Rinuś Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 A ja jestem ciekawa czy wszyscy z Was latają co chwilę do bramy ileś tam metrów żeby wpuścić rodzinę, znajomych i osoby ,które psy dobrze znają i krzywdy nie zrobią.Nie wyobrażam sobie abym co pół godziny szła otwierać komuś znajomemu furtkę. Ciężko też dorobić wszystkim ludziom klucze od bramki no bo z jakiej racji? widać pół dogo jak zawsze idealna :loveu: Quote
motyleqq Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Rinuś']A ja jestem ciekawa czy wszyscy z Was latają co chwilę do bramy ileś tam metrów żeby wpuścić rodzinę, znajomych i osoby ,które psy dobrze znają i krzywdy nie zrobią.Nie wyobrażam sobie abym co pół godziny szła otwierać komuś znajomemu furtkę. Ciężko też dorobić wszystkim ludziom klucze od bramki no bo z jakiej racji? widać pół dogo jak zawsze idealna :loveu: naprawdę masz gości co pół godziny? :cool3: myślę, że wtedy łatwiej jest zamknąć psa ;) Quote
Dardamell Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Rinuś, u mnie na wsi wszyscy sukę moją znają jako łagodną i przyjazną swiatu co to do wszystkich się cieszy i czeka na mizianko. Ale niestety z charakteru jest taka, że jak ja bądź inni domownicy kogoś wprowadzają to ona się cieszy i owego mizianka sie domaga, ale jak ktoś sam chce wejść to różowo już nie jest i moze dojść do tragedii (wyjątkiem jest jedynie mój brat, który może wchodzić i wychodzić kiedy mu sie podoba). Ludziom nie przetłumaczę, ze ona taka mizialska nie zawsze jest, wiec mam furtkę zamknietą, nawet jeżeli to oznacza, ze co pół godziny muszę do niej latać z kluczami. Quote
Rinuś Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='motyleqq']naprawdę masz gości co pół godziny? :cool3: myślę, że wtedy łatwiej jest zamknąć psa ;) ja na szczęście/nieszczęście mieszkam w bloku. ale ostatnio czytałam, że dzieci jakieś weszły sobie do mieszkania (niezamknięte na klucz) i amstaff podrapał lekko dziecko- czyja wina? pies w mieszkaniu musi być w kagańcu i na smyczy? A dlaczego mam przyczepiać psa na własnej posesji na łańcuch? bo ktoś mi wejdzie bez pozwolenia? Jeśli jest odpowiednie oznaczenie na płocie/furtce to raczej każdy normalny człowiek powinien się zastanowić zanim wejdzie na cudzą posesję. Quote
klaki91 Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Rinuś']A ja jestem ciekawa czy wszyscy z Was latają co chwilę do bramy ileś tam metrów żeby wpuścić rodzinę, znajomych i osoby ,które psy dobrze znają i krzywdy nie zrobią.Nie wyobrażam sobie abym co pół godziny szła otwierać komuś znajomemu furtkę. Ciężko też dorobić wszystkim ludziom klucze od bramki no bo z jakiej racji? widać pół dogo jak zawsze idealna :loveu: Możesz sobie tego nie wyobrażać, ale gdyby nie daj boże coś się komuś stało i miałabyś sprawę w sądzie to byś przegrała z racji nieodpowiedniego zabezpieczenia posesji. I można się oburzać, ale jest jak jest. Zwykłe zamknięcie furtek i powieszenie tabliczek nie jest uznawane w sądach za wystarczające zabezpieczenie. Quote
Beatrx Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Rinuś']A ja jestem ciekawa czy wszyscy z Was latają co chwilę do bramy ileś tam metrów żeby wpuścić rodzinę, znajomych i osoby rodzina, która mieszka w domu ma klucze, tak samo jak mają klucze do mieszkania tak samo mają klucze do furtki. to oczywiste. znajomi nie wpadają co pięć minut, żeby tak latać i ich wpuszczać, z resztą to nie jest żaden problem zarzucić na siebie kurtkę, założyć buty i wyjść tę furtkę otworzyć, a zabezpieczenie jest, zarówno przed tym, żeby przypadkowa osoba wlazła na podwórko jak i przed tym, zeby przypadkowa osoba wypuściła psa. Quote
