Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

karolina_karolowska napisał(a):
Co robić, gdy mój pies się odsuwa i wyraźnie nie chce kontaktu, a ten drugi kompletnie tego nie dostrzega?

Przejmować inicjatywę. Swojego psa do siadu i odgraniczyć od podbiegacza. Nie pozwalać swojemu na agresję jednocześnie nie dopuszczać do niechcianego kontaktu. Za dobre zachowanie nagrodzić - to można zrobić w sytuacji kryzysowej jeśli masz psa pod bokiem. Jeśli jest dalej to natychmiast odwołać i patrz wyżej. Twój pies wcale nie musi się z innymi witać, nie jest to do niczego potrzebne. Pracuj na dobrym postrzeganiem innych psów oraz orientacją na ciebie a reszta z czasem sama przyjdzie.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

badmasi napisał(a):
Przejmować inicjatywę. Swojego psa do siadu i odgraniczyć od podbiegacza. Nie pozwalać swojemu na agresję jednocześnie nie dopuszczać do niechcianego kontaktu. Za dobre zachowanie nagrodzić - to można zrobić w sytuacji kryzysowej jeśli masz psa pod bokiem. Jeśli jest dalej to natychmiast odwołać i patrz wyżej. Twój pies wcale nie musi się z innymi witać, nie jest to do niczego potrzebne. Pracuj na dobrym postrzeganiem innych psów oraz orientacją na ciebie a reszta z czasem sama przyjdzie.


Jak odgraniczyć od podbiegacza np. młodego nabuzowanego energią 30-kg goldena albo małego przemykającego między nogami yorka?

Behawiorysta mi powiedział, że mam psa na ręce brać gdy widzę, że się rodzi napięcie i podbiegacz zaczyna działać mojemu na nerwy i rzeczywiście to działa w przypadku małych psów, w przypadku dużych mniej bo duże wtedy na mnie skaczą, a ja nie jestem pokaźnego wzrostu. Za każdy warkot jest korekta (teraz już tylko słowna bo wie już doskonale co oznacza "FE"). Mamy też omijać większość psów dużej wielkości bo Bilbo ma problem z tolerowaniem psów, które trzymają głowę tuż nad jego grzbietem. Co jakiś czas organizujemy sesję z jednym-dwoma dużymi zrównoważonymi psami i w ich obecności Bilbo zachowuje się w porządku. Jak się trafi jakiś sowizdrzał- koniec z manierami.

To ponoć histeryczny alfa bardzo pozbawiony pewności siebie, choć na skutek mojej ciężkiej pracy zachowuje się już na prawdę OK. Przedtem darł morde na wszystko i wszystkich i każdemu spotkanemu psu chciał nakopać.

Pies ma opanowane maksymalne skupianie na mnie, sam nie podchodzi do innych psów. I w takim stanie trwamy od 3 miesięcy, dalej nie widać poprawy jeśli chodzi o tolerowanie ekscytujących się nim psich podbiegaczy.

Posted

N&N napisał(a):
omry, :crazyeye: nie sądź ludzi według siebie. Do głowy by mi nie przyszło kopać czyjegoś psa! Naprawdę nie znasz innych sposobów?
Współczuję :shake:


Daruj sobie prywatne wycieczki do wszystkich, którzy się z Tobą nie zgadzają ;-) Mnie to nie bawi :)

Posted

Karolina, obawiam się, że niewiele możesz zrobić. Mam podobny przypadek w domu i wypracowałyśmy pewne kompromisy - Zu się nie rzuca, na smyczy ma pozwolone na "wizualne" komunikowanie się z innymi psami, ale nie pozwalam na burczenie, szarpanie, pufanie, czy ogólne pompowanie się do innego psa. Z małymi sympatycznymi podbiegaczami jest spoko już teraz, znaczy Zu się wita, małe agresywne wylatują na orbitę, większe psy przeganiam ja, bo uważam, że mój pies ma prawo czuć się komfortowo. Ze stabilnymi większymi się spotykamy raz na jakiś czas.

