zaba14 Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 [quote name='a_niusia']a po co ma wzywac policje?[/QUOTE] Pewnie chodziło o to że jak znajdzie się ktoś uparty, komu nie odpowiada TTB luzem biegajacy to wezwana policja nałoży mandat bez dyskusji ;) Quote
omry Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 [quote name='zaba14']Pewnie chodziło o to że jak znajdzie się ktoś uparty, komu nie odpowiada TTB luzem biegajacy to wezwana policja nałoży mandat bez dyskusji ;)[/QUOTE] Edit; gadam nie na temat :evil_lol: Quote
LadyS Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 Zawsze mnie zastanawia, po co ludzie wzywają policję do psów biegających luzem, ale będących całkowicie pod kontrolą właścicieli i mających w dupie otoczenie. A w Polsce - dlaczego nasyła się straż miejską na człowieka, który nie sprzątnie po psie, ale na matkę/babcię/opiekunkę wysadzającą do srania (za przeproszeniem) dziecko, to już nie? Żeby nie było - popieram sprzątanie po psie, ale nie popieram hipokryzji, że tak powiem: gówno to gówno. Quote
a_niusia Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 ttb to sa psy kontrowersyjne. majac takiego psa trzeba sie postarac, aby nikt sie nie czepial. w mojej rodzinie sa dowody na to, ze mozna miec dwa bulle na strzezonym, eleganckim, nowiutkim osieedlu pelnym rodzin z dziecmi i przystzyzonych trawnikow, gdzie nie wolno wyprowadzac psow i absolutnie nikt nie wzywa policji...co wiecej wszyscy lubia i psow i wlascicieli. Quote
Seidhe Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 LadyS niestety ale musze się z Tobą zgodzić:( Ile razy na plaży widziałam matki wystawiające dzieciaki na siku do piasku a na numer dwa do...wody. A kilka metrów dalej toalety, no ale trzeba zapłacić więc po co, lepiej sie wykupkać do morza. Przykre. Żeby nie było całkiem nie na temat to my też sprzątamy po naszej krówce i widze, że sąsiedzi podłapują "trend";) Quote
ilonasz22 Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 (edited) ja zawsze staram się wyłumaczyć takim ludziom czemu robią źle [TABLE="width: 347"] [TR] [/TR] [TR] [TD][TABLE="width: 206"] [TR] [TD="width: 206"]http://www.west-ol.com.pl[/TD] [/TR] [/TABLE] [/TD] [/TR] [/TABLE] [TABLE="width: 206"] [TR] [TD="width: 206"]słowacja[/TD] [/TR] [/TABLE] Edited May 17, 2014 by ilonasz22 Quote
necianeta89 Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 Ja również sprzątam po swoim psie i nie wiem dlaczego zawsze, ale to zawsze ludzie patrzą na mnie jak na kosmitę. Quote
rozi Posted September 26, 2012 Posted September 26, 2012 Ja sobie nie wyobrażam nie sprzątnąć po psie. No ale fakt, moje psy zawsze były pod kontrolą, spacer z psem to wspólnie spędzony czas i nie rozmawiam wtedy przez komórkę, nie piszę sms-ów, jestem z psami, wiem gdzie są i co robią. Natomiast wielu moich sąsiadów puszcza psy luzem m.in. po to, żeby sobie gdzieś załatwiły swoje sprawy i udają, że nie zauważyli. Widzę to dokładnie. Albo właśnie komórkę wyciągają i udają, ze coś tam pilnego piszą. Tępy naród, niestety. A biedny dozorca sprząta za nich. Quote
Seidhe Posted September 27, 2012 Posted September 27, 2012 u nas nie ma śmietnikow na kupy a takich małych śmietniczków na osiedlu t może są dwa. Dlatego czasami łażę z tym workiem z kupą dość długo:D Ale jedyne momenty w których mi głupio to jak spotykam znajomych psiarzy a jeszcze nie zdążyłam wyrzucić worka i oni zagadują a ja stoję z tym starając sie jak najdalej odsunąć, żeby nie padli, bo Duff robi jeszcze niestety bardzo śmierdzące niespodzianki;D Quote