WiedźmOla Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Kiedyś moja mama miała głupi zwyczaj niezamykania drzwi do mieszkania w bloku :roll: No i oczywiście był sobie taki sąsiad - stary, chamski dziad, który jak miał 'biznes' to pukał i od razu sobie otwierał drzwi, zamiast czekać, aż mu ktoś otworzy. Dlatego nie dziwcie się, że ktoś ma czelność wchodzić Wam na podwórko... Niektórzy ludzie to debile i są niereformowalni zazwyczaj. Quote
asiunia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='WiedźmOla'] No i oczywiście był sobie taki sąsiad - stary, chamski dziad, który jak miał 'biznes' to pukał i od razu sobie otwierał drzwi, zamiast czekać, aż mu ktoś otworzy. .[/QUOTE] Miałam taką sąsiadkę...Moja pierwsza rottweilerka tolerowała takie zachowanie,bo w każdym widziała potencjalnego miziacza,druga natomiast oduczyła ją tego w 30 sekund...Nie wiedziałam,że tak szybko można zamykać drzwi z drugiej strony:diabloti:Nie pomogły prośby,groźby i tłumaczenia-musiała się sama przekonać co to znaczy staną oko w oko z rottkiem który pilnuje swojego terenu. Quote
gops Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 a ja mam chora sąsiadke jest umysłowo niedorozwinięta w jakims stopniu i bardzo upierdliwa ciągle zaczepia wszystkich sąsiadów a mieszka podemną i moją rodzine sobie wybrała do napastowania (jest nie groźna tylko mocno wkurzająca) mieszka sama bo sobie radzi i nie mamy nawet komu sie poskarżyć bo w sumie to ona nic nie robi tylko puka do nas po 5 razy dziennie pyta o jakies głupoty wychodi na klatke jak idziemy i nas zaczepia a moja suka to m na nia juz alergie i niestety próbuje gryźć. przyzwyczailismy się my ale nasza suka nie... i mam problem bo mówiliśmy 100razy żeby nie pukała nie próbowała wchodzić sama nam do mieszkania i nie wyłaziła ciągle na klatke jak idziemy bo w końcu naprawde moja suka ją dziabnie , klatka jest wąska i jak mi nagle otwiera drzwi i wychodzi to nie mam za dużo czasu by schować suke za nogi . a wiem że jakby ugryzła byłaby to nasza wina , tylko tu na prawde nie ma wyjścia żadnego bo ta osoba jest chora ,pozostało nam chyba pilnować suki ... suka już nawet reaguje na " Ela " warkotem .. imie sąsiadki . oczywiście nikt jej tego nie uczył , sama jakoś doszła o kogo chodzi . Quote
ajeczka Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Teraz "niestety" mam prawie amstaffa, który szczeka jak ktoś zapuka, ale jak już wejdzie to jest najlepszym przyjacielem. Jak jesteśmy u moich rodziców, którzy mają dom z ogrodem, rudy "pilnuje" i jak ktoś podejdzie za blisko ogrodzenia - szczeka. Wszyscy omijają płot z daleka. Kiedyś mieliśmy dobermana, ostrego dalmana i furtkę na klucz. Ludzie i tak próbowali wchodzić na posesję, ale to było lata temu. Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Nie chce mi się cytować wszystkich odpowiedzi, więc będzie zbiorowo i chaotycznie :diabloti: Nie ma opcji wejścia na posesję przez dziecko. Po pierwsze żadne dziecko nie zapuszcza się tak daleko samo. Po drugie nie otworzy sobie furtki-jest wiekowa i trzeba sporo siły, żeby to zrobić. Po drugie-ja mieszkam z dala od ludzi/ domów/ dzieci/ to jest szary koniec totalnego zadupia. Nie ma tu opcji dzieci szukających piłek, ani pijaczków, którzy wejdą "przypadkiem". Mamy działkę niedaleko lasu, plus sporo łąk, także wierzcie mi- tu nikt nie przychodzi przypadkowo-chyba ze ma nie po kolei w głowie ;) Po trzecie ja rozumiem, że moim obowiązkiem jest zabezpieczyć posesje i teren. Pojmuje. Tyle tylko, że ja tu nie pytam o konsekwencje ewentualnego pogryzienia, bo je znam i wiem, że w takiej sytuacji ja bym za to zapłaciła. Poskarżyłam się na ludzką głupotę i bezmyślność. Bo przy ostrzeżeniach o psach, przeleźć przez 2 furtki i pakować się prosto w psi pysk-to już jakaś skłonność masochistyczna... :roll: Po czwarte, ani ja ani moja rodzinka nie jesteśmy idealni, bywamy leniwi i czasami zwyczajnie idziemy na łatwiznę. Po prostu. ;) Kończąc, tak mamy konie;) Nawet 4 sztuki-zapraszam serdecznie, chętnie odstąpię przyjemność objeżdżania wrednych kobył :diabloti: Quote
