że ma teraz sprawę w sądzie bo labrador kilka miesięcy temu zaatakował kobietę, która szła z wózkiem (w nim niemowlak) i ze swoim synkiem za rękę w okolicach osiedlowego placu zabaw. Dziecko jak to dziecko sobie skakało i coś tam piszczało, labrador hasał z dziećmi sąsiadki na placu zabaw, wkurzył się na tego chłopczyka i rozszarpał mu rękę, przewrócił wózek (na szczeście maluszkowi nic się nie stało), poturbował kobietę która stanęła w obronie dziecka. (........)[/QUOTE] :shake: :shake: Quote
Joven Posted March 9, 2013 Posted March 9, 2013 Mnie znowu dzisiaj w parku obskoczyły 2 długowłose ONki. Tzn nie mnie, tylko Biza...który jakimś trafem zawsze znajduje się w centrum zainteresowania wszystkich psów naokoło...jakoś im się zaplątał pod nogami i uciekł tak,że nie mogły go "dopaść" (nie były agresywne, chciały się bawić, ale Biz waży 4kg...więc taka zabawa może się źle skończyć...). Ja spokojnie go zawołałam, podbiegł do mnie- schował się między moje nogi, no i czekam aż łaskawie dwie szczebiotki 50-letnie je zawołają i będzie spokój. Gdzie tam...szły sobie nieopodal gaworząc, dopiero po jakimś czasie zauważyły, że pieski stoją koło mnie i nie zamierzają odpuścić...zaczęły je wołać, pieski je miały kompletnie w d*&%$..i co? teraz każdy normalny właściciel by podszedł i zabrał psa...nieee... skąd...pieski nie chcą przyjść to trudno...i poszły dalej... No jak mnie strzeliło, tak zabluzgałam na głos co o tym myślę, że "Panienki" przybiegły, ale normalnie mord w oczach miały, że przy ludziach (pełno ludzi w parku) im zwracam uwagę i to jeszcze podniesionym głosem. No ręce opadają! Potem się ludzie dziwią, że właściciele małych psów panicznie reagują na duże psy biegające luzem.... Quote
Jara Posted March 9, 2013 Posted March 9, 2013 Dobrze posiedzieć przy Żubrze, który z nich to mroderca? ;) Quote
dog193 Posted March 9, 2013 Posted March 9, 2013 Znam Żubra i ten pies jest straszny... Zdecydowanie wolę bulle :) Quote
dog193 Posted March 9, 2013 Posted March 9, 2013 Pewnie kilka osób by się znalazło ;) Miałam okazję z nim obcować kilka dni... mój pies ma traumę ;) Quote
ulvhedinn Posted March 10, 2013 Posted March 10, 2013 Tak to jest jak się porządnego foksa wychowuje z królikami i robi z niego (....) Potem nawet chihuahua jest straszny.... zresztą, kurcze- widać nawet na focie że Żubcio jest właściwie opisany, no nie? I powie mi ktoś że nie ma ostrzeżenia? :eviltong: Quote
dog193 Posted March 10, 2013 Posted March 10, 2013 Mój foks jest zajebisty :mad: To nie ja tutaj mam niewychowane, agresywne psy :diabloti: Quote
ulvhedinn Posted March 10, 2013 Posted March 10, 2013 Jaaasneeee.... "Jupi, k...a!!!!!!!!!!!" :diabloti: Quote
dog193 Posted March 10, 2013 Posted March 10, 2013 Po prostu czasami mu się zapomni, jaki jest zajebisty :siara: W każdym razie nie rzuca się na inne psy i ludzi :diabloti: Quote
Fauka Posted March 10, 2013 Posted March 10, 2013 ulvhedinn napisał(a):Jaaasneeee.... "Jupi, k...a!!!!!!!!!!!" :diabloti: To mnie zabiło, nie pomyślałam że to imię może tak genialnie brzmieć przy przywołaniu :lol: Quote
