Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rozi, ja mam małego psa, który długo chciał podbiegać do innych psów, bo mieszkał w dość dużej sforze. Nie jest tak mały i delikatny, jak jork, ale prawda jest taka, że każdy większy pies mógłby go bez problemu wziąć "na ząb", gdyby do niego podbiegł. A nie podbiegał z kilku powodów: uważam, że to jest niekulturalne i chamskie, aby mój pies podbiegał do innego psa, szczególnie na smyczy; uważam, że taki socjal na "chybił-trafił" nie jest mojemu psu potrzebny do niczego, za to bez problemu dogadywałam się z włascicielami fajnych, zrównoważonych psów; sama nie lubiłam, gdy do mnie podbiegał inny pies, wiec skoro wymagam od innych, to najpierw wymagam od siebie. Dziś mieliśmy sytuację, o której napiszę niżej, i byłam z mojego psa dumna - był puszczony, bo bawił się piłką z nami, innego psa owszem, zauważył, pomerdał z daleka, ale bawił się dalej. Obwąchały się, gdy tamten pies prawie na niego wlazł, ale nadal wolał zabawę z nami. Tyle, że poświęciliśmy temu wiele dni, aby on nie był małym, schematowym podbiegaczem. Trafił do nas w wieku 6 miesięcy, a dla małej rasy to nie jest wiek szczenięcy, tylko już prawie dorastanie - zapadłabym się ze wstydu pod ziemię, gdy podbiegł do obcego psa. Pomijam, ze gdyby obcy pies kłapnął go zębami, to mogłabym mieć pretensje jedynie do siebie - bo to JA nie pilnowałam psa. I tu nie chodzi o pilnowanie = trzymanie na smyczy, tylko na nauczenie, że pewnych rzeczy się nie robi, np. nie podbiega się do każdego pieska. Powiem Ci więcej - mój pies jest super pozytywny do innych psów, zero dominacji, raczej wlaśnie uległy; uwielbia się bawić, ale jego zabawa nie jest delikatna. Gdy podbiegnie do niego pies - najpierw się obwącha, a potem skacze, nawet po tym psie, bo tak właśnie się bawi - okłada łapami, przeskakuje nad psem, goni się z nim. I wiem, ze byłby w stanie (a waży 5 kg) zrobić nawet na smyczy krzywdę Twojemu psu, bo bawił się już z yorkami i te nieraz piszczały, bo np. przebiegł im po głowie w pościgu za piłką (jeden piszczał, drugi miał ochotę spuścić mu łomot ;) ). Tyle, że właścicielka tych yorków jest normalną osobą, która nie rości sobie żadnych praw, bo ma małego psa w takim i takim wieku, za to wie, że jej psy są na tyle małe, że nawet przyjacielski pies może im zrobić krzywdę. Jeśli chciałaś puszczać psa bez ryzyka, że drugi pies zrobi mu niechcący killim, to trzeba było kupić labradora.

Wracając do rzeczy - byliśmy z młodym na piłeczkowaniu, ten biegał jak szalony i skakał po śniegu, przyszła dwójka dzieci (dziewczynka ok. 12 lat i chłopiec młodszy o parę lat od niej) z psem wielkości mlodego labka, tylko smuklejszym, suczką. Suczka trochę lękliwa, ale bardzo zainteresowana piłką. Dzieciaki przyszły i stanęły dosłownie ze 3 metry od nas, pies wyrywał do piłki gdy tylko ją widział, no ale cóż- łąka przestrzeń publiczna, każdy może sobie przyjść. Nasz pies olewał, a i dodatkowo to fajny trening, wiec niech stoją. W pewnej chwili smycz wziął chłopiec, pies pociągnał go i wyrwał do naszego Jaxa, który biegał z piłką. Zrobiłam szaleńczy bieg, aby piłkę zabrać, psy się przywitały, dzieciak oplątał się smyczą. Nic się nie stało, suka okazała sie przyjazna, co nie zmienia faktu, że nie rozumiem, PO CO to było. A gdyby mój pies zaczął bronić piłki przed drugim psem? Gdyby sobie nie przypasowały i zrobiła się jatka? Zaskakuje mnie bezmyślność nie tyle może dzieci, co rodziców - żeby puszczać takiego psa z dziećmi.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Najgorsze jest to, że przez taką postawę i biedni właściciele większych czy agresywnych psów zaczynają myśleć, że tak być powinno. Byłam w parku, z naprzeciwka idzie pani z amstaffem, więc odwołałam mojego pudla luzem. Spytałam się, czy mogę puścić pieska, czy lepiej upiąć, bo mój może podbiec? Odpowiedź "może pani puścić, ja swojego utrzymam" mnie mocno zdziwiła. ;) Czemu ona ma się szarpać ze swoim (w tym przypadku akurat zabawowym) cielaczkiem, skoro ja mogę po prostu na minutę upiąć psa, minąć ich, a potem znowu go puścić? Po co mój ma nakręcać i frustrować amstaffa, skoro akurat w tym momencie jego pani nie chce/nie może/nie ma czasu go puścić? I jak często musiały do niej inne psy podlatywać, skoro tak ją zdziwiło moje pytanie, skoro je zinterpretowała 'czy ten potwór mojego nie zje' zamiast 'czy mój maluch pani nie przeszkadza'?

