WiedźmOla Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 [quote name='martaa84']U nas też jest taka babka ,co łazi codziennie wczesnie rano po chleb do piekarni przywiązuje swojego małego pieska koło sklepu i wchodzi tam na pol godziny ,a ten pies ujada tak glośno,ze choćby się chciało to człowiek nie uśnie i tak codziennie://// masakra...latem to strasznie denerwuje ,bo kazdy ma okna pootwierane...ale babci nikt nie zwróci uwagi... Ty to zrób :) Quote
Bogarka Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 No niestety, osoby, które mają małe psy uważają, że ich nie trzeba wychowywać, bo w razie czego wezmą gnojka pod pachę, albo zaciągną siłą w inną stronę... To chyba wszedzie tak jest. Ja dzisiaj spotkałam taka jedna której jamnik jak zobaczył mojego zaczał wrzeszczec na Hadara, a babka zamiast skarcic swojego psa napadłä na mnie ze nie sprzatam po swoim takie wiekie koopy sa. Mówiłam jej ze ja sprzatam ale ni mie wierzyła. Nie tylko Hadar jest duzym psem w okolicy. Quote
Litterka Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Bo przecież najlepszą obroną jest atak - po co dać na siebie nawrzeszczeć, skoro można kogoś innego opyskować za całe zło tego świata? Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 A ja własnie dostałam telefon od mojego TZta... I ludzka głupota nie przestanie mnie zadziwiać... :shake: Mamy 2 suki, w typie kaukaza i mix'a niby CAO z czyms tam. Obydwie są w gruncie rzeczy łagodne, i nie zrobią nikomu kuku. Gorzej sprawa wygląda na ich terenie, tj ogrodzonej działce, z informacją na furtce o obecności dużych psów luzem. I dzisiaj sobie Pan, który koniecznie chciał "porozmawiać" o złomie, wlazł. Kaukazica, jak to na takiego psa przystało wystartowała do Pana, zatrzymała się na metr z zębami na wierzchu i warkotem. Druga suka, stwierdziła, że lepszą metoda jest oszczekanie z odległości. I dzięki jej za to, bo TZ wylazł z domu, i obronił Szanownemu Panu tyłek. Zapewne gdyby nie fakt, że "gość" się nie poruszał, suka by go spacyfikowała. I teraz zasadnicze pytanie mam...co Ci ludzie mają w głowach, że ignorują informację o obecności psów na posesji? :roll: Quote
Beatrx Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 asiak, a czemu furtka nie jest zamknięta na klucz jak wiecie jakie macie psy? mnie to zawsze zadziwia, bo ja bym nie mogła siedzieć spokojnie w domu czy gdzieś wiedząc, że nawet przypadkowa osoba może furtkę otworzyć i mi pies na ulicę wyjdzie. Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Beatrx']asiak, a czemu furtka nie jest zamknięta na klucz jak wiecie jakie macie psy? mnie to zawsze zadziwia, bo ja bym nie mogła siedzieć spokojnie w domu czy gdzieś wiedząc, że nawet przypadkowa osoba może furtkę otworzyć i mi pies na ulicę wyjdzie.[/QUOTE] Mieszkamy na wsi, w dodatku na samym końcu, psy nie wychodzą same poza teren posesji. A furtką jest zamykana tylko jak psy są zostawiane na dłużej, a nie na 30 min "siku" ;) Quote
Czekunia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Mieszkamy na wsi, w dodatku na samym końcu, psy nie wychodzą same poza teren posesji. A furtką jest zamykana tylko jak psy są zostawiane na dłużej, a nie na 30 min "siku" ;)[/QUOTE] A mnie zadziwia w takich sytuacjach głupota ludzka. Jak można, widząc jasne i wyraźne ostrzeżenie na furtce, wejść na czyjąś posesję:roll:... Głupota ludzka nie ma granic. Beatrx - jakie mają psy? co za różnica:) Psy są na swoim terenie, więc abstrahujac od otwartej/zamkniętej furtki, to facet wykazał się ignorancją. Quote
Beatrx Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Czekunia'] Beatrx - jakie mają psy? co za różnica:) [/QUOTE] taka, ze jej pies może kogoś ugryźć i niestety problemy będzie miała ona, a nie intruz. a różnica jest taka, że jak pies nie ugryzie, nawet na swoim terenie to może chociażby za ogrodzenie wylecieć. a nawet jak nie wyjdzie i za ogrodzenie nie wyleci to ktoś i tak mu może zrobić krzywdę. już pomijam to, że ja bym nie mogła pozwolić na to, że ktoś mi się po podwórku pałęta, nawet jakbym psów nie miała. a faceta już pomijam, bo dla mnie to głupota i chamstwo ładować się komuś na podwórko, niezależnie od tego czy tam są psy czy nie. Quote
