Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czasami widujemy duzego rudego psa którego kiedys wyprowadzała młoda dziewczyna a teraz wychodzi z nim jej ojciec (ona podobno wyszła za maz i sie wyprowadziła) Póki dziewczyna z nim chodziła to pies szedł bez smyczy przy nodze i sie nie "odzywał" do innych psów. A teraz jak chodzi z jej ojcem to ile razy zobaczy Hadara to napreza smycz i sie drze. Dzisiaj tez go spotkalismy i facet go nawet nie skarcił.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted (edited)

[quote name='Diana S']Matko kochana wspolczuje spotkania ;) Mnie by szlag trafil, tylko z tym, ze ja bym nie patyczkowała sie z astem. Sciagnełabym asta z mojego, lagodnie, czy tez nie... w tym momencie nie mialoby to dla mnie znaczenia, liczy sie moj pies. A, jak babka by coś miala... juz ja bym jej odpowiednio powiedziała :diabloti:[/QUOTE]

Ast jest akurat mój i to on był molestowany przez długowłosego, ON-kowatego, znacznie od niego potężniejszego psa. Nasz Jogi jest b. spokojny, na sam fakt, że duży włochacz siadł mu na plecach nie zareagował ale potem to już tylko patrzyłam, że straci cierpliwość... Ten sam "ONEK" zaczepiał też mojego drugiego psa - PON-a (który jakby na to nie patrzeć jest o połowę mniejszy), podszedł do niego i zaczął go szturchać bokiem, mój psiak się przestraszył, a kobieta stwierdziła, że to przecież normalne bo tak się psy dogadują. Ja jej na to, że w takim razie życzę jej, żeby ją poszturchał antypatyczny gość o posturze i sile Pudziana...

Edited by edyseja
Posted

[quote name='edyseja']Ast jest akurat mój i to on był molestowany przez długowłosego, ON-kowatego, znacznie od niego potężniejszego psa. Nasz Jogi jest b. spokojny, na sam fakt, że duży włochacz siadł mu na plecach nie zareagował ale potem to już tylko patrzyłam, że straci cierpliwość... Ten sam "ONEK" zaczepiał też mojego drugiego psa - PON-a (który jakby na to nie patrzeć jest o połowę mniejszy), podszedł do niego i zaczął go szturchać bokiem, mój psiak się przestraszył, a kobieta stwierdziła, że to przecież normalne bo tak się psy dogadują. Ja jej na to, że w takim razie życzę jej, żeby ją poszturchał antypatyczny gość o posturze i sile Pudziana...[/QUOTE]


Przepraszam za pomyłkę w rasie :oops: Psy, owszem tak sie dogaduja jak mu wł. na to pozwoli, a nie ze obcy pies bedzie dominował mojego psa, jak na to nie wyrazam zgody. Mam nadzieje, ze babka zrozumiała Twoje porównanie, o Pudzianie :razz:

Posted

Miałam jakieś półtora miesiąca temu taką sytuację: idę sobie ze swoim Bestią wzdłuż małego parczku. Widzę, że po drugiej stronie, również wzdłuż parczku idzie facet z małym brązowym psem (nie widzę, czy jest smycz czy nie ma). Kiedy dolazłam ze swoim na koniec parczku, ani się obejrzałam, a ten brązowy już do nas leci. Ja oczywiście musiałam się szybko przygotować, ponieważ mam problemowego psa, który obszczekuje niemiłosiernie inne czworonogi i obcych ludzi. To to małe co podleciało to była jak się okazało jamnikowata suczka. I zaczęła się jazda. Ona na niego on na nią...i chał chał chał chał i chał chał chał. :shake: Ja błądzę wzrokiem, szukając tego gościa a on sobie spokojnie spacerkiem podchodzi. Mój pies już nie wiedział czy szczekać na tą ujadającą suczkę czy na faceta, który w końcu raczył do nas dotrzeć. Mówię do niego, żeby zabrał psa, bo mój nie lubi innych, a ten jeszcze: "A to też suczka pewnie?". Ja mówię, że pies (cały czas z nim walcząc bo się wyrywał) i żeby on zabrał swoją sunię. Na to gościu: "Oj, jakby ją pogonił to może by się nauczyła nie podlatywać". :-?