Luzem - bywa różnie. Z większością znanych nam psów Zu musiała się dotrzeć, ja nie jestem w stanie każdorazowo jej brać na ręce, bo mi w końcu kręgosłup strzeli (i tak dostaję opiernicz, że w ogóle psa noszę, bo nie powinnam, no ale czasem trzeba). Z mniejszymi podbiegaczami sobie jakoś radzimy. Z większymi - jak wyżej.

Posted

Karolina - odgraniczasz sobą i przyjmujesz groźną postawę, można tupnąć nogą, wrzasnąć lub złapać delikwenta za fraki - lekko nie ma.Nawet ludzie niewielcy wzrostem mogą być wielcy duchem ;) Trening to nie jest kwestia 3 miesięcy, to mogą być lata.
Jest jeszcze sposób na "ucieczkę" - robisz odwrót i szybkim krokiem odchodzisz z psem, wtedy zazwyczaj właścicielowi "zguby" motorek się włącza w tyłku.

Jak podbiegacz jest dodatkowo agresywny to ja się nie patyczkuję. Ostatnio nie pomogły prośby kierowane w stronę niefrasobliwej właścicielki która pozwoliła atakować swojemu owczarkowi nie tylko mojego psa ale i mnie więc wyjęłam łańcuch, który zawsze ze sobą noszę. Okazało się, że psa można skutecznie odwołać jak się chce.
Ja też życzyłabym sobie aby spacery były przyjemne, relaksujące połączone ze sportem, który tak lubię ale to utopia - zbyt wielu idiotów chodzi na tym świecie. Podejście ludzi w miastach w stosunku do psów bardzo się zmienia - traktują je jak dzieci, jak istoty o bardzo wysokiej inteligencji, empatii (na zasadzie on sam zrozumie, on współczuje itp). Zero rygoru i mnóstwo głupiej miłości.

Posted

badmasi napisał(a):
Karolina - odgraniczasz sobą i przyjmujesz groźną postawę, można tupnąć nogą, wrzasnąć lub złapać delikwenta za fraki - lekko nie ma.Nawet ludzie niewielcy wzrostem mogą być wielcy duchem ;) Trening to nie jest kwestia 3 miesięcy, to mogą być lata.
Jest jeszcze sposób na "ucieczkę" - robisz odwrót i szybkim krokiem odchodzisz z psem, wtedy zazwyczaj właścicielowi "zguby" motorek się włącza w tyłku.

Jak podbiegacz jest dodatkowo agresywny to ja się nie patyczkuję. Ostatnio nie pomogły prośby kierowane w stronę niefrasobliwej właścicielki która pozwoliła atakować swojemu owczarkowi nie tylko mojego psa ale i mnie więc wyjęłam łańcuch, który zawsze ze sobą noszę. Okazało się, że psa można skutecznie odwołać jak się chce.
Ja też życzyłabym sobie aby spacery były przyjemne, relaksujące połączone ze sportem, który tak lubię ale to utopia - zbyt wielu idiotów chodzi na tym świecie. Podejście ludzi w miastach w stosunku do psów bardzo się zmienia - traktują je jak dzieci, jak istoty o bardzo wysokiej inteligencji, empatii (na zasadzie on sam zrozumie, on współczuje itp). Zero rygoru i mnóstwo głupiej miłości.


My trenujemy blisko 2 lata :) najpierw sporo czasu poszło na ogarnięcie w ogóle strachu przed wszystkim,a pół roku temu ostro się wzieliśmy za obce psy, no ale wielkiej poprawy nie widać....może też liczyłam na trochę więcej, chciałabym mieć psa, który lubi inne psy, bawi się z nimi....