Posted

Szura napisał(a):
Najgorsze jest to, że przez taką postawę i biedni właściciele większych czy agresywnych psów zaczynają myśleć, że tak być powinno. Byłam w parku, z naprzeciwka idzie pani z amstaffem, więc odwołałam mojego pudla luzem. Spytałam się, czy mogę puścić pieska, czy lepiej upiąć, bo mój może podbiec? Odpowiedź "może pani puścić, ja swojego utrzymam" mnie mocno zdziwiła. ;) Czemu ona ma się szarpać ze swoim (w tym przypadku akurat zabawowym) cielaczkiem, skoro ja mogę po prostu na minutę upiąć psa, minąć ich, a potem znowu go puścić? Po co mój ma nakręcać i frustrować amstaffa, skoro akurat w tym momencie jego pani nie chce/nie może/nie ma czasu go puścić?


Jak to po co? Bo "masz prawo" :roll:

Jakby każdy uznał, że ma w dupie innych, bo jego piesek MOŻE coś tam, to psy by się chyba powygryzały. A i tak mamy dwa wrogie obozy, co świetnie widać na tym wątku - "duże tratujące krowy" i "małe wypierdki, którym wszystko wolno". A jak ktoś ma parkę, znaczy małego i dużego, to ma zdrowo przeje... :diabloti:

Posted

Ja mam małe i duże i mam caaaałą gamę zachowań, przy czym z całą stanowczością mogę stwierdzić, że idąc z małymi psami jest uprzywilejowana. Natomiast z dużym najlepszą ścieżką jest pobocze albo wierzchołki drzew :lol:

Posted

Amber napisał(a):
Ja mam małe i duże i mam caaaałą gamę zachowań, przy czym z całą stanowczością mogę stwierdzić, że idąc z małymi psami jest uprzywilejowana. Natomiast z dużym najlepszą ścieżką jest pobocze albo wierzchołki drzew :lol:


A ja odwrotnie :) Z ponad 40 kg schodzą nam z drogi, z niecałe 8 i niecałe 2 kg muszę chodzić bokiem z mieście, bo mi je zdepczą :evil_lol:

Posted

Ja po mieście nie chodzę tj po ruchliwych ulicach, jedynie po osiedlu gdzie mi psa nikt nie zdepcze, natomiast z dużym sama schodzę z drogi zamiast zrobią to inni, szczególnie na wąskich chodnikach. A już szczególnie jak idzie ktoś z innym psem... Ostatnio szła babka z drącym ryja na wszystko pinczerkiem szeroką ścieżką, ale oczywiście szła środkiem tak, że jej pies mimo, że na smyczy prawie znajdował się w zasięgu mojego. Musiałam stanąć i pozwolić się minąć, bo gdyby mój się szarpnął to by wesoło już nie było. Usłyszałam tylko "ojej ale wściekła dziś jesteś" :p

Myślę, że bierze się to też stąd, że właściciele maluchów nie zdają sobie sprawy, że czym innym jest mieć 5 kg na smyczy (nawet szalejącej pożogi), a ponad 40 do tego z temperamentem.