Od razu powiem, że jeszcze nie potrafię panować nad swoim psem, dlatego staram się unikać takich sytuacji jak ognia. Denerwują mnie ludzie, którzy mają takie olewające podejście. On sobie puści swojego małego pieska, który migusiem podleci, a ja muszę się ze swoim 25-cio kilogramowym szarpać, bo on jak zaklęty i nic do niego nie dociera...
Behawiorysta się kłania oczywiście, ale oprócz psiego dla mojego Bestii, to jeszcze właściciele innych psów powinni się wybrać do jakiejś poradni :mad:

Dodam również, że w moim bloku mieszka para z dwoma psami: jeden to chyba bokser a drugi...może jakiś amstaff, nie jestem pewna. Kiedy wychodzi z tymi psami facet to zawsze trzyma oba psy jedną ręką, a w drugiej telefon i bla bla bla. A psy nieciekawie reagują na inne psy. Ja rozumiem, facet jest duży, ale utrzymać dwie góry mięśni jedną ręką... Z kolei nie mogę też patrzeć na jego partnerkę...Ona - wiadomo jak to kobieta, raczej drobniejszej budowy...i idzie z takimi wielgachnymi psami...
Oczywiście psy bez kagańców. Nie wiem co by się stało, gdyby te dwa rzuciły się na mojego...na jakiegokolwiek innego. Bo widać, że panowanie nad nimi nie jest mocną stroną ich właścicieli.:shake:

Posted (edited)

[quote name='WiedźmOla']Miałam jakieś półtora miesiąca temu taką sytuację: idę sobie ze swoim Bestią wzdłuż małego parczku. Widzę, że po drugiej stronie, również wzdłuż parczku idzie facet z małym brązowym psem (nie widzę, czy jest smycz czy nie ma). Kiedy dolazłam ze swoim na koniec parczku, ani się obejrzałam, a ten brązowy już do nas leci. Ja oczywiście musiałam się szybko przygotować, ponieważ mam problemowego psa, który obszczekuje niemiłosiernie inne czworonogi i obcych ludzi. To to małe co podleciało to była jak się okazało jamnikowata suczka. I zaczęła się jazda. Ona na niego on na nią...i chał chał chał chał i chał chał chał. :shake: Ja błądzę wzrokiem, szukając tego gościa a on sobie spokojnie spacerkiem podchodzi. Mój pies już nie wiedział czy szczekać na tą ujadającą suczkę czy na faceta, który w końcu raczył do nas dotrzeć. Mówię do niego, żeby zabrał psa, bo mój nie lubi innych, a ten jeszcze: "A to też suczka pewnie?". Ja mówię, że pies (cały czas z nim walcząc bo się wyrywał) i żeby on zabrał swoją sunię. Na to gościu: "Oj, jakby ją pogonił to może by się nauczyła nie podlatywać". :-?


Przejmujesz sie, ja bym od razu psa spusciła, wedle Pana zyczenia.... Co by jej zrobił? Najwyzej ja pogonił....
Za bardzo sie takimi sytuacjami przejmujesz, musisz wziać na luz, bo zwariujesz ;) Wiem, ze nie zyczysz sobie, by obcy pies podbiegał do Twojego, ja mam to samo.... Wzielam sie na sposób, ze jak wł. nie ma, badz widzi, ze ja siluje sie z moimi psami, i ma to gdzies, ze jego pies lata, kolo moich...spuszczam moje... Mam to gdzies, co bedzie.... Moja suka ma teraz cieczkę,... labki podbiagaja, wl. widza, ze szarpie sie z suka, i tez zero reakcji, a ja nie mam zamiaru wrzeszczec, "EJ koles zabieraj psa bo moja ma cieczkę... "Nie robie tego. Na szczescie moje pozostałe suki bronia Felkę, odpedzajac warkotem amanta. Co ja sie w myslach na przeklinam to inna para kaloszy :angryy:

Edited by Diana S
Posted

Krzyczę do właścicielki, która nie zwraca zupełnie uwagi na to co się dzieje, żeby go zabrała bo zaraz będzie draka, a ona mi na to z rozbrajającym zdziwieniem w głosie "myślałam, że to suczka i chce ukochać"

U nas było odwrotnie dziewczyna spusciła suke z cieczka przy spanielu kolezanki a jak tamten chciał ja pokryc to sie rozpływała ze jak fajnie na nia skacze.