Dzięki za radę, na pewno się postaram jakoś zadziałać, ale już przekonałam się nie raz że zatrzymanie podbiegacza to wbrew pozorom dość trudna sprawa, w dodatku wywołująca dużo nerwów moich i własciciela podbiegającego psa. Inna sprawa, że jak ktoś do mnie krzyknie, że przeprasza, że już psa zabiera to pomagam w złapaniu zguby, która ma w czterech literach swojego pana :)
kilka dni temu pomagałam młodej dziewczynie złapać młodego goldena który w radosnych susach rzucił się w moją strone....myslalam ze jak puszczony to raczej odwolywalny, zresztą specjalnie szłam możliwie daleko od niego. Dziewczyna skakała dookoła mnie, psiak radośnie uciekał i co chwile do mnie doskakiwał, Bilbo dostawał już lekkiego szału, w końcu gdy goldeniątko do mnie podlazło wyciągnęłam ręke ze smakolem, złapałam za obroze i oddalam dziewczynie. Miła kobieta, podziekowala, przeprosila i zaczela sie tlumaczyc jakby jej pies mi jakas krzywde zrobil ;-) są jeszcze porządni właściciele psów w narodzie


Ja bym tylko chciała móc sobie spokojnie wyjść na spacer jak co niektórzy, nie musieć rozglądać się na wszystkie strony i nie musieć dostrzegać szybciej od mojego psa potencjalnego zagrożenia...

Masz rację co do podejścia ludzi, za bardzo uczłowieczają psy albo traktują jak dzieci. Za dużo misiakowania, za mało dyscypliny.

Spotykam sporo ludzi, których psy znają tylko smycz (i to flexi), nie są puszczane bo "się nie słuchają", "uciekają", "jak widzą innego psa to się chcą bawić i ja przestaje istnieć". Jak się zapytasz takiego człowieka dlaczego nic z tym w takim razie nie robi, dlaczego nie ćwiczy to na jego twarzy pojawia się "WTF?:crazyeye:" i rozmowa bardzo szybko się kończy, a ja pewnie jestem potem obgadywana w domu jako "ta wariatka spotkana na spacerze" :cool1:


Nieraz gdy ćwiczyłam sobie z Bilbo jakieś sztuczki, aportowanie połączone z komendą stop, luźne chodzenie przy nodze zbierał się mały tłumek gapiów, ludzie się cieszyli, nie dowierzali, ze można tak nauczyć psa, na mnie patrzyli jakbym się z cyrku urwała. Ja nie wiem co to za filozofia nauczyć psa mniej lub bardziej durnych trików, myślałam że może na wsi wzbudza to szok, a tu się okazuje, że wręcz na odwrót, bo u rodziców mojego narzeczonego ludzie stwierdzali jedynie "fajnie wyszkolony pies" jakby to było coś oczywistego, a w mieście zawsze po takim małym show znajdują sie osoby chcące "oddać swojego psa na szkolenie". Ludzie nie rozumieją po co pracować z psem, dla nich to zwierzę w stylu świnki morskiej- nakarmić, posprzątać, czasami uczesać, potulić, pomiziać i wyprowadzać na spacerki. A potem chodzi po ulicach gromada frustratów.



evel napisał(a):
Karolina, obawiam się, że niewiele możesz zrobić. Mam podobny przypadek w domu i wypracowałyśmy pewne kompromisy - Zu się nie rzuca, na smyczy ma pozwolone na "wizualne" komunikowanie się z innymi psami, ale nie pozwalam na burczenie, szarpanie, pufanie, czy ogólne pompowanie się do innego psa. Z małymi sympatycznymi podbiegaczami jest spoko już teraz, znaczy Zu się wita, małe agresywne wylatują na orbitę, większe psy przeganiam ja, bo uważam, że mój pies ma prawo czuć się komfortowo. Ze stabilnymi większymi się spotykamy raz na jakiś czas.

Luzem - bywa różnie. Z większością znanych nam psów Zu musiała się dotrzeć, ja nie jestem w stanie każdorazowo jej brać na ręce, bo mi w końcu kręgosłup strzeli (i tak dostaję opiernicz, że w ogóle psa noszę, bo nie powinnam, no ale czasem trzeba). Z mniejszymi podbiegaczami sobie jakoś radzimy. Z większymi - jak wyżej.