sleepingbyday Posted September 27, 2012 Posted September 27, 2012 [quote name='a_niusia']ja nienawidze golebi, bo sa ohydne, wytwarzaja puder i wszedzie sraja. u mnie na osiedlu nie ma jakiegos problemu z golebiami, ale i tak ludzie wywalaja resztki oknem, zeby sobie golabki pojadly. a najlepsza jest taka stara babka, ktora ma nieco niezbyt rowno, ale i tak ja dosyc lubie. ona wystawia dla golabkow wanny. robi je z plastikowych pojemnikow, do ktorych wklada kamienie i ustawia je pod jednym z drzew budujac dla tyh golebi prawidziwy aquapark. nie musze chyba mowic, ze moje psy maja zakaz podchodzenia do tego drzewa ze wzgledu na moje obrzydzenie do golebi..... jak to wytwarzają puder?? [quote name='omry']Poległam :grin: Ja kocham kury. Gołębie zresztą też, więc zgadzam się z Tobą jak najbardziej. [quote name='kopra']sleepingbyday przecudna historia! =) dawno czegoś tak śmiesznego i tak fajnie napisanego nie przeczytałam =D no, historia niezła. ta kura to jakoś chyba nawet na imie miała. muszę mamę wypytac jeszcze o jakieś szczegóły , dawno temu mi to opowiadała. u moich wetek wisi plakat z gatunkami gołębi, nawet nie wiedziałam, że ich tak dużo i tak zróznicowane. niekóre super śliczne, szkoda, że to nie lata po osiedlu. co do kur, to w wakacje była wystawa kur rasowych w wawie, przegapiłam, ale przyjaciółka mi pokazywała fotki, niektóre sa jak z innej planety. [quote name='LadyS']Z wstążką ja to się obawiam, że właśnie więcej osób bedzie podchodzić do takiego właściciela i psa, żeby zapytać, co to jest :diabloti: oj, ludzie, akcja dopiero się zaczęła, a wy byście chcieli od razu wyniki. i bardzo dobrze, że na początku będa podchodzić i się pytać., zresztą nic dziwnego, skąd mają wiedzieć. ale w ten sposób rozpropaguje się na dzielni ;-). trzeba patrzec na to jak na początek procesu, może on zając kilka lat. ale w końcu czy po nas chocby potop? Quote
Sybel Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 Odpowiadając na post SBD- oczywiście, że z silikonowymi kolcami, nie chcę gołębich szaszłyków na bloku, tylko żeby nie siadały. Mój blok jest projektem konkursowym sprzed 50 lat i ma taką ilość różnych występów, półeczek, parapecików, że gołębi mamy około 200-300. Wielka, czarna chmura, która lata za cholerną gołębiarą, sra na ludzi na przystanku. Na dodatek regularnie jakiś gołąb dogorywa albo pod drzwiami do klatki, a jak wychodzę z psami lub sąsiedzi z kotami, musimy psy trzymać przy nodze, zeby na dziadostwo nie skoczyły, jak się przestraszą (a koty przenoszą, zeby nie dotknęły). Już umierały na moich parapetach, na balkonie między rowerami rozlał się jeden w kałużę krwi. Nie cierpię dziadostwa, sprzątania wiecznie ich zwłok, roztrzaskanych piskląt na oknach i śladów kretyńskiego ptaka odbitego od okna. One są tak durne, bezmyślne, a tu mnożą się jak dzikie, bo mają żywieniowy raj. Quote
sleepingbyday Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 u mnie też sa karmione na chodniku obok bloku i wtym miejscu jest ich sporo, ale jakos tylko w porach karmienia, a poza tym, standardowo. załatwcie te bezpieczne kolce certyfikowane w tozie, przy takiej ilości gołebi każde zmniejszenie ich obecności będzie ulgą. Quote
Sybel Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 SBD, generalnie kolce inne, niż bezpieczne są zdaje się niedozwolone. Swoją drogą w Londynie kolce są wszędzie, na budynkach, na rzeźbach, a gołębie gniazdują między nimi :| Quote
badmasi Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 Na dachu mojego bloku są kolce i nic się na nie nie nadziewa. Gołębie się wyniosły bo nie mają gdzie siadać. Karmicielki dały sobie spokój bo nic nie przylatywało na wyżerę. Koniec z zasranymi balkonami, parapetami, oknami, samochodami i zaciekami na elewacji (zabytkowej). Kropkę nad i postawił drapieżny ptak, ktory z godnym podziwu zacięciem polował na srajtki. Latem mamy sierpówki i grzywacze ale to gołębie "eleganckie", nie lubią parapetów i dachów, siedzą sobie na drzewkach i przyjemnie gruchają. Quote
omry Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 [quote name='Sybel']One są tak durne, bezmyślne, a tu mnożą się jak dzikie, bo mają żywieniowy raj.[/QUOTE] I tu się bardzo mylisz. Ludzie ich nie lubią i uważają za szkodniki, ale akurat inteligencji nie można im odmówić :) Jak na ptaka, oczywiście :evil_lol: Ja to jak znajdę kiedyś rannego czy młodego gołębia, to go sobie wezmę do domu, o. Jak stanie na nogi to sobie poleci dalej, jak będzie chciał. Znam dziewczynę, która właśnie takiego młodego wzięła do domu i już nie chciał wracać na wolność, żył u niej do końca swoich dni. Dogadywał się z jej psem, miał swoją klatkę, przylatywał na wołanie i bardzo lubił być głaskany :) Quote
Bogarka Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 [quote name='"Seidhe"']LadyS niestety ale musze się z Tobą zgodzić:-( Ile razy na plaży widziałam matki wystawiające dzieciaki na siku do piasku a na numer dwa do...wody. A kilka metrów dalej toalety, no ale trzeba zapłacić więc po co, lepiej sie wykupkać do morza. Przykre. Żeby nie było całkiem nie na temat to my też sprzątamy po naszej krówce i widze, że sąsiedzi podłapują "trend";-)[/QUOTE] Ja tez tak miałam kiedys na plazy, weszłam do wody i nagle na przeciwko siebie zobaczyłam pływajaca koope :mdleje: Quote
sleepingbyday Posted September 28, 2012 Posted September 28, 2012 [quote name='Sybel']SBD, generalnie kolce inne, niż bezpieczne są zdaje się niedozwolone. Swoją drogą w Londynie kolce są wszędzie, na budynkach, na rzeźbach, a gołębie gniazdują między nimi :|[/QUOTE] A łańcuch metrowy dla psa to jest dozwolony? mało gmin/spółdzielni zwraca na to uwagę. [quote name='badmasi']Na dachu mojego bloku są kolce i nic się na nie nie nadziewa. Gołębie się wyniosły bo nie mają gdzie siadać. Karmicielki dały sobie spokój bo nic nie przylatywało na wyżerę. Koniec z zasranymi balkonami, parapetami, oknami, samochodami i zaciekami na elewacji (zabytkowej). Kropkę nad i postawił drapieżny ptak, ktory z godnym podziwu zacięciem polował na srajtki. Latem mamy sierpówki i grzywacze ale to gołębie "eleganckie", nie lubią parapetów i dachów, siedzą sobie na drzewkach i przyjemnie gruchają.[/QUOTE] to, ze tego nie widziałaś, nie znaczy, ze jakis sie nie poranił. zresztą nawet jeśli akurat farciarsko się tak zdarzyło, że żadne nigdy ever never się na nadział, to nie jest argument za ostrymi, niezabezpieczonymi kolcami. bo wiesz, na zasadzie, że " ja jeżdżę 200 an godzinę po osiedlu i jeszcze nikogo nie przejechałem" ;-). te kolce z kulka na końcu też ograniczą gołębiom terytorium. Quote
zmierzchnica Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 [quote name='omry']I tu się bardzo mylisz. Ludzie ich nie lubią i uważają za szkodniki, ale akurat inteligencji nie można im odmówić :) Jak na ptaka, oczywiście :evil_lol: Ja to jak znajdę kiedyś rannego czy młodego gołębia, to go sobie wezmę do domu, o. Jak stanie na nogi to sobie poleci dalej, jak będzie chciał. Znam dziewczynę, która właśnie takiego młodego wzięła do domu i już nie chciał wracać na wolność, żył u niej do końca swoich dni. Dogadywał się z jej psem, miał swoją klatkę, przylatywał na wołanie i bardzo lubił być głaskany :)[/QUOTE] Zgodzę się, są bardzo mądre :) Jakiś czas temu szłam sobie pod drzewem i widzę, że gołąb na gniazdku siedzi. Fascynują mnie ich gniazda, bo są tak totalnie niedbale zrobione, że nie wiem, jakim cudem one są w stanie się rozmnażać :diabloti: Więc patrzę na tą marną kupkę gałęzi.. A gołąb zaczął gruchać, i hop na inną gałązkę. Potem znowu na inną i grucha. Wyraźnie się zaniepokoił, że gapię mu się na gniazdo :) Oczywiście, to instynkt samozachowawczy, ale świadczy o dość rozwiniętym mózgu - musiał zorientować się, że go widzę, patrzę na niego, stanowię zagrożenie, więc trzeba odwrócić moją uwagę. Nie robi tak z każdym człowiekiem, musiał wiedzieć, że konkretnie "wgapianie się = zagrożenie". Zgadzam się, ze obfajdane chodniki są paskudne i chmary gołębi są irytujące. Ale stwierdzanie, że są durne czy głupie brzmi jak oświadczenie 5-latka. Potrafiły się do nas dostosować, żyją wśród nas, mają system złożonych zachowań i odniosły sukces ewolucyjny (w końcu jest ich pełno). Trudno nazwać to głupotą. Nie są psami czy ludźmi i mają inne zachowania, ale to nie znaczy, że są durne... Quote
ulvhedinn Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 Gołębie nie są ani bezmyślne, ani głupie, ani ohydne. Nie bardziej niż psy. Są w stanie się uczyć, reaguja na imię, na komendy (najlepiej wizualne). Jełśi gdzieś masowo padają gołbie- Sybel- to ja bym się zastanowiła, jaka jest przyczyna, byc może ktoś robi im krzywdę, być może własnie gdzieś są niezabezpieczone kolce. Bo ostre kolce bardzo rzadko zabijają od razu- zazwyczaj gołąb tylko się rani, cienkie druty powodują głebokie, ale niewidoczne na pierwszy rzut oka rany; gołąb pada albo z wykrwawienia, albo po długich męczarniach na skutek infekcji- w miejscu ran tworzą się ropnie i przetoki..... :( Poza tym- nie rozumiem, jak człowiek uważający się za miłośnika jakichkolwiek zwierząt może przejść obijętnie obok cierpiącego, konającego zwierzęcia, chociażby to był "srajdek". Tak cholernie wam szkoda kilku złotych i odrobiny czasu, żeby chociaż podjechać z gołębiem do weta, żeby go uśpić? Quote
Sybel Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 W porównaniu z kawkami, które regularnie podleczałam (podobnie, jak gołębie) i wypuszczałam, gołębie są durne jak kołek w ścianie. Zero instynktu samozachowawczego. Karmią się na jezdni czy torach kawki i gołębie, jedzie samochód/tramwaj, to na 95% odlecą wszystkie kawki, a chociaż jeden gołąb zginie, bo będzie żarł do ostatniej chwili. Ich siłą jest masowość, z jaką się rozmnażają, a nie inteligencja. Są brudnymi ptakami, walą we własne gniazdo - w klatce robią znacznie większy syf, niż kawki. Na dodatek w wersji rasowej są mimowolną przyczyną wybijania kotów, w tym głównie maleńkich kociąt. Nie cierpię ich, tyle razy chmarą przelatywały nad przystankiem, w efekcie czego spóźniałam się do pracy, bo obrywałam klockiem z nieba, nawaliły mi nawet na psa i na wózek z dzieckiem. A zdychają, jak są stare lub chore. Nie z powodu kolców, bo tego u nas nie ma. Nie jestem miłośniczką wszystkich zwierząt, nie tych, które mogę spokojnie nazwać plagą. Nie mam problemu z podziałem zwierząt na te, które chętnie ratuję i te, których nie cierpię i nie czuję się zobowiązana ratować. Psy są oswojone i zależne od człowieka, gołębie są dzikie i powinny same sobie radzić od początku do końca. Gdyby dokarmianie u mnie na osiedlu obejmowało tylko podratowanie w sytuacji, gdy jest mróz lub susza i nie ma co jeść, to ok, sama bym to robiła. Ta populacja jednak w mojej okolicy wypłoszyła sójki, wróble, szpaki, drozdy i kilka innych gatunków. Utrzymują się jeszcze kawki, gawrony, wrony szare, gołębie leśne i sroki, które zeżerają po prostu gołębie pisklęta. U nas jest regularna plaga tych latających worków g*wna. Quote
a_niusia Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 ja nie lubie golebi... ale pamietac nalezy o tym, ze golab miejski to jest dawny golab skalny, ktory gniazduje w miastach, bo ludzie zabrali mu siedliska. Quote
LadyS Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 [quote name='a_niusia']ja nie lubie golebi... ale pamietac nalezy o tym, ze golab miejski to jest dawny golab skalny, ktory gniazduje w miastach, bo ludzie zabrali mu siedliska. Nie jestem za odpowiedzialnością zbiorową, bo ja nic nie zabierałam - to tak, jakby ktoś rzucił we mnie gównem, bo ktoś nie sprząta po psie, mimo że ja sprzątam :diabloti: Quote
a_niusia Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 [quote name='LadyS']Nie jestem za odpowiedzialnością zbiorową, bo ja nic nie zabierałam - to tak, jakby ktoś rzucił we mnie gównem, bo ktoś nie sprząta po psie, mimo że ja sprzątam :diabloti:[/QUOTE] to jest jak najbardziej odpowiedzialnosc zbiorowa... to tak jakbys stwierdzila, ze twoje gospodarstwo domowe nie wytwarza smieci. Quote
rozi Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 Przed chwilą wróciłam ze spaceru (Żoliborz), specjalnie zwróciłam uwagę na ptaki - nie spotkałam ani jednego gołębia, za to mnóstwo wron siwych, sporo kawek i parę srok. Uliczki i samochody obrzucone odchodami. Po drzewami, na których wrony lubią siedzieć, nie ma kawałka czystego chodnika. Ja akurat wron nie lubię, choć bardzo mi się podobają. Quote
Seidhe Posted September 29, 2012 Posted September 29, 2012 Ja za to cały czas nie moge sie nadziwić, że mieszkańców Pomorza wkurzają mewy:D Może o dlatego, że mieszkam w Gdyni dopiero półtora roku a pochodzę z Dolnego Śląska i mewy nie kojarzą mi się ze szkodnikami, ale ukochanym morzem właśnie;) Nawet mamy jedną łobuziarę za oknem, czasami siada na latarni na przeciwko i zagląda do mieszkania, Dafulec uwielbia na nią patrzeć:). Jak już się tak żalimy kto co czego nie lubi, to się pożalę, że chociaż bardzo lubię swoich sąsiadów (sympatyczna starsza para, uwielbiają zwierzęta) to mega mnie wkurza ich sposób dokarmania kotów. Mianowicie sąsiadka, która ma problemy z chodzeniem rzuca kotom przez okno wątróbkę i inne rarytasy. Niestety w cieplejsze dni nie można otworzyć okna- bo po nocnej uczcie coś tam na chodniku zawsze zostaje i żerują na tym muchy które przy otwartych oknach wlatują do domu. Proponowałam,ze bede schodzić i kociakom te wątróbkę dawac w mieseczkach, tak jak to robi reszta sąsiadów ale pani nie chciała. No cóż, zima idzie, much nie będzie to nie będe miała o co sie wkurzać;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.