Posted

[quote name='Diana S']Przejmujesz sie, ja bym od razu psa spusciła, wedle Pana zyczenia.... Co by jej zrobił? Najwyzej ja pogonił....
[/QUOTE]

Prosty sposób do pogłębienia niechcianego u psa zachowania.

Co innego gdy puścisz psa bez odchyłów żeby pogonił natręta (sama to robię jeśli chodzi o moją starszą sukę), a co innego gdy pozwolisz działać psu, który ma ogólny problem z innymi psami (moja młodsza suka).

Posted

[quote name='Diana S']Przejmujesz sie, ja bym od razu psa spusciła, wedle Pana zyczenia.... Co by jej zrobił? Najwyzej ja pogonił....
Za bardzo sie takimi sytuacjami przejmujesz, musisz wziać na luz, bo zwariujesz ;) Wiem, ze nie zyczysz sobie, by obcy pies podbiegał do Twojego, ja mam to samo.... Wzielam sie na sposób, ze jak wł. nie ma, badz widzi, ze ja siluje sie z moimi psami, i ma to gdzies, ze jego pies lata, kolo moich...spuszczam moje... Mam to gdzies, co bedzie.... Moja suka ma teraz cieczkę,... labki podbiagaja, wl. widza, ze szarpie sie z suka, i tez zero reakcji, a ja nie mam zamiaru wrzeszczec, "EJ koles zabieraj psa bo moja ma cieczkę... "Nie robie tego. Na szczescie moje pozostałe suki bronia Felkę, odpedzajac warkotem amanta. Co ja sie w myslach na przeklinam to inna para kaloszy :angryy:

I jak myślisz, takie zachowanie wpłynie dobrze, na odkręcenie nawyku rzucania się/szczekania na inne psy? No genialny pomysł-doprawdy.
Utrwalanie takiego zachowania i jeszcze przekonywanie psa, że to on musi się bronic, bo jego "przewodnik" sobie z tym nie radzi. :roll:
I jeszcze tak dopisując, a co by były gdyby jednak nie tylko pogonił a zrobił krzywde? Co wtedy?

Posted

Ja ostatnio w drodze do pracy uciekałem z powrotem domu przed Rottweilerami sąsiada. Zadzwoniłem, przyszedł po psy i bardzo grzecznie przeprosił, niesamowicie kulturalny człowiek... tylko powtórzyło się to już chyba 3 raz... Chyba z nim pogadam.

Posted

Przypomniała mi się pewna historia u weta. Jesteśmy w poczekalni, takiej 3x3m, suka siedzi grzecznie w kącie, ja stoję obok, po drugiej stronie siedzą państwo z 3-4 miesięcznym owczarkiem, skrajnie przerażonym, piszczącym, szczekającym i próbującym rzucić się z zębami na moja sukę, a państwo go pocieszają "No cichutko, nie bój się malutki tititi" (WTF?). Obok nich siedzi kobieta z yorczkiem na kolanach (wyjątkowo normalni). Z gabinetu wychodzi pańcia z kolejnym yoraskiem na rękach, przechodzi przez poczekalnie, mało tego psa sobie na głowę nie wsadzi, i głośno komentuje " Ojej, ojej, te straszne bestie zaraz cię zjedzą! " Chociaż żaden pies nawet na nich nie spojrzał. :stupid: Już ma wychodzić, aż tu nagle zobaczyła siedzącą pańcię z yorkiem i cała uradowana wrzeszczy "Oo! Zobacz! Kolega!" Po czym bez słowa podchodzi, nachyla się i przyciska pysk swojego psa do tego drugiego. :lol: Psy zszokowane, jak każdy w poczekalni, ale pani już zdążyła się ulotnić bardzo z siebie zadowolona, że " pieski się poznały ". Naprawdę współczuje tej rasie, tak jak i tym normalnym właścicielom yorczków. Na moim osiedlu jakieś 70% psów to yorki, a moja suka w całym swoim życiu poznała tylko jednego jedynego i to szczeniaka, którego o dziwo właścicielka nie goniła z dzikim wrzaskiem. ;)