Eh czyli w sumie tak jak u mnie....

Bilbo gdy biega luzem wita się z innym psem, nawet zrobi czasami z jakimś który mu przypadnie do gustu kilka kółek małej zabawy w berka i od razu wraca do mnie. Jak się pojawi duży pies jest gorzej, bo po prostu najczęściej na niego napiera, przynajmniej tak to z boku widać. Jeśli dostrzeże że Bilbo jest niepewny- pozwala się obwąchać i się rozchodzą, jeśli ma chęć go zdominować czy po prostu wymusza zabawę- następuje histeria i ucieczka do mnie....

Posted

To ja mam inaczej chciałam psy, które bawią się tylko ze mną ;) Większość psów po okresie szczenięctwa wyrasta z zabaw z przedstawicielami swojego gatunku. Z moich obserwacji wynika, że psy chętniej wkręcają się we wspólną pracę (jak choćby polowanie na inne psy), spacery, węszenie niż zabawę. Nie znam psa "orientowanego na przewodnika" od małego który bawiłby się chętniej z innymi psami niż pracował ze swoim właścicielem - jest to dla nich nudne. Moje psy bawią się ze sobą w celu zacieśniania więzi społecznych i to tylko w domu, na spacerach czekają tylko na zadania.

Posted

badmasi napisał(a):
To ja mam inaczej chciałam psy, które bawią się tylko ze mną ;) Większość psów po okresie szczenięctwa wyrasta z zabaw z przedstawicielami swojego gatunku. Z moich obserwacji wynika, że psy chętniej wkręcają się we wspólną pracę (jak choćby polowanie na inne psy), spacery, węszenie niż zabawę. Nie znam psa "orientowanego na przewodnika" od małego który bawiłby się chętniej z innymi psami niż pracował ze swoim właścicielem - jest to dla nich nudne. Moje psy bawią się ze sobą w celu zacieśniania więzi społecznych i to tylko w domu, na spacerach czekają tylko na zadania.



No dla mojego najwyraźniej zabawy nie są interesujące, ale poprzednie moje psy były również wyjątkowo posłuszne (poza jednym gdy widział kota), a generowały mniej problemów.
Ja akurat nie mam jakis ambicji sportowych, lubie prace z psem, ale nie chcę żeby bawił się tylko ze mną. Z Bilbem każdy spacer to tak na prawdę sesja szkoleniowa, gdy tymczasem ja bym chciała sobie chociaz raz na jakiś czas wyjść na dlugi spacer do parku razem z narzeczonym i z psem bez konieczności ciągłego zwracania uwagi czy przypadkiem nie pędzi w naszą stronę roześmiany młody cielak.

Z poprzednimi psami tak właśnie było. Jak miałam chwilową zajawkę na zabawę w tropienie, aport czy inne to się bawiły, jak chciałam żeby sobie polatały z innymi psami to sobie latały, jak chciałam żeby buszowały po krzakach mając w d. cały świat to tak też się działo. Bilbo to po prostu zupełnie inna psychika, zupełnie inne potrzeby ;) i jak mam być szczera to gdybym wiedziała co będzie mnie czekać to bym go nie brała, no ale teraz walczę i ze sobą i z jego zachowaniem, na pewno jest o wiele lepiej niż kiedyś :) nie jest mi już wstyd za niego

Posted

evel napisał(a):
Szłam do samochodu, przybiegł oczywiście luzem jakiś brzydki kundel i wali kupę pod czyimiś oknami, wypsnęło mi się: tak, najlepiej komuś srać pod blokiem! :angryy: Patrzę, idzie właścicielka, starsza kobieta, ale nic nie powiedziała na mój komentarz, dopiero jak wsiadłam do samochodu usłyszałam ironiczne: "A co, pod swoim ma robić?" i gdyby nie to, że się spieszyłam to bym sobie z nią porozmawiała, bo jak dla mnie to może nawet jej na wycieraczkę robić ale sranie psem komuś pod oknami to szczyt chamstwa :shake:

Pias jak pies.jemu się nie wytłumaczy gdzie ma zrobić swoją potrzebę, tylko właściciel jest odpowiedzialny za sprzątnięcie tego. TO TAKIE PROSTE:mad:

Posted

Mnie się najbadziej podoba, kiedy idę zebrać kupkę Krasnalka, że muszę lawirować między kupami normalnych psów i nie zawsze mi wychodzi :roll:

A właściciele okolicznych willi nie sprzątają po własnych psach. Na własnym trawniku. Ulica Felińskiego w Warszawie! Halo! Może czyta to ktoś z tej ulicy i się ocknie...

Posted

Heh ja już trzy albo cztery razy miałam taką sytuację, że schylałam się, żbey posprzątać po kluskolcu a za mną stała jakaś babcia/dziadek i sie przyglądali. Za każdym razem oczekiwałam głupich komentarzy i za każdym razem byłam mile zaskoczona- bo ci ludzie stali za mną, żeby...mnie pochwalić:D Aż sie milej człowiekowi robi, bo ostatnio już coraz ciężej było się schylać (9miesiąc ciąży), teraz ogólnie już z kluskiem nie wychodzę:(
A z dziwnych sytuacji, takich podnoszących ciśnienie- do niedawna nasz bordog chodził na zwyczajnej smyczy, takiej z 2m długości (teraz ma flexi). Szłam z nim wieczorem na spacer ścieżką, nikogo nie widzieliśmy więc klusek na luźnej smyczy po mojej lewej stronie wącha sobie coś zawizięcie. Nagle z tyłu z prawej, jakieś 3 metry ode mnie przechodzi kobieta i z wielką pretensją, że mam tego psa krócej trzymać, że co to w ogole jest i tak dalej. Ciśnienie mi skoczyło, wiadomo w ciąży jeszcze hormony, ale sie grzecznie pytam, co jej pies na smyczy 5metrów od niej przeszkadza. I zaczeło się jazgotanie,ze powinien mieć kaganiec, że zadzwoni na policje itd. Kazałam jej dzwonić, wiec zaraz oczywiście zaczęła się gadka, że ona nie złośliwie i że tu sie wczoraj dwa psy gryzyły. Ech... Ja rozumiem, że ktoś sie może bać psów czy ich nie lubić. Staramy się z TŻ, żeby nasz pies był nieprzeszkadzający reszcie społeczeństwa- chodzi na smyczy, sprzątamy po nim. Zazwyczaj jak idziemy gdzies, gdzie są ludzie, to skracam smycz i ustawiam go tam, żeby szedł przy ścianie czy płocie. I zrozumiałabym pretensje tej kobiety, gdyby pies był spuszczony, ale na litość boską pies był na smyczy, pod kontrolą, kilka metrów od niej. Nie znoszę jak ktoś się czepia tylko po to,żeby się czepiać. I żałuję, że kobieta nie zadzwoniła na policję, może jakby dostała mandat to by ją czegoś nauczyło. Tak się w sumie chciałam wyżalić, bo człowiek sie stara a i tak źle i niedobrze.

Aaa jeszcze odnośnie kagańca- raz, że ustawowo jest zapis, że pies ma być albo na smyczy albo w kagańcu, dwa, że mamy zaświadczenie, że pies kaganca nie może nosić, ze względu na budowę mordki (ale musi być wtedy na smyczy), trzy, że chcemy mu ten kaganiec zamowic (własnie ze względu na budowę pyska będziemy zamawiać na wymiar) ale czekamy aż urośnie mu głowa, bo ma dopiero 10 miesięcy a nie widze sensu wydawać co półtora miesiąca pieniedzy na nowy kaganiec bo coś mu się rozrosło i gdzieś mu znowu wystaje:D A zakup plqanujemy, bo ten glizdogon wszystko je co znajdzie a nasi sąsiedzi są mistrzami w wyrzucaniu żarcia przez okno:/