Bogarka Posted March 12, 2013 Posted March 12, 2013 "ulvhedinn" napisał(a):Właśnie mnie do lekkiej furii doprowadziła durna "znawczyni" (troche w typie niektórych osób z dogo) Byłam z kurduplami, Pi oczywiście darła mordę z radości, że zaczyna się spacerek. Nie na kogoś, tylko na zasadzie latania w kółko i radosnych wrzasków w powietrze. Nie w mieście, nawet nie w parku, tylko w dzikich ugorach. I lezie taka panna z pieskiem i zaczyna się wymądrzać, że "to trzeba psa oduczyć szczekania" i zaczyna dawać dobre rady. Tłumaczę jak komu mądremu, ze Pi nie jest normalnym psem, że jest upośledzona itd. a ta do mnie "nie ma psów upośledzonych". No tak, k.... nie wiem, co mam w domu od czterech lat, a specjaliści wet się mylą. P.S. Pi jest mikropsem z zespołem wad wrodzonych, jest upośledzona fizycznie i psychicznie, a nad jej problemami hmm... emocjonalnymi pracuję cały czas. Co ja to obchodzi? Jak nie pytałas jej o zdanie ani nie zagraza twój pies otoczeniu to niech zostawi tobie jak go wychowujesz. Koło nas tez mieszka taka jedna kiedys zatrzymała naszego sasiada co ma 15 letnia westie i zaczeła go pouczac ze powinien z nim pójsc do weterynarza. A pan z nia czały czas chodzi. A ja kilka dni temu musiałam uciekac przed dzieckiem które pedziło na nas rowerkiem. Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka i Mikra contra nawiedzona mamuśka, odsłona nie wiem która z kolei... Idziemy sobie jak zwykle przez pole, Mikra zajęta wąchaniem wszystkiego. Z naprzeciwka nadchodzi mamuśka z dzieckiem w wieku ok. 1 roku. Widzę, że dziecko pędzi do Mikry, wołam, zapinam na smycz. Zaczęło się nawet przyjemnie: - Czy możemy pobawić się z pieskiem? - Niestety nie, piesek gryzie, nie lubi obcych. I się zaczęło... - Ale ona chce się pobawić z pieskiem! - Pies gryzie, po co ma być nieprzyjemnie? - Ale ona chce pociągnąć pieska za ogon! - A Mikra chce pogryźć dziecko, mam puścić psa? - Chodź, córciu, głupia baba, nie da ci się pobawić! Nie odpowiedziałam, nie wymyśliłam nic mądrego... Quote
Beatrx Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka napisał(a): - Ale ona chce pociągnąć pieska za ogon! a ja chcę pociągnąć panią za włosy:diabloti: Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Beatrx napisał(a):a ja chcę pociągnąć panią za włosy:diabloti: Myślałam coś o skopaniu tej pani, ale to jest karalne. Czasem szkoda - tłumaczenia nie pomagają, może dawka piąchopiryny by pomogła? :( Quote
Sybel Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka, było powiedzieć, ze ok, dziecko ciągnie psa za ogon, a ty dziecko ciągniesz potem za nogę przez zaspy :P Zawsze działa :D Quote
Rinuś Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Litterka napisał(a):Litterka i Mikra contra nawiedzona mamuśka, odsłona nie wiem która z kolei... Idziemy sobie jak zwykle przez pole, Mikra zajęta wąchaniem wszystkiego. Z naprzeciwka nadchodzi mamuśka z dzieckiem w wieku ok. 1 roku. Widzę, że dziecko pędzi do Mikry, wołam, zapinam na smycz. Zaczęło się nawet przyjemnie: - Czy możemy pobawić się z pieskiem? - Niestety nie, piesek gryzie, nie lubi obcych. I się zaczęło... - Ale ona chce się pobawić z pieskiem! - Pies gryzie, po co ma być nieprzyjemnie? - Ale ona chce pociągnąć pieska za ogon! - A Mikra chce pogryźć dziecko, mam puścić psa? - Chodź, córciu, głupia baba, nie da ci się pobawić! Nie odpowiedziałam, nie wymyśliłam nic mądrego... boshe skąd takie głupie matki się biorą? :shake: Quote
asiak_kasia Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Rinuś napisał(a):boshe skąd takie głupie matki się biorą? :shake: ona wychowuje dziecko, strach się bać na jakie wychowa :shake: Quote
Litterka Posted March 13, 2013 Posted March 13, 2013 Sybel napisał(a):Litterka, było powiedzieć, ze ok, dziecko ciągnie psa za ogon, a ty dziecko ciągniesz potem za nogę przez zaspy :P Zawsze działa :D U nas nie ma zasp:( Ale powiedziałam jej, że pies pogryzie dzieciaka, to prawie to samo ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.