Posted

Ja z poczekalni też mam kilka kwiatków :D
od namolnych właścicieli uznających że czas czekania to genialna okazja do poznawania swoich zestresowanych psów po młodych praktykantów weterynarii którzy pchają się z łapami do psów głaszcząc je po głowie (wielce zdziwieni jak proszę żeby głaskać po bokach), klepiąc i głośno zagadując "co, boisz się mała? nie bój sie, no co tam, jeja jeja, uci uci". Na moją prośbę popartą warknięciem mojej suki jeden łaskawie przestał ją tarmosić ale stanął sobie z boku intensywnie się w nią wpatrując co wyraźnie wpływało na jej poziom zdenerwowania. Nie wiem czego tych ludzi uczą na studiach, ale zachowują się jakby totalnie olali zagadnienia z nawiązywania kontaktu ze zwierzakami.

Posted

Ja tam jako właścicielka szczurów i psów zostałam zastrzelona głupotą, jak czekaliśmy z umierajacym na raka psem w pełnej poczekalni. Ami był w sumie ostatni raz przed uśpieniem wtedy, guz w zatokach nosowych był nie do przeoczenia, krew z nosa - masakra. Jakaś pańcia była ze szczurem w pudełku i się strasznie zaczęła rzucac, że ona nie z psem, a z małym gryzoniem, więc ona chce wejść poza kolejnoscią. Usiadła na dooopie, jak ja opieprzyłam, że jakoś MOJE szczury po prostu śpią w konetenerku w poczekalni, a ona sieje panikę, stresuje inne psy, a na dodatek mój pies nie wytrzyma już dłuższego czekania, swoje wysiedział w poczekalni. Była tak wściekła, ze az się trzęsła :|

Posted

[quote name='asiak_kasia']I jak myślisz, takie zachowanie wpłynie dobrze, na odkręcenie nawyku rzucania się/szczekania na inne psy? No genialny pomysł-doprawdy.
Utrwalanie takiego zachowania i jeszcze przekonywanie psa, że to on musi się bronic, bo jego "przewodnik" sobie z tym nie radzi. :roll:
I jeszcze tak dopisując, a co by były gdyby jednak nie tylko pogonił a zrobił krzywde? Co wtedy?[/QUOTE]


Owszem, ja bym spusciła psa, bo nie czułabym sie niepewna swojego psa. A, jak przewodnik, ktory nie czuje swojego psa ma sie bronic, jak sam nie potrafi siebie obronic i psa tez, to powinien chodzić tam, gdzie diabeł mowi dobranoc. Bo zawsze znajda sie ludzie którzy maja w nosie, Twoje prosby "prosze zabrać, zapiąć psa" Ty uwazasz tak, a ja inne mam zdanie.. i sorry nie przekonuja mnie Twoje teorie. ;) Pies zawsze inaczej reaguje, jak jest na smyczy, a jak sie go spusci, reakcja przewaznie jest odwrotna. ONK który nigdy nie byl spuszczany ze smyczy, bo rzuca sie. Ja do faceta, niech go Pan spusci, w tym rzucał sie na moje psy, ze hey.... ( jak byl na smyczy, badz widział juz w oddali moje psy) Nalegalam. Spuscił.... Pies nic nie zrobił, wrecz idealnie zareagował. Takze mozna generalizować..... ten temat.... ;)

Posted (edited)

[quote name='Bogarka']U nas było odwrotnie dziewczyna spusciła suke z cieczka przy spanielu kolezanki a jak tamten chciał ja pokryc to sie rozpływała ze jak fajnie na nia skacze.

Widać, że równie "mądra" jak autorka tego ogłoszenia (zapamiętałam je sobie bo to jeden z największych kretynizmów jakie znalazłam na Allegro): http://archiwumallegro.pl/emil_slsk_randka_jack_russell_terrier-569590648.html

Pies o doskonałym pochodzeniu, umięśniony, lubiący dominować i co najważniejsze niewyżyty, a ta łatka na lewym tułowiu - nie tylko suczki ale i czytelnicy czują dreszczyk podniecenia na samą myśl...