Posted

A ja obecnie pracuję z agresywnym ONkiem i powiem Wam, że do nich w zasadzie żaden pies nie jest puszczany, co bardzo przyspiesza proces nauki, bo na razie nam bezpośrednie psie kontakty nie są potrzebne ;) natomiast z Happy cała praca nad jej agresją rozłożyła się mocno w czasie (pomijając inne jej problemy) właśnie przez to, że właściciele machali na to ręką "pani, spaniel coś zrobi..? No co pani opowiada.. ale to nawet dobrze, bo mój się czegoś nauczy!". Nijak nie dało się im wytłumaczyć, że mi nie chodzi o ich zazwyczaj 3 razy większe psy, tylko o to, żeby Happy sobie nie utrwalała zachowania. ;)

Posted

bdom napisał(a):
Oczywiście,każdemu się zdarzają takie sytuacje. Tylko nikt komu pies spieprza nie traktuje tego na zasadzie-jest szczeniakiem i może a inne pieski są złe jak nie chcą się bawić. Bo chodzi o to, żeby psa uczyć nie oddalania się bez pozwolenia a podczas takiej nauki zawsze są wpadki. Mojemu wciąż się takie wpadki zdarzają, w parku potrafił złamać i komendę i zwiać do dwóch suk, bo one się baaawią (chyba zresztą to były twoje gordonki, A_niusia)ale nie traktuję tego jako reguły i gdy widzę na ścieżce, w parku etc. kogoś z psem to swojego zapinam i pytam,czy mogą się pobawić.


my to akurat mieszkamy na takiej dzielni, ze jest pelno psich przyjaciol, a park kolo nas jest jak psi fejsbuk i ziomy sa zawsze mile widziane.
i u nas raczej wlasciciele psow sa wyluzowani, wszyscy sobie mowia dzien dobry i nikt nie musi palic sie ze wstydu, bo jego pies przyjdzie do kogos zawrzec znajomosc-do nas mozecie podbiegac zawsze:)))

nie wiem, czy was dobrze kojarze, ale jesli jeden pies jest zabawowy i drze morde a drugi tylko drze morde, to wlasnie my:)))

a jak czyjs kundel jest niezbyt dobrze wychowany, to i tak po pewnym czasie i tak wlasciciel musi go zaczac pilnowac, bo bedzie narazony na ostracyzm spoleczny, a to gorsze niz straz miejska:)))

Posted

Amber napisał(a):
Ja po mieście nie chodzę tj po ruchliwych ulicach, jedynie po osiedlu gdzie mi psa nikt nie zdepcze, natomiast z dużym sama schodzę z drogi zamiast zrobią to inni, szczególnie na wąskich chodnikach. A już szczególnie jak idzie ktoś z innym psem... Ostatnio szła babka z drącym ryja na wszystko pinczerkiem szeroką ścieżką, ale oczywiście szła środkiem tak, że jej pies mimo, że na smyczy prawie znajdował się w zasięgu mojego. Musiałam stanąć i pozwolić się minąć, bo gdyby mój się szarpnął to by wesoło już nie było. Usłyszałam tylko "ojej ale wściekła dziś jesteś" :p

Myślę, że bierze się to też stąd, że właściciele maluchów nie zdają sobie sprawy, że czym innym jest mieć 5 kg na smyczy (nawet szalejącej pożogi), a ponad 40 do tego z temperamentem.


Ja nie uciekam, mam prawo korzystać z chodnika tak jak inni. Pies idzie przy nodze i jest grzeczny, więc idę sobie nawet środkiem (wyjątek jak jest mega zatłoczenie na mieście, to wtedy z najmniejszym trzeba jednak uciec). Inna sprawa jak chodnik jest wąski i trzeba się minąć, wtedy psy (niezależnie czy 40 czy 2 kg) lądują z boku, a nawet na trawie.

Posted

rozi napisał(a):
Pewnie, że powinny (:

Ale wątek odżył :D
Miszka na smyczy chodzi, bidak, a żeby pobiegał wychodzę późno w nocy, kiedy wszystkie grzeczne pieski śpią.


i jest to dla ciebie naprawde wygodniejsze niz wychowanie swojego psa?

ja bym nie mogla tak funcjonowa ani tez lazic z linka, wiec nie mam wyboru-pies u mnie w domu musi byc posluszny.

Posted

U mnie nie ma chodników innych niż wąskie, więc psa do boku biorę i tak, a czasami jest tak wąski, że trzeba schodzić na trawę więc robię to oczywiście ja. Psa przodem nie puszczę, bo może zechcieć obwąchać przechodnia, a to może zostać źle odebrane. Ludzie (i dzieci w szczególności) mają czasem tak dziwne reakcje, że już dla bezpieczeństwa samego psa lepiej żeby był pod kontrolą.

Posted

a_niusia napisał(a):
i jest to dla ciebie naprawde wygodniejsze niz wychowanie swojego psa?