gops Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 my mieliśmy problemy z sąsiadami 3 lata temu z działki obok , działka nasza ogrodzona żadnej dziury , tabliczka "uwaga agresywny pies" wisi na furtce, furtka zamykana i otwierana tylko od środka(trzeba włożyc ręke między pręty by wejść) a i tak nasz kochany sąsiad pod wpływem wszedł nam na działke i został pokąsany po rękach przez naszą suke (16kg więc nie duża i kundel więc wielkich ran nie porobiła, raczej dużo zadrapań) skakała i gryzła go w ręce którymi sie bronił, na szczęście ojciec był blisko i suke złapał ale sąsiad przez kolejne 2 lata straszył nas policją jak nie pozbędziemy się psa i zawsze mi suke drażnił przechodząc obok rzucając czymś w brame czy krzycząc więc suka była na niego tak cięta jak na nikogo .(skończyło się pewnie tylko dlatego że sąsiad umarł ..) a jakoś nikt inny nie wpadł na tak genialny pomysł by wchodzić na działke gdzie biegają luzem psy . więc takich bezmyślnych ludzi jest więcej.. i mnie to przeraża bo teraz po działce potrafi biegac i 4 psy(wszystkie pilnujace) a wtedy był tylko jeden . ale najlepsze jest to że dowiadywaliśmy się czy faktycznie policja może nam coś zrobić i niestety mogła , skoro obca osoba dała rade na działke wejść to wina jest nasza działka powinna byc tak zabezpieczona żeby nikt obcy na nia wejść nie mógł więc chyba byśmy musieli zrobić drut kolczasty nad płotem bo przeskoczenie płotu też się zalicza pod źle zabezpieczoną działke .. Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Beatrx']taka, ze jej pies może kogoś ugryźć i niestety problemy będzie miała ona, a nie intruz. a różnica jest taka, że jak pies nie ugryzie, nawet na swoim terenie to może chociażby za ogrodzenie wylecieć. a nawet jak nie wyjdzie i za ogrodzenie nie wyleci to ktoś i tak mu może zrobić krzywdę. już pomijam to, że ja bym nie mogła pozwolić na to, że ktoś mi się po podwórku pałęta, nawet jakbym psów nie miała. a faceta już pomijam, bo dla mnie to głupota i chamstwo ładować się komuś na podwórko, niezależnie od tego czy tam są psy czy nie.[/QUOTE] Niby racja, ale jakoś nie widzę powodu, dla którego miała bym za każdym razem lecieć zamykać furtkę, szczególnie, wtedy, kiedy domownicy są w dalszej czy bliższej okolicy. TZ był w domu, szwagierka w stajni, także psy nie były bez nadzoru ;) W sytuacji kiedy zostają same, mamy opatentowane zabezpieczenia godne niejednego sejfu :diabloti: Quote
Beatrx Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Niby racja, ale jakoś nie widzę powodu, dla którego miała bym za każdym razem lecieć zamykać furtkę, szczególnie, wtedy, kiedy domownicy są w dalszej czy bliższej okolicy. [/QUOTE] ja tak mówię, bo osobiście nie wyobrażam sobie zostawić otwartej furtki nawet na chwilę, po prostu jak wchodzę to otwieram ja kluczem i zamykam kluczem, jak wychodzę to samo. tak samo drzwi od domu. nie czułabym się dobrze, wiedząc że ktokolwiek może mi w każdej chwili wleźć na podwórko i tak sobie łazić. Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 My chyba, też będziemy musieli nasze zwyczaje zmodyfikować, bo jak widać, trzeba mieć 2 metrowy mur i to najlepiej pod napięciem, żeby nieproszeni goście respektowali zakaz wstępu ;) Quote
Sybel Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 U mojej babci owczarkowaty pies rozwalił pijakowi palce, jak ten się oparł i mu przeszły przez oczka siatki... Także tak faktycznie to ciężko idealnie zabezpieczyć posesję, bo rózne cuda się zdarzają. No ale podstawy typu zamknieta furtka powinny być obowiązkowe. Quote
Handzia55 Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Też przeżyłam taką przygodę.:shake: Na podwórko wlazł kompletnie pijany facet, widząc dwa szalejące psy za bramą.:angryy: Kiedy dobiegłam, obydwa skakały po nim.:shake: Podniosłam moczymordę, obejrzałam starannie ale nic mu nie było, tylko koszulę miał dokładnie podartą.:angryy: Na pijakami opatrzność czuwa:mad: Quote