Edited by edyseja
Posted

też zauważyłam że moja suka dużo pewniej czuje się bez smyczy. Radzi sobie ze znacznie większymi od siebie psami. I przez te 11 lat jak u mnie prawie nie było konfliktu. Sama nigdy nie wykazywała agresji ale potrafi sie obronić- warknieciem, zjeżeniem, do większego czasem podskoczy i kłapnie zębami. I to wystarczy by tamte rezygnowały. Być może mam szczęście ze nie trafiłam na jakieś wyjątkowo agresywne psy.
Jest bardziej nerwowa gdy jest na krótkiej smyczy, i gdybym ja wykazała niepokój np odciągając ja gdy akurat jakiś podbiegacz pojawił sie obok. Zdecydowana większosc kontaktu z podbiegaczami przebiega spokojnie, gdy tylko spokojnie umożliwię im psie przywitanie.
Niestety teraz moja psica musi być coraz częściej na smyczy bo z racji wieku zauważyłam ze słabo słyszy, gorzej widzi. I coraz częściej to ja reaguje nadopiekuńczo bo sie boję żeby staruszce coś się nie stało.

Posted

[quote name='Diana S']Owszem, ja bym spusciła psa, bo nie czułabym sie niepewna swojego psa. A, jak przewodnik, ktory nie czuje swojego psa ma sie bronic, jak sam nie potrafi siebie obronic i psa tez, to powinien chodzić tam, gdzie diabeł mowi dobranoc.

Pewnie, bo ktoś kto ma problemowego psa powinien chodzić z dala od ludzi i przemykac gdzieś chyłkiem po dzielni żeby go ktoś przypadkiem nie zauważył :roll:

Pies zawsze inaczej reaguje, jak jest na smyczy, a jak sie go spusci, reakcja przewaznie jest odwrotna. ONK który nigdy nie byl spuszczany ze smyczy, bo rzuca sie. Ja do faceta, niech go Pan spusci, w tym rzucał sie na moje psy, ze hey.... ( jak byl na smyczy, badz widział juz w oddali moje psy) Nalegalam. Spuscił.... Pies nic nie zrobił, wrecz idealnie zareagował. Takze mozna generalizować..... ten temat.... ;)


No pewnie, a ja znam kilka historii gdzie puszczenie psów luzem żeby sobie same wyjaśniły o co każdemu właściwie chodzi skończyło się źle.

Jeśli pies przejawia agresję lękową (a z tego co pisze w innym temacie WiedźmOla wysnuwam taki wniosek) to ostatnim sposobem na poradzenie sobie z tym problemem powinno być puszczanie psa luzem żeby sam rozwiązał sytuację. Co innego jak się nad psem panuje- ja na przykład normalnie puszczam moją młodszą luzem mimo że ona do pro-psich psów nie należy. Ale gdy wisi w powietrzu konflikt to ja się wtryniam między psy, jak jest niefajnie to moja ląduje mi najwyżej na rękach i nie ma rozwiązywania konfliktów na własną łapę. Każda próba wyskoku nawet do nieprzyjaźnie nastawionego do niej psa jest tłamszona w zarodku. Jak się jej zluzuje trochę i pozwoli na rozwiązywanie spięć to później sama prowokuje inne psy żeby im dokopać.

Ale wiem o czym mówisz- z moją drugą suką zawsze tak robiłam (gdy się znalazł jakiś pseudo-agresor który nas atakował) i zawsze rozwiązywała konflikt. Na ogół ograniczało się to do mojego przyzwolenia na pokazanie całego uzebienia i warczenia na innego psa. Jak ustępował to sobie odchodziłyśmy i tyle.
Z młodą jest ten problem, że ona się nie ograniczy do zawarczenia. Ona jak zobaczy że inny pies ustępuje to nabiera odwagi i zachowuje się agresywnie, gnębi takiego psa. A to już jest w moim przekonaniu rodzaj psiego chamstwa z jej strony ;)

Posted

[quote name='klaki91']Prosty sposób do pogłębienia niechcianego u psa zachowania.
Co innego gdy puścisz psa bez odchyłów żeby pogonił natręta (sama to robię jeśli chodzi o moją starszą sukę), a co innego gdy pozwolisz działać psu, który ma ogólny problem z innymi psami (moja młodsza suka).

Generalnie mój pies to młodziak, ma około roku (może trochę więcej, nie wiem, bo przygarnięty z ulicy). Podejrzewam, że nie był socjalizowany. Czasami macha ogonem, a czasami nie. No...ale nie o tym tu mowa...
Owszem mogłabym go spuścić, żeby chociażby zobaczyć jak zareaguje będąc bez smyczy, miał kaganiec - sunia też. Domyślam się, że chciałby się bawić, ale nie wie jak się bawić, to szczeka jak szalony. Behawiorysta poradzi co z tym zrobić.

[quote name='Diana S']Owszem, ja bym spusciła psa, bo nie czułabym sie niepewna swojego psa. A, jak przewodnik, ktory nie czuje swojego psa ma sie bronic, jak sam nie potrafi siebie obronic i psa tez, to powinien chodzić tam, gdzie diabeł mowi dobranoc. Bo zawsze znajda sie ludzie którzy maja w nosie, Twoje prosby "prosze zabrać, zapiąć psa" (...)

Ty umiesz panować nad psem - super ekstra. Gratuluję i zazdroszczę, jednakowoż uczulam na to, że każdy musi mieć trochę czasu na oswojenie się z psem i na pracę nad nim. Próbuję z nim pracować sama, nie ma skutków, pójdziemy do speca. Ja nie będę chodzić "tam gdzie diabeł mówi dobranoc", bo ludzie zlewają na innych. Spuszczać psa też nie mam zamiaru, żeby gonił inne psy...aha, to ludzi też ma gonić? Bo ludzi też nie lubi, na klatce sąsiadów obszczekuje. Mam go wtedy spuszczać ze smyczy? :roll: Bestia ma problem z normalnym funkcjonowaniem wśród ludzi i czworonogów, dlatego o ile Twoje psy nie mające problemów jeszcze jakoś to "ogarną", to mój chyba by się tam zapluł od szczekania ;) Co do gryzienia nie ma mowy, bo zawsze ma kaganiec.

Posted

[quote name='edyseja']Widać, że równie "mądra" jak autorka tego ogłoszenia (zapamiętałam je sobie bo to jeden z największych kretynizmów jakie znalazłam na Allegro): http://archiwumallegro.pl/emil_slsk_randka_jack_russell_terrier-569590648.html

Pies o doskonałym pochodzeniu, umięśniony, lubiący dominować i co najważniejsze niewyżyty, a ta łatka na lewym tułowiu - nie tylko suczki ale i czytelnicy czują dreszczyk podniecenia na samą myśl...

Hahaha, genialne! :D Poprawiłaś mi tym dzień :)

Posted

Wiedźmola, mam takiego samego :) I wiem, że spuszczanie NIE wchodzi w grę, bo jesli raz pozwolisz na taką akcję, pies może ją sobie zakodować jako najbardziej atrakcyjne wyjście. Dlatego niestety praca, odczulanie, najlepiej wychodzenie tam, gdzie bodźców jest tyle, ze psa zaleją i zacznie je ignorować. W czasie takich wyjsć ciągłe skupianie psa na sobie, zeby pomóc mu ignorować ludzi i psy. No a potem oswajanie z mniejsza liczbą ludzi i psów, najlepiej umówionych znajomych, podchodzących coraz bliżej, ale ignorujących psa. My tak odczuliliśmy np. na rower.


Co do ogłoszenia Emila - sam fakt, ze pozwalają psu wystawiac jeże, jest powodem zgłoszenia ich na policję, jeże sa pod czynną ochroną :) W ogóle szkoda słów...

Posted

Pewnie, bo ktoś kto ma problemowego psa powinien chodzić z dala od ludzi i przemykac gdzieś chyłkiem po dzielni żeby go ktoś przypadkiem nie zauważył :roll:


Napisałam to w formie zartobliwej ;) Nie doczytałaś dalej, iz takie sytuacje beda sie zdarzać, chodzi, o samych ludzi którzy nie zwracaja uwagi na swojego pupila, ze robi co chce. To, jak walka z wiatrakami.... zycze powodzenia WiedzmOla ;)

Posted

No co prawda to prawda, choć facet z którym miałam spięcie i który mnie zwyzywał od poje...piz... za to że potraktowałam z buta jego psa-gwałciciela jak mnie widzi natychmiast znajduje smycz/idzie w inną stronę :D więc na niektórych można jakoś wpłynąć.

Mnie już podbiegacze nie drażnią, nawet je lubię jeśli nie są z rodzaju gwałcicieli lezących za nami jeszcze 200 metrów mimo prób odgonienia. Ale kiedyś jak jeszcze nad rudą nie panowałam wpieniały mnie niesamowicie :)

Posted

[quote name='Diana S']Napisałam to w formie zartobliwej ;) Nie doczytałaś dalej, iz takie sytuacje beda sie zdarzać, chodzi, o samych ludzi którzy nie zwracaja uwagi na swojego pupila, ze robi co chce. To, jak walka z wiatrakami.... zycze powodzenia WiedzmOla ;)
Teraz priorytetem dla mnie jest nauczenie psa normalnych reakcji na inne psy i na ludzi. Na radzenie sobie z podlatywaczami też znajdzie się czas. Dziękuję Diana S ;)
I Tobie Sybel za porady :)

A co do ogłoszenia z Emilem... Sam fakt, że jeże są pod ochroną to jedno. Drugie to to, że pozwalają psu na zabijanie innych stworzeń :shake:

edit:
[quote name='klaki91'] (...)
Mnie już podbiegacze nie drażnią, nawet je lubię jeśli nie są z rodzaju gwałcicieli lezących za nami jeszcze 200 metrów mimo prób odgonienia. Ale kiedyś jak jeszcze nad rudą nie panowałam wpieniały mnie niesamowicie

A no właśnie, ja też mam problem, bo jeszcze nie panuję nad Bestiowatym i ja się wpieniam i on jeszcze bardziej się nakręca...Ech, szkoda słów :D

Posted

[quote name='klaki91']No co prawda to prawda, choć facet z którym miałam spięcie i który mnie zwyzywał od poje...piz... za to że potraktowałam z buta jego psa-gwałciciela jak mnie widzi natychmiast znajduje smycz/idzie w inną stronę :D więc na niektórych można jakoś wpłynąć.[/quote]


Brutalnie sie czyta, jak trzeba innego psa potraktować z buta bo tu nie winny pies, ale czasem tak trzeba.... Jakby mnie wyzwał chlopina, jak Ciebie odpłaciłabym tym samym, a co :diabloti:.... Równouprawnienie :lol:

Posted

No ja mu też powiedziałam coś niemiłego mimo że facet starszy ode mnie o dobre 30 lat. No ale jak ktoś na moją prośbę o zabranie psa nie reaguje tylko się śmieje żebym ją położyła bo jego nic nie zrobi (a chwilę wcześniej na nią właził w wiadomych celach), a w dodatku pies się po mnie wspina żeby dosięgnąć mojej suki..... facet mnie potem gonił bo po serii wyzwisk z jego strony ruszyłam przed siebie, a jego pies lazł za mną mając w d... próby przywołania i co jakiś czas był odpychany nogą bo doskakiwał do mnie i bałam się że mi poszarpie kurtkę :roll:

Psiak fajny, zupełnie nie agresywny ale typowy osiedlowy gwałciciel :D

Posted

[quote name='klaki91']No ja mu też powiedziałam coś niemiłego mimo że facet starszy ode mnie o dobre 30 lat. No ale jak ktoś na moją prośbę o zabranie psa nie reaguje tylko się śmieje żebym ją położyła bo jego nic nie zrobi (a chwilę wcześniej na nią właził w wiadomych celach), a w dodatku pies się po mnie wspina żeby dosięgnąć mojej suki..... facet mnie potem gonił bo po serii wyzwisk z jego strony ruszyłam przed siebie, a jego pies lazł za mną mając w d... próby przywołania i co jakiś czas był odpychany nogą bo doskakiwał do mnie i bałam się że mi poszarpie kurtkę :roll:

Psiak fajny, zupełnie nie agresywny ale typowy osiedlowy gwałciciel :D[/QUOTE]


W zupelnosci rozumiem ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...