WiedźmOla Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='gops'] (...)w końcu naprawde moja suka ją dziabnie , klatka jest wąska i jak mi nagle otwiera drzwi i wychodzi to nie mam za dużo czasu by schować suke za nogi . a wiem że jakby ugryzła byłaby to nasza wina , tylko tu na prawde nie ma wyjścia żadnego bo ta osoba jest chora ,pozostało nam chyba pilnować suki ...[/QUOTE] A co to za problem schodzić z psem w kagańcu, a później go ściągać psu? Mam problemowego psa, który boi się ludzi i szczeka na niektórych sąsiadów. Nie wiem czy byłby zdolny do ugryzienia kogoś, dlatego kaganiec na michę i wio. Później mu ściągam, gdy jesteśmy już na dworze. Lepiej rób tak samo skoro Twoja sucz aż tak źle reguje na tą kobietę, bo będzie nieszczęście i to będzie faktycznie Twoja wina. Quote
Amber Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Po czwarte, ani ja ani moja rodzinka nie jesteśmy idealni, bywamy leniwi i czasami zwyczajnie idziemy na łatwiznę. Po prostu. ;-) Spektakularne wyznanie na dogo! Dziewczyno, otwierasz nowy rozdział w historii "idealnego dogo" gdzie KAŻDY jest perfect i nikt nie popełnia błędów :diabloti: Kończąc, tak mamy konie;-) Nawet 4 sztuki-zapraszam serdecznie, chętnie odstąpię przyjemność objeżdżania wrednych kobył :diabloti: Gdzie mieszkasz? ;) Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Amber']Spektakularne wyznanie na dogo! Dziewczyno, otwierasz nowy rozdział w historii "idealnego dogo" gdzie KAŻDY jest perfect i nikt nie popełnia błędów :diabloti: Gdzie mieszkasz? ;)[/QUOTE] Amber- woj. wielkopolskie, niedaleko Nowego Tomyśla na drodze z Poznania ;) Serdecznie zapraszamy-szczególnie latem. Jest gdzie psy wylatać i jak chętnie podzielę się obowiązkami, bo właśnie padam na ryj a dziś tylko 2 h w siodle :diabloti: Quote
Amber Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Amber- woj. wielkopolskie, niedaleko Nowego Tomyśla na drodze z Poznania ;) Serdecznie zapraszamy-szczególnie latem. Jest gdzie psy wylatać i jak chętnie podzielę się obowiązkami, bo właśnie padam na ryj a dziś tylko 2 h w siodle :diabloti:[/QUOTE] Wiedziałam, że gdzieś hen hen daleko ode mnie, skromne 370 km :eviltong: Lubię konie, nawet nie jazdę, bo jeżdżę kiepsko, ale mogłabym przerzucać gnój byle by trochę pobyć z konikami, no i czegoś się nauczyć ;) Quote
Rinuś Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Amber- woj. wielkopolskie, niedaleko Nowego Tomyśla na drodze z Poznania ;) Serdecznie zapraszamy-szczególnie latem. Jest gdzie psy wylatać i jak chętnie podzielę się obowiązkami, bo właśnie padam na ryj a dziś tylko 2 h w siodle :diabloti: ja bardzo chętnie wpadnę latem :multi: mój pies lubi konie,Ty masz suki więc idealnie :diabloti: a sama jeździłam 10 lat zanim zaczęłam pracować i nie mieć już na to czasu :-( Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Amber']Wiedziałam, że gdzieś hen hen daleko ode mnie, skromne 370 km :eviltong: Lubię konie, nawet nie jazdę, bo jeżdżę kiepsko, ale mogłabym przerzucać gnój byle by trochę pobyć z konikami, no i czegoś się nauczyć ;) To bierz urlop i wpadaj na dłużej :diabloti: Papiery Instruktora mam, także chętnie pouczę kogoś ;) A kobyłkę jedną mam taką w sam raz dla początkujących :cool3: [quote name='Rinuś']ja bardzo chętnie wpadnę latem :multi: mój pies lubi konie,Ty masz suki więc idealnie :diabloti: a sama jeździłam 10 lat zanim zaczęłam pracować i nie mieć już na to czasu :-( Bierz Amberową i wpadnijcie obydwie :evil_lol: Ugościmy was własnymi warzywkami, owockami, domowej roboty winkiem i piwkiem, jak kto lubi :cool3: Quote
Victoria Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Przeprowadzam się do Ciebie, oki? :diabloti: ja jeździłam jeszcze przed psem.. daawno daawno. Potem z braku kasy chodziłam już tylko w gości do mojego ukochanego konia, trochę poczyściłam, posprzątałam.. aż nie kupiła go pewna wredna baba i pan szef dał bana na wstęp do stajni :evil_lol::roll: Cała konia historia raczej smutna, poznałam go jak jeszcze miał szczęśliwe życie, potem tylko patrzyłam jak staje się coraz bardziej smutny i przygaszony.. Więc chętnie na wspomnienie wspaniałych końskich czasów trochę u Cb pomieszkam :lol::diabloti: Quote
gops Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='WiedźmOla']A co to za problem schodzić z psem w kagańcu, a później go ściągać psu? Mam problemowego psa, który boi się ludzi i szczeka na niektórych sąsiadów. Nie wiem czy byłby zdolny do ugryzienia kogoś, dlatego kaganiec na michę i wio. Później mu ściągam, gdy jesteśmy już na dworze. Lepiej rób tak samo skoro Twoja sucz aż tak źle reguje na tą kobietę, bo będzie nieszczęście i to będzie faktycznie Twoja wina.[/QUOTE] faktycznie żaden problem ... jest to problem , nosi kaganiec bo nie mam innego wyjścia .problemem jest sąsiadka nie mój pies. gdyby nie ona nie było by żadnego problemu bo wszystkich innych ludzi na klatce bez problemu mija. ale moje pisanie nic nie da , tak samo jak zwracanie uwagi sąsiadce i tak zrobi to samo . to się wyżaliłam ;) Quote
Czekunia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Amber- woj. wielkopolskie, niedaleko Nowego Tomyśla na drodze z Poznania ;) Serdecznie zapraszamy-szczególnie latem. Jest gdzie psy wylatać i jak chętnie podzielę się obowiązkami, bo właśnie padam na ryj a dziś tylko 2 h w siodle :diabloti:[/QUOTE] :diabloti: Chciałam właśnie wspomnieć o tych koniach, ale mnie dziewczyny uprzedziły. Zazdraszczam Ci bardzo, bardzo mocno - jeżdżę konno, ale szczerze powiedziawszy to czasami wystarczy mi samo obserwowanie i przebywanie wśród koni... Zawsze jak wracam ze stadnny, słyszę od mojego TZta już od progu: "tylko najpierw się wykąp!!" :evil_lol:. Parę ładnych lat jeździłam do znajomego koniarza w rejony Gniezna (sezon wakacyjny) i pracowałam u niego, a w zamian miałam jazdy, a że w okolice Poznania mam w miarę blisko to wiesz:diabloti:... Gdyby przydała się Wam dodatkowa para rąk jakoś na wiosnę to...:evil_lol: Quote
WiedźmOla Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='gops']faktycznie żaden problem ... jest to problem , nosi kaganiec bo nie mam innego wyjścia .problemem jest sąsiadka nie mój pies. gdyby nie ona nie było by żadnego problemu bo wszystkich innych ludzi na klatce bez problemu mija. ale moje pisanie nic nie da , tak samo jak zwracanie uwagi sąsiadce i tak zrobi to samo . to się wyżaliłam ;) Najwyraźniej Twoja sąsiadka nie ogarnia na tyle, żeby zorientować się, że Twój pies stanowi dla niej ( i z jej winy) zagrożenie. Niestety i tak bywa... Quote
filodendron Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia'] Po drugie-ja mieszkam z dala od ludzi/ domów/ dzieci/ to jest szary koniec totalnego zadupia. [/QUOTE] Znaczy się Azja, dalekie zakaukazie, tam gdzie kaukazy stad pilnują samodzielnie? ;) ;) W PL nie ma takich miejsc, niestety. Czasem się tylko tak wydaje optymistom. Dopóki nie zjawi się pan od złomu, pan od suchego chleba, nawiedzeni turyści, poszalali rowerzyści w obcisłym bijący rekordy, dzieciaki na gigancie, pielgrzymka do miejsca, w które mają przylecieć kosmici na koniec świata, pijany myśliwy, co wywieszkę o psie pomyli z tabliczką "sołtys" (a dobrze mu tak) albo jeszcze cuś innego, co właśnie ma "nie po kolei w głowie" ;) Ja bym się tam z kluczem do bramki zaprzyjaźniła, bo ludziom raczej się w czerepach nie poprawi jakoś tak globalnie i natychmiastowo (no chyba że ci kosmici ;)) My się kiedyś razem z psem wpakowaliśmy w stado owiec - na stoku Pilska - żywego ducha w koło, ciemno już prawie całkiem, baca ledwo się z bacówki wychylił i swojego owczarka usadził na doopie - dzięki Bogu - bo gdyby nie to, to pewnie zeżarłby naszego pimpka :D Ani my się tych owiec nie spodziewaliśmy, ani tym bardziej baca nie spodziewał się nas :D Se miastowe w góry poszły, cwaniury prawie na azymut, ze psem, na dodatek w kubraczku :D :D Przypadki łażą po ludziach, jeśli nie parami, to po złom albo w owce :D Takie życie. Quote
Victoria Posted January 25, 2013 Posted January 25, 2013 Apropo misji samobójczych na cudzych podwórkach :evil_lol: Właście uratowałam gościa od odśnieżania :roll: My i babcia mamy połączone podwórka, jest ogrodzenie i furtka. Jak wypuszczałam psa sprawdzałam, furtka była zamknięta, gościu po drugiej stronie. Wypuściłam młodą, wysikała się, i zaczęła pluć na gościa po drugiej stronie. Za chwilę usłyszałam że coś jest nieteges, dobrze że wyszłam bo lada moment a mój pies dostałby łopatą/chłopak straciłby jakąś część ciała/młoda wylądowałaby na ulicy. Ok, gosciu skończył robotę, chciał wyjść, ale czy kurde nie można chwilę poczekać albo krzyknąć żeby ktoś zamknął psa..?? P.S. nie spodziewałam się, że suka ma taki instynkt obronny, zawsze myślałam że tylko przez płot jest odważna :diabloti: Quote
Joven Posted January 25, 2013 Posted January 25, 2013 [quote name='zaginiona sara']Moje pekińczyki chodzą na smyczy i nie podbiegają do obcych, mogą przecież kogoś ubrudzić. Znam dziecko, które panicznie boi się psów i piszczało na ich widok i uciekało. Jeśli każdy zadba o swojego psa, żeby był na smyczy, będzie mniej wypadków. Smycz kosztuje ok. 10 zł, czy flexi drożej a naprawdę dużo daje.[/QUOTE] ok nie dopisałam, że zawsze z wyprzedzeniem obserwuję otoczenie i jak widzę, że piesek może być niezadowolony z towarzystwa mojego malucha, wystarczy, że krótko krzyknę - jego imię i "nie" i B się zatrzymuje w miejscu i wraca do mnie - żeby nie było, że jest totalne bezkrólewie ;) poza tym B instynktownie chyba wyczuwa do jakiego psa może podbiec, a do jakiego nie, bo do niektórych (nawet takich mniejszych) nie podchodzi w ogóle tylko obserwuje z daleka Zaginiona sara, stać mnie na smycz :) LOL zupełnie nie o to chodzi. Wychowałam 3 psy przez te kilkadziesiąt już lat i na smyczy je prowadzałam tylko w nowych lub ruchliwych miejscach, zawsze uczę psa co wolno i czego nie wolno i zawsze mam oczy dookoła głowa jak wychodzę z psem na spacer, także bez paniki. Ale spojrzenie pełne uznania, kiedy idę chodnikiem z B trzymającym w pełnym skupieniu w zębach piłkę, równo przy nodze co do centymetra, bez smyczy, bez paniki - bezcenne :) Quote
omry Posted January 27, 2013 Posted January 27, 2013 Co do furtek.. Ojciec TŻ rano wychodził i furtki nie zamknął. Psy puszczone rano na siku na podwórko sobie zwyczajnie wyszły i biegały po ulicy. Dobrze, że jest niedziela i mały ruch, bo na wylotówce z miasta mogło się to skończyć mało przyjemnie :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.