asiak_kasia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Sybel']U mojej babci owczarkowaty pies rozwalił pijakowi palce, jak ten się oparł i mu przeszły przez oczka siatki... Także tak faktycznie to ciężko idealnie zabezpieczyć posesję, bo rózne cuda się zdarzają. No ale podstawy typu zamknieta furtka powinny być obowiązkowe. A podstawy typu nie włażę komuś na posesję, już niekoniecznie? :razz: JA rozumiem wszystko trzeba myśleć za innych itd itp. Ale jestem u siebie, i nie czuję potrzeby latania za każdym razem z kłódką i łańcuchem żeby pozamykać wszystkie bramy i furtki. Szczególnie, jeżeli ktoś jest na tej posesji. Mamy ponad hektar terenu, który jest podzielony na części, i po prostu trzeba przejść przez 2 furtki, nie licząc tej od "ulicy", żeby dojść na teren wybiegu, gdzie są psy. A wierzcie mi, kiedy robi się 3-4 kursy w jedna i drugą stronę(często z ładunkiem w postaci siodła i ogłowia-plus minus 10-15kg), nie ma opcji, żeby za każdym razem zamykać i otwierać. ;) Quote
Victoria Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 (edited) drut kolczasty też da się przejść ;P to wychodzi na to, że trzeba się ogrodzić również 'od góry'.. matko kochana czyli że jak nam się ktoś na podwórko włamie, np. złodziej, i zostanie pogryziony to jeszcze odszkodowanie mamy mu płacić :evil_lol: Mówiłam już że sąsiedzi nagminnie dokarmiają moje psy gotowanymi/śmierdzącymi kośćmi, resztkami z obiadu i ogólnie śmieciami (np. odpadkami po petardach)?? myślałam już że to koniec, ale wczoraj znów musiałam wyjmować psu kość z gardła :angryy: Asiak_kasia masz konie?? zaadoptuj mnie :loveu: u mnie też w dzień kiedy wszyscy są w domu furtka jest otwarta. A to dlatego że domofonu brak. I nie wyobrażam sobie latania i zamykania jej za każdym razem kiedy chcę psy wypuścić, szczególnie, że żeby od ulicy wejść na podwórko z psami trzeba przejść przez dwie takie furtki, ew. jedną zamkniętą. A i to problemem dla niektórych nie było ;/ Edited January 24, 2013 by Victoria Quote
mańka_ Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']A podstawy typu nie włażę komuś na posesję, już niekoniecznie? :razz: JA rozumiem wszystko trzeba myśleć za innych itd itp. Ale jestem u siebie, i nie czuję potrzeby latania za każdym razem z kłódką i łańcuchem żeby pozamykać wszystkie bramy i furtki. Szczególnie, jeżeli ktoś jest na tej posesji. Mamy ponad hektar terenu, który jest podzielony na części, i po prostu trzeba przejść przez 2 furtki, nie licząc tej od "ulicy", żeby dojść na teren wybiegu, gdzie są psy. A wierzcie mi, kiedy robi się 3-4 kursy w jedna i drugą stronę(często z ładunkiem w postaci siodła i ogłowia-plus minus 10-15kg), nie ma opcji, żeby za każdym razem zamykać i otwierać. ;)[/QUOTE] No ale to jest Twój obowiązek, by posesję zabezpieczyć. Choćby dlatego, że może np. dziecko w ten sposób wejść i kicha... Oczywiscie nie usprawiedliwiam zachowania tego faceta i uważam ze takie zasady sa absurdalne - no ale są. Quote
klaki91 Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Niby racja, ale jakoś nie widzę powodu, dla którego miała bym za każdym razem lecieć zamykać furtkę, szczególnie, wtedy, kiedy domownicy są w dalszej czy bliższej okolicy. TZ był w domu, szwagierka w stajni, także psy nie były bez nadzoru ;) W sytuacji kiedy zostają same, mamy opatentowane zabezpieczenia godne niejednego sejfu :diabloti:[/QUOTE] Nie no wiadomo, że facet-idiota, ALE- orzecznictwo jest jakie jest, gdyby doszło do pogryzienia i sprawy w sądzie to niestety guzik by dały tłumaczenia, że pan zignorował ostrzeżenie na furtce i wlazł na własne ryzyko. Quote