Tak tak, zdecydowanie wygodniejsze, nie ma to jak sznurek. No albo kennel, zależy co się chce ograniczyć :megagrin:
Pies nie wychowa się z dnia na dzień, póki co dobrze że udało się go wyleczyć (prawie) ze wszystkiego, z czym przyszedł z renomowanej hodowli.

Posted

rozi napisał(a):
Tak tak, zdecydowanie wygodniejsze, nie ma to jak sznurek. No albo kennel, zależy co się chce ograniczyć :megagrin:
Pies nie wychowa się z dnia na dzień, póki co dobrze że udało się go wyleczyć (prawie) ze wszystkiego, z czym przyszedł z renomowanej hodowli.


to cienko ci idzie...7miesieczny pies powinien byc ogarniety tak, zeby nie trzeba bylo z nim wychodzic pod oslona nocy.

Posted

Amber napisał(a):
Ja po mieście nie chodzę tj po ruchliwych ulicach, jedynie po osiedlu gdzie mi psa nikt nie zdepcze, natomiast z dużym sama schodzę z drogi zamiast zrobią to inni, szczególnie na wąskich chodnikach. A już szczególnie jak idzie ktoś z innym psem...


ja też zwykle schodzę. tzn jak ktoś idzie sobie sam, to tylko biorę psa do nogi. a jak z psem, to wolę chwilę postać i poczekać, aż taka osoba przejdzie, zwłaszcza jeśli idzie na nas jakiś rozwrzeszczany piesuńcio ;) jak ktoś idzie z grzecznym pieskiem i wydaje się, że ma na tyle rozsądku by nie urządzać powitania na środku chodnika, to po prostu idę z psem blisko siebie.
ale ogólnie w moim małym mieście ludzie boją się Etny :evil_lol: i nikt nie chce się z nami zapoznawać ;)


a co do socjalizujących się szczeniaczków, to mieszkając na warszawskiej Woli znaliśmy pewnego buldożka francuskiego. naprawdę był małym szczeniaczkiem, bo miał ze 3 miesiące. chyba nigdy nie widziałam go na smyczy, ale też nigdy nie widziałam żeby do kogoś podbiegł. właściciel w pełni wykorzystywał szczeniaczkowe przywiązanie do człowieka i mimo że maleństwo bardzo chciało zapoznać się z Etną, a Etna też miała chęć, to leciał do swojego pana, nie do nas ;) więc MOŻNA. można żyć z małym szczeniaczkiem nawet wśród wielkich molosów.

Posted

A mnie się ostatnio zdarzyła taka sytuacja: idę sobie z Luną po chodniku, bo już praktycznie kończyłyśmy spacer, ale Młoda zauważyła psa, no i staje w bezruchu (zawsze tak reaguje, nigdy bez pozwolenia nie podbiega, choć miałam ją na smyczy). Psiak porządnej budowy, w kłębie ponad 60-65cm, wolno puszczony, a za nim pani na oko 60 lat biegnie i woła do mnie "Suczka czy pies?" ja na to "Młoda suczka", a pani nagle do mnie wypala, żebym uważała na małą, bo jej Zuzia nie lubi suczek, a Zuzia już do nas biegnie i zaczyna warczeć na Lunę. A ja na to strzelam klasycznego karpika, bo o co chodzi?! Ja mam mojego psa na smyczy i mam na nią uważać, bo Zuzia nie lubi suk, ale babka ani myśli jej zapiąć na smycz! Ludzie są na prawdę bezczelni.. W końcu wydusiłam z siebie (przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć, tak mnie zgasiła) "To może Pani weźmie swojego psa na smycz, skoro nie lubi innych?" I co słyszę w odpowiedzi? "Ty mi gówniaro nie będziesz mówić co mam robić!!" Dałam spokój, bo wiem, że z takimi ludźmi nie ma co dyskutować, tylko wzięłam przestraszoną Lunę i poszłyśmy do domu.. :angryy:

Posted

hehe też tak miałyśmy jakiś czas temu, mała suczka wącha się z moją, po jakimś czasie jej właścicielka pyta, czy nasza to pies czy suka, to mówię, że suka, a ona 'to trzeba uważać, bo moja też, jeszcze się złapią' i poszła dalej :cool3:

Posted

Ja lubię historie z serii "boja tędy zawsze chodzę". Stałyśmy z koleżanką pod moim domem. Jej pies jest wybitnie spokojny więc stał sobie i czekał aż skończymy pogawędkę. Widzę, że w ciemnościach czai się sąsiadka ze swoim agresorkiem na flexi. Ma do wyboru kilka dróżek aby dojść do klatki ale wybiera tę na której my stoimy. Podchodzi, popuszcza flexi z drącym się upiorem i stoi jak wmurowana. Ja się jej pytam - co pani wyprawia? Ona na to, że ona zawsze tędy chodzi i wnerwia ją że my tu stoimy z psem, którego jej pimpuś nie toleruje. To ja mówię aby sobie poszła do domu bo robi hałas a godzina późna. Ona, że nie bo najpierw my sobie musimy iść. No cóż sytuacja zrobiła się odrobinę patowa. Na zasadzie kto kogo przetrzyma.:diabloti: Zimno trochę było więc odpuściła a jej pies ochrypł.

Posted

Najgorsze w tym wszystkim jest to że ci ludzie są przekonani że oni robią dobrze, że ich pies który jest agresywny w stosunku do innych jest puszczany, a oni nic sobie z tego nie robią, nie pracują z psem, nic, kompletna olewka.. "Bo ja mam prawo tu być, a mój pies który biega wolno i jest agresywny, może podbiec do twojego, który jest na smyczy" :angryy:

Posted

a_niusia napisał(a):
to cienko ci idzie...7miesieczny pies powinien byc ogarniety tak, zeby nie trzeba bylo z nim wychodzic pod oslona nocy.


Nie tak cienko, jak byś chciała. Pies jest u mnie niecałe trzy miesiące, z czego prawie dwa przechorował, a przyszedł dziki - wcześniej tylko w mieszkaniu był.

Posted

rozi napisał(a):
Nie tak cienko, jak byś chciała. Pies jest u mnie niecałe trzy miesiące, z czego prawie dwa przechorował, a przyszedł dziki - wcześniej tylko w mieszkaniu był.


na pewno podbieganie do różnych, nieznanych psów by mu pomogło w socjalizacji, nie ma co...

Posted

motyleqq napisał(a):
na pewno podbieganie do różnych, nieznanych psów by mu pomogło w socjalizacji, nie ma co...

tez mialam to napisac.
szczegolnie, ze siedzac tyle czasu w odosobnieniu na bank nauczyl sie wszystkich psich sygnalow...

Posted

a_niusia napisał(a):
tez mialam to napisac.
szczegolnie, ze siedzac tyle czasu w odosobnieniu na bank nauczyl sie wszystkich psich sygnalow...


Sie wykończe zaraz :evil_lol:
Nie w odosobnieniu siedział, siedział w tej cholernej hodowli, w tłumie innych psów. Dziki w sensie, że przestrzeni na oczy nie widział.
No ale koniec już tego narzekania, przed chwilą byliśmy na spacerze i spotkaliśmy naszą uroczą, zaprzyjaźnioną goldenkę, która naprawdę pięknie się z Miszką bawi. Spotkaliśmy też dwa duże psy, które go ignorują, a tylko za siatką szalały dwa ONki z mordem w oczach.

Posted

Rozi Twoje "myślenie" (celowo w "" umieszczone bo Ty nie myślisz) mnie przeraża...gdybym ja spotkała Ciebie na swojej drodze z moim blabladorkiem który nie ma nic do młodych mniejszych psów i jest łagodny do nich to byś ode mnie usłyszała kilka solidnych słów, które być może przywróciłyby Ci myślenie w głowie. Plus bym nagrała, że Twój pies biega luzem i Zgłosiła na SM.

Posted

Rinuś, arogancja i bystrość umysłu rzadko chodzą w parze, a "solidne słowa" (masz na myśli chamski rynsztok?) być może robią wrażenie w Toruniu - w moim środowisku traktowane są jak swego rodzaju folklor i nikt nie bierze ich do siebie, ani nie traktuje poważnie. Chwała Bogu raczej nie zamieszkasz w mojej okolicy, więc się nie spotkamy (:

Posted

Nie chamski rynsztok, (chociaż Ty go w pewnym sensie przedstawiasz uważając, że Twój może a inny nie) tylko argumentację przedstawioną w 4 oczy, która być może wtedy dotarłaby do Ciebie.
Za to w mojej okolicy mam w miarę mądrych właścicieli psów, którzy uważają siebie i swoje pieska za pępki świata, które mogą wszystko i wszystko im wolno.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...