Posted

idę dzisiaj rano z psami osobno , z suka bez żadnych komentarzy nic , no ale z małym jak zawsze ktoś się czepia..
idę i nagle słyszę bardzo głośne "pani pani pani weźmie tego psa krócej , niech go pani weźmie bo mój zaraz podbiegnie " (dokładnie tak powiedziała)szukam wzrokiem kto się tak drze i czy to na pewno do mnie i widzę kobiete, mimo że nie lubię stereotypów ona wyglądała jak typowy plastik no i miała yorka .
yorka znam bo to pies sąsiada , kobiety nie znam pewnie jego nowa dziewczyna .
więc spokojnie tłumacze żeby się nie bała , psy się znają i jak Tofik podbiegnie to nic się nie stanie i faktycznie jak codzień Tofik podbiegł przywitały się i poleciał dalej :) (Tofik to świetny york , zero agresji ze wszystkimi się wita tylko niestety do wszystkich psów podbiega).
dziewczyna zdziwiona że jak to że przecież taki pies i przecież ma kaganiec to po co mu ten kaganiec :evil_lol:
no ale takiej reakcji na jakiekolwiek psa jeszcze nie widziałam .
nie było w tym chamstwa raczej zwyczajny strach gdy zobaczyła TAKIEGO psa :evil_lol:
mam zamiar zaczac ludzi pytać co to znaczy TAKI pies , jestem ciekawa odpowiedźi .

Posted

Mnie by szlag trafił, jakby ktoś mi kazał wziąć krócej mojego psa na smyczy i w kagańcu, bo JEGO jorasek podbiegnie i jeszcze coś mu się stanie. Ludzie są bezczelni. Kiedyś to nawet myślałam, żeby kupić kilka tanich smyczy i rozdawać takim niereformowalnym właścicielom. :P

Posted

Co do podbiegaczy to nas ostatnio dopadła minisfora złożona z owczarka niemieckiego i owczarka podhalańskiego. Mój pies ma niecałe 10 kg i szedł krótko na smyczy przy nodze, gdy te psy nas zobaczyły i zaczęły biec. Właściciele 20 metrów dalej spokojnie konwersowali i nic. Zupełnie NIC - nawet nie podjęli próby odwołania psów. Musiałam się wydrzeć, czego robić nie lubię, żeby zabierali psy, to leniwie ruszyli du** w dół, bo psy oczywiście na wołanie nie reagowały.
I już nawet nie chodzi o to, że psy do psa - ale jak można pozwolić, żeby dwa tak duże psy podbiegały do obcej osoby bez żadnej kontroli ze strony właściciela? Czy fakt, że idę z psem automatycznie musi oznaczać, że nie mam nic innego do roboty, tylko zaznajamiać się cudzymi, obcymi psami, które na dodatek są razem i aktualnie tworzą stado? Czy ludzie nie boją się o te swoje zwierzęta? Przecież gdybym była ciut bardziej nerwowa, to oba dostałyby gazem po oczach bez czekania na ich reakcje, bo na co tu czekać, gdy do człowieka biegną dwa wielkie, obce psy? :roll:

Posted

Doskonale to rozumiem. Chodzę z dwoma dużymi psami, zwykle luzem, są odwoływalne. Jak wracam do domu zapinam je na smycze. Jeden to ttb, drugi alano. Mogłyby mnie równo przeciągnąć po ziemi, ale tego nie robią. Jak są razem mogą zachować się jak stado więc nie pozwalam im podbiegać do obcych psów, a także znajomych dużych samców, na wszelki wypadek. Są bardzo skupione na mnie, ale wiem, że to psy i mogą mi zrobić niespodziankę.
Dlatego nie cierpię ludzi, którzy mają agresywne psy nad którymi nie panują i radośnie spuszczają je ze smyczy. Nie rozumiem tego i najchętniej właścicieli traktowałabym gazem :(

Posted

A mnie dziś spotkało coś, czego pod chamstwo się nie podciągnie, ale pod nieżyczliwe zaczepianie na pewno.

Chodziło oczywiście o jorecki.
Dziewczyna z dwoma ujadającymi beagle'ami na luźnych smyczach, chodnik wąski, więc capnęłam Kulkę pod pachę, żeby się nie wplątała w to zamieszanie, i usłyszałam: Po co pani psa na ręce bierze, to chore jest, pies ma łapy do chodzenia :megagrin:

Posted

rozi napisał(a):
A mnie dziś spotkało coś, czego pod chamstwo się nie podciągnie, ale pod nieżyczliwe zaczepianie na pewno.

Chodziło oczywiście o jorecki.
Dziewczyna z dwoma ujadającymi beagle'ami na luźnych smyczach, chodnik wąski, więc capnęłam Kulkę pod pachę, żeby się nie wplątała w to zamieszanie, i usłyszałam: Po co pani psa na ręce bierze, to chore jest, pies ma łapy do chodzenia :megagrin:


Wiesz, ludzie mają trochę spaczony obraz joreczków, które często nie są traktowane jak psy. Do mojego kundla czy rottka nikt swojego yorka nie puści, a jak miałam kiedyś sunię w typie yorka właśnie to nikt nie miał problemu :)
Ale fakt, mogła sobie oszczędzić, bo gówno ją to powinno interesować :diabloti:

Posted

Dzisiaj wracam ze spaceru z kundlicą. Przy furtce na osiedle stoi jakaś kobietka i pali papierosa. Mikra się zjeżyła, zaczęła się do niej sadzić. Ja tu "walczę" z suczydlem, żeby się zachowywała jak należy, a babka uradowana na nią tupie i... szczeka!:diabloti:

Posted

Litterka napisał(a):
Dzisiaj wracam ze spaceru z kundlicą. Przy furtce na osiedle stoi jakaś kobietka i pali papierosa. Mikra się zjeżyła, zaczęła się do niej sadzić. Ja tu "walczę" z suczydlem, żeby się zachowywała jak należy, a babka uradowana na nią tupie i... szczeka!:diabloti:


Znam to :]

Tez z moją walczę, zwłaszcza na wieczornych spacerach. I zawsze znajdzie się debil który zacznie na rudą tupać/szczekać. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy tak bardzo lubią zaczepiać inne psy, cmokać do nich, gwizdać (choć mnie to wpienia, bo sucz strasznie wyczulona i zaraz chce opieprzyć takiego śmiałka), ale za nic nie mogę zrozumieć debili, którzy szczekają/wyją :shake: raz facet jarający przed blokiem, jak przechodziłyśmy zaczął tupać, suka wyskoczyła na całą długość smyczy przed siebie żeby zwiewać, wydarła się jakby ją ktoś zarzynał bo się mocno wystraszyła, co ten kretyn skwitował głupkowatym "hłe hłe"

Posted

ja ostatnio jestem bardzo zadowolona z spacerów , jako że mój ttb zaczął przypominać dorosłego psa , głowa urosła, robi się szeroki zwyczajnie dorósł już nie ma chętnych by w parku puścić do nas psa, wszyscy pięknie łapia psy na nasz widok .
jak idę z samą suką zawsze coś podleci , jak idziemy razem spokój jak nigdy :loveu:
to jest plus posiadania "groźnej" rasy .
niestety to się tyczy parków , zanim dojdziemy do parku często napotykane pół domne psy .

Posted

klaki91 napisał(a):
ale za nic nie mogę zrozumieć debili, którzy szczekają/wyją :shake:

tia, a spróbuj zrozumieć takich co widząc sytuację: ja idę z psem a kot przebiegł drogę/idzie gdzieś/siedzi/cokolwiek zaczynają miauczeć o.O

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...