filodendron Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia'] I dzisiaj sobie Pan, który koniecznie chciał "porozmawiać" o złomie, wlazł. Kaukazica, jak to na takiego psa przystało wystartowała do Pana, zatrzymała się na metr z zębami na wierzchu i warkotem. Druga suka, stwierdziła, że lepszą metoda jest oszczekanie z odległości. I dzięki jej za to, bo TZ wylazł z domu, i obronił Szanownemu Panu tyłek. [/QUOTE] Z tego wynika, że psy jednak nie są pod pełnym nadzorem, bo jedna osoba w stajni, druga w domu i gdyby pies nie zaczął szczekać, to coś mogłoby się wydarzyć - czasem wystarczy sekunda i jest po herbacie. Ludzie mają w głowach, co mają - i tego nie zmienisz - takie życie. Pomijając kłopoty, które mogłyby wyniknać z pogryzienia, zwyczajnie szkoda jakiegoś dzieciaka, który wlezie po piłkę, jak mu przez płot przeleci. Ja tam zamykam furtkę na klucz, gdy pomieszkuję u ojca - choćby dlatego, żeby mi nikt psa przez przypadek nie wypuścił na wieś Quote
Beatrx Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='asiak_kasia'] Mamy ponad hektar terenu, który jest podzielony na części, i po prostu trzeba przejść przez 2 furtki, nie licząc tej od "ulicy"[/QUOTE] to ja bym zamykała tę od ulicy na klucz, tak żeby nikt postronny na posesję nie wlazł, a resztę zostawiła normalnie. Quote
Macia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Tylko, że czasami już brak pomysłów. Mam wysoki płot, a furtka jest zatrzaskowa (bez klucza się nie otworzy). Przywieszone dwie tabliczki ostrzegające przed psami. Jakiś czas temu wracam, a przed drzwiami wejściowymi (ok. 7 m za furtką plus schody) leży paczka. Okazało się, że genialny kurier się spieszył i postanowił przeskoczyć płot i zanieść paczkę. Pomijając już to, że nikt nie podpisał odbioru to facet chyba instynkt samozachowawczy stracił. Miał szczęście, że na ogrodzie był tylko mój haszczak, z natury spokojny. Gdyby była reszta towarzystwa to by sobie musiał psy z tyłka odrywać. Quote
filodendron Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 [quote name='Macia']Tylko, że czasami już brak pomysłów. Mam wysoki płot, a furtka jest zatrzaskowa (bez klucza się nie otworzy). Przywieszone dwie tabliczki ostrzegające przed psami. Jakiś czas temu wracam, a przed drzwiami wejściowymi (ok. 7 m za furtką plus schody) leży paczka. Okazało się, że genialny kurier się spieszył i postanowił przeskoczyć płot i zanieść paczkę. Pomijając już to, że nikt nie podpisał odbioru to facet chyba instynkt samozachowawczy stracił. Miał szczęście, że na ogrodzie był tylko mój haszczak, z natury spokojny. Gdyby była reszta towarzystwa to by sobie musiał psy z tyłka odrywać.[/QUOTE] Byłoby to przykre wydarzenie, którego każdy wolałby uniknąć, ale różnica jest taka, że nie wynikałaby z niego odpowiedzialność karna - bo przeskoczenie płotu to już jest włam, a co najmniej sforsowanie obiektywnej przeszkody. Quote
Macia Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 Nie no jasne, ja to rozumiem i dlatego nasz ogród jest tak zabezpieczony. Chodzi tylko o to, że ludzie są do tego stopni głupi. Nie byłaby to nasza wina, ale i tak przysporzyłoby to pewnie sporo problemów. Quote
motyleqq Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 naprawdę ludzie są dziwni. na szczęście u nas jak narazie nikt nie wpadł na taki pomysł, a wręcz ludzie sto razy się upewniają, czy mogą wejść. tyle że nasz pies nigdy nie jest sam na podwórku. Quote
Dardamell Posted January 24, 2013 Posted January 24, 2013 asiak kasia, ja Ci powiem co tacy ludzie myślą. Ja mam rottka, na furtce i na bramie tabliczki ze zdjęciem suki, wiec widać "co" jest za ogrodzeniem. Na poczatku furkta nie była zamykana na klucz jak wiedziałam, ze pies będie w domu. Wszedł Pan od wody, podszedł do drzwi i spisał liczniki. Suka była wtedy w domu zajęta czymś innym. Postanowiliśmy furtkę zamknąć na klucz. Po dwóch dniach Pan przyszedł z paiórkiem dla nas ale furka zamknieta wiec czekał. Ojciec podszedł do furtki a za nim poleciała uradowana suka, ze przyszedł gość i będzie mizianko. Facet cofnął się o dwa kroki i łamiący sie głosem do mojego ojca: - "to Pan ma takiego psa?" - no przecież jest tabliczka ze zdjęciem - ja myślałem, ze